Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
A może rozwód?

Jest takie pojęcie w psychologii poznawczej odnoszące się do pewnego błędu, który często popełniamy. Otóż wydaje nam się, że nasz pogląd na jakąś tam sprawę, jest poglądem powszechnie uznawanym. Mamy także skłonność sądzić, że normy albo przekonania obowiązujące w naszej kulturze czy religii są normami bądź sądami ważnymi powszechnie.

W ostatnią niedzielę w synagodze były dwa śluby, więc pomyślałam, że napiszę o rozwodach. W końcu jedno związane jest z drugim, przynajmniej logicznie.

Niedawno bliska osoba spytała mnie, jak to w judaizmie jest z rozwodami i czy inaczej niż w katolicyzmie. Skoro nauka katolicka rozwodów nie dopuszcza (umożliwiając zaś unieważnienie małżeństwa w bardzo szczególnych przypadkach), to może w judaizmie jest podobnie?

Nie jest. W judaizmie nie ma wobec rozwodów entuzjazmu, co raczej zrozumiałe, ale nie ma też potępienia. Rozwody nie są zakazane, a bywają nawet zalecane. Judaizm jest religią w wielu aspektach bardzo praktyczną. W tym przypadku uznał, że czasem lepszy jest rozwód niż zmuszanie do wspólnego życia dwoje ludzi, którzy razem już być nie chcą, nie potrafią i nie mogą.

Żydowski dokument rozwodowy nazywa się "get". Z uwagi na to, że zawarcie małżeństwa jest (również) czymś na kształt legalnego kontraktu, rozwód wymaga określonej prawnej procedury i właściwie przypomina czysto prawne postępowanie. Małżonkowie muszą udać się do sądu rabinicznego. Podczas procedury nie są im zadawane żadne pytania osobiste. Jeśli sobie tego nie życzą - co z dość jasnych powodów może mieć miejsce - nie muszą pojawiać się przed sądem równocześnie. W czasie spotkania zostaje przygotowany ów get, dokument, który tradycja nakazuje spisać w języku aramejskim. List rozwodowy nie zawiera żadnego opisu "rozkładu pożycia", a jedynie stwierdza, że dana kobieta jest już wolna i może poślubić innego mężczyznę. Obecni muszą być świadkowie. Rozwodzący się muszą zapewnić sąd, że nie są przymuszani z zewnątrz do rozwodu. Procedura kończy się przekazaniem getu żonie przez męża (niekoniecznie bezpośrednio). I po sprawie.

Rozwiedzeni nie mogą się ponownie pobrać. Mogą natomiast poślubić inne osoby.

Rzecz oczywiście jest w praktyce znacznie bardziej skomplikowana niż ten opis mógłby sugerować. I rzecz nie tylko w możliwych i często towarzyszących rozwodom tragediom i kłopotom natury emocjonalnej.

Odłożę więc kwestie emocjonalne na bok i zajmę się tymi okropnymi sprawami wyciąganymi przez feministki...

Otóż w żydowskim prawie pozycja małżonków nie jest w przypadku rozwodu taka sama. Talmud wprowadził istotne korekty do prawa biblijnego (np. uniemożliwił mężowi rozwiedzenie się z żoną bez zgody tejże), ale jedna rzecz pozostała nie zmieniona: kobieta nie może rozwodu zainicjować - żona nie może mężowi przekazać listu rozwodowego. List ten może iść tylko w jedną stronę: od męża do żony.

I tu pojawia się ogromnie bolesny problem "agunot" (l.p. aguna), czyli kobiet, które nigdy nie otrzymały listu rozwodowego i z tego względu nie mogą zawrzeć nowego małżeństwa.

Agunot pojawiają się najczęściej w następujących przypadkach:

1) Mąż odmawia przekazania listu rozwodowego, czasem już po rozwodzie cywilnym. Z czystej złośliwości albo z chciwości czy z tysiąca innych możliwych chorych powodów.

2) Mąż znika bez śladu porzucając żonę.

3) Mąż ginie w czasie wojny albo w zamachu, ale nie ma świadków śmierci ani ciała. Judaizm nie przewiduje kategorii "uznany za zmarłego", więc żona nie może zostać uznana za wdowę. Takie przypadki były rozpatrywany bardzo często przez sądy rabinicze po Zagładzie.

