Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Maca, wszędzie maca

Przez siedem dni będziecie jedli mace.

[Szemot 12:15]

Ano będziemy. Dziś przyniosłam sobie ze sklepu zapas macy koszernej na Pesach. (Na Pesach potrzebne są produkty nie tylko koszerne, ale ściśle pesachowo koszerne, więc i maca musi być produkowana pod specjalnym nadzorem.) Kilka pudełek powinno mi wystarczyć.

Szczerze mówiąc perspektywa jedzenia macy przez tydzień nie jest dla mnie jakoś szczególnie atrakcyjna. Nie przepadam za macą i już. Jest jakaś taka mdła. I stanowczo za bardzo się kruszy zaśmiecając całą okolicę.

W ubiegłym roku szczęśliwie się zdarzyło tak, że podczas Pesach byłam chora. Uznałam to za usprawiedliwienie dla zakupienia sobie szczególnej macy, przygotowanej z lekkim dodatkiem jajka, która wedle kodeksu halachicznego "Szulchan Aruch" dopuszczalna jest do spożycia podczas Pesach właśnie przez osóby chore oraz przez dzieci. Tym razem jestem jednak zdrowa jak rydz i nic nie zapowiada nawet małego przeziębienia.

Przed ubiegłorocznym Pesach zasięgnęłam języka wśród znajomych odnośnie możliwych potraw. Nie na same uroczyste wieczerze pesachowe (czyli sedery), bo to miałam zagwarantowane poza domem, ale na dni zwane półświątecznymi (chol hamoed). Przecież nie sposób żyć samą macą!

Odpadają płatki śniadaniowe, które jadam codziennie. Na śniadanie zatem - maca. A na obiad? Odpada ryż, odpada makaron... Co jeść na obiad?! Oświeciła i wybawiła mnie znajoma - przecież są ziemniaki! Co za ulga...

Z przyczyn nie do końca dla mnie jasnych ziemniaków nie jadam w ogóle. W Polsce, owszem, jadałam, jak najbardziej. A tu jakoś nie. Nie dlatego, żebym nie miała zaufania do tutejszych gruli. Powodem musi chyba być lenistwo. Przygotowanie ryżu trwa znacznie krócej, z makaronem podobnie.

W Pesach jednak, jak się okazuje, bez ziemniaka ani rusz.

wtorek, 27 marca 2007, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klu, *.rodlo.sdi.tpnet.pl
2007/03/27 23:34:11
Pierwzy pesachowy cud - Pesach przywrócił Kakatonię ziemniakom :-)
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/03/28 02:11:04
dobra, ale kto kupił mój chamec, co? ;)
-
kakofonia
2007/03/28 02:25:48
Nikt jeszcze nie kupił. W sumie mam czas do niedzieli to zrobić. Aktualnie jeszcze pożeram chamec póki mogę.

A potem przygotuję pismo, że się go zrzekłam na Twoją korzyść :)
-
2007/03/28 02:28:36
a dlaczego ryżu i makaronu nie, a ziemniaki tak?
-
kakofonia
2007/03/28 02:52:22
Bo ziemniak nie jest zbożem ani krewnym zboża :) i w kontakcie z wodą nie tworzy zakwasu

Makaron owszem zawiera chamec i chamecopochodne.

A ryż to osobna kategoria - Żydzi aszkenazyjscy przyjęli dawno, że nie jedzą w Pesach także "kitnijot", do których zaliczają się między innymi ryż oraz fasola.
-
2007/03/28 03:05:20
na to bym sama nie wpadła...dziękuję ;)
-
2007/03/28 10:01:32
.. kto maca i kogo? .. :)
-
Gość: , *.bb.netvision.net.il
2007/03/28 12:48:31
OWCA:
-------------
tia.. ziemniaki i jaja :P.

ja choć w izraelu mieszkam, to wcale dużo jedzenia nie mam - wszystkio z kitnijot :-/

szczególnie sniadania trudne - bo to ani muesli, ani moich ulubionych krakersów ryżowych... obiady to w porządku - ziemniaki, zupy warzywne, można przezyć. no i jajka :D

chyba będę tylko jajka na śniadanie jadła :P i banany... oh, to jest dobry pomysł. I pewnie te ciasta co tu mają - to największa radocha ;)
-
kakofonia
2007/03/28 15:45:45
Owca, genialna jesteś - banany! oczywiście!
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/03/28 17:35:47
Chamec przyjmę z radością, a potem napiszę pismo, że się go zrzekam. Przez kilka dni będę miała ruchomość ;) w USA.
-
2007/03/29 08:07:47
.. no tak .. Rejczel jak zwykle ma rację .. same jajka nie wystarczą .. musi być jakiś banan ..

.. no, dobra .. już sobie idę ..
-
2007/03/29 11:22:23
Z warzyw zostają jeszcze pataty i soczewica.