Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Życie po życiu

Są teorie, wedle których najgłębszym źródłem religii w ogóle jest ludzki lęk przed śmiercią. Emanuel Levinas o śmierci pisał, że jest ona Absolutnym Innym. Oczywiście wiemy, przynajmniej mniej więcej, na czym ona polega. Wiemy o śmierci mózgu; wiemy, że po tym, jak przestaje funkcjonować nasz mózg, różne organy ciała mogą działać dalej; wiemy, że śmierć oznacza jakiś koniec. Koniec naszego funkcjonowania tutaj. Trudno się dziwić, że śmierć nas może przerażać. Jak pisał Mistrz Przybora: "życie trudne, życie żmudne, ale życia żal".

Stąd też - głosili niektórzy - tendencja do tworzenia wyrafinowanych wizji życia, które nastąpi po naszej śmieci. Wizje innego świata, do którego przenoszą się w jakiejś formie nasze dusze. Chcielibyśmy istnieć dalej, nie umiemy się pogodzić z faktem ostatecznej zagłady, toteż budujemy sobie pocieszające teorie: nie, nie jest tak źle, wcale nie przestaniemy istnieć, tylko zaczniemy istnieć w innej formie.

Judaizm wydaje się, przynajmniej częściowo przeczyć temu wyobrażeniu o źródle religii. W judaizmie nie ma jednej obowiązującej wizji tego, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Religijny Żyd może wierzyć w to, że jego dusza przechodzi kolejne etapy reinkarnacji. Kabała wprowadziła do judaizmu pojęcie gilgul haneszamot, czyli wędrówki dusz. Znane jest dzieło Chaima Vitala, który na podstawie nauk Izaaka Lurii napisał tekst "Szaar Hagilgulim".

Równie dobrze jednak religijny Żyd może wierzyć, że jego dusza po śmieci ciała przeniesie się do jakiegoś miejsca, w którym zazna prawdziwego szczęścia. Albo że dusze ludzi złych będą dręczone przez demony. Albo że zostaną zniszczone w chwili śmierci ciała.

Można też wierzyć, że nasze dusze po śmierci znajdą się w stanie jakiegoś oczekiwania. Nie będą istnieć ale nie będą także nie istnieć. Zawieszone pomiędzy jednym i drugim będą czekać na przyjście mesjasza.

Jedyne, co w kwestii życia po życiu religijnych Żydów łączy, to wiara w odrodzenie się dusz w jakimś momencie przyszłości. Jak ujął to Rambam w swoich 13 zasadach:

Wierzę pełnią wiary, że nastąpi ożywienie umarłych w czasie, gdy zapragnie tego Stwórca, błogosławione Jego Imię.

Majmonides

Sama wielość opcji świadczy zarówno o tym, że Żydzi - jak inni ludzie - są zatroskani o losy swojej duszy, jak i o tym, że dla judaizmu nie jest to sprawa wyjątkowej wagi. Gdyby życie po życiu było dla judaizmu kwestią kluczową, powstałaby jedna przeważająca bądź wręcz obowiązująca wizja tego, co dzieje się z duszą po śmierci ciała. Takiej wizji jednak nie ma. Jest jedynie mnogość najróżniejszych możliwości, od szczegółowych do ogólnikowych, z których żadna nie jest nikomu "podana do wierzenia".

Tradycyjnie judaizm głosi jedynie tyle, że zmartwychwstanie kiedyś nastąpi. Kiedy? Nie wiadomo. Kiedy zapragnie tego Haszem, to wszystko, co da się powiedzieć. Głosi także, że zbawienie jest możliwością dostępną każdemu - "niebo" nie jest tylko dla Żydów. Każdy człowiek może zostać zbawiony.

