Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Demony narodowe

Od czasu do czasu ktoś napisze coś mądrego. Od czasu do czasu w medialnym kalejdoskopie pojawi się tekst, po którego przeczytaniu można tylko bić brawo. Właśnie przeczytałam taki artykuł: test Dominiki Wielowieyskiej "Lekceważyłam nasz antysemityzm"

Moja droga była inna niż Wielowieyskiej. Urodziłam się wprawdzie poźniej, ale wcześniej poczułam ów "delikatny niepokój" spowodowany zasłyszanym czy przeczytanym gdzieś antysemickim tekstem. Nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek lekceważyła istniejący w Polsce antysemityzm, gdyż od samego początku budził on we mnie moralną odrazę połączoną ze szczerym zdumieniem, że takie poglądy można rzeczywiście głosić, że można w taki sposób myśleć, że można pleść jakieś horrendalne androny o żydowskich spiskach. Z jednej strony czułam więc spontaniczną zupełnie niechęć, a z drugiej - ciekawość. Niczym naukowiec śledzący przebieg choroby, śledziłam różne przejawy tej mentalnej paranoi. Niestety było ich całkiem sporo.

I było mi wstyd. Nadal jest mi wstyd.

Pamiętam zaciekłe dyskusje z kolegą z klasy w liceum. Jego ostateczny argument zawsze brzmiał tak samo: Polacy nie są większymi antysemitami niż inne narody. Moja odpowiedź również była niezmienna: i co z tego? Czy mamy się zadowalać tym, że nie jesteśmy gorsi niż inni? Czy nie powinniśmy przypadkiem chcieć być lepsi? Mamy się pocieszać faktem, że w innych społeczeństwach jest jeszcze więcej oszołomów niż w naszym? Rzeczywiście, wielki powód do radości...

Do szewskiej pasji doprowadzała mnie opinia, że pogrom kielecki był prowokacją. Nawet jeśli nią był - mówiłam wtedy - to co z tego? Jeśli była to prowokacja, to padła na podatny grunt i to jest najważniejsze!

Trochę żałuję, że Dominika Wielowieyska nie napisała tych słów wcześniej:

...głosy publicystów, którzy przekonują, iż książka Grossa wzmocni antysemityzm w Polsce, są dziwaczne. Mamy uciekać od rozliczenia tych wydarzeń dlatego, że ktoś stanie się przez to większym antysemitą? Pokręcona logika.

Już bardziej uzasadnione wydaje mi się przypominanie przypadków, kiedy to Polacy ratowali Żydów. To zdrowszy odruch samoobrony. Nie zmienia to jednak mojego przekonania, że wrogość Polaków wobec środowisk żydowskich nie była zjawiskiem marginalnym. Obojętność Polaków wobec Zagłady nie była czymś rzadko spotykanym. Marzec '68 nie był jedynie tworem komunistów. Poszukiwania dowodów, że za pogromem kieleckim stało od początku do końca UB, wydaje się żałosną próbą zagłuszenia wyrzutów sumienia. A zbrodnie nie były dokonywane jedynie przez ludzi z marginesu, wyrzutków społeczeństwa. Miały swoje korzenie w polskim antysemityzmie, niezwykle odpornym na działanie czasu. Wystarczy posłuchać, co dziś wygadują niektórzy zwolennicy Radia Maryja.

Dziś tym wszystkim faktom trzeba stawić czoło. W tej dziedzinie i prezydent Aleksander Kwaśniewski i prezydent Lech Kaczyński zrobili wiele dla poprawienia wizerunku Polski w świecie. Dlaczego więc dziś kardynał Stanisław Dziwisz utyskuje na wydawnictwo Znak, które wydało książkę Grossa, a nie umie zdobyć się na jasną deklarację, że Kościół polski czuje się spadkobiercą bpa Kubiny, a nie bpa Kaczmarka? Takiej jasnej deklaracji nie mogłam się doszukać w wypowiedzi żadnego z biskupów. Dlaczego Jerzy Robert Nowak może jeździć po kraju z antysemickimi wykładami, a kolejne parafie, kolejni proboszczowie udostępniają mu świątynie katolickie? I prawie nikt przeciwko temu nie protestuje. Jak to możliwe jest w XXI wieku? Czy książka Grossa nie obnażyła przypadkiem prawdziwej natury części Polaków, skrywanej, tłumionej, ale wciąż istniejącej? Dlaczego szef Radia Maryja może bezkarnie nazywać prezydenta oszustem, bo podobno chce oddać polski majątek obywatelom polskim pochodzenia żydowskiego?

Najwyższy czas, by przestać traktować antysemityzm jako folklor. Najwyższy czas, by Polacy dokonali rachunku sumienia, bez wykrętów i uderzania się w cudze piersi.

Podobne słowa powtarzałam kiedyś do znudzenia.

Dziś antysemityzm trapi mnie mniej. Nadal wstydzę się za Polaków, którzy głoszą antysemickie poglądy, ale mniej o nich myślę.

Po pierwsze dlatego, że Żydom antysemityzm nie jest do niczego potrzebny. Żaden antysemita nie będzie określał mojego żydostwa, nie będzie mi mówił, kim jestem, nie będzie decydował o mojej tożsamości czy wpływał na nią - nawet jeśli wpływać miałby tylko poprzez moją negację jego poglądów. Mój żydowski świat ma w sobie zbyt wiele piękna i wielkości, żebym miała koncentrować uwagę na nienawistnikach. Oczywiście, wiem, że istnieją i staram się ich nie lekceważyć. Nie pozwolę im jednak zdominować mojego życia.

