Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Palcem po grzbietach

Przesuwając palcem po grzbietach książek w piątek bodaj w księgarni czułam narastający zawrót głowy. Nagły atak embarass de richesse, choć spodziewany i doskonale przewidywalny. Po co komu tyle książek, mamrotałam do siebie. Po co komu tyle słów, tyle setek i milionów zadrukowanych stron. Po chwili uderzyłam się też w pierś własną z poczuciem winy, bo przecież własna książka niebawem idzie do druku, a później pójdzie na półki i tam będzie się spokojnie kurzyć, obok dziesiątek i setek innych.

Przesuwałam palcem wskazującym po kolejnych grzebietach i nabawiałam się bólu w karku od ciągłego obracania głowy - czy doprawdy nie można by było stawiać wszystkich książek w jedną stronę, żebym nie musiała tak kręcić głową?

Mnóstwo znanych i nieznanych nazwisk, a w głowie cierpiącej na zawroty trwała kalkulacja wysoce złożona, a dotycząca zasobów budżetowych w zestawieniu z cenami książek, które chciałoby się nabyć. Ba, gorzej. Nie tylko by się chciało, ale powinno się. Z dużą przyjemnością zauważałam jednak i mnóstwo książek, których zupełnie nie potrzebuję. Całe szczęście.

Z jednej z półek wygrzebałam między innymi wiersze zebrane Barańczaka, od których nie mogę się oderwać. Wychodziłam z księgarni tuląc tom do piersi albo łona. W drugiej ręce miałam siatkę, w niej kolejnych parę książek, których nie udało mi się nie kupić. W twarz sobie nie spojrzę, mamrotałam do siebie. Ręki sobie nie podam, dodałam potępiając się za tę chwilę słabości, która powtarza się regularnie, gdy wchodzę do księgarni i po prostu nie mogę, no nie mogę się powstrzymać i zawsze coś kupię.

Wracając do domu zastanawiam się z wyprzedzeniem, gdzie wstawię te kolejne tomy. Smutna prawda jest taka, że wcale nie mam na nie już miejsca. Książki są na wszystkich półkach, a połowa księgozbioru i tak spokojnie spoczywa w piwnicy, od dnia przeprowadzki, bo przeprowadzka nastąpiła z przestrzeni znacznie większej do znacznie mniejszej i miejsca zabrakło (właśnie przed chwilą stwierdziłam, że - o zgrozo - w piwnicy muszą być eseje Barańczaka, do których chciałam zajrzeć).

Gdzie więc je postawię? Może przynajmniej chwilowo na parapecie. Stamtąd będą na mnie popatrywać z ironią. Po kiego czorta nas kupiłaś, skoro masz na półkach tyle innych, jeszcze nie przeczytanych? Zawsze mówisz, że w wakacje będziesz miała więcej czasu, to przeczytasz wreszcie i potem nic z tego nie wychodzi, bo książek i tak jest za wiele, a doba jak miała 24 godziny, tyle ma nadal i nie chce tego zmienić. W dodatku jesteś śpiochem i nie chcesz czytać do świtu.

Doprawdy, mogliby się nad nami - nieuleczalnymi molami książkowymi - zlitować i pisarze, i wydawcy i jakoś ograniczyć swoją radosną twórczość. Przecież my tego nie wytrzymamy. Zginiemy przytłoczeni ilością książek-do-przeczytania, książek-które-trzeba-koniecznie-przeczytać, książek-które-warto-przejrzeć-przynajmniej i książek-które-mogą-się-kiedyś-do-czegoś-przydać.

Tylko Barańczak niech znowu pisze. Bo parę godzin, parę dni z jego poezją warte jest i tej chwili słabości w księgarni, i bólu karku, i przypalonej zupy. A dla Pana Ryszarda Krynickiego wielkie podziękowania za wydanie "Wierszy zebranych".

wtorek, 24 lipca 2007, kakofonia

Polecane wpisy

  • Louise Bourgeois czyli wiszenie w powietrzu

    Obejrzeć wystawę prac Louise Bourgeois w Hirshhorn Museum wybrałam się bodaj w ubiegłym tygodniu. Bodaj, ponieważ ostatnio czas zlewa mi się jakoś w jedną pół

  • Zmarnowana okazja - "Defiance"

    Przeczytałam właśnie tekst Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego "Wymazany Aron Bell" o partyzantce braci Bielskich i powstającym właśnie w Stanach filmie

  • "Arranged"

    Aranżowane małżeństwa wiele kobiet przepełniają szczerą i zupełną zgrozą. Mnie, muszę przyznać, jakoś nie, choć, oczywiście, łatwo mi mówić - nic takiego mnie n

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: smakuś, *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
2007/07/24 20:36:13
wlasnie z tych powodow:'książek-do-przeczytania, książek-które-trzeba-koniecznie-przeczytać, książek-które-warto-przejrzeć-przynajmniej i książek-które-mogą-się-kiedyś-do-czegoś-przydać.'
jestem czestym gosciem w traffic'u..nikt tam nie goni,a mozna w spokoju ducha przeczytac to co interesujace,bez odchudzania portfela:P,bo niestety znam syndrom'MUSZE TO MIEC,BO INACZEJ UMRE Z BRAKU,ALBO BARDZO BEDE CHOROWAC I W OGOLE SWIAT SIE SKONCZY'..chyba,ze mnie cos drazy tydzien to wtedy znaczy,ze NAPRAWDE musze to miec :P:P
-
2007/07/25 12:22:40
.. oho .. skoro masz tak dużo xiążek i nie masz gdzie postawić, to jak dorośniesz, będziesz mogła zostać antyk-wariatką .. :]]]

.. ps .. piszesz, że boli Cię kark, masz zawroty głowy i poczucie winy, a tu tyle tomisk w xięgarniach, które trzeba wykupić (i niekoniecznie przeczytać), żeby znalazło się miejsce i dla tej Twojej ;) ..

.. chyba wiem, co czujesz - Barbara (nomen omen)Stawiczak świetnie to opisuje ..
-
2007/07/25 12:31:36
Ja się właśnie rozglądam za jakimś dobrym odwykiem. Bo jeszcze trochę a wzrok całkowicie się popsuje i kręgosłup całkowicie wykrzywi. A tu jeszcze tyle do przeczytania:/

p.s. Jakby co to ja w piwnicy mam jeszcze trochę wolnej przestrzeni, więc jakby co to sł€żę miejscem na przechowanie zborów:p. Warunki bardzo przystępne:):)
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/07/25 12:35:56
Żeby móc je pomieścić - przeprowadziłam się. Nie mam mebli, mam regały, nie mam łóżka - mam materac. Materac na krótym, w dobrym towarzystwie - mogę czytać. I kupować następne.
A potem znów się przeprowadzę :)
Patrzę na dom moich rodziców - są tam wszędzie. Co dostałam od rodziców na imieniny? To chyba jasne :)