Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Smutny szabatowy wieczór

Jom menucha wesimcha - dzień radosnego odpoczynku. Tak mówi się o szabacie. Takim dniem szabat powinien być. Przedsmak raju. Dzień, na który czeka się cały tydzień. W praktyce jednak sprawy nie wyglądają tak pięknie. Przynajmniej dla mnie, ale z pewnością nie jestem jedyną osobą w podobnej sytuacji. W praktyce - na czym polega jej wątpliwy urok - na wierzch wyłażą trudności. Rzeczywistość skrzeczy.

Nabożeństwo w piątki wieczorem (lub popołudniu, w zależności od momentu zachodu słońca) jest jednym z moich ulubionych. Gdy synagoga jest pełna ludzi radujących się z nadejścia szabatu, trudno jest samemu nie ulec tej radości, nie zostać nią zarażonym. Niestety, w Bloomington takich nabożeństw nie udało mi się znaleźć. W lokalnym Chabadzie minjan należy do rzadkości. W uniwersyteckim Hillelu minjan owszem bywa, ale całość ma charakter stanowczo bardziej towarzyskiego spotkania niż uroczystości bądź co bądź religijnej. Synagoga jest zaś za daleko.

Wielu Żydów wita szabat w domu, szczególnie w Stanach. Witają szabat w domu, z rodziną. Niestety moja rodzina jest po drugiej stronie oceanu, a nawet gdyby była bliżej, to i tak nie witałaby ze mną szabatu. Czy nie mogłabym dołączyć zatem do jakiejś innej rodziny? Mogłabym, gdyby nie to, że nie ma tu żadnej żydowskiej rodziny, która miałaby koszerną kuchnię i dodatkowo mieszkała w zasięgu spaceru.

Dlaczego spaceru? Czy nie mogę wsiąść do autobusu?

Sieć autobusowa w Bloomington istnieje, ale jest dość ograniczona. W szabat jednak to i tak opcja wykluczona. Jak pisałam wcześniej, nie wolno w szabat przenosić przedmiotów z przestrzeni prywatnej do publicznej oraz nosić tychże w przestrzeni publicznej. Nie wolno także uruchomić samochodu (co trapi mnie mniej, bo i tak nie mam prawa jazdy). Podróż autobusem zaś wymaga z mojej strony albo noszenia pieniędzy na bilet (których w szabat nie wolno w ogóle dotykać) albo noszenia biletu.

Czy nie mógłby mnie ktoś podrzucić samochodem? Teoretycznie tak, najlepiej, gdyby to był jakiś nie-Żyd. Z Żydem gorzej, gdyż nie powinno się czerpać żadnych korzyści z łamania praw szabatu przez innego Żyda. Taksówka też odpada, z powodu pieniędzy (z kartą kredytową ten sam problem).

Witam więc szabat w domu sama. I czasem trudno mi z siebie wykrzesać jakąkolwiek radość. Można modlić się samemu, można samemu zrobić kidusz, samemu odmawiać wszystkie błogosławieństwa czy nucić szabatowe pieśni. Ale to smutne. I w głębi serca, zamiast szabatowej spokojnej radości, narasta smutek. Smutno i trudno być Żydem samotnie.

PS: Mam dziwne przeczucie, że moje najbliższe wpisy nie będą szczególnie optymistyczne. Ale może pomimo tego ktoś postanowi oddać na niego głos. (SMS treści A00542 na numer 71222. Koszt SMS, to 1,22 zł brutto)

środa, 16 stycznia 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/01/16 07:49:54
o widzisz jestem nie-Żydem i mam prawo jazdy :)hmmmm szabat w samochodzie ha ha ha ha miła perspektywa no ale ta przestrzeń /Ale serio ,a co jeśli chodzi o rower - jeśli pożyczyłabyś rower od jakiegoś znajomego nie-Żyda to wtedy byłaby przestrzeń publiczna ,choć nie wiem czy w ogóle można w szabat rowerować...ok zaesemesuje na Twego bloga i uwierz ,ze nie chodzi o tego Ipoda Nano 4GB ;-)
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/01/16 11:18:41
Samotnie obchodzacy szabat mają przyjaciół gojów, którzy myślą jak tu doczekac końca szabatu, aby "szabatnick" coś wreszcie po całodobowej przerwie napisał.

