Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Mój tałes

"I powiedział Haszem do Moszego wyjaśniając mu: Przemów do synów Jisraela i powiedz im: Niech zrobią dla siebie cicit na rogach swoich ubrań i niech czynią tak przez wszytkie ich pokolenia... To będzie dla was cicit. Gdy go zobaczycie, będziecie pamiętali o wszystkich przykazaniach Haszem, żebyście je wypełniali i żebyście nie podążali za szpiegami słej skłonności, a są nimi wasze serca i wasze oczy, które was zwodzą, i żebyście pamiętali i wypełniali wszystkie Moje przykazania..." [Bemidbar 15:37-40]

W starożytności tałes był noszony powszechnie jako wierzchnie okrycie, z czasem został zastąpiony przez noszony cały czas pod ubraniem tałes katan - "mały talit", zazwyczaj nazywany po prostu cicit, a oryginalny nazywany jest tałes gadol (talit gadol) - "duży talit", czy krótko właśnie tałes i używany jedynie podczas modlitw lub innych czynności religijnych i liturgicznych. Tałes noszony jest we wszystkich społecznościach żydowskich w czasie modlitw szachris (porannej) oraz musaf (dodatkowej w Szabasy i święta), a także często w czasie wszystkich modlitw w Jom Kipur.

Wedle tradycji przykazanie - micwa - noszenia cicit dotyczy mężczyzn. W niektórych społecznościach tałes nakłada każdy mężczyzna po bar micwie, w innych - mężczyna żonaty.

Wedle generalnej zasady kobiety zwolnione są z przestrzegania micwot, które związane są z określoną porą dnia, z określonym czasem. Nie jest to sformułowanie precyzyjne, gdyż np. micwa zapalania świec szabatowych jest jak najbardziej związana z określoną porą dnia, niemniej często się ją przywołuje w odpowiedzi na pytanie o to, czy tałes może nosić kobieta.

Można więc usłyszeć, że tak, może, aczkolwiek nie jest do tego zobowiązana.

Jest też inna odpowiedź - nie, stanowczo nie może. Dlaczego? Ponieważ kobiecie nie wolno nosić ubrań męskich, a mężczyźnie - kobiecych. Tałes tradycyjnie jest nakryciem męskim. Czasem rabini idą jeszcze dalej. Wczoraj przeczytałam wypowiedź pewnego ultraortodoksyjnego rabina, zdaniem którego, jeśli kobieta założy do modlitwy tałes, to jest to przejawem jej pychy i próżności.

Tałes kupiłam kilka lat temu, za pośrednictwem sklepu wysyłkowego. Przez długi czas leżał w zapieczętowanej torbie, w szufladzie. Wyciągałam go z szuflady czasami, przesuwałam palcami po materiale, żeby poczuć jego fakturę.

Kiedyś jednak postanowiłam okryć się tałesem przed poranną modlitwą. Najpierw owinęłam się nim z głową, w całości i szeptem wyrecytowałam stosowne błogoławieństwo. I choć zabrzmi to idiotycznie - ogarnął mnie wielki spokój. Wtedy zrozumiałam, dlaczego tradycja uczy, że okrycie się tałesem jest skryciem się pod skrzydłami Szechiny, Bożej Obecności.

Gdy w porannej modlitwie doszłam do tekstu Amidy pierwszy raz w życiu mogłam - wypowiadając słowa "cicit" w niej zawarte - zgodnie z tradycją podnieść cicit do ust.

Od tego dnia nie chciałam zrezygnować z noszenia tałesu przy porannej modlitwie. Znając opinie przeciwne takiemu zachowaniu, spytałam rabina, co o tym sądzi. Rabin odpowiedział, że skoro noszenie tałesu wspomaga moje doświadczenie modlitwy, to mogę go nosić, nie powinnam tego jednak robić w synagodze.

