Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
A po co to wszystko?

Zanim wsiedliśmy kilka lat temu do pociągu relacji Warszawa - Berlin, uprzedziłam Brata, że wizyta w tym mieście nie obejdzie się bez zwiedzenia wszystkich możliwych miejsc związanych z historią Żydów. Brat zgodził się na wszystko bez oporów i przeszedł mocno przyśpieszony kurs edukacyjny na temat judaizmu.

Szczególnie wiele pytań zadawał, kiedy zwiedzaliśmy berlińskie muzeum żydowskie. Oglądaliśmy kolejne eksponaty, a ja starałam się w ramach możliwości wyjaśnić Bratu wszystko, co mogło być przydatne w danym przypadku. Brat słuchał z zaciekawieniem i cierpliwością. Opowiadałam o różnych wydarzeniach z przeszłości, o obyczajach, o architekturze...

W trakcie opowieści o prawach kaszrutu, a chyba dokładnie w momencie, gdy wspomniałam o konieczności posiadania osobnych kuchennych utensyliów do produktów mlecznych i mięsnych, Brat wyraził nieśmiały sprzeciw:

- Ja wszystko rozumiem. Poza jednym: jaki to wszystko ma sens? Po co to wszystko?

Dobre pytanie. Właściwie każdy religijny Żyd powinien je sobie zadawać codziennie rano, żeby wiedzieć, po co robi to, co robi. Po co wykonuje te wszystkie dziwne czynności rytualne. Po co w ogóle zawraca sobie głowę jakimiś regułami zapisanymi przez rabinów w wielkich księgach setki lat temu.

Musiałam chwilę pomyśleć, żeby dać Bratu odpowiedź, która byłaby zarazem krótka i rzeczywiście coś wyjaśniająca. Odpadała odpowiedź w rodzaju "robimy to, bo tak tradycja nakazuje". Pytanie dotyczyło bowiem sensu tych wszystkich nakazów.

- Ostatecznie chodzi o to, żeby każdy dzień, prawie każdy moment każdego dnia, każdą czynność umieścić w kontekście szerszym niż kontekst codzienności - zaczęłam - Jakkolwiek pompatycznie to brzmi, chodzi o uświęcanie siebie i swojego życia. Haszem mówi w Torze: "Bądźcie święci, jak Ja jestem święty" i to jest podstawowe przykazanie. Oczywiście jest ono zbyt ogólne, żeby miało uchwytny sens albo żeby dało się z niego wyprowadzić jakieś precyzyjne wskazówki praktyczne. Toteż potrzebne są dodatkowe, bardziej szczegółowe wskazania. I jakby absurdalne się czasem nie wydawały, prawie zawsze można wyśledzić ich źródło w nakazie uświęcania siebie.

Brat pokiwał głową. Cóż miał innego począć, tak naprawdę? Ja się zaś rozpędziłam i zaczęłam mu dalej tłumaczyć, w jaki sposób reguły dotyczące pożywienia zmieniają zwykłe dostarczanie paliwa organizmowi w coś więcej. Kaszrut uczy i przypomina, że ostatecznie wszystko, co jemy, zawdzięczamy (K)omuś (I)nnemu. Uczy nas również uważności. Nie mogę wrzucić na ruszt czegokolwiek, byle tylko zaspokoić swój głód, gdy wracam do domu po zajęciach czy pracy. Posiłek musi być nie tylko koszerny i koszernie przygotowany. Przewidziane jest także wypowiedzenie odpowiednich blogosławieństw przed i po jedzeniu. W ten sposób coś, co mogłoby być po prostu zapchaniem pustego brzucha, staje się rytuałem religijnym - wprowadzeniem innego wymiaru w moją codzienność.

Z czasem być może oba te wymiary - kadosz i chol, sacrum i profanum - przestają tak naprawdę istnieć, bo każdy moment i aspekt życia staje się przesiąknięty sacrum. Taki stan osiągają może caddikim.

