Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Święto Dziękczynienia

Kilka dni temu na mieście, w tym samym miejscu, co zawsze, pojawił się ten oto plakat:

Miasteczko opustoszało. Teraz, późnym wieczorem, większość okien w okolicy jest ciemna. Mieszkają tu głównie studenci, którzy teraz są w drodze do rodzinnych domów. W Święto Dziękczynienia usiądą razem z rodzinami przy stołach, będą jeść indyka i cieszyć się tym wszystkim, co mają.

Religijni Żydzi swoje Thanksgiving mają właściwie codziennie. Codziennie rano bowiem mówią tuż po przebudzeniu: Mode ani lefanecha, melech chaj wekajam, szehechezarta bi niszmati bechemla, raba emunatecha (Dzięki Ci, Królu Żyjący i Trwający, że zwróciłeś mi moją duszę, wielka jest Twoja wierność).

Nie wierzę w to, żeby moja dusza opuszczała ciało podczas snu i wracała do niego w chwili przebudzenia. I na szczęście nie muszę w nic takiego wierzyć, żeby słowa tej bodaj najprostszej modlitwy wypowiadać z przekonaniem.

To jedna z licznych w judaizmie modlitw dziękczynnych. Ksiądz Józef Tischner zauważył kiedyś, że najpiękniejsza teologia rodzi się z zachwytu i wdzięczności. Przy całej mojej miłości do myśli religijnej o dość ponurym charakterze, muszę Mu przyznać rację. Judaizm dla mnie jest właśnie religią zachwytu i wdzięczności.

Nie chodzi tu o wdzięczność za coś konkretnego, namacalnego. Staram się uniknąć postawy typu "co-Haszem-dla-mnie-ostatnio-zrobił". Nie widzę ręki Boga za każdym zdarzeniem w swoim życiu, dobrym czy złym.

Ale cieszę się, że czasem mogę Mu być wdzięczna za wszystko i za nic równocześnie. Za to, że jestem, choć czasem wolałabym nie być. Za to, że są ludzie, których kocham. Za to, że to, co jest, jest.

Judaizm pozwolił mi tę wdzięczność ubrać w słowa.

Jedzenie indyka nie jest konieczne.

czwartek, 23 listopada 2006, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2006/11/23 04:08:29
no prosze, mnie tez sie nastroj swiateczny udzielil. kiedy czytam to, co napisalas, moze - wbrew temu, co mi sie kiedys wydawalo - potrzeba dziekczynienia ma wiecej z zachwytu pieknem zycia w ogole niz z zachwytu nad nieprawdopodobna potencja, bezmiarem mozliwosci, jakie daje ameryka!
a moze wbrew temu, co mysle, jednak jestem religijna, w jakis dziwny, anarchiczny i niezrzeszony sposob, chociaz nigdy by mi to wczesniej nie przyszlo do glowy.

tak czy inaczej,wesolych swiat.
-
Gość: Klu, *.u.mcnet.pl
2006/11/24 14:55:17
Świętofranciszkowa relacja do Boga - ślicznie... mniej jest modlitw radosnych niż tych błagalnych zapobiegliwych o nasz los i oddalających nieszczęścia. Bóg ultymatywna jako firma ubezpieczeniowa. Jednak głównie trwoga popycha do Boga... no chyba ściana płaczu wciąż na swoim miejscu? hę?
;-)
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/11/26 00:04:59
Jak wiesz, nie podzielam Twojego religijnego zapału. Cieszę się jednak, że odnalazłaś w swoim życiu coś naprawdę ważnego dla Ciebie, kakofonio. Chocby był to ... środek ekspresji Twojego zachwytu. :)

P.S. Mnie tak właśnie nastrajają góry w ciszy i w samotności.