To zastrzeżenie wydaje mi się zupełnie zrozumiałe. Założenie tałesu przez kobietę w ortodoksyjnej synagodze zostałoby uznane za polityczną manifestację. Choć uważam się za feministkę, to na takiej manifestacji w tym konkretnym przypadku mi nie zależy. Nie noszę tałesu, żeby komukolwiek cokolwiek udowodnić. Noszę go dlatego, że bez niego nie potrafię się już modlić.

Tałes to zaledwie prostokątny kawałek materiału. Cicit to jedynie splecione w odpowiedni sposób nitki przymocowane do jego rogów. Ale zarazem tałes okrywający moją głowe, ramiona i plecy, to bariera chroniąca mnie przed rozgardiaszem zewnętrznej rzeczywistości. Przed modlitwą potrzebuję się wyciszyć i tałes mi to umożliwia. Potrzebuję również cicit - potrzebuję je widzieć, potrzebuję trzymać je w dłoni, ponieważ one mówią mi kim jestem i dokąd zmierzam.

Nie widzę w tym żadnej pychy, żadnej próżności. Jeśli ktoś nie potrafi o noszeniu cicit przez kobietę myśleć inaczej niż w kategoriach politycznych demonstracji i zagrożenia dla pozycji mężczyzny, mogę mu jedynie szczerze współczuć.

Szabat szalom.

piątek, 17 listopada 2006, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Tim, *.chello.pl
2006/11/17 19:41:10
W synagodze się nie modlisz? Napisałaś "Założenie tałesu przez kobietę w ortodoksyjnej synagodze zostałoby uznane za polityczną manifestację. Choć uważam się za feministkę, to na takiej manifestacji w tym konkretnym przypadku mi nie zależy. Nie noszę tałesu, żeby komukolwiek cokolwiek udowodnić. Noszę go dlatego, że bez niego nie potrafię się już modlić."
Swoja drogą... ładnie to napisłaś. Poczułem emocje. Jakbym to ja był.. okryty i mówiący modlitwę.

Pozdrawiam

-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/11/17 21:32:39
Zdumiałaś mnie, kakofonio. Czy wiara i rozmowa z Haszem jest wypełnianiem rytuałów? Do cholery, jak sądzę, B-g ogląda z góry kakofonię modlącą się do Niego i kpi w Żywe oczy ze stroju. On widzi nas nagich; takimi, jakimi nas stworzył, a wszelkie "mody" - o ile jest on rozsądny - traktuje z uciechą. :)

Ubieramy się dla innych i dla siebie. Czcimy chwile przez strój, przez postawę, przez tysiące innych objawów. Przestrzeganie tradycji jest dla ludzi, a nie dla B-ga!!!!!!!!!!!

Gdyby B-g chciał nas ubrac w tales, albo w hostię, to by to po prostu i najzwyczajniej w świecie zrobił!!!!!!!!!!!!!!

Dla Ciebie tales jest znakiem religii. Jakimś wyznacznikiem, który różni Ciebie od nie-Żydów. :) To tylko strój. Jako osoba dośc "świeża" na swojej drodze uważasz, że "tablice rejestracyjne" są ważne. Śmieję się teraz nie z Ciebie, ale z samego pomysłu.............

Nie, imponderabilia nie są ważne. Chyba że o nie i tylko o nie nam chodzi.

Ubieraj się, jak chcesz, jak się dobrze czujesz. B-g to zrozumie. Jeśli jest.
-
socjopatyczna_malkontentka
2006/11/17 22:01:35
dobrego szabatu

"Jesimech Elohim keSara, Riwka, Rachel weLea"
-
2006/11/17 22:28:16
Gość: , etk201.neoplus.adsl.tpnet.pl - nie rozumiesz judaizmu. Judaizm nie jest tylko wiarą w Boga. Judaizm jest sposobem życia wspólnoty, we wspólnocie i w ramach tradycji.

