Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Wideo z miejsca zamachu

Na YouTube pojawiły się w ubiegłym tygodniu trzy krótkie filmy wideo pokazujące jesziwę Merkaz HaRaw w Jerozolimie tuż po terrorystycznym ataku, w wyniku którego zginęło ośmiu studentów, a jedenastu zostało rannych.

Wedle informacji podanych przez media izraelskie zamieszczenie filmów w internecie było pomysłem rządowym. Dotychczas izraelskie władze odpowiadały na ataki terrorystyczne za pośrednictwem oficjalnych komunikatów w mediach.

Filmy można zobaczyć tutaj. Są poruszające. Widać krew na podłodze, widać zakrwawiony tallit katan, poplamiony krwią modlitewnik, widać ciało zabitego wynoszone na noszach, widać inne ciała w foliowych workach.

Oczywiście, już wcześniej widzieliśmy w mediach niejednokrotnie obrazy miejsc po zamachach terrorystycznych. Nie tylko w Izraelu. Widzieliśmy takie obrazy z Nowego Jorku, z Londynu, z Iraku. Media regularnie dostarczają nam wizerunków ofiar przemocy. Czy to jeszcze na kogokowiek oddziałuje? A może tak już się do nich przyzwyczailiśmy, że żaden kolejny nie zrobi na nas wielkiego wrażenia?

Gdy oglądałam te trzy filmy, miałam jednak inne wątpliwości. Rozumiem intencje osób, które je wyprodukowały i zamieściły w internecie. Mają pokazać światu ofiary terroryzmu - niewinne ofiary szaleńca z karabinem, który wszedł do jesziwy i otworzył ogień. Internet pełen jest zdjęć i filmów pokazujących ofiary palestyńskie, palestyńskie ofiary izraelskiej przemocy. Tu mamy ofiary izraelskie.

Rozumiem tę logikę, ale zarazem pomysł opublikowania tych filmów budzi mój sprzeciw. Być może szczególnie z powodu jednego ujęcia, na którym widać ciało jednego z zabitych poprzez przestrzeloną w kilku miejscach szybę.

Czy rodzice tego chłopca chcieliby, by ciało ich syna w tym stanie pokazano publicznie? Czy nie jest to forma zbezczeszczenia zwłok, a zatem czegoś, czego nie tylko judaizm zakazuje kategorycznie?

niedziela, 30 marca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • To mi się nie podoba

    Bardzo mi się nie podoba decyzja izraelskiego rządu o tym, by Grotę Patriarchów w Hebronie oraz Racheli w Betlejem zaliczyć do miejsc na trasie nowego Szlaku Dz

  • Walka z wiatrakami?

    Jakiś czas temu postanowiłam zerwać z nałogowym czytaniem prasy izraelskiej. Uznałam, że życie codzienne dostarcza mi dostatecznej ilości stresów i nie potrzeba