Czy to oznacza, że koniecznie trzeba tych wszystkich reguł przestrzegać? Czy judaizm głosi, że to jedyna droga? Nie, niczego takiego nie mówi. To jest droga dla Żydów. Zdaniem niektórych, a na pewno zdaniem tradycji, najlepsza droga dla Żydów. Inni mają własne.

czwartek, 03 kwietnia 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
geagea
2008/04/04 10:39:54
Trochę Ci zazdroszczę, Kakofonio, Twojej religijności. Zazdroszczę, bo sama chyba nie byłabym do takiej zdolna, choć wychowywałam się w domu przesiąkniętym tradycyjnością i wiarą.
Mam wrażenie, że tak silne poczucie więzi z religią, utożsamianie się z jakimś systemem wartości musi dawać poczucie bezpieczeństwa. Że religia jest - trochę paradoksalnie, bo oderwana od twardych realiów - kotwicą, która stabilizuje nam świat i nas w tym świecie. Daje siłę, pretekst do działania, gwarantuje wartości constans.
Zazdroszczę i trzymam kciuki:)
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/04/04 10:49:51
W codziennych kontaktach międzyludzkich trudno sobie wyobrazić barierę trudniejszą do przejścia, niż obawa przed zjedzeniem kromki chleba w kuchni drugiego człowieka.

Nie przekonuje mnie argument o tworzeniu sacrum z codziennej czynności spożywania posiłków. Nie ma nic bardziej profanum, niż fizjologia. Wiem natomiast, ile można mieć problemów z przekraczaniem granic wówczas, gdy są one uzbrojone w drut kolczasty i inne zapory.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/04/04 15:02:20
Można udziwniać, celebrować i komplikować ile wlezie, można naddawać temu przesłanki mistyczne... jednakże - jak doświadczenie uczy - zakazy i tabu powstawały z przesłanek racjonalnie prozaicznych, np sanitarnych. Jakoś łatwiej mi uwierzyć, że nigdysiejsi mędrcy spostrzegli współzależność pomiędzy występowaniem chorób przewodu pokarmowego, a jedzeniem konkretnej żywności np przechowywanych razem w warunkach tropikalnych mięsa i nabiału. Aby urealnić zakaz usankcjonowali go autorytetem Haszema (może i jego boskiej małżonki - jeśli było to przed tym nim Mojżesz wpadł na koncept jedynego Jahwe). Po tym fakcie armie i pokolenia kiwajacych się nad Torą Lewitów i ich następców dorabiały mistyczne treści (musieli jakoś uzasadnić swoje pasożytnicze żywoty).
-
kakofonia
2008/04/04 17:59:24
Klu, teoria wiążąca reguły kaszrutu z kwestiami higieny czy zdrowia została już bardzo dawno zdyskredytowana. Żaden poważny naukowiec niczego takiego nie głosi, bo wie, że tak prosta hipoteza nie tłumaczy złożoności zagadnienia.

Sceptnick, o to właśnie chodzi, że fizjologia nie jest tylko fizjologią. A że są bariery, jasne, że są. Ale nie są one ani większe ani bardziej wyjątkowe niż wiele innych.

Geagea, tak i nie, powiedziałabym. Religia może dawać czasem poczucie bezpieczeństwa, ale stawia przed wierzącym więcej pytań niż daje mu odpowiedzi. Każdy religijny człowiek musi się na przykład jakoś uporać z problemem zła w świecie i obecnością w nim Boga i nigdy się z nim nie upora, jeśli myśli poważnie. Religijność to wyzwanie często bardziej niż cokolwiek innego. Dzięki za kciuki, bo są mi potrzebne :)
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/04/04 20:02:28
Założę się o dolary przeciw orzechom, że dyskredytowali Żydzi podporządkowujący się tym reżimom. To jakoś tak głupio kręcić "młynkami modlitwenymi" z tak prozaicznych powodów...
-
geagea
2008/04/05 11:14:33
A widzisz, ja chyba jednak wciąż pojmuję religię sposobem naszych babci - dogmaty przede wszystkim. A dogmaty, jakby na nie nie patrzeć, są bezpieczne.
Ale pytania są dobre. Wtedy religia nie ogłupia, nie rozleniwia, tylko daje nowe horyzonty. Porządkuje. Chyba, bo ja jednak teoretyk jestem:)
-
2008/04/05 23:04:23
Smutne to...
-
2008/04/08 22:50:24
Tez właśnie wracam z Berlina :-)...a co do reszty -mam sentyment do Judaizmu [ kto wie moze w poprzednim życiu byłem Żydem] , ale co do przestrzegania tych wszystkich zasad no cóż pewnie raz za razem pojawiałoby sie właśnie to pytanie "A po co to wszystko?" i chyba nie dałbym rady na nie sobie odpowiedzieć i zwątpiłbym jeślibym miał tak działać ...ale jak piszesz to Wasza droga , szanują i doceniam i Ciebie i Twoich towarzyszy na tej Drodze, no może nie do końca wszystkich z tym- "Nawet jeśli szukamy zemsty, trzeba jasno powiedzieć jedno - życie jednego chłopca z jesziwy jest warte więcej niż życie 1000 Arabów",i temu podobne