Dlatego ważne są rytuały, ważne są tałesy i cicit. Ważne jest czy modlisz się samotnie czy w minjanie. Ważne jest jakimi słowami się modlisz i o jakiej porze dnia. Ważny jest koszerny garnek i koszerny obiad. Ważne są szabatowe świece.

W judaizmie wiara tkwi w detalach bardziej niż w jakichkolwiek imponderabiliach.

Żeby wierzyć w Boga, nie trzeba być Żydem. A jeśli chce się być Żydem, nie wystarczy wierzyć w Boga.
-
2006/11/18 07:00:08
juz sie nie moge doczekac czegos dluzszego o kobiecie w judaistycznej tradycji...

a poki co pomyslnosci w te noc, tak inna od innych nocy.shabat shalom.
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/11/18 08:55:36
kakofonio,
Nie muszę rozumiec judaizmu, aby zrozumiec Kim jest dla każdego jego B-g.

Jeśli unurzamy się w rytuały, co nam wolno, nie staniemy się przez to lepsi, mądrzejsi, bardziej ludzcy. Szanując Twoją drogę chcę tylko rzucic mały snop sceptniczego światła na sens wiary. I wspólnoty. Jak wiesz, jestem przyrodnikiem i wiele spraw widzę przez pryzmat życia. Życia, jako zjawiska. To, że kultywujesz zasady wspólnoty jest kultywowaniem zasad wspólnoty - codziennym potwierdzaniem, że jest ona wspólnotą. Ale czy tak naprawdę świadomośc B-ga wymaga drobnostek? Znasz moje zdanie nt. koszeru. Ja też je znam. :) Zastanówmy się wspólnie nad zaletami,ale i nad wadami takich "restrykcji". Chcesz utworzyc "klan" koszerowy, czy chcesz byc bliżej B-ga? To jednak nie to samo.

Chyba.
-
2006/11/18 21:50:22
Dziękuję Ci, droga kakofoniu, za ten wpis. Przez niego powróciłem do prawie zapomnianej krainy dzieciństwa. ;)

Pamiętam, że kiedy byłem szkrabem, to zarzucałem koce na stół w taki sposób, że zwisające końce koca dotykały podłogi, tworząc pod stołem ciasne ciemne pudełko. Wchodziłem tam na kilka minut, żeby sobie krótko posiedzieć. Czasami, o poranku, wsuwałem się w przestrzeń między kołdrą (pierzyną) a poszewką. Czułem wtedy nieokreślone a irracjonalne ulotne błyski szczęścia, przeplatane z poczuciem nieokreślonych, strzępów irracjonalnej tęsknoty za czymś, co [już] mi nie jest dostępne. Przez moment uświadamiałem sobie, że chciałbym spędzić pod stołem, lub między pierzyną a poszewką, resztę życia...

Jedno maleństwo w mojej rodzinie lubi wejść do starej, pachnącej lawendą szafy, owinąć się w co się da i pobyć tak kilka chwil, zapomniana przez wszystkich. Potem woła " - Huuu!". Ktoś z domowników mówi wówczas "-Ciekawe, gdzie jest nasza niunia?". Maleństwo wysuwa wtedy roześmianą główkę opatuloną w tales z babcinej/maminej spódnicy i odpowiada "-Nie ma mnie". Babcia lub mama mówi wtedy, biorąc rozczochraną i zawiniętą niunię na ręce "-Chodź tu do nas aniołku, nie uciekaj od nas". Czasami aniołek mówi wtedy "-Nie- tata!". I wtedy tata nurkuje do szafy, gdzie po chwili odbywa się gilganie i chichranie.

Ot, taki rytuał. :)

Nie wiem czy te zabawy wygenerują w małej potrzebę zostania amerykańską Żydówką, (pardon - zostania amerykańskim Żydem)? Może zrealizowana potrzeba symbolicznego, chwilowego powrotu do bezpiecznego, matczynego łona zaniknie, ustępując miejsca innym, nie mniej rozwojowym zabawom?

