Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Szczyt paranoi niedaleko

Nie zdziwiła mnie specjalnie informacja, że Andrzej Lepper domaga się, by prezydent Kaczyński wystąpił oficjalnie i potępił "Strach" Grossa. Czego można się w końcu spodziewać po Lepperze, który szczęśliwie zniknął z pierwszej linii polskiej sceny politycznej i od czasu do czasu rozpaczliwie będzie próbował do niej powrócić.

Ale na podaną dziś przez Gazetę wiadomość o tym, że "Strachem" ma się zająć prokuratura podskoczyło mi ciśnienie. Bardzo dobrze, że prokuratorzy przeczytają tę książkę - to nie zaszkodzi nikomu, ale jeśli rozpocznie się jakieś śledztwo w tej sprawie, albo wręcz śledztwo przeciwko Grossowi, to trzeba będzie bić na alarm.

A może lepiej bić na alarm już dziś? Zanim Polska zbliży się do kolejnego szczytu paranoi?

Książka Grossa powinna wzbudzić kontrowersje i debatę. Z jednej strony dlatego, że porusza temat niezmiernie bolesny i ważny, z drugiej zaś dlatego, że przedstawione przez autora argumenty na rzecz głównej tezy są częstokroć wątpliwe.

"Strach", który w wydaniu angielskim czytałam przeszło rok temu, porusza kwestię, o której wielu Polaków nie wie, a wielu innych wiedzieć nie chce. Mówi mianowicie o morderstwach Żydów, którym udało się przeżyć nazistowską Zagładę. Mordach, które dokonały się już po wojnie, mordach na ludziach, którzy dopiero co mogli odetchnąć, którzy chcieli wrócić do swoich domów, którzy chcieli żyć. Tych mordów dokonali Polacy. Ta karta polskiej historii powinna utorować sobie drogę do świadomości społecznej podobnie jak wcześniej prawda o Jedwabnem.

Gross nie tylko opisuje fakty. W "Strachu" robi to, czego nie zrobił (niestety) w "Sąsiadach" i przedstawia hipotezę wyjaśniającą. O ile z "Sąsiadów" dowiedzieliśmy się o nowych faktach, o tyle w "Strachu" nowych faktów nie ma. Jest za to właśnie próba interpretacji. Czy ta próba jest przekonująca? Moim i nie tylko moim zdaniem nie jest. Czy to oznacza, że Grossowi takiej tezy nie wolno było postawić? Czy to oznacza, że nie wolno mu było jej bronić i przedstawiać argumentów na jej rzecz?

Czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach wpadłby na pomysł, żeby prokuratura niemiecka zajęła się słynną i kontrowersyjną książką Goldhagena "Gorliwi kaci Hitlera"?

Czy naukowcowi nie wolno postawić kontrowersyjnej hipotezy? Czy naukowiec polski zajmujący się naukami społecznymi powinien przed powiedzeniem czegokolwiek ugryźć się w język i sto razy zastanowić, czy aby jakiś maniak nie będzie go oskarżał o "znieważanie narodu polskiego"?

Czy jeśli powiem, że Polacy są homofobicznym narodem, to również ktoś mi zagrozi trzema latami odsiadki za znieważanie? A może jednak chodzi o Żydów? Może jednak chodzi o to, że pomimo debaty o tekście Błońskiego, pomimo debaty o Jedwabnem, pomimo wszystkiego, co już wiemy o stosunkach polsko-żydowskich ten temat jest jednak bardziej tabu niż jakiekolwiek inne tematy?

Książka Grossa powinna wzbudzić debatę. Nie powinna jednak wzbudzać zadymy, a jak dotąd niemal wszystko wskazuje na to, że od zadymy się zaczyna i na zadymie się skończy.

Ja z Grossem mam własny problem. Z jednej strony od lat podpisuję się obiema rękami pod zdaniem Żeromskiego - "trzeba rozdrapywać polskie rany, żeby nie zarosły błoną podłości". To właśnie powinni moim zdaniem robić intelektualiści. Wszystkich nacji, bo błony podłości zbyt często i zbyt szybko zarastają trudną przeszłość w każdym społeczeństwie. Z drugiej strony jednak nie sposób nie zauważyć, że walenie kogoś pałą po głowie nie jest najlepszym sposobem ani na wyedukowanie go ani na nawiązanie z nim debaty czy dialogu.