Osobiście nigdy nie wierzyłam w istnienie duszy niezależnej od ciała. Przekonały mnie argumenty filozofów twierdzących, że nie jest to możliwe. Nie mam rozwiązania kwestii relacji pomiędzy umysłem a ciałem, ale jestem przekonana, że dusza substancjalnie odmienna od tegoż ciała istnieć nie może. Duszę pojmuję raczej metaforycznie, jako słowo, którego używamy, by odnieść się do całości naszego psychicznego życia czy umysłu. Kiedy przestanie funkcjonować mózg, przestanie trwać umysł. I koniec. A przynajmniej - koniec do czasu, kiedy Haszem zdecyduje inaczej.

Judaizm nie każe mi spędzać czasu na rozmyślaniu o moim istnieniu po końcu mojego istnienia. Wprost przeciwnie. Przesłanie judaizmu w tym przypadku jest dość jednoznaczne - ważne jest to, co dzieje się tutaj i teraz. Ważne jest to, jak żyjemy nasze życie dopóki ono trwa.

Kwestia pośmiertnych kar czy nagród nie powinna nas przesadnie zajmować. W Biblii Hebrajskiej w ogóle nie ma na ten temat mowy. Problem pojawia się później, w Talmudzie, gdy nasi mędrcy skonfrontowani z problemem teodycei usiłowali stworzyć dla niego jakieś rozwiązanie. Ci sami jednak mędrcy powiedzieli nam jasno:

Nie bądźcie jak słudzy, którzy służą Panu, aby otrzymać nagrodę; w zamian za to bądźcie jak słudzy, którzy służą swemu Panu nie po to, aby otrzymać nagrodę.

Miszna Awot 1:3

I tego trzeba się trzymać. Święty, niech będzie błogosławiony, zatroszczy się o resztę.

PS: Alicja, mam nadzieję, że to przynajmniej częściowo odpowiada na Twoje pytanie :)

środa, 19 marca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/03/19 17:45:24
Wielokroć się zastanawiałem skąd dar wiary (potrzeby religijnej) się bierze i dlaczego arbitralnie przydzielany ,akurat mnie ominął (?) i wreszcie wiem:

"Predystynacje zdaje sie potwierdzać odkryty niedawno gen VMAT2 , który w organiżmie człowieka wg dr. Deana Hamera wystepuje w dwóch róznych wariantach. Gen ten wg niego odpowiada u człowieka za poziom duchowosci człowieka jego stosunek do Boga i wiary.
dr. Hamer w swojej ksiązce The God Gene dowodzi, iż u ludzi posiadających pierwszy wariant genu VMAT2 sfera duchowa odgrywa niezwykle istotną role zas u ludzi posiadających drugą wersje tego genu Bóg i cała sfera duchowa jest bez znaczenia.
Ładnie to sie tez komponuje z wersami apokalipsy Św Jana , która mówi o pieczeciach Boga i Bestii. Tym którzy nie chcą wierzyc iz u konca swiata Bóg bedzie pieczątkami stemplował czoła istnienie takiego genu wystepującego w dwóch wariantach wydaje sie byc logiczne." ;-)
(za Martą na jakimś formum filozoficznym)
-
Gość: Alicja, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/03/20 05:19:20
Dziękuję za tekst o życiu po śmierci (lub nie). Niestety nadal nie widzę różnicy między judaizmem a zestawem praw rządzących ludźmi w kraju, gdzie prawa obowiązują: cywilne, karne czy prawa naturalne. Prawa cywilne i karne mówią nam co jest OK, a co nie jest OK w naszym życiu na ziemi ( a nie poza nim). A Judaizm, który koncentruje się na życiu tutaj? Jak inny jest od tych praw w swojej naturze? Nie mam na myśli szczegółów typu koszerne odżywianie się, ale substantywna różnica. I Judaizm i prawo cywilne lub karne wygląda mi na zestaw przepisów, których mamy, jako przyzwoici obywatele, lub praktykujący Żydzi, przestrzegać. :)
Dziękuję i proszę pisać dalej.
Alicja
-
bumru
2008/03/22 21:08:09
Haderech, piękna notka, nie słyszałam nigdy aby ktoś to ujął lepiej. Pozdrawiam.
Purim sameach!