Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Przebłyski szczęścia

Po upływie ładnych kilku lat wróciłam do studiowania Levinasa. Wiedziałam, że sprawi mi to przyjemność, bo jego teksty zawsze niezwykle mnie przyciągały. Wiedziałam, że przyjemność będzie mi sprawiało uczestnictwo w zajęciach o Levinasie, które prowadzi profesor M. i to mimo tego, że zaczynają się one o zupełnie barbarzyńskiej dla mnie porze (9:30, koszmar).

Na jutro profesor M. zażyczył sobie pierwszą pracę. Analizę powieści Wasilija Grossmana i jej związków z poglądami Levinasa. Nie miałam czasu wcześniej się tym zająć, mogłam też zrezygnować z jej pisania. Zasiadłam do pracy dopiero dziś koło 13. Pisałam praktycznie bez przerwy przez pięć godzin. Dobierałam cytaty, budowałam zdania i obrazy, słowa - choć w obcym języku - słuchały się mnie. Znajdowałam te, które chciałam, wtedy, kiedy chciałam. Słowa układały się w zdania, zdania pokrywały kolejne strony. Dziesięć stron w pięć godzin.

Kiedy postawiłam ostatnią kropkę, nagrałam tekst na pen-drivie i przespacerowałam się do biblioteki wydziału prawa, żeby go wydrukować. Dziś w Bloomington szaleje wiatr, choć już mniejszy niż wczoraj - wczoraj wichurom towarzyszyły ulewy, ale udało nam się uniknąć tornada.

Szłam do biblioteki i choć wokół panowała już ciemność, wiał wiatr, a z nieba od czasu do czasu spadały krople deszczu, czułam się po prostu świetnie. Chciało mi się śmiać, zupełnie bez powodu, po prostu dlatego, że właśnie tak, że jest pięknie, choć ciemno i mokro. Szłam i cieszyłam się z tego, że mam nogi i idę, z tego, że mam grzbiet, który mogę wyprostować.

Prawie nic - a czasem zupełnie nic - nie może się równać z przyjemnością, jaką daje pochwycenie myśli w dobrze ułożone zdania, z satysfakcją, jaką daje widok kartek zadrukowanych takimi zdaniami, które wyszły spod mojej własnej ręki.

Ten tekst wcale nie musi być dobry. Za kilka tygodni czy nawet kilka dni mogę odkryć, że jest zupełnie przeciętny, że mogłam napisać to lepiej, że ktoś inny na pewno napisałby to lepiej. Takich myśli nie jestem w stanie uniknąć. Pojawiają się prędzej czy później, mogę na nie liczyć tak samo, jak na to, że jutro wstanie słońce, nawet jeśli zupełnie nie będzie go widać z powodu chmur.

Niezależnie od tych myśli, które przyjdą, tych chwil radości, które daje mi pisanie, nie odbierze mi nikt i nigdy. Warto kląć godzinami męcząc się nad tekstem, który nijak nie chce się napisać, nad myślami, które nijak nie chcą skleić się w sensowną całość. Warto, bo raz na jakiś czas po postawieniu ostatniej kropki, ogarnia człowieka ta zupełnie niezrozumiała radość.

Oscar leży na dywanie koło butów, obok niego mysz Ferdynand, którego właśnie zamordował. Mordowanie zabawki jest bardzo męczące, trzeba po nim odpocząć. Oscar zasłonił oczy łapką i zapadł w sen. Zamykam skończony właśnie przed chwilą ostatni tom Harry'ego Pottera. Przysiadam koło Oscara na podłodze i delikatnie głaszczę go po nosie, potem po zamkniętych powiekach. Oboje to lubimy. Oscar zaczyna cicho mruczeć.

Oboje jesteśmy szczęśliwi. Każde na swój sposób.

czwartek, 07 lutego 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Z dawnych czasów

    Najlepiej zacząć nowy rok od odrobiny poezji. I to romantycznej, a jednocześnie zakorzenionej w rzeczywistości czasu, w którym powstała.On i Ona – ballada

  • Podziękowania

    O ile pamięć mnie nie zawodzi, rok temu zignorowałam zupełnie ów ważki moment, w którym wybiła na zegarach północ, rok 2008 dobiegł końca, a rozpoczął się żegna

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Amparo, 212.191.66.*
2008/02/07 08:10:13
Piękna notka, aż się udziela nastrój. Życzę jak najwięcej takich chwil.
-
2008/02/07 09:49:19
"Szłam do biblioteki i choć wokół panowała już ciemność, wiał wiatr, a z nieba od czasu do czasu spadały krople deszczu, czułam się po prostu świetnie. Chciało mi się śmiać, zupełnie bez powodu, po prostu dlatego, że właśnie tak, że jest pięknie,"

Szczęście jako produkt uboczny:)czasami niby w kompletnie nie pasujących do tego okolicznościach ...dobrze ,ze nie było tam ludzi mogliby sobie różnie o Tobie pomyśleć...szczęście jako produkt uboczny
to trochę tak jak dzieciaki grajace w piłkę w słocie , błocie umorusani ale łapiący ten produkt uboczny :}
-
2008/02/07 17:20:42
.. w kwestii formalnej .. podciętym kotom wszystko zwisa i powiewa .. nawet jak myszy gryzą ich w ogon .. jedyny pożytek z takich stworzeń jest taki, że nie śmierdzą .. gorzka prawda - Oskar nie zamordował Ferdynanda! .. on go mógł najwyżej wymemłać ..

.. zdaję sobie sprawę, że w ten sposób obrażam Twojego kota .. trudno ..
-
kakofonia
2008/02/07 19:17:47
Oscar nie jest mój, ale i tak obraziłam się Motyle na Ciebie śmiertelnie.
-
2008/02/07 20:14:08
Tego mi wlasnie brakowalo. Potrafisz tak trafnie ubrac uczucia w slowa, ze kiedy przez dlugi czas nie czytam co sie u ciebie dzieje, czuje sie tak jakbym nie doczytala ksiazki. Powracam wiec i postaram sie nadrobic zaleglosci. Tymczasem serdecznie pozdrawiam i wielu chwil szczescia zycze ;)
-
2008/02/07 21:04:45
No i gdybyś zamiast tego Harry Pottera :(
tego Mikołajka :) czytała ...:-O
-
geagea
2008/02/07 21:53:31
Ej ej, będę bronić Harrego Pottera własną piersią! Też właśnie skończyłam.

Kakofonio, zazdroszczę tego błogostanu, niechże Ci się szczęśliwość utrzymuje jak najdłużej.
-
2008/02/08 00:05:23
Ej ej ...to jeszcze wzmaga mój upór !
Mikołajek !!!
-
Gość: Klu, *.gprs.plus.pl
2008/02/08 15:13:51
;-) czyż to nie jekes Cię motywował do zamanifestowania przejawu szczęścia?
he he he - tzn cieszę się, że Cię szczęście dopada...
-
kakofonia
2008/02/08 23:06:08
Jekes? Nie, w ogóle o nim nie myślałam. Po prostu poczułam się szczęśliwa. I już.

Wzruszyłam się Waszymi wpisami. W_Przejezdzie, aż mi mowę odebrało.

Git szabes.
-
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/09 12:04:49
Pięknie piszesz, Basiu.
Nie mogę wręcz oderwac oczu od Twych słow. Takie prawie tylko literki, a..... hm... zakochałem się w nich, Kochanie. :)
-
2008/02/10 23:20:25
Przyjemnie czytać, kiedy mówisz o pisaniu z taką pasją:)