Dopóki jednak prawda o Jedwabnem nie znajdzie się w każdym polskimi podręczniku do historii dwudziestego wieku; dopóki o pogromie kieleckim nie będzie słyszało w szkole każde polskie dziecko; dopóki ten nieszczęsny mit Polski niewinnej, który teraz próbuje się bronić za pomocą prokuratury, nie zostanie ostatecznie pogrzebany - dopóty potrzebny będzie Gross i jego książki.

poniedziałek, 07 stycznia 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Z dawnych czasów

    Najlepiej zacząć nowy rok od odrobiny poezji. I to romantycznej, a jednocześnie zakorzenionej w rzeczywistości czasu, w którym powstała.On i Ona – ballada

  • Podziękowania

    O ile pamięć mnie nie zawodzi, rok temu zignorowałam zupełnie ów ważki moment, w którym wybiła na zegarach północ, rok 2008 dobiegł końca, a rozpoczął się żegna

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Arf, 193.0.64.*
2008/01/08 14:00:00
Zgadzam się. Budowanie "tożsamosci narodowej" na "wybielonej" pamieci historycznej zazwyczaj konczy sie rozczarowaniem lub lękiem połączonym z gniewem po wyjsciu faktów na jaw. Polsce i polakom przydała by się lekcja historii niemartyrologicznej a refleksyjnej własnie.Solidarności nie powieszchownej a głębokiej i połączonej z kapitałem społecznym, wyjścia z zaściankowości myślenia o sobie samych i świecie i otwarcia się na inność oraz własną historię. Niech pisarze i intelektualisci rozdrapują rany, ktos musi...
-
2008/01/08 15:00:11
I dopóki co jeszcze?
Nie słyszałem, by w podręcznikach w Izraelu uczono, że przez kilkaset lat to właśnie ta wredna antysemicka Polska była ostoją dla Żydów, gdzie - jak na tamtejsze czasy - mieli się nieźle, w przeciwieństwie do hołubionej części Europy, nie mówiąc już o Stanach, gdzie antysemityzm był oczywistością - w NY przecież Żydzi nie mogli piastować urzędów, całe to cudo Hollywood powstało, bo Żydzi w NY byli po prostu zablokowani przez tych jakoby piewców demokracji i swobód obywatelskich.

Najlepsze - ale to już inna bajka - dziś próbuje się wygrywać sprawy wyciągając diabła antysemityzmu jeśli to wygodne.
Czcigodna Clinton już sie chyba wycofała z retoryki, iż "nie głosowanie na nią to przejaw... ANTYSEMITYZMU..." Co za dużo to niezdrowo :-)nieprawdaż?
-
Gość: Klu, *.gprs.plus.pl
2008/01/08 16:49:45
... i dla mnie konieczne jest rozdrapanie haniebnych ran narodowych i diagnozowanie wszelkich wstydliwych choróbsk. Poza przesłankami dydaktycznymi przemawia za tym zwykła, elementarna przyzwoitość - taka wręcz progowa. To winien być dramat osobisty każdego Polaka - warunkujący awans etyczny. Na chrześcijański sposób mentalne, intymne bicie się w piersi do wtóru mantrze "mea culpa" jest nieodzowne. Wszelako warto też podjąc próbę zrozumienia motywacji uczestników tych zdarzeń ... po dyskusji uwzględniajacej racje i mechanizmy wszelkie - w tym prymitywnego prostactwa i plugactwa, a także postawy piłatowej w obliczu linczów i aktów antrysemityzmu ówczesnych władz-oficjeli (z istotnym udziałem ówczesnych internacjonałów z międzynarodówki). Dzień po premierze "Strachu" Grossa odbędzie się premiera ksiażki wydanej pod auspicjami IPN-u tyczącej tego samego problemu lecz w ujęciu nieco innym; raz z powodu bardziej historyczno-naukowej metodyki, mniej emocjonalnej, dwa wywołujacej społeczno-psychologficzne motywy i sprężyny nie dostrzeżone przez Grossa. W tym momencie nie pamiętam tytułu ani autora tej książki (wysłuchałem recenzji dziennikarza - znawcy problemtyki i obydwu tytułów).
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/10 00:32:50
Grossa spotka zaszczyt zmierzenia się z Teletubisiem - nosicielem różowej (czy jakiejś tam) torebki.

