Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Językowa archeologia

Wyjeżdżam niebawem do Wilna, uczyć się jidysz. Uprawiać językową archeologię.

W opowiadaniu (zresztą znakomitym) "Envy; or Yiddish in America" Cynthia Ozick opisuje smutne raczej losy pewnego piszącego w jidysz poety, który - mieszkając w Ameryce - ma wielkie trudności ze znalezieniem czytelników i rozpaczliwie poszukuje tłumaczy, którzy mogliby jego wiersze przełożyć na język, w którymś jeszcze ktoś coś czyta i coś rozumie. Szuka bezskutecznie. Biedny Edelsztajn... Jego wiersze na zawsze pozostaną zagadką zapisaną literami o dziwnym nieco kształcie, w słowach, których sensu nie potrafi uchwycić już nikt.

A język został stracony, zamordowany. Język-muzeum. O jakim innym języku można powiedzieć, że zmarł nagłą i ostateczną śmiercią, w określonym czasie, w określonym miejscu?

Cynthia Ozick, "Envy; or Yiddish in America"

Z jednej strony te słowa są niewątpliwie prawdziwe. Nie ma tego świata, który mówił językiem jidysz, który w jidysz kupował chleb, w jidysz rozmawiał z dziećmi, w jidysz pisał książki i tworzył poezję. Ten świat istniał tuż obok, właśnie nad Wisłą i już go nie ma.

Nie zniknął jednak zupełnie. Znajomy i wykładowca na mojej uczelni nauczył się jidysz w domu jako pierwszego języka. Dziś tworzy w tym języku poezje i nie szuka tłumaczy, ale zwraca się do tych, którzy jidysz albo jeszcze znają albo już się go nauczyli - do tych, którzy kierując się ku przeszłości lingwistycznej i historycznej odkryli, że jest jeszcze jakaś cząstka żywej rzeczywistości w tym języku. Znajomy ów prowadzi nawet blog, na którym można poczytać jego wiersze: www.elabrek.blogspot.com

W jidysz można także dziś poczytać gazetę: The Algemeiner Journal albo nowojorski Forwerts (Forward w wydaniu angielskim).

Mnie interesuje jednak przeszłość. Nie mam sentymentu do jidysz, choć nie miałam go również do hebrajskiego, póki nie zaczęłam go poznawać. Może się więc i w jidysz zakocham? Teraz jednak kierują mną względy bardziej praktyczne. Chcę przeczytać mnóstwo zapisanych przed laty kartek, mnóstwo zdań opisujących pewien świat i jego zagładę. Jest w tym jakaś ironia, że zagładę ową opisano często w języku, który sam został w znacznej mierze zgładzony.

Jidysz odkryłam poprzez poezję, tłumaczoną rzecz jasna. Przez wiersze Jakuba Glatsztejna, który mieszkając w Ameryce pisał o Zagładzie. Najbardziej poruszył mnie ten fragment, do dziś nie mogę go zapomnieć:

Torę otrzymaliśmy na Synaju,
a w Lublinie ją zwróciliśmy.
Umarli nie chwalą Boga,
Torę dano żywym.
I tak jak staliśmy wszyscy razem
przy nadaniu Tory,
tak umarliśmy wszyscy razem w Lublinie.

Jakub Glatszejn

Naturalnie, jidysz to nie tylko Zagłada. Wprost przeciwnie! Jidysz to bujne, kolorowe, przebogate życie. Wiedział o tym także Glatsztejn, który postanowił nie poddać się śmierci swojego języka i tworzył dalej zbierając okruchy przeszłości i dając im nowe życie w poetyckiej formie. Może uda mi się odkryć i poczuć choć jego część dzięki zajęciom w Wilnie. Może uda mi się uwierzyć w to, że jidysz jednak nie został zamordowany bezpowrotnie.

Szabat szalom i do zobaczenia później.

piątek, 27 lipca 2007, kakofonia

Polecane wpisy

  • Louise Bourgeois czyli wiszenie w powietrzu

    Obejrzeć wystawę prac Louise Bourgeois w Hirshhorn Museum wybrałam się bodaj w ubiegłym tygodniu. Bodaj, ponieważ ostatnio czas zlewa mi się jakoś w jedną pół

  • Zmarnowana okazja - "Defiance"

    Przeczytałam właśnie tekst Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego "Wymazany Aron Bell" o partyzantce braci Bielskich i powstającym właśnie w Stanach filmie

  • "Arranged"

    Aranżowane małżeństwa wiele kobiet przepełniają szczerą i zupełną zgrozą. Mnie, muszę przyznać, jakoś nie, choć, oczywiście, łatwo mi mówić - nic takiego mnie n

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
socjopatyczna_malkontentka
2007/07/27 12:40:56
Znam pojedyncze słowa w jidysz, niewielkie frazy, kilka zdań. Nie przeczytam pierwszej powieści napisanej w jidysz w Polsce (której przecież wtedy nie było na mapach) autorstwa Hilarego Nussbauma. Ale to część nas - wystarczy tylko chcieć usłyszeć.
Powodzenia w zgłębianiu jidysz i dobrego szabatu.
-
2007/07/27 13:19:53
.. jedziesz do Wilna?? .. to wpadnij może po drodze do Suwałk na "Razem i osobno" ..

