Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Cadillac i puszka po Coli

W moim świecie ludzie nie jeżdżą Cadillacami. Raczej rowerami. Może przesadzam. Tutaj większość studentów jednak samochody ma i to czasem naprawdę bardzo dobre. Nie ma to jak bogaci rodzice... Ale to nie jest mój świat. Mój świat utrzymuje się za mniej niż półtora tysiąca dolarów miesięcznie, woli spacery, lubi rowery i ma słabość do komunikacji miejskiej. Cadillaca ma pewna para moich znajomych, jechałam nim parę razy i jakoś nie mogłam pozbyć się poczucia, że jestem zupełnie nie na swoim miejscu.

Ta reklama, choć pochodzi z zupełnie nie mojego świata, to jednak mnie zachwyca:

Nie mam pomysłu na to, jak przetłumaczyć na polski to ostatnie zdanie: "The real question is: when you turn your car on does it return the favor?" Nie wiem, kto to wymyślił, ale mam szczerą nadzieję, że dostał wielkie wynagrodzenie za to jedno jedyne zdanie, które jest zupełnie genialne.

Zabawne skądinąd, że ta reklama zawsze powoduje pojawienie się dziwnych, zakurzonych obrazów w moim prywatnym kinie introspekcji. Widzę drewniane pudło, w którym przechowywałam puste paczki po zagranicznych papierosach. Wcześniej zbierał je brat, później chyba mu to jakoś podebrałam i zawłaszczyłam znaleziska. Pudełka po Camelach, po Marlboro, dwa czy trzy rodzaje, niebieskie Galoisy, czerwone Dunhille... Skarby pobłyskujące luksusem, innym, bardziej kolorowym światem. Widzę też stojące na szafie puszki po napojach - po rozmaitych piwach, po Coca-Coli, po Pepsi, Mirandzie. Kolekcjonowało się je starannie, wymieniało z kolegami i koleżankami, gdy trafił się jakiś dublet.

Gdyby tak się nad tym zastanowić, to to było straszne. Straszne i żałosne. Zbieranie śmieci, którym powinno poświęcać się uwagę jedynie w kontekście odzyskiwania tworzyw sztucznych, a nie dekoracji wnętrz.

Nie miało to nic wspólnego z puszką po zupie Campbell Warhola. Miało to wszystko wspólne zaś z szarością i biedą, ze światem, w którym czymś wyjątkowo cudownym była jakaś wizyta za zachodnią granicą i przywieziony, wyświechtany egzemplarz "Brawo" w niezrozumiałym języku. W takim "Brawo" były kolorowe zdjęcia na przyzwoitym papierze. Czasem jakiś fajny plakat się trafił. To była gratka!

Zastanawiam się, czy którykolwiek z moich tutejszych znajomych byłby w stanie pojąć choć w małym stopniu to, jak wspaniałym znaleziskiem dla dziecka mogła być pusta puszka po Coca-Coli. Albo ile radości sprawiły mi pierwsze w życiu klocki Lego - nabyte za własne, ciężko zarobione pieniądze, które zostały zamienione najpierw na bony do Pewexu, a potem na pudełko klocków, z których można było zbudować kosmiczny statek. Nie, nie kupiłam ich sama. Nie byłoby mnie stać. Pracowaliśmy razem z bratem i razem je kupiliśmy. Nie chodziło już o to, by się tymi klockami bawić, trochę byliśmy na to za starzy. Chodziło o sam fakt posiadania ich. O to, żeby móc we własnych rękach trzymać tak bardzo namacalny przedmiot wieloletnich marzeń.