Aż tak bym się o poziom paranoi w prokuraturze nie bał, kakofonio.
-
2008/01/10 05:18:52
.. odnoszę wrażenie, że jako wiano dla swego nowego narodu, kakofonia próbuje wnieść przekonanie, że "sąd sądem, ale sprawiedliwost musi być po naszej stronie" ..
-
kakofonia
2008/01/10 16:47:17
Motyle, tym razem mnie po prostu obrażasz.
-
2008/01/10 18:37:42
.. ej .. mój poziom dokuczania nie zmienia się od lat ;) .. być może to Twój próg odporności obniżył się z powodu, np. Grossowych rewelacji ..

.. jeśli zaś rzeczywiście trafiłem w czuły punkt, to wyrzuć stąd, proszę, moje posty, a jak Ci przejdzie gniew, to napisz, jak mam Ci zrekompensować złe samopoczucie, bo inaczej mi serce pęknie z żalu .. :(((
-
andsol-br
2008/01/11 05:37:45
Nie rozumiem zwrotu „rozdrapywanie ran”. Zabijający Żydów tak zmęczyli rączki, że im do dzisiaj krwawią?

Oczywiście twórcy narodowych bajek (to taka maź na sumienie zastępująca prysznic i wannę) będą tupać i pienić się. Niech Siły Wyższe sprawdzają co za motywacje nimi kierują, ale że poparcie społeczne będą mieli, to jasne. Wystarczy wziąć na ulicy próbkę stu osób i zobaczyć ile z nich potrafi wymówić w naturalny sposób słowo „Żyd”. Nieodmiennie spora część tłumku myśli, że to wyzwisko i jakby to był rok 1930 próbują odczucia tonować zdrobnieniem „Żydek” albo jakimś bulgotem o starszych braciach w wierze.

@Jekes: o, to aż tak dobrze znasz izraelskie podręczniki czy tylko nie słyszałeś? W kwestii nieźle-się-mienia w Polsce Żydów nieźle zrobisz dodając datę i miejsce. Taki Żywiec na przykład NIGDY nie zezwalał Żydom na osiedlanie się w swoich granicach. A prześladowanie ma różne formy, wygnanie czy pogrom to ostateczna jego postać.

Co gorsza, argument po części jest nieprawdziwy, a po części niewiele wart. Tam gdzie Żydzi oceniali naród po narodzie, patrząc na historię i wzajemne stosunki, czyli w Encyclopedia Judaica, długi i szczegółowy artykuł "Poland" jest pieśnią na temat naszego Kraju i jest jednoznacznie powiedziane, że to dzięki niemu Żydzi jako liczny naród mogli przetrwać. To nie jest coś co "słyszałem - nie słyszałem", po prostu przeczytałem (po angielsku) ten i wiele innych artykułów tam.