  • Ostatni gwóźdź do trumny

    Wczorajsza decyzja izraelskiej Partii Pracy, by wejść do nowej koalicji rządowej, to ostatni gwóźdź do trumny tej partii. Ehud Barak zamknął wieko od wewnątrz i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
intel-e-gent
2008/03/30 19:11:41
A jeśli właśnie w ten sposób ocali się kilka istnień ludzkich, to czy nie jest to warte tej ceny?
Trzeba walczyć nie tylko z terroryzmem, ale i o umysły ludzi, szczególnie tych, którym się wydaje, że to tylko Palestyńczycy są ofiarami tego konfliktu.
Pozdrawiam
Intel-e-gent
Lewy Sierpowy
lewysierpowy.blox.pl
-
Gość: Eliyahu, *.quoits.volia.net
2008/03/30 21:35:31
Szanowna Pani!
Z uwagą przeczytałem Pani wpis nt. izraelskich filmów propagandowych na youtube. Szczególne moje zainteresowanie wywołuje ostatnie Pani stwierdzenie. Micwa kibud hamet jest mi znana. Są też w Szulchan Aruch halachy dotyczące tejże micwy. Panuje też wiele lokalnych minchagów związanych z tą micwą. Nie natknąłem się jednak na żadne prawo ani też opinię Poskim, że taka fotografia zwłok w tejże sytuacji jest naruszeniem tej micwy. Byłbym wdzięczny za podanie źródła, na podstawie którego Pani tak sądzi.
Odnośnie tego, czy rodzice chłopca z''l zgodziliby się na taką prezentację, czy nie, trudno mi powiedzieć, ale czy ma Pani pewność, że władze nie zapytały ich wcześniej o zgodę? Nie natknąłem się na żaden komentarz w prasie, z którego wynika, że stało się to wbrew ich woli. Jeśli by faktycznie zignorowano wolę rodziny, to już by izraelskie media o tym głośno trąbiły. Wytykanie wpadek Olmerta jest teraz w prasie popularne.
Pozwalam sobie również zwrócić uwagę na słowo 'szaleniec', którego Pani używa w stosunku do terrorysty. W sądzie, szaleniec zostaje uznany niewinnym za popełnioną zbrodnię, z powodu właśnie swego szaleństwa. Wydaje mi się, że zgodnie ze swoją mentalnością i mentalnością większości bliskowschodnich Arabów, nie był to akt szaleństwa, lecz logiczne, precyzyjnie zaplanowane dokonanie eliminacji niewiernych - znienawidzonych Żydów. Z mojego okna widać spory kawałek Szomronu i pamiętam, kiedy to podczas Drugiej Wojny Libańskiej całe niebo u Arabów rozbłysło petardami. Ciekawy powodu tej radości, włączyłem telewizor - pokazywali właśnie jatkę, jakiej dokonała katiusza w zajezdni kolejowej w Hajfie. Zabijanie Żydów i zbiorowa radość z tego powodu to nie szaleństwo, lecz z premedytacją zaplanowany rozwój wypadków.
-
kakofonia
2008/03/31 00:26:41
Szanowny Panie, dziękuję za komentarz. Nie twierdzę, że pokazanie tego ujęcia stanowi złamanie halachy. Na końcu zdania jest tam znak zapytania, nie kropka. Być może nie ma tu żadnego zbezczeszczenia zwłok, być może nie ma tu żadnego halachicznego problemu. Dla mnie jednak problem moralny pozostaje. Nie podoba mi się wykorzystanie wizerunku ofiary przemocy dla celów propagandowych - bo taki jest cel tych filmów. Nie podoba mi się to, nawet jeśli w tym konkretnym przypadku dokonało się to za zgodą rodziców ofiary.
Co do "szaleńca" zaś - nie miałam zamiaru sugerować niepoczytalności jako stanu umysłu i ew. okoliczności łagodzącej. Dla mnie w pewnym ważnym sensie szaleńcem jest każdy terrorysta - każdy człowiek sięgający po przemoc. Nie oznacza to choroby umysłowej, a raczej fakt, że takie zachowania znajdują się kompletnie poza granicami mojego rozumienia i rozumowania. Nigdy nie zrozumiem terrorystów - ani tego, który zabił ludzi w jesziwie Merkaz HaRaw, ani tego, który zabił ludzi w grocie praojców w Hebronie, ani żadnego innego.
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/04/02 09:46:50
W dzisiejszym Haaretz opublikowano krótką notkę o negatywnym postrzeganiu IL w świecie. Wg tego "rankingu" jest to druga "pozycja" tuż za Iranem. Myślę, że śmierć uczniów nie powinna pójśc na marfne. Stali się oni w końcu ofiarami wojny. Ukrytej, ale wojny. Jeśli okrutne obrazy z zamachu, nawet ofiary ofiar, mogą cokolwiek zmienić na lepsze, należy bez zbytnich wątpliwości i dywagacji pokazać światu czym jest terror. Nic tak nie porusza człowieka, jak obrazy wojny. Tu nie chodzi o epatowanie widokiem krwi, ale "personalizację" przemocy. Odarcie jej z anonimowości samych liczb. Te "liczby" miały twarze, swoje szczęśliwe życie, krew krążącą w żywych ciałach.