Drugi powód jest niestety bardziej smutny. Odkryłam mianowicie również świat Żydów - oszołomów. Żydów pełnych jadu i nienawiści. Żydów, którym duma i radość z powodu istnienia państwa Izrael i odrodzenia hebrajskiej kultury kompletnie poplątała się z fetyszyzmem, który każe bronić każdego posunięcia izraelskiego rządu, niezależnie od tego, jak byłoby głupie. Odkryłam Igala Amira, rabina Kahane i Barucha Goldsteina.

Kiedyś miałam jeden naród. Teraz mam dwa. I każdy z nich ma swoje demony.

Szabat szalom.

piątek, 11 kwietnia 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Z dawnych czasów

    Najlepiej zacząć nowy rok od odrobiny poezji. I to romantycznej, a jednocześnie zakorzenionej w rzeczywistości czasu, w którym powstała.On i Ona – ballada

  • Podziękowania

    O ile pamięć mnie nie zawodzi, rok temu zignorowałam zupełnie ów ważki moment, w którym wybiła na zegarach północ, rok 2008 dobiegł końca, a rozpoczął się żegna

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/04/11 10:41:23
Gdyby Gross się nie zjawił, należało by go wymyślić ... Ćwiczeniez z Grossem jest bardzo potrzebny Polakom.
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/04/11 10:51:00
Najważniejszą kwestią jest nie to czy istnieje w Polsce antysemityzm, bo to jest poza wszelką dyskusją (można się spierać czy jest on endemiczny, czy powszechny), ale to, w jaki sposób tworzyć społeczeństwo otwarte. Kiedy potraktuje się kwestię antysemityzmu, jako jeden z elementów szerszego problemu do rozwiązania, wtedy być może znajdą się dobre pomysły na receptę. Osobiście uważam, że proces "normalnienia" Polaków następuje samoczynnie od czasu, kiedy gremialnie poczyniliśmy pierwsze kroki do świata zachodniej kultury. Teraz to już tylko sprawa czasu.
-
2008/04/11 22:12:05
oj ta zachodnia kultura bywa różna... www.gazetawyborcza.pl/1,88975,5099276.html
wydaje mi się ,że raczej trzeba być odpowiedzialnym za samego siebie , za swoje postępowanie etc., nie patrząc na zachodnią czy wschodnią kulturę, taką czy inną przynależność narodową ...po prostu być ,chciałem napisać człowiekiem ale z tym człowiekiem różnie bywa, hmmm być ludzkim -jakoś lepiej brzmi [ w pozytywnym tego słowa znaczeniu]
-
geagea
2008/04/12 09:14:55
Też mi się wydaje, że to są problemy na poziomie jednostki, a nie narodu. Choć oczywiście problemy bardzo rzeczywiste i bolesne.
Jakoś nie lubię, gdy mówi się o narodowych cechach, błędach i wadach. Ludzie nie powinni chować sie za zbiorową odpowiedzialnością. Każdy odpowiada za swoje własne czyny, daje swoje własne świadectwo.
I na pewno nie da się uzdrowić narodu - naród to jedynie pojęcie, idea. Ta praca powinna zacząć się u samych podstaw , niech każdy stara się być po prostu dobrym człowiekiem, a wtedy będziemy mieć efekty.
-
2008/04/12 16:05:25
W Izraelu wojna trwa nieprzerwanie od sześćdziesięciu lat.
Dlatego trudno porównywać niektórych Żydów nienawidzących Arabów do polskich antysemitów, którzy w życiu Żyda na oczy nie widzieli.

Tak poza tym, to masz rację.
-
2008/04/12 20:17:02
o , to, to Geagea... po prostu dobrym człowiekiem i jakoś lepiej brzmi niż dobry Niemiec , dobry Polak , dobry Izraelita , dobry Palestyńczyk
-
Gość: upl, *.aster.pl
2008/04/15 19:27:18
alez oczywiscie, ze trzeba odnosic antysemityzm do narodu a nie tylko jednostki
za to jaka jestem ja odpowiadam tylko ja
ale ja stanowie czesc narodu i z przykroscia stwierdzam, ze narod sie nie pozbyl antysemityzmu
Zydow owszem - prawie skutecznie ale antysemityzmu nie
dla mnie w polsce najwiekszym problemem jest przyzwolenie i poblazanie
antysemickie wypowiedzi sie bagatelizuje a czasem sie na nie jawnie przyzwala
to jest najgorsze
bo antysemityzm jest praktycznie wszedzie ale np w USA politycznie niepoprawne jest bycie antysemita
w Polsce czesto jest powodem do chwaly :/

dzis rano w TOK FM byla dyskusja na temat antysemityzmu Polakow i jakis "inteligentny " redaktor stwierdzil (calkiem serio), ze antysemicke wystapienia w kosciolach tzw profesora Nowaka zostaly wywolane oburzajaco publicystyczna a nie historyczna ksiazka grosssa Strach
jednym slowem Zydzi sobie sami winni antysemityzmu
az mnie zatkalo z oburzenia
protestowal przeciwko takiej kuriozalnej tezie redaktor z GW
za to Joanna Lichocka - tez obecna w programie - ochoczo przytaknela
dramat
dla mnie to jest wlasnie antysemityzm a nie pisanie durnych hasel na murach i wygrazanie Zydom przez pijaczkow pod budkami z piwem
i za to sie wstydze strasznie