W każdym razie, kakofonio, podejrzewam, że wiem, co czujesz. Fajnie jest czasami zawrócić do korzeni. :)
-
agnieszqa
2006/11/19 11:35:09
Witaj, czytam ten wpis już chyba 5 raz. czytam i marzy mi się doznać tego uczucia spkoju o którym piszesz....
pozdr, a.
-
2006/11/19 15:39:18
Bardzo mnie wzruszyl twoj wpis i bo i dla mnie zakladanie talitu to niezwykle przezycie. Ja jednak nie moglam samej siebie przekonac dosc dlugo, ze to w porzadku, ze ja tez moge i nawet w samotnosci balam sie tak modlic. Dopiero udzial w "modlitwie kobiet" dal mi mozliwosc sprobowania. Teraz jestem stala bywalczynia tych "kobiecych minjanow" (o ile oczywiscie mozna nazwac to stalym bywaniem) :)
-
2006/11/19 15:43:56
A czy "Shira Chadasha" z Jerozolimy cos ci mowi?
-
2006/11/19 19:51:47
Tak, słyszałam o Szira chadasza. Bywasz tam?
-
2006/11/20 06:33:38
Gdy mieszkalismy w Jerozolimie to wpadalam od czasu do czasu.

Pozdrawiam cie serdecznie i czekam na ten wpis o tym jak mozna byc ortodoksyjna Zydowka i feministka :)
-
2006/11/20 11:28:44
Feministką mało że można być ale nawet trzeba być.
Zwłaszcza będąc orto Żydówką.

Inaczej trci się ostrość widzenia swojej roli, a ląduje się w kategorii zapalniczki do szabasowych świec...

Kako - gratulacje.
My first Sony
My first tałes....
-
Gość: Klu, *.u.mcnet.pl
2006/11/20 13:00:51
Polscy Chasydzi na cicit mówili cycełe.. czy wiesz dlaczego?
-
2006/11/22 07:08:45
Eizoo, rozumiem ze ta zapalniczka to ja. Nawet taka zapalniczka moze czuc sie feministka i moze byc swiadoma tego, jak trudno niektore elementy judaizmu ortodoksyjnego zaakceptowac. Ciekawa wiec bylam jaka recepte na te niezgodnosci znalazla kakofonia. Dla mnie wiele kwestii to kompromis. Wiele sie jednak zmienia i mam nadzieje, ze ja tez moge w tych zmianach brac udzial. A zycie, jak to zycie, ktos musi robic za zapalniczke, czasami bede to ja, a czasami moj maz (halacha nie zabrania mezczyznom zapalac swiec, wiec tak sie to rola dzielimy). Zycze glebszego spojrzenia na feminizm i niekierowanie sie etykietkami.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/12 17:15:36
Co do tej pory to nie dokońca się zgodzę w zgrupowaniach chasydzkich pory modlitw często są przesunięte (opóźniony jest cały cykl), nie wspominając, iż prekursor ortodoksyjnego stylu życia - zwany Bal Szem Tow, uznawany do dzis za wielkiego cadyka modlił się każdego dnia o innej porze!
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/12 17:24:16
Nie zgodzę się co do tych pór.
W zgrupowaniach chasydzkich często dochodzi do dużych opóźnień cyklu modlitw dziennych.
Nie wspominając juz o do dzisiaj uważanym za wielkiego cadyka Bal Szem Tow, który jako jeden z prekursorów ortodoksyjnego stylu życia modlił się akurat każdego dnia o różnych porach! Pozdrawiam
-
Gość: , *.ostrog.net.pl
2011/02/17 23:35:05
Myślę że problem nie jest tego czy wypełniać micwę zakładając talit, ale czy łamać przy tym micwę zakazującą kobiecie nosić męskie ubranie. Judaizm to 613 micwot i nie możesz nic do nich dodać ani odjąć, więc nie zakładając talitu nie łamiesz micwy, zakładając nie wypełniasz... Wybór jest Twój, Haszem sam wie co dobre