Problem agunot był jedną z przyczyn powołania do życia Jewish Orthodox Feminist Alliance. Celem kobiet zjednoczonych w tej organizacji było i jest między innymi właśnie pomaganie kobietom, które znalazły się w sytuacji tragicznego uwiązania do małżeństwa, które tak naprawdę przestało istnieć, kobietom szantażowanym przez mężów, którzy zapierają się i getu dać nie chcą. Sąd rabiniczny może domagać się od męża wystosowania listu rozwodowego, nie ma jednak władzy, by list ten wymusić.

czwartek, 28 czerwca 2007, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hanula1950
2007/06/28 21:15:22
Bardzo to ciekawe, z przyjemnością przeczytałam.A jak zwykle, wszędzie kobiety sa pokrzywdzone.Bez względu na wyznanie.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/06/28 21:50:27
"Bardzo to ciekawe, z przyjemnością przeczytałam.A jak zwykle, wszędzie kobiety sa pokrzywdzone.Bez względu na wyznanie." ---------


No tak - wszystkie muszą rodzić, a chłopy nie :-)

JAKIE TO żAłOśNE....
-
Gość: cloe, *.spray.net.pl
2007/06/29 09:59:55
Pasowaloby mi gdyby zamiast ślubów do śmierci czy do rozwodu były własciwie tylko kontrakty małzeńskie ,np.trzyletnie czy piecioletnie czy dziesiecioletnie umowy na czas okreslony.
Małzonkowie po upływie tego czasu mogliby odnowic kontrakt na kolejne ,trzy ,pieć czy dziesieć lat.
-
Gość: cloe, *.spray.net.pl
2007/06/29 10:00:51
lub nie odnawiać.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/06/29 10:22:34
Tylko co z dziećmi?
Dalej byłyby WłASNOśCIą matki? To dla takiej dobra karta przetargowa, gdy ojciec kocha swoje dzieci. Więc jak, Romuś, dostanę to i to albo mówię bye? Prawdziwy raj dla 99% kobiet :-)
-
Gość: acidalia, *.centertel.pl
2007/06/29 10:46:27
Cloe, pomysł z kontaktami opisał Orson Scott Card w cyklu "Homecoming" (pierwsza część "The Memory of Earth"). Bardzo ciekawa wizja pewnego miasta, w którym mężczyźni mają ograniczone prawa, a kobiety mają decydujący głos. I zastrzegam - to wcale nie feministyczny bełkot. Po prostu miła lekturka sf, któa daje do myślenia. :)

Co do rozwodów w judaizmie... Rozwód jeszcze może służyć jako krok do konwersji. Otóż aby mężczyzna mógł przejść na judaizm, jego żona również musi to zrobić. Jeśli nie chce - wówczas sugeruje mu się rozwód. Może być fikcyjny byle oficjalny. Bardzo to smutne. Zresztą w drugą stronę chyba jest podobnie. Sama zamężna kobieta nie może się skonwertować. Oczywiście mówię o ortodoksyjnym judaizmie.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/06/29 10:57:55
Rozwód, by dokonać konwersji? Gdy jest się żonatym bądź zamężną z nie-Żydem/Żydówką?
Chyba gość coś pomieszał, bo ile mi wiadomo, w judaizmie rodzina jest najważniejsza. Wiem oczywiście, że chodzi o rodzinę rozumianą jako ta żydowska w pełni, ale - u licha! - nie wierzę, by prawo żydowskie (i praktyka) zalecały-sugerowały rozwód (niechby fikcyjny!), by delikwent/tka mógł/a zostać przyjęta do grona Żydów w drodze konwersji. Podejrzewam, że może być zalecana praca z rodziną, by i ona przeszła konwersję (choć to z kolei kłóciłoby się z zasadą, iż konwersję przechodzi osoba czująca wewnętrzną potrzebę), ale rozwód? Rozbijanie rodziny? NIE. Musiałeś, bez obrazy, ale coś pomieszać. Zresztą pewnie Kakofonia to wyjaśni - mam nadzieję.
Miłego dnia!
-
Gość: Klu, *.rodlo.sdi.tpnet.pl
2007/06/29 15:29:22
Islam zna instytucję kontraktu małżeńskiego na czas określony ;-)
W prawodastwach państw katolickich zakaz rozwodu małżeństw "kościelnych" obchodziło się z łatowością poprzez zmianę wyznania ... vide nasz ukochany i dzielny Marszałek co to posłom na Sejm "kury kazał szczać prowadzać", zmienił wyznanie dla celów rozwodowych. Zatem i Żydówki moga jakoś sobie poradzić w potrzebie... nie ma sytuacji bez wyjścia, a Bóg jest tenże sam i wszystko widzi.
-
Gość: acidalia, *.centertel.pl
2007/06/29 15:43:47
Niestety, nic nie pomieszałam. Taką sugestię usłyszał mój mąż od rabina po tym, jak powiedział, że żona nie jest zainteresowana konwersją. :(