A argument niewiele jest wart gdy wymaga, by ten hołd został oddany w szkolnym podręczniku. Jeśli pokażesz podręcznik rosyjski oddający Wikingom uznanie za stworzenie ich form państwowych - czy polski piszący, że niemieccy rolnicy uczyli racjonalnego rolnictwa i budownictwa Polaków, uznam, że Twoje wymogi nie są dziwaczne i z innego świata.
-
Gość: Leila, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/01/11 16:59:50
Które zdanie jest prawdziwe ?Mit niewinnych Polaków czy mit niewinnych Żydów?A co robimy jeśli się równoważą?Obrzucamy się nadal błotem?Czy może czas podać sobie grzecznie rączki.I niech nie dzieli nas więcej Gross,Śmos czy inny nawiedzony,pękający z nienawiści Żyd.
-
andsol-br
2008/01/11 22:53:13
@Leila: przerabianie nazwisk na wyzwiska zawsze było bronią dostępną analfabetom. Jan Gross, emigrant polski z 1968 roku, formalnie nie jest Polakiem, jak i paru moich przyjaciół, których wówczas szantażem i przymusem odebrano obywatelstwo. Kulturalnie jest Polakiem i mówieniem prawd przyniósł wiele dobrego swojemu dawnemu krajowi. Dziś jest Amerykaninem. Profesorem najsłynniejszych uniwersytetów ze Stanów. Pisze o tym, o czym przez dziesiątki lat Polacy u władzy i Polacy z ulicy nie chcieli nawet słyszeć. Jeśli błądzi w interpretacjach, niech wiedzący (a nie wrzeszczący) podadzą inne naświetlenie. Jeśli błądzi w faktach,niech będą one poprawiane. Jak do teraz, jego główne tezy okazywały się prawdziwe i musimy nauczyć się żyć ze świadomością, że jako naród, wydaliśmy nie tylko Kopernika i Conrada ale i mrowie zakażonych nienawiścią ludzików, wydających na śmierć sąsiadów dla chałupy, biżuterii, faworów okupanta - albo dla samego zabójczego obłędu. I póki są wielbiciele szui Jana (Janusza) Kobylańskiego, póki po forach durnie wypisują o winach Żydów „zabójców naszego pana Jezusa”, póty czytelnicy Jana Grossa, rozsiani po świecie, będą sądzili, że nawet nie potrzebują czytać wizji Polaków o jego relacjach, bo już słyszeli głos Polaków. Skąd mają wiedzieć, że to tylko szumowiny, których nie brak w żadnym narodzie...
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/12 00:39:21
@ANDSOL-BR

Przecież spór nie dotyczy części faktograficznej, ale interpretacji w wykonaniu prof. Grossa.
Nie jest całkiem tak, że każdy może sobie bez zarzutów o nierzetelnośc pisac co chce w sferze, jak na razie mocno fantastyczno-naukowej. Czym innym jest opis zdarzeń (i tu trzeba kawa na ławę i aż do bólu), a czym innym, kiedy ktoś bierze się za leczenie łysienia szamponem, podczas gdy przyczyną tego zjawiska jest tyfus. Może jednak lepiej aby ograniczył się do konkretnego opisu: "Łysienie", a resztę zostawił fachowcom od chorób zakaźnych?
-
Gość: Leila, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/01/12 20:15:37
@ANDSOL-BR Czyli wierzysz w mit niewinnych Żydów ,tak?
-
andsol-br
2008/01/13 01:09:24
@Sceptnick: wybacz, tak obrazowo się wysłowiłeś, że się zgubiłem i nie rozumiem o co Ci chodzi. Pozwól, że spróbuję krótko powiedzieć co widzę, powiedz mi czy mówimy o tym samym czy chodzi Ci o coś innego.

Chodzi o kolejną książkę człowieka, który zbudował karierę uniwersytecką na splocie tematów dotyczących win Polaków jako pomocników Niemców w mordowaniu Żydów w czasie wojny i w pogromach powojennych. Po zmuszeniu władz Rp do zweryfikowania i potwierdzenia faktów (szczególnie w kwestii Jedwabnego) przeszedł do analiz socjologicznych (to jego specjalność uniwersytecka) przyczyn tych zdarzeń. Wpis Kakofonii dotyczy informacji, że choć nowa książka nie jest jeszcze w sprzedaży w Kraju, władze Rp zajmują w sprawie jej treści pozycję, która może być interpretowana jako działanie cenzorskie albo może jako próba zastraszania autora niewygodnych dla władz tez. Histeryczna reakcja rozsiana po forach dyskusyjnych ze zdumiewającą ilością wypowiedzi otwarcie antysemickich i w najgorszych formach negujących wszelkie możliwe fakty, a w wersji "light" proponujących jakieś dwustronne rozliczenia na temat przewin żydowskich wobec Polaków, ujawniła, że znaczna część społeczeństwa nadal nie wie czy nie chce wiedzieć o nierozliczonych zbrodniach popełnianych przez naszych rodaków. Nie mają odzewu w systemie edukacyjnym ani w wychowaniu społecznym fakty ujawnione przez autorów książek „Ja tego Żyda znam!” czy „Szanowny Panie Gistapo” wydanych przez PAN-owe Centrum Badań nad Zagładą Żydów, natomiast mają odzew i cyrkulacje
średniowieczne bzdury i obelgi, wysyłane przez tv Trwam i parafie zsyntonizowane z nimi. Jeśli tezy Grossa o źródłach powszechnego w tym kraju antysemityzmu nie są uzasadnione, niech polscy uczeni rozpoczną nad nimi badania, zaczynając od podstawowej informacji: jaki odłam polskiego społeczeństwa jest niewątpliwie i jednoznacznie antysemicki. Ale zamiast takich badań powiela się słodką iluzję, że tu nie ma antysemityzmu, choć zapis dźwiękowy z różnych mszy, z rozmów w pociągach, z emocjonalnych reakcji w Internecie na zdarzenia w polskiej ekonomii natychmiast rozmontowują tę tezę.

