Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
"Yes, we can"

Wciągnęła mnie amerykańska kampania wyborcza. Nie da się ukryć. I trudno się dziwić, skoro historia dzieje się tuż pod moim nosem.

Świetne wideo ukazało się w piątek na YouTube. Wyprodukowali je razem will.i.am z Black Eyed Peas i reżyser Jesse Dylan, syn Boba Dylana. Sporo tam znanych twarzy: Scarlett Johansson, John Legend, Herbie Hancock, Kate Walsh, Kareem Abdul Jabbar, Adam Rodriquez, Kelly Hu, Amber Valetta, Nick Cannon.

Oglądam właśnie wiec Obamy w St. Louis. Nie dziwię się ludziom, że dają się porwać entuzjazmowi i charyzmie senatora z Illinois. Przemówienie, które wygłosił po prawyborach w New Hampshire - owo już słynne "Yes we can" - to jedno z nalepszych przemówień ostatnich lat.

Will.i.am zapewnia, że wideo zostało wyprodukowane bez porozumienia z wyborczym komitetem Obamy. Nie widzę powodu, żeby w to nie wierzyć. Widzę zaś powody, żeby gratulować. Świetny kawałek, mocny przekaz i genialny timing - zaraz Wielki Wtorek.

Indiana we wtorek nie głosuje, więc u nas względny spokój polityczny. Również na kampusie, który znany jest jako jeden z najbardziej balujących - nie rozpolitykowanych.

Większość moich znajomych tutaj deklaruje, że zagłosuje na nominata Demokratów oraz że chcieliby, aby tym nominatem był Barack Obama.

Indiana jest zasadniczo konserwatywna, jak znaczna część Midwestu. Z wyjątkiem Bloomington. Kiedyś zerknęłam na mapkę przedstawiającą wyniki wyborów: wszystkie okręgi były konserwatywne, poza Bloomington.

Nie wiadomo jeszcze, kogo wybierze partia demokratyczna. Czy będzie to Obama czy Clinton: dzieje się historia. Może już coś zaczyna się zmieniać, może ta zmiana już zaczyna się przejawiać.

Obama miał rację, gdy podczas jednej z debat powiedział: "Słowa mogą inspirować". Wiemy, że Obama umie talk the talk. Mam nadzieję, że Amerykanie dadzą mu szansę udowodnić, że potrafi także walk the walk.

PS: Przysłuchując się "Yes we can" zorientowałam się przed chwilą, że jest w tym wideo hebrajski akcent - jedna z pań mówi mianowicie "Anu jecholim", czyli "We can" (1:44)

niedziela, 03 lutego 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klu, *.gprs.plus.pl
2008/02/03 15:56:25
Obecny jełop-prezydencki doprowadził Stany do ściany wstydu (chciało by się rzec o ścianie płaczu ale obawa obrażenia kogokolwiek kazała znaleźć inne określenie)- odreagowanie jest koniecznoscią. Jak wiadomo z praw fizyki i socjologii odreagowania mają tendencję biec od ściany do ściany ... zatem Obama ma szanse. Osobiscie wspomagam Obamę sprzyjajacym myśleniem -dobra aura mentalna mu nie zawadzi...
;-)
-
2008/02/05 09:25:32
przyznam dopiero dzisiaj oglądnąłem ten teledysk...jedno słowo - świetny ...w naszej zgorzkniale - cynicznej Rzeczypospolitej póki co nie do pomyślenia