Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Eruwin

Bigapple spytała o eruw. W sumie słusznie, że spytała, bo w Big Apple eruwin jak najbardziej są - są tam eruwin chaceirot. Jeszcze kilka lat temu za taki eruw uważano na przykład cały Manhattan.

Fajnie, eruwin są. Ale czym są? Samo słowo "eruw" oznacza po hebrajsku "mieszaninę", a technicznie odnosi się do trzech różnych struktur prawnych, dzięki którym można wykonywać czynności, których inaczej wykonywać by nie było wolno. Mamy eruw chaceirot, eruw tawszilin oraz eruw techumin.

Podejrzewam, że Bigapple chodziło o ten pierwszy, ponieważ ten eruw można zobaczyć gołym okiem.

Wyjaśnienie należy zacząć od szabatu i od dwóch pojęć - przestrzeni prywatnej (reszut hajachid) oraz przestrzeni publicznej (reszut harabim). Nie wnikając dokładnie w to, w jaki sposób określa się, czy dana przestrzeń kwalifikuje się jako publiczna, a jaka jako prywatna, można powiedzieć tak: przestrzenią prywatną jest moje mieszkanie, przestrzenią publiczną wszystko na zewnątrz (to spore uproszczenie, ale chwilowo wystarczy).

W szabat nie wolno robić różnych rzeczy, wykonywać różnych czynności zakazanych określanych zbiorową nazwą melachot (melacha w liczbie pojedynczej). Jedną z tychże jest przenoszenie przedmiotów z przestrzeni prywatnej do przestrzeni publicznej.

Co to oznacza w praktyce? Otóż sporo utrudnień codziennego funkcjonowania w szabat. Oczywiście, szabat jest i ma być zaprzeczeniem codzienności, ale zakaz przenoszenia przedmiotów może człowiekowi stanąć kością w gardle i być tak męczący, że szlag trafia 3/4 uświęconej atmosfery szabatu.

Chcę na przykład w szabat wyjść sobie z domu. Wypadałoby wziąć ze sobą klucze do mieszkania, ale wziąć ich nie można, bo właśnie nie mogę przenieść przedmiotu do przestrzeni publicznej. Na dodatek, wyobraźmy sobie, mam katar. Jak wyjść bez chusteczki do nosa? Trzeba wyjść bez niej, bo - znowu - przenosić nie wolno. Albo fajnie by było pójść sobie w szabatowe popołudnie na piknik do pobliskiego parku. Może by i było fajnie, ale niestety, zrobić się tego nie da, bo nie wolno z przestrzeni prywatnej do publicznej przejść z wyładowanym koszykiem.

Rozwiązanie nasuwa się samo: trzeba jakoś przerobić przestrzeń publiczną w przestrzeń prywatną. Takie rozwiązanie to właśnie eruw chaceirot, czyli wspólna własność przestrzeni.

Reszut hajachid, czyli przestrzeń prywatna, musi być ogrodzona - naturalnie (dlatego Manhattan się kiedyś kwalifikował będąc wyspą) albo nienaturalnie - np. płotem czy murem, fizycznym lub raczej symbolicznym.

Dlatego ten rodzaj eruw można zobaczyć. Np. w Nowym Jorku czy w Jerozolimie. Eruw chaceirot konstruuje się bowiem poprzez symboliczne ograniczenie przestrzeni za pomocą np. kabla czy sznurka prowadzącego od słupa do słupa i wyznaczającego symboliczne wejścia do przestrzeni prywatnej. To tylko część procedury. Sprawą podstawową jest kwestia rzeczywistej własności danych terenów. Jeśli chodzi o stworzenie eruw w pojedynczym bloku - takiego eruw, który obejmowałby np. korytarz, którym można byłoby przejść do mieszkania innej żydowskiej rodziny - należy uzyskać zgodę właściciela domu. Jeśli chodzi o większy teren - np. dzielnicę lub jej fragment, sprawa jest oczywiście odpowiednio bardziej złożona (ogromne trudności pojawiły się w tej sprawie podczas próby ustanowienia eruw na Brooklynie).

Gdy mamy eruw chaceirot w jego obrębie możemy przenosić przedmioty, bo nie dochodzi do przekraczania granicy pomiędzy przestrzenią prywatną a publiczną. Można wyjść z domu z kluczami w kieszeni albo pójść do parku (jeśli jest on w granicy eruw) z książką i smaczną bułką.

Poniżej mapka z zaznaczonym eruw przy synagodze na Piątej Alei na Manhattanie. Jak widać jest całkiem spory i obejmuje cały Central Park.

Tutaj zdjęcie satelitarne z zaznaczonymi granicami eruw w mojej okolicy, czyli w Indianapolis. Niestety w Bloomington nie ma eruw chaceirot. Nie ma go też w Warszawie.

Eruw chaceirot nie jest ustanowiony raz na zawsze. Zwykle robi się go na rok. Ciągłego sprawdzania wymaga też stan symbolicznego płotu - jeśli zostanie on naruszony, eruw przestaje być koszerny i tym samym przestaje istnieć.

PS: Przypomniało mi się określenie, które kiedyś usłyszałam: "żydowski telegraf". Tak podobno chłopi mówili na wsiach na widok sznurków, które wyznaczały eruwin za dawnych czasów wokół żydowskich domostw.

środa, 25 lipca 2007, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klu, *.rodlo.sdi.tpnet.pl
2007/07/26 01:06:04
Jeśli chusteczka jest przedmiotem, którego nie można przenosić via granice eruw, tym bardziej ubranie złożone z całkiem sporego zbioru, większych od chusteczki, przedmiotów nie powinno być przenoszalne w szabat Czemu zatem wychodzisz poza eruw ubrana?
:-)
-
kakofonia
2007/07/26 02:42:08
Ponieważ ubranie się nie kwalifikuje jako przedmiot przenoszony. Jest różnica pomiędzy czymś, co masz w kieszeni, a czymś, co masz na sobie. Gdybym się ubrała w chusteczkę, nie byłoby problemu.
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/07/26 13:12:05
Załóżmy, że symboliczny płot zostaje naruszony tuż przed szabatem - jak powiadomić wszystkich ludzi?
Jak szybko spowodować "ukoszernienie" terytorium?
-
kakofonia
2007/07/26 14:01:39
Chyba nie da się na szybko. Odtworzenie raz naruszonego eruw może wymagać przeprowadzenia całej operacji od początku. Jedyne wyjście, to obdzwonić wszystkich zainteresowanych albo wysłać im emaile. Zwykle w gminach da się to zrobić - Żydzi się wszyscy znają, szczególnie ci religijni :)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/26 21:16:34
Dlaczego ludzie w tak komiczny sposób się ograniczają? Ograniczeni są i tak: przez pracę, dom, dzieci, żonę-męża, własne możliwości (finansowe, fizyczne, inne), ich życie nieuchronnie zmierza ku nicości, a dokładają sobie jeszcze to absurdalne jarzmo, o którym piszesz, i wiele innych równie szalonych.

Jaki tu sens?

Teoretycznie sens można znaleźć we wszystkim - choćby w bezsensownym przerzucaniu piachu z lewa na prawo, i tak w kółko - ale czy jeśli powiemy, że ma to swój ukryty sens, jest sensowne?

Ludzie mnie szokują i przerażają.
-
kakofonia
2007/07/26 22:36:30
Anonimie: mnie też ludzie czasem szokują, ale chyba całkiem inni niż Ciebie.

Samoograniczanie się, jeśli przemyślane i dobrowolne, wiąże się z samodyscypliną i czasem jest sposobem na udoskonalanie samego siebie. Tego uczy większość religii, także judaizm.

Ale to nie jest droga dla każdego i nie każdemu musi się podobać.

Rabin spytał mnie kiedyś: zastanów się, czy przestrzeganie nakazów i zakazów prawa uczyni Cię jakoś lepszym człowiekiem. Bez tego nie warto zaczynać.
-
2007/07/27 09:39:45
Kiedyś o ile pamiętam Szanowna Kakofonio pisałaś ,ze w Judaizmie praktyka rodzi wiarę ,
Najpierw micwot, potem "wiara"
"naase we'niszma" -zrobimy i będziemy posłuszni (albo będziemy starali się zrozumieć).
Ale z tego co tu piszesz
"zastanów się, czy przestrzeganie nakazów i zakazów prawa uczyni Cię jakoś lepszym człowiekiem. Bez tego nie warto zaczynać"
Trochę temu przeczy [wstępna wiara w sens przestrzegania rodzi praktykę] ale może się czepiam

ps
---"ich życie nieuchronnie zmierza ku nicości, a dokładają sobie jeszcze to absurdalne jarzmo"

jeśli życie zmierza do nicości [jak rozumiem śmierć kładzie kres osobie i zaczyna się NIC] , to Wielkiemu Nic nic do tego czy ktoś sobie zakałada , czy nie zakłada jarzma - jemu to wszystko jedno , ani nie pochwala , ani nie potępia , ostatecznie to nic nie ma znaczenia... a jeśli jest za tym wzystkim Bóg , Haszem to nabiera głębszego sensu ...

pps
fajny blog,masz dar słowa - od czasu do czasu zerkam - powodzenia Szanowna Kakofonio na DRODZE i oby szybciutko sprzedał się cały nakład Twej książki coby się nie kurzyła na półkach :-)[a swoją drogą co to ma być za książka ?]
Pomyślnosci

-
kakofonia
2007/07/27 11:14:07
Balaram: książka będzie o Williamie Jamesie. Polecam, rzecz jasna ;)

Dziękuję za komplementy :] (lekko się czerwienię)

Co do micwot zaś - nie widzę sprzeczności, przynajmniej na razie. Trzeba najpierw zastanowić się, czy przestrzeganie prawa może nas ulepszyć. To powinien być chyba jeden z pierwszych kroków przed konwersją. Potem zacząć go przestrzegać i jednocześnie - poprzez tę praktykę - się udoskonalać.

Nie chodzi o to, żeby najpierw "uwierzyć w Boga", a potem zacząć praktykować, tylko o to, żeby dostrzec w praktyce drogę do ulepszenia siebie i zacząć praktykować - jakiś sens praktyki trzeba chyba widzieć jednak zanim się ją zacznie czy na samym jej początku.

Mam nadzieję, że coś rozjaśniłam ;)
-
2007/07/27 14:42:19
-jasne jak się tylko pokaże nie omieszkam zakupić ...o!

-jak najbardziej rozjaśniłaś, zgadzam się ,ze aby zacząć coś praktykować trzeba dostrzegać w tym sens ...nawet przy zwykłych prozaicznych czynnościach
- komplementy , raczej nie, po prostu masz to coś - co sprawia ,ze dobrze się czyta to co piszesz
fajny z Ciebie ludzik Szanowna Kakofonio i tak 3maj



-
2007/07/28 19:47:05
dzieki ogromne za te historie, pare rzeczymis ie wyjasnilo. swoja droga musze sie znowu przejsc na williamsburg i zobaczyc, czym oni swoj eruv oznaczaja. sznurkiem?
-
Gość: Klu, *.rodlo.sdi.tpnet.pl
2007/07/29 20:46:42
No niby uleganie zasadom jakiegoś porządku, samodyscyplina w jakiś sposób nas doskoanli (przyjmijmy na chwilę takie założenie - choć równie dobrze można by dojśc do wniosku, że ograniczenie naszych możliwosci raczej ma przeciwny skutek niż doskonalenie) ale niech ów porządek ma jaką sgłebiepraktyczną.. nieco prakseologii by się zdało. Tymczasem ulegasz wielu ograniczeniom o przebrzmiałym i bardzo wątpliwym znaczeniu praktycznym... Czy to Ci nie przypomina w jakiejś mierze wczesnochrześcijańskiego krowodu pokutników samobiczujacych się? Czy sądzisz, że Haszem z jego nieogrniczoną mądrością i wszechpotęgą może być takim małostkowym, zakochanym w sobie wyciskaczem absurdlanych dowodów uległości od maluczkich?
-
Gość: smakuś=_actu83,KLU, *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
2007/07/31 21:11:01
rozumiem,że prawa szabatu są dla Was ograniczeniem i mnie to nie dziwi,ale czy kiedykolwiek 'przeżyliście' szabat tak jak powinno sie go przeżywac? Te 'ograniczenia' o których piszecie nie są ograniczeniami,ale posługując sie dzisiejszymi analogiami,są jak ładowanie wyłaczonej komórki.Tak ładowana komórka ładuje się do pełna i bateria długo trzyma.Przez 6 dni można życ na 200%normy,a ten jeden jest wyjątkowy,poświęcony wyciszeniu,dialogowi ze sobą,z Ha-szem..dzięki takiemu zwolnieniu biegu można się bardzo zdystansować i nabrać odpowiedniej perspektywy:)