Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Cena do zapłaty

Kiedy sięgnęłam po "Nieposłuszeństwo" Naomi Alderman (Wydawnictwo Sic: Warszawa 2006 - lektura czekała na mnie od paru miesięcy na półce w Polsce), nie miałam pojęcia, że jest w tej powieści wątek lesbijskiej miłości. Bardzo a propos, biorąc pod uwagę moje ostatnie wpisy oraz niedawną dysputę z rabinem na temat tego, czy moralny Bóg mógłby zakazać pewnej grupie ludzi wszelkich form seksualnej ekspresji i odebrać im możliwość stworzenia związku z drugą osobą.

Rabin, jak to rabin, nie udzielił mi żadnej jednoznacznej odpowiedzi. Skłania się sam ku pewnym opcjom, rozważa różne możliwości...

Książka Alderman jest bardzo a propos, gdyż opisuje społeczność Żydów ortodoksyjnych, którzy niespodziewanie dla siebie muszą skonfrontować się najpierw z kobietą, która opuściła ich społeczność w geście buntu, a tu nagle pojawiła się w nim ponownie - choć tylko na chwilę, a potem właśnie z faktem, że ktoś z nich jest homoseksualny.

Czego w "Nieposłuszeństwie" nie ma? Nie ma triumfu miłości idącej wbrew oczekiwaniom społeczności. Tego moglibyśmy się spodziewać - my, czytelnicy książki. Temat w końcu dość modny. Aż chciałoby się, żeby lesbijka rzuciła w diabły (czy raczej w Boga?) swoje ortodoksyjne życie i z jego okowów wyrwała się na wolność... Bla, bla, bla... Wtedy to dopiero byłoby nie do czytania! Równie nie do przyjęcia byłaby wersja a la Stefcia Rudecka, czyli opcja: zaszczucie, śmierć, a po niej obsypany białym kwieciem grobowiec i pozostający w nieutulonym żalu odpowiednik Ordynata.

Zakończenie jest tymczasem znacznie spokojniejsze, dla niektórych zapewne może słodkawe czy wręcz zbyt mdłe w swojej poprawności.

Ja na to patrzę nieco inaczej. Może dlatego, że sama zmagam się z wymogami żydowskiego prawa religijnego i usiłuję odszukać sposób na to, by ułożyć sobie z nim życie. Jedna z bohaterek "Nieposłuszeństwa" sposób ten znajduje, choć nie za darmo, co z kolei każe mi się zastanowić nad tym, jaką cenę ja jestem skłonna zapłacić i za co właściwie.

Książka może zaciekawić jednak i osoby, którym takie dylematy są nieznane. Nie daje wyczerpującego wglądu w ortodoksyjną społeczność, ale o taki wgląd w literaturze w ogóle trudno. Sama znam dwie powieści, które ten świat nieco przybliżają: "Nieposłuszeństwo" i nie przetłumaczoną na polski "The Romance Reader" Pearl Abraham. Zarówno Abraham, jak i Alderman, urodziły się i wychowały w ortodoksyjnym świecie (Abraham nawet w ultraortodoksyjnej rodzinie chasydzkiej), obie z tego świata wyszły i obie o nim z dystansu napisały. Abraham moim zdaniem lepiej, ale i "Nieposłuszeństwu" nie można odmówić inteligencji i poczucia humoru.

Szawua tow.

sobota, 14 lipca 2007, kakofonia

Polecane wpisy

  • Louise Bourgeois czyli wiszenie w powietrzu

    Obejrzeć wystawę prac Louise Bourgeois w Hirshhorn Museum wybrałam się bodaj w ubiegłym tygodniu. Bodaj, ponieważ ostatnio czas zlewa mi się jakoś w jedną pół

  • Zmarnowana okazja - "Defiance"

    Przeczytałam właśnie tekst Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego "Wymazany Aron Bell" o partyzantce braci Bielskich i powstającym właśnie w Stanach filmie

  • "Arranged"

    Aranżowane małżeństwa wiele kobiet przepełniają szczerą i zupełną zgrozą. Mnie, muszę przyznać, jakoś nie, choć, oczywiście, łatwo mi mówić - nic takiego mnie n

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
socjopatyczna_malkontentka
2007/07/15 00:31:38
"Rabin, jak to rabin, nie udzielił mi żadnej jednoznacznej odpowiedzi. Skłania się sam ku pewnym opcjom, rozważa różne możliwości... "

Już wiem, kim będę w następnym wcieleniu ;)

-
kakofonia
2007/07/15 08:43:13
Albo kim byłaś w poprzednim i skąd Ci się to wzięło ;)
-
Gość: agnes, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/15 12:25:45
wątek miłości homoseksualnej jest też w innej książce traktującej o Żydach pt. "Ciotka Farhuma nie była dziwką" Wvniego. Polecam!
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/07/15 13:27:47
Agnes: wspomniana przez Ciebie ksiązka już tu była u Kakofonii recenzowana :)

Kakofonio: byłam piżmakiem :)
-
kakofonia
2007/07/15 19:15:08
Socjopatyczna: to my obie ze zwierząt! Ja byłam borsukiem, nie mam co do tego wątpliwości.

Agnes: Pisałam o Awnim 19 czerwca
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/07/16 13:13:28
Dużo ludzi mówi, że w poprzednim wcieleniu byli Marią Antoniną, albo kimś takim. A kto był borsukiem i piżmakiem? My :)))
-
Gość: smakuś, *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
2007/07/20 00:07:21
dorzucając coś do tematu,w TVP kultura kiedyś po 23 widziałam film o tytule 'break the silence' o 3 kobietach z Mea Szarim,które w rożny sposób radziły sobie ze swoim homoseksualizmem.Jednej rabin zezwolił na 'podwójny bieg'..wiec miała męża i kochankę,o której mąż był poinformowany i akceptował(!!)-przynajmniej głośno-związek swej żony z kobietą.Co więcej,dowiedziała sie od swego rabina,ze grzechem byłoby gdyby nie zakrywała włosów,ale nie jest nim to,że sypia ze swoja panią.Wniosek nasuwa sie jeden:judaizm to religia na wskroś praktyczna:)nawet w najbardziej ortodoksyjnej formie(niezorientowanym donoszę,ze Mea Szarim to dzielnica Jerozolimy,gdzie żyją ultraordoksyjni Żydzi i pokazanie sie w tej okolicy w zbyt kusej spódniczce może sie bardzo niemiło skończyć)