Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Niekoszerny pudding

Na ostatnie seminarium jeden z uczestników przyniósł sporą blachę puddingu. Wcześniej rozmawialiśmy o urokach - zdaniem niektórych: urokach bardzo wątpliwych - owego produktu i znajomy postanowił pudding przynieść, aby wszyscy mogli spróbować i wyrobić sobie opinię.

Wypiek wyglądał średnio apetycznie, więc bez specjalnego żalu zrezygnowałam z konsumpcji. Nie zrobiłam tak jednak dlatego, że rzecz nie prezentowała się ciekawie. Rzecz w tym, że pudding ów był niekoszerny.

Wiedzą dość potoczną jest, że religijni Żydzi nie jedzą wieprzowiny. Wieprzowina to nieomal symbol niekoszerności. Ale pudding? Czym zawinił biedny pudding?

Otóż reguły kaszrutu dotyczą nie tylko spożywania poszczególnych pokarmów, ale również sposobu ich przygotowania. Rzecz doskonale koszerna może stać się kompletnie trefna, jeśli podczas gotowania nie będziemy stosować odpowiednich zasad. Koszerne musi być nie tylko jedzenie, koszerna musi być również kuchnia, w której jedzenie owo się przygotowuje.

Koszerna kuchnia w nieżydowskim domu byłaby czymś oględnie rzecz ujmując zadziwiającym, więc w sposób oczywisty zakłada się, że posiłki w takich domach koszerne nie są. Zatem - jeść ich nie wolno.

Jeśli ktoś obraca się w środowisku nieżydowskim lub bardzo mieszanym pod tym względem, to musi liczyć się z tym, że przyjdzie mu odmawiać zaproszeń na obiad czy lunch.

Bywałam już w takich sytuacjach i muszę przyznać, iż mogą być one nieprzyjemne. To rzecz z pozoru drobna, ale stanowi dobry test tolerancji dla czyichś przekonań religijnych.

Jeśli macie znajomych Żydów, nie patrzcie na nich dziwnym wzrokiem, gdy powiedzą, że nie mogą przyjąć zaproszenia na wspólny posiłek. Oni po prostu przestrzegają reguł kaszrutu. Nie są źle wychowani, a zaproszenie mogło im sprawić prawdziwą przyjemność. Mają tylko inne priorytety.

niedziela, 29 października 2006, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
slotwinski
2006/10/29 17:54:31
Witam, gratuluje fantastycznego bloga, zagladam tutaj codziennie, od kiedy na niego trafilem :-)
Mam pytanie: napisalas: "więc w sposób oczywisty zakłada się, że posiłki w takich domach koszerne nie są. Zatem - jeść ich nie wolno." - ale czy dotyczy to kazdego posilku, czy tylko mlecznego lub miesnego? Inaczej: czy Zyd moze w domu goja ;-) zjesc np. salatke owocowa?
-
2006/10/29 18:04:46
Ha, dobre pytanie. Rabinem nie jestem, ale powiem, co sama robię w takich okolicznościach:
1) nie zjem ani mlecznego ani mięsnego posiłku, ani w ogóle niczego gotowanego (bo podczas gotowania jedzenie może zostać "strefione")
2) sałatkę owocową czy warzywną - zjem (ale z pewnością bez polewania jej jakimś niekoszernym sosem sałatkowym)
-
slotwinski
2006/10/29 18:26:44
Dzieki za odpowiedz. Z tego wniosek, ze najpraktyczniej jest byc Zydem - weganinem :-) Bo i koszernosci sie przestrzega, i z gojami mozna jadac :-)
-
2006/10/29 21:59:19
Pamiętam moment, kiedy raz na moich studiach jedna studentka przyniosła na zajęcia ptysie z bitą śmietaną, z okazji imienin. Wyglądały apetycznie i smakowały wybornie.

Niestety kilka moich koleżanek rozchorowało się następnego dnia. Przestrzeganie kaszrutu chroni również przed tego typu niespodziankami. :)

Częstowanie ciastem na ostatnim seminarium, to zwyczaj amerykański czy stricte żydowski?
-
2006/10/29 22:26:17
Slotwinski: weganinem, ale tylko sałatkożernym - gotowanie warzyw już powoduje pojawienie się ryzyka ;-)

Marekslaw, muszę spytać tych, co jedli pudding, czy się aby nie zatruli :D A zachowanie tego znajomego, ktory pudding przyniósł raczej jest wyjątkowe. I dla Żydów, i dla nie-Żydów.
-
2006/10/30 16:14:46
Ten znajomy - to dopiero musi być szczęściarz, skoro stać go na takie gesty. :D
-
Gość: Alicja, *.hlrn.qwest.net
2008/02/25 21:40:13
Mnie z kolei zadziwia co to jest pudding z blachy. Blacha to dla mnie "cookie sheet" a więc coś na czy piecze się ciasteczka. Pudding z kolei jest konsystencji pólpłynnej (jak budyń czy kisiel), więc jak się mógł pojawić na blasze? Z kolei w UK pudding to raczej każda słodka rzecz, a więc czy ktoś przyniósł budyń na blasze czy też ciasto/deser na blasze?
Nie ma problemu z odmową, ani ze względów religijnych, dietetycznych ani innych. Nikt się nie powinien obrazić, chociaż jeśli nie rozumie, to wtedy ma prawo. Najlepiej jest więc wytłumaczyć po to, aby nie obrazić.
Alicja.