Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Jak wyjaśnić Marzec?

Jan Lityński, tłumacząc swój (świetny) pomysł na wspomnieniowy blog komandosa, stwierdził, że młodzi ludzie dziś nie rozumieją realiów ubiegłej epoki. Oczywiście, że nie rozumieją. Dla nich to bajka o żelaznym wilku i ludziom, którzy z tym wilkiem walczyli, chodziło chyba między innymi o to, żeby następne pokolenia nie musiały tamtych realiów znać.

Znać nie muszą i dobrze, że ich nie znają. Sama dzięki łasce późnego urodzenia miałam okazje z bliska poznać tylko niektóre wątpliwe uroki komunizmu w jego fazie agonalnej. Oraz stan wojenny. Dobrze by jednak było, gdybyśmy wszyscy o przeszłości mieli przyzwoitą wiedzę (tu odzywa się we mnie dusza belferska).

Słowa Lityńskiego sprowokowały mnie jednak do myślenia o czymś nieco innym. Jeśli spraw przeszłości polskiej nie rozumieją i nie znają Polacy, to czego można oczekiwać po Amerykanach? Po moich znajomych amerykańskich Żydach? Po moich znajomych Izraelczykach?

American Jewish Yearbook przez lata publikował wiadomości z każdej żydowskiej społeczności na świecie. Wiadomości z Polski przestał zamieszczać w 1968 roku. Wtedy ukazała się ostatnia notka dotycząca końca życia żydowskiego w Polsce. Właściwie nie było w tych słowach żadnej przesady. Marzec był praktycznie końcem, ostatnim gwoździem do trumny, którą stanowiła Zagłada, a której wiekiem była emigracja powojenna.

Podczas jednej z rozmów z Michal, która uczy tutaj hebrajskiego, wspomniałam coś o fali marcowych wyjazdów. "O, w 1968?" - zdziwiła się - "Myślałam, że po wojnie w Polsce nie było już Żydów. Co się stało w 68?"

Co się stało w '68? Jak to wyjaśnić? Jak to opisać? Jak to opisać komuś, kto o realiach komunistycznej Polski nie ma zielonego pojęcia? Od czego zacząć? Od Gomułki? Ale jak wyjaśnić, kim był Gomułka i jaką rolę pełnił nie sięgając jeszcze głębiej w przeszłość? A może od walk frakcyjnych w łonie PZPR? TYlko jak je, u licha, wytłumaczyć osobie, która w ogóle o PZPR nic nie wie? Opowiadać o "Dziadach"? O cenzurze? O buncie studenckim? Najłatwiej w sumie mówić o państwowym zorganizowanym antysemityzmie. To zrozumie każdy Żyd. Tyle że to o wiele, o wiele za mało.

W niewiele lepszej sytuacji byłam rozmawiając na ten sam temat z Szaulem. On wie dużo o latach 60. W Ameryce. Wie też sporo o rewolcie studenckiej. Ale na Zachodzie.

Kiedy rozmawiałam z Michal i później z Szaulem klęłam w duchu - dlaczego nie ma żadnej książki o Marcu po angielsku?! Dlaczego żadna z prac polskich historyków nie została wydana w tym języku? Czy ktokolwiek może oczekiwać, że przeciętnie zainteresowany historią swojego narodu Żyd będzie uczył się polskiego, żeby te książki przeczytać? Czy można tego oczekiwać od przeciętnego - czy nawet ponadprzeciętnego - Amerykanina? Ciągle mamy żal do świata o to, że nie wie o nas nic. Ale nic nie robimy, żeby wiedział więcej.

Tłumaczenie polskiej historii - i polsko-żydowskiej historii - outsiderom jest zajęciem naprawdę karkołomnym. A może mi się tak tylko wydaje, bo sama wiem o niej za dużo (choć nadal za mało) i wiem, jak bardzo była złożona? Dobrze by było od czegoś jednak zacząć.

Marzec zawsze skłania mnie również do refleksji nad iluzją wpólnoty żydowskich losów. Nie ma takiej wspólnoty albo dokładniej - istnieje ona na poziomie ogólności nieprzekładalnej na poszczególne społeczności, o jednostkach nie wspominając. Amerykańscy i izraelscy Żydzi nic nie wiedzą o Marcu, o ile nie są emigrantami z Polski. A co Żydzi polscy wiedzą o losach Żydów z Etiopii albo Jemenu? Mniej więcej tyle samo, czyli nic. Co Żydzi francuscy wiedzą o przemianach życia żydowskiego w Stanach Zjednoczonych? Co Żydzi mieszkający poza Izraelem wiedzą o traumie wojny Jom Kipur?

Oczywiście, niektórzy z nas mają więcej wiedzy. Czytają książki, artykuły, wspomnienia. Podróżują. Ale czy to dość, by mówić o realnej wspólnocie losów? Moim zdaniem, nie. A jednak czujemy się jednym narodem. Może tego, podobnie jak Marca, tak naprawdę nie da się wyjaśnić.