-
kakofonia
2007/06/29 16:56:44
Żaden rabin ortodoksyjny nie będzie chętny dokonać konwersji tylko jednego z małżonków. Taki konwertyta byłby w bardzo trudnej sytuacji. Nie mówiąc już o jego dzieciach.

Żaden rabin jednakże nie powie, że w takiej sytuacji rozwiązaniem jest rozwód. Taka decyzja należy wyłącznie do potencjalnego konwertyty.

Każdy rabin będzie zaś sugerował, żeby współmałżonka spróbować jednak przekonać.

Piszę to po konsultacji z rabinem, żeby nie było, że to moja opinia jedynie.
-
Gość: acidalia, *.centertel.pl
2007/06/29 18:08:12
Kakofonio, rozumiem, że jest to oficjalne stanowisko rabina Sudricha. Rozumiem,że żaden rabin nie POWINIEN powiedzieć, że rozwiązaniem jest rozwód. Ale nie mów, że "żaden rabin NIE POWIE" czegoś takiego. Bo pewien rabin właśnie to POWIEDZIAŁ.

Ale dzięki, że wyjaśniłaś, jak być powinno. :)

Dobrego szabatu!
-
kakofonia
2007/06/29 18:15:15
Acidalia, masz rację, nie powinnam mówić, czego ktoś nie powiedział, skoro powiedział :) Ale muszę przyznać, że podejrzewam, że doszło w tamtej rozmowie do jakiegoś nieporozumienia - rabin, który powiedziałby wprost: "idź weź rozwód", byłby dość dziwnym ortodoksyjnym rabinem. Co nie wyklucza rzecz jasna istnienia takiego rabina. Na tym świecie jest mnóstwo rzeczy, które nie śniły się kakofoniom ;)
-
Gość: acidalia, *.centertel.pl
2007/06/29 19:09:32
:) Niestety, odbyło się kilka rozmów na ten temat, więc nieporozumienie wykluczone. Ale może jest tak, że niektórzy ludzie mają być swoistą "próbą" dla konwertytów? ;)
-
kakofonia
2007/06/30 21:23:30
Acidalia: muszę przyznać, że średnio mi się podoba sugestia tego rabina. Poszukałabym innego albo bym się z nim pokłóciła. A co do prób, też prawda, nawet tradycja je nakazuje, ale nieco innej natury. Pozdrowienia dla męża :)
-
Gość: acidalia, *.centertel.pl
2007/07/02 10:22:23
A dziękuję, dziękuję. :)
Znalezienie nowego rabina wcale nie jest takie łatwe. Ale pewnie będzie próbował. Dzięki.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2015/11/27 08:40:26
A jak ma się tutaj kwestia dzieci takiej pary ?
-
kancelaria-adwokacka-torun
2018/04/16 21:24:54
Z reguły sprawa o opiekę jest trudna dla ojców
-
Gość: https: radcaprawny-trojmiasto.pl , *.play-internet.pl
2018/12/21 11:07:50
Ciężka sprawa. Generalnie to matki są lepiej traktowane jeżeli chodzi o opiekę nad dziećmi, ale też wiadomo, że wszystko zależy od konkretnej sprawy