A teraz może wyjaśnisz mi o co Ci chodziło z tyfusem, łysieniem i szamponem.

@Leila: rozmowa z każdą osobą jest możliwa, ale pierwszy warunek to zejście z grzesznej ścieżki. Publicznym było pogardliwe traktowanie nazwiska pana Grossa, publicznym musi być odwołanie tego.
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/13 01:39:08
Wyjaśniam:
Co do sfery faktograficznej książki Grossa (czyli faktów przemocy i mordów) jej weryfikacja jest możliwa. Nie wnoszę zastrzeżeń co do konieczności publikowania faktów poddających się weryfikacji, a opisanych jako "faktów naukowych". Weryfikacja jest łatwa, możliwa i szybka. Jestem absolutnie za publikacjami faktów nawet bardzo szokujących.

W sferze socjologicznej Gross popełnia nadużycie. Z grubsza napiszę, bo tu nie miejsce na duże teksty - nadużycie polegające na przypisywanie sobie pod przykrywką tytułów naukowych umiejętności dokonywania analizy z dziedziny, na której się nie zna. Naruszył magisterium socjologii i wyszedł z tego koszmarek pseudonaukowy.

Tyfus:
Diagnoza Grossa jest fałszywa. Łysienie pacjenta - to nie jest zły szampon (czytaj: wydumane źródła polskiego powojennego antysemityzmu), ale groźna zaraza zwana tyfusem (bardzo złożone źródła powojennego antysemityzmu, które także poddają się badaniom; w tym wypadku socjologicznym). Dlatego lepiej byłoby, aby Gross napisał objaw=łysienie (czyli fakty powojennych mordów) bez stawiania diagnozy, że przyczyna tkwi w złym szamponie. Fachowcy(socjologowie) zaraz znajdą inne poza łysieniem (mordami) objawy choroby i uzupełnią opis Grossa o plamy na ciele, wysoką gorączkę, odwodnienie itd. Innymi słowy dostrzegą wiele więcej objawów i źródeł antysemityzmu (tyfusu), niż selektywne oko epidemiologa-amatora (socjologa-amatora), jakim jest Gross. Dopiero wówczas będą w stanie nazwac chorobę i zastosowac leki. Przydałoby się jeszcze szczepienie dla pozostałych, odwszawianie odzieży, mycie i kąpiele itd. Jeśli wszyscy jedynie zmienią szampon (oddadzą zrabowane po wojnie majątki) - nici z prewencji.
A nią przecież chodzi.

W operowaniu nadinterpretacją psuedosocjologiczną tkwi różnica pomiędzy bardzo cennymi "Sąsiadami" (które w zasadzie nie zawierały żadnych interpretacji), a chłamem, jakim z sferze interpretacji faktów jest "Strach".

Długi temat. Nie będę go rozwijał, bo obydwaj jesteśmy w gościnie u Basi.
-
kakofonia
2008/01/13 03:15:35
Andsol, Sceptnick, czujcie się u siebie :) Przecież chodzi o to, by rozmawiać.
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/13 13:06:17
Mam nadzieję, że na deser gospodyni poda nam jakiś fajny.... nowy temat. :)