PS: Widok za oknem powoduje, że ciągle nucę piosenkę Mistrza Przybory: "Na całej połaci - śnieg. W przeróżnej postaci - śnieg..." Choć piękna to piosenka, mam już nieco dość śniegu i znikam na parę dni wybywając na południe.

niedziela, 09 marca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/03/09 17:59:05
Ten wpis to pozytywistyczne pragnienie powszechności wiedzy. To także marzenie o tym, że wiedza powinna być dostępna. To także pragnienie, by ludzie się uczyli, korzystali z wiedzy. Na całym świecie. Cóż wiemy o historii Peru, cóż wiemy o marcu 68, cóż wiemy... Jak mało wiemy, jak mało nam wystarcza. Dziwny gatunek ci ludzie.
-
kakofonia
2008/03/09 18:19:07
Socjopatyczna, masz rację. Widmo krąży nad Europą - widmo starej, poczciwej Siłaczki ;)
-
2008/03/10 01:29:07
mysle, kakofonio, z etragizm te sytuacji wynika poniekad z faktu, ze sami polacy ciagle nie bardzo rozumieja, co sie wtedy stalo. moi rodzice, ktorzy byli wtedy na uniwersytecie jagiellonskim i uciekali przed ormo przez okno collegium maius tez nie do konca wiedza -- chociaz byli, przezyli, widzieli, zegnali z bolem serca dziesiatki wyjezdzajacych kolegow z wydzialu, widizeli, co stalo sie przedtem i co bylo potem. moze lepiej byloby nawet, zeby ktos z zewnatrz (ktos = akis dociekliwy dziennikarz czy historyk) przyszedl i pomogl nam to zrozumiec, patrzac na sprawy chlodnym okiem. a moze to cos, czego jako narod po prostu nie chcemy o sobie wiedziec, bo prawda odebralaby nam tak latami cholubiony monopol na bycie ofiara. niestety, w doniesieniach rocznicowych z polski nie znajduje ani tonu, ani tresci, ktora pozwalalaby mi wierzyc, ze to sie niedlugo zmieni.
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/03/10 07:59:50
Nadal konsekwentnie (uparcie) twierdzę - bardziej wyczuwam, niż wiem - że dobrym duchem Pałacu jest Pani Maria Kaczyńska. Może zmieniłaś zdanie, że Prezydent sporo robi w sprawach żydowsko-polskich? Ze sporoą konsekwencją doprowadził w końcu do rozsądnego załatwienia sprawy obywatelstwa. Inni tylko gadali.

P.S. Wpadka z Michnikiem nie zmienia mojego poglądu.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/03/12 11:43:50
Sądzę, że wiedza - szczególnie obecnie, przy wszędobylskich mediach elektronicznych - jest powszechnie dostępna. Problem leży w braku ochoty korzystanie z tejże... i to nie jest takie złe, wystarczy sobie wyobrazić powszechnie rozbudzone apsiracje w tej naszej "puszce z sardynkami" zawierającej około 7 mld ludzi... Powszechna ignorancja jest w interesie ludzkosci he he he
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/14 19:43:27
wy i ta wasza martyrologia. zalosne
-
Gość: Leila, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/14 21:49:55
12 kwietnia 1968 roku dziesięć żydowskich rodzin pod przywództwem Rabina Moshe Levingera z Bloku Wiernych (Gush Emunim) osiedliło się podczas święta Paschy w Hebronie, w Judei. Po zawarciu porozumienia z izraelskimi władzami, osadnicy wyprowadzili się z miasta i założyli żydowskie osiedle Kiryat Arba, na przedmieściach Hebronu. Było to pierwsze żydowskie osiedle wybudowane w Judei.
W 1968 r. pojawił się nowy typ żydowskich osadników, byli to osadnicy Mesjańscy, którzy spostrzegali budowę nowych osad jako pierwszy krok ku ponownemu zasiedleniu przez Żydów całej danej im przez Boga ziemi Izraela. Duchowym przywódcą ruchu był Rabin Moshe Levinger.

W 1968 r. Naczelny Rabin Sefardyjski Izraela, Rabin Itzchak Nissim (1896-1981) powiedział, że zatrzymanie Samarii i Judei w granicach Izraela jest religijnym obowiązkiem Żydów.

9 czerwca 1968 r. rząd przejął od Agencji Żydowskiej odpowiedzialność za absorpcję nowych imigrantów przybywających do Izraela. W tym celu powołano Ministerstwo Imigracji i Absorpcji.
Agencja Żydowska uruchomiła specjalny program Tour Ve'aleh, który zachęcał Żydów z całego świata do przyjechania do Izraela i poznania warunków bytowych. Program miał na celu zachęcenie Żydów z Diaspory do powrotu do ojczyzny ojców. Do społeczności żydowskich na całym świecie wysłano licznych emisariuszy.
-
2008/03/26 22:31:16
Staram sie strescic jednym zdaniem. Niekoniecznie oddajacym wszelkie niuanse sytuacji, ale dajacym przekaz ogolny. A potem w razie czego wchodze w glebsze wyjasnienia, krok po kroku.
Ale powoli mam dosc. Dosc koniecznosci tlumaczenia rzeczy podstawowych. Ostatnio tlumaczylam, ze mielismy Solidarnosc i 1989 rok. Osobom starszym ode mnie, ktore te wydarzenia mogly spokojnie sledzic na biezaco...