Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Święte prawo własności

Czekałam, aż zapadnie zmrok, by cichym krokiem złoczyńcy wychynąć z domu celem dokonania kradzieży. Nie mam tak zupełnej pewności, czy to była kradzież, ściśle rzecz biorąc. Przedmiot tejże znajdujował się bowiem w miejscu, które może, ale nie musi wskazywać na jego przynależność do jakiejś osoby. Na wszelki wypadek wolałam jednak owego potencjalnie nielegalnego czynu dokonać po zapadnięciu ciemności. Ciemnośc, jak wiadomo, sprzyja złoczyńcom. Średnia to zresztą ciemność, bo cel moich niecnych poczynan znajdował się, niestety, w pobliżu latarni. Z drugiej strony jednak, jak wiadomo, pod latarnia właśnie jest najciemniej.

W każdym razie wychynęłam, w dłoni dzierżąc nieco już tępawy scyzoryk i skradałam sie w stronę obiektu. Następnie kilka ruchów ostrzem i szybka ewakuacja w bezpieczny rejon za zamkniętymi drzwami mieszkania.

Rezultat wysoce zadowalający - dwie piękne gałązki kwitnącej forsycji stoją sobie teraz na moim stole w szklanym wazonie. Ale cicho sza! Niewykluczone, że ten krzaczek jednak należy do sąsiada. Nikt mnie nie gonił, z czego wnoszę, że moja ewentualna kradzież przeszła niezauważona. Niewykrycie przestępstwa nie zmienia jednak jego natury. Co więcej muszę wyznać, że to juz recydywa z mojej strony. Czego ta wiosna nie robi z człowiekiem!

Wiosna wiosną, ale ostrożność należytą należy zachować. Rozliczne opowieści o właścicielach strzelających ze starej strzelby do osób, które przypadkiem zabłąkały się na pustym polu, które wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi jednak do kogoś należało, robią swoje. Gdzie jak gdzie, ale w Ameryce prawo własności świętym jest i basta.

wtorek, 15 kwietnia 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/04/15 18:52:49
Oboklała od skaleczenia forsycja przez resztę nocy zanosiła się niemym szlochem .... :-(
-
2008/04/15 19:53:33
w takich wpisach ...należy zapodawać fotki ;-)
-
jakow
2008/04/15 20:03:57
A przecież wg. Talmudu złodziej nocny jest gorszy od tego "pracującego" w dzień - ten pierwszy wszak bardziej wstydzi się ludzi niż Boga. :-)
-
kakofonia
2008/04/15 20:25:54
Klu, pomyliłeś mnie chyba ze Śpiącą Królewną.

Jakow, khem, no masz rację, masz. Ale kara ze strony sąsiada - gdyby mnie zobaczył - wydała mi się jakoś bardziej namacalna niż ze strony Haszem, który i tak wszystko widzi.

Balaram, widziałeś kiedyś złoczyńców fotografujących swoje własne przestępstwa?!
-
2008/04/15 21:20:23
Kakofonia w którym Ty wieku żyjesz :-O ... no pewnie ,ze widziałem ...teraz to całkiem powszechne ,ze dopuszczają się jakiś niecnych wybryków, kamerują, fotografują i wrzucają na You Tube czy gdzieś w sieć ...i zdarza się ,ze dostarczają tym samym dowodów wymiarowi sprawiedliwości .
Ale szczerze Ci przyznam ,ze z tym ,ze ktoś swoje niecne występki opisuje w blogu ...no z tym się spotykam po raz pierwszy .
-
2008/04/15 21:24:18
ale w dobie kultury obrazkowej jest w tym pewien romantyzm ...i za to Cię lubię , za ten 18 wieczny romantyzm :-)
-
kakofonia
2008/04/15 23:15:59
Zawsze marzyłam, że spotkam kogoś, kto zamiast mówić, że jestem nieżyciowa, powie, że jestem romantyczna :-)
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/04/16 08:15:49
Jako wybitny znawca forsycji rozgrzeszam Cię, kakofonio z niecnej nocnej wyprawy i na pozó mocno nagannego czynu. Krzew ten bardzo dobrze znosi cięcie, a nawet się go domaga, o czym Twój sąsiad lub inny "dysponent forsycji" widać zapomniał, skoro profilaktycznie nie przyciął jej..... przy samej ziemi. ;)

Swoją drogą w ochronie przed zakusami "forsycjowych potworów" muszę stworzyć odmianę forsycji... podziemnej. Chodzą słuchy, że naukowcy już myślą nad wprowadzeniem do forsycji genów... kreta. Ponoć jestjuż zapotrzebowanie