To coś przeciwnego do... samotności w sieci. :)

3maj się ciepło w samotne szabaty. Nie jesteś tak całkiem sama. :)
-
2008/01/16 15:10:07
Przykre, jak ludzie tłamszą się
mimo iż życie tego i tak nie oszczędza...
-
Gość: , *.dialog.net.pl
2008/01/16 17:18:49
Zagłosowałam na Ciebie,bo bardzo mało wiem o kulturze,zwyczajach Żydów.
Zagłosowałam na Ciebie,choć dopiero
poznałam.
Zagłosowałam na Ciebie,bo chcę mieć prawo powiedzieć Ci,że wchodzenie w smutek,rozwijanie go,otulanie się nim
to kiepski sposób na dni nie tylko
szabasowe.
Zagłosowałam na Ciebie,bo być samemu to nie smutna samotność!Nie wiem ile masz lat i jak przeżyłaś te minione,ale teraz mówię:pisz o tym co ciekawe,czerp z tego radośc i daj ją nam-było smutnie ,teraz koniec z tym,
czekam niecierpliwie!!!!
-
Gość: witold, *.cable.wsm.wielun.pl
2008/01/16 23:51:46
Basiu
sceptnick ma rację - Nie jesteś tak całkiem sama.
Te ....dziesiąt osób które Cię czyta jest z tobą.
-
kakofonia
2008/01/17 00:11:50
Kiedyś Was wszystkich zaproszę na szabat :)
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/17 00:22:05
Ja jestem prozaiczny. Poproszę o wielką michę czulentu. :)
-
intel-e-gent
2008/01/17 13:49:19
Teraz już wiem czemu nie poszedłem w stronę judaizmu. Jestem na to zbyt wygodnicki... Może na starość, gdy przestanę się spieszyć?

Podziwiam i z szacunkiem wspieram w wyścigu :)

Pozdrawiam
-
2008/01/17 18:58:04
Kumpela poradziła mi ostatnio, żebym na wszystko co się dzieje patrzyła optymistycznie. Szukała jasnych stron i tak dalej. Spróbowałam spojrzeć na twoją sytuacje w sposób optymistyczny i przypomniała mi się jedyna wartościowa myśl jaką wyniosłam z lekcji polskiego w liceum. CZŁOWIEK, KTÓRY WIERZY W BOGA NIGDY NIE JEST SAMOTNY.
-
Gość: offca, *.bltmmd.east.verizon.net
2008/01/18 13:38:43
ja mieszkam w sztetlu z porównaniem do Ciebie, wszędzie pełno black-hattów (matko, co za słowo :P). ale ja tam lubię sama w piątek... jestem introwertykiem, więc mi tam dobrze... zjeść coś, zaspiewać, kidusz... i zagłębić się w wygodnej kanapie obwarowanej książkami i magazynami. to jest menucha! :D

ale mimo ze w sztetlu mieszkam, to znaleźć dobrą synagogę trudno... mam albo zbyt-frum dla mnie black-hatowe, albo konserwa z mikrofonem. nic pomiędzy.

w sumie powinnam się zmusić, zeby częściej chodzic do szulu... gdy juz tam jestem to na prawdę mi dobrze, uwielbiam spiewanie i to poczucie wspólnoty... ale zebrać się i pójść to ciężko :(
-
2008/01/21 18:01:21
scetpnick ma racje. Ja tez sie do tego myslacego grona zaliczam.
-
Gość: bumru, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/01/25 12:01:56
Przyjeżdżaj do nas, do Krakowa! Tutaj co piątek jest wesoło :) W ostatnią niedzielę świętowaliśmy jeszcze Tu Bi-Szwat. :) Pozdrawiam ciepło. bumru@wp.pl
-
2009/10/26 14:27:40
Smutne ale prawdziwe. Jesteśmy samotni na tym świecie. Proszę, jeśli możesz to wyślij mi tekst spolszczony oczywiście nie hebrajskimi robaczkami pieśni Jom menucha. Piekna pieśń, a ja chciałabym się nauczyć ją śpiewać :)
Pozdrawiam