Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Post scriptum

Przeczytałam właśnie wpis Żydóweczki i się zaniepokoiłam bardzo. Z uwagi na to, że wprost przywołała mój poprzedni wpis tutaj, muszę odpowiedzieć. Zaniepokoiłam się, że Żydóweczkę - i inne Żydówki, które żyją i myślą podobnie - mogłam obrazić. A przecież kompletnie nie o to chodzi.

Ja jestem feministką i byłam nią zanim postanowiłam zostać Żydówką. Dlatego jest to dla mnie ważne. Rezygnacja z części własnych przekonań - z tych przekonań i różnych innych również - byłaby dla mnie równoznaczna z rezygnacją z samej siebie. A to ja właśnie, taka jaką jestem, chcę zostać Żydówką. Dla takiej siebie chcę znaleźć miejsce w judaizmie i tradycji. Miejsce to widzę i do niego dążę idąc śladami choćby Blu Greenberg, Havivy Ner David, Judith Hauptman i wielu innych żydowskich kobiet.

Nie ma jednego feminizmu tak samo jak nie ma jednego judaizmu. W moim feminizmie doskonale mieści się zapalanie szabatowych świec, robienie prania i wychowywanie dzieci. Gdzie problem? Ja go nie widzę. Świece zapalam w każdy piątkowy wieczór i raduję się tym, że mogę to robić. Zmywaniem zajmuję się wręcz namiętnie, bo sprawia mi to przyjemność.

Mam bardzo religijną znajomą, która kompletnie nie rozumie mojego pragnienia zakładania tałesu do porannej modlitwy. Ona tego nie robi i nie potrzebuje. Skrajnym debilizmem z mojej strony i bezczelnością byłoby nakładać jej tałes na siłę i wmawiać jej, że nie robiąc tego daje się stłamsić trybom ohydnego patriarchatu.

Feminizm dla mnie oznacza, między innymi, prawo do wyboru i szacunek dla wyborów innych niż mój własny. Chcę, żeby moje prawo do wyboru uszanowali ci, którzy kształtują żydowskie życie religijne. Chciałabym, żeby każda żydowska kobieta mogła swój judaizm kształtować i przeżywać w taki sposób, by był on dla niej źródłem sensu, siły i radości. Niezależnie od tego, co sądzi o feminizmie.

Tyle na szybko. O feminizmie na pewno będzie jeszcze więcej.

środa, 22 listopada 2006, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
O tym, jak zapalniczka do swiec chciala zostac feministka. z Żydóweczka
    Czy ortodoksyjna Żydówka może być feministką? Czy feministka może być ortodoksyjną Żydówką? Mimo że takie połączenie ma nie jest łatwe i wymaga pewnych kompromisów, to wszystko wskazywałoby na to że może 8211 i Blu Greenberg i Tova Hartman i ... »
Wysłany 2006/11/22 22:08:18
Komentarze
2006/11/22 22:02:36
Kakofonio, alez ja sie na ciebienie zloszcze - w koncu jestes moja idolka jesli chodzi wlasnie o sprawy feministyczno-judaistyczne :). Przywolalam twoj wpis, bo zdenerwowalam sie czytajac jeden z komentarzy, ktory byc moze nie odnosil sie bezposrednio do mnie, a wspominal cos o zapalniczkach. I dalam upust swojej zlosci u siebie. Przykro mi, ze odebralas to osobiscie, bo ja naprawde podziwiam to, co piszesz.

P.S. Nie linkowalam do ciebie, bo nie chcialam wlasnie, aby bylo odebrane to jako atak, ale w tej sytuacji wysylam co trackbacka.
-
2006/11/22 22:16:40
Dzięki :) A Twoją złość w sprawie "zapalniczki" dobrze rozumiem.
-
2006/11/23 13:45:16
Jeśli można, bo ja tu pierwszy raz :) - jak widać to bardzo delikatna sprawa z tym feminizmem w ogóle, a w kontekście religii, to już jak stąpanie po kruchym lodzie. Piszcie, bardzo proszę, co o tym sądzicie i jak się w tym czujecie, bo to pasjonujący temat - szczególnie z Waszej perspektywy(Waszych perspektyw).
pozdrawiam,
Tipot