Moja mała bratanica nie będzie marzyła o pustej puszce po Coca-Coli. Kto wie? Może kiedyś zasiądzie za kierownicą Cadillaca?

poniedziałek, 25 lutego 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/02/26 16:25:41
Cholernie fajny tekst ...przenosi w przeszłość , w sumie nie zbierałem ale pamiętam ,ze te reklamy z Zachodu na kredowym papierze robiły wrażenie ... A na babcinych strychach wtedy walało się tyle wartościowych przedmiotów , które już znikły, a człowieka fascynowały śmieci z Zachodu .Tak na marginesie pamiętam jak w klasie ktoś wysłał do francuskiej federacji piłkarskiej list z szablonową prośbą i wysłali mu kartkę z drużyną narodową [kolor:-0] , to było zupełnie niezwykłe , nie byłem w stanie pojąć dlaczego wysyłają, takim dzieciakom ...PZPN w życiu , a oni wysłali . Też posłałem i też dostałem ...gdzieś w piwnicy być może leży ta kartka ze złotą drużyną Francji z ME , Platini ,Giresse....
-
2008/02/26 20:48:47
ja tez pamietam "kolekcje" puszek ;O) takie to byly czasy. dzis bym tego tak bardzo nie oceniala negatywnie. ot czesc tamtych czasow. ma sie wspomnienia. a co najwazniejsze ma sie CO wspominac. a co "tutejsze" dzieciaki beda kiedys wspominac?? ... az strach pytac, czasami.
i pozdrawiam swiat utrzymujacy sie za mniej niz poltora tysiaka! wiem jak to jest - moj podobny! w kwestii spacerow tez. wlasnie - dlaczego tutaj ludzie nie chodza na spacery :O|
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/02/26 22:57:38
Każdy poszukujący - bez względu na zamozność i ustój państwa - ma jakąś swoją nieosiągalną puszkę cocacoli ...
-
Gość: OFFCA, *.bltmmd.east.verizon.net
2008/02/27 01:47:40
ejch.. otworzyłaś puszkę pandory :P a przynajmniej wspomnienia... ja nie zbierałam puszek, bo nie miałam skąd ich mieć. Ale miałam sąsiadkę, której babcia chyba w Ameryce była... i ona miała pudła po cheerios, puszki po napojach, po kakao... nie mogłam uwierzyć w ten kolor i piękno. Nie było piękniejszej rzeczy na świecie!

ja pamiętam, ze zbierałam sreberka z cukierków. i te małe prostokąty przezroczystych, kolorowych celofanów... to było coś.

a lego dostałam jak byłam mała... od znajomej mamy, której matka w Ameryce była. Bardzo dużo się nimi bawiłam razem z moją przyjaciółką.

tia, te dzieciaki tutaj nie rozumieją, nie doceniają... przynajmniej te, z którymi ja mam do czynienia. bo oczywiście są te z biedniejszych miejsc, gdzie iPod jest ich puszką coca-coli ;-)

a te nowe reklamy cadillaca są dobre. też je przyuważyłam pośrod innych, raczej głupiutkich. wreszcie trochę inne spojrzenie na kobietę - która też może lubieć mocny silnik, oprzyrzadowanie, technikę i gadgety a nie tylko ładną sylwetkę i miejsca na kubek starbaksa ;-)
-
2008/02/27 08:53:52
Wygląda na to, że ja już żyłam w luksusie- wystarczyło 10 lat. Ale to pewnie dlatego, że jako taką świadomość otoczenia uzyskałam dopiero na początku lat 90. więc były już i klocki lego i lalki barbie. I zachodnie reklamy. Ale pamiętem też, jaką radochę mieliśmy z rodzeństwem ciotecznym, jak przyjechała do nas ciocia-prababcia z Chicago i przywiozła parę paczek gumy Wrigley's. W sumie nie wiem czym sie tak cieszyliśmy bo to była już połowa lat 90. i takie gumy były już w PL. No ale to bylo coś z wielkiego i dalekiego świata...
-
geagea
2008/03/04 10:54:30
Kakofonio,
dzięki za ten tekst:) Jakbym czytała własne wspomnienia...
Pamiętam i puszki, i opakowania po zachodnich gumach do żucia. Numery Bravo, wyoglądane do miękkości kartek, choć kompletnie nie rozumiało się tekstu. Pamiętam ten dreszczyk na karku i to absolutne zadowolenie z obcowania z "innym, lepszym światem".
No cóż takie mieliśmy dzieciństwo. Choć mam wrażenie, że raczej nas to rozwinęło wewnętrznie, niż zubożyło. Mamy porównanie:)