.. www.fundacjamiasto.org/ ..

.. może gdzieś się miniemy ..
-
Gość: Amparo, *.toya.net.pl
2007/07/29 12:04:03
Skojarzyło mi się.
Rosa Montero, którą cytowałam ostatnio u siebie, przytacza też historię z XVIII wieku. W czasie podróży po Wenezueli Humboldt dotarł do wioski indian Atures. Wioska została zniszczona kilka tygodni wcześniej, jej mieszkańcy wybici. Pozostała tylko papuga mówiącą językiem, którego nikt już nie potrafił zrozumieć.

Mam kasetę z piosenkami w jidysz. Rozumiem to jakieś zdanie, to całą frazę. Pewnie głównie dzięki niemieckiemu. Ale mam do jidysz sentyment. Ot tak.
-
Gość: smakuś, *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
2007/07/31 20:16:01
hehe...ja swoja przygode z jidisz zaczelam juz prawie rok temu:)i wciaz apatyt mi rosnie:)chcialabym singera przeczytac w oryginale(wlasciwie to zadanie domowe na wakacje od mojego nauczyciela:P)..na razie idzie ciezko,ale idzie:P:P.zycze Ci wiec powodzenia w nauce:)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/03 09:37:00


Kakofonio - nie pogrążaj się jeszcze bardziej!
Coraz bardziej jestem przerażony.
-
2007/08/03 17:55:56
cyt. :"nie pogrążaj się jeszcze bardziej!"

.. a czemu nie? ..

.. to przecież wielka strata, że w Polsce nie żyją dziobaki oraz dziewczyny mówiące w jidisz i starocerkiewnosłowiańskim ..
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/03 22:08:24
Ta złośliwość wobec Kakofonii to przesada,
Tysiąc_Motyli!!!
-
kakofonia
2007/08/04 18:36:31
Motyle maja prawo do zlosliwosci. Anonimie: ja sie nie pograzam, ja sie wznosze :P
-
Gość: Klu, *.rodlo.sdi.tpnet.pl
2007/08/05 11:12:01
Jdisz wciąż żywy! Pamiętam jak to na początku lat 90 tych ubiegłego stulecia w warszawskiej firmie "polonijnej", dla której przez kilka miesięcy pracowałem szefowie przechodzili na Jdisz by omówiać kwestie poufne. Warto by zestawić słowa z jdisz, które przeszły do polskiej codzienności typu siksa, miszugene itp (interesujace, że np w żargonie środowisk "z marginesu kryminalnego" było tego szczególnie sporo)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/06 11:06:09
Warto by zestawić słowa z jdisz, które przeszły do polskiej codzienności typu siksa, miszugene ----



no teraz chyba mocno żartujesz...
to jakby twierdzić, że na przykład tak zwany język kaszubski (slang wieśniaków znad morza, którzy byli niepiśmienni, otoczeni przez Niemców i Polaków - i gaworzyli 'po swemu') jest źródłem wielu polskich i niemieckich wyrazów...
A jest ODWROTNIE.

To samo z jidisz, człowieku...

Prawdziwym językiem Żydów jest hebrajski, a nie ten niewolniczy slang z czasów europejskiej niewoli.
-
2007/08/06 11:44:00
Fajnie masz, bylam na tym wilenskim kursie w zeszlym roku i bylo barzdo dobrze, nauczylam sie duzo - w tym roku nie moge (bark czasu, bark kasy), ale sobie obiecuje, ze jeszcze za rok, moze sie uda wlasnie do Wilna
-
aniabuzuk
2007/08/20 23:54:41
Jest tu kto?
-
2007/09/04 11:11:06
moj ortodoksyjny sasiad w budapeszcie mowi plynnie w jidysz. glownie rozmawia w tym jezyku ze swoimi znajomymi z nowego jorku. po hebrajsku tylko troszke potrafi. a ja myslalem, ze jidysz juz wymarl!
-
2007/10/24 18:24:22
א הארציקן ישר-כוח! ניט אלץ האב איך ליידער פארשטאנען, אבער לאמיר האפן אז אפילו א שפראך-ארכעאלאגיע קען זיין א גאנץ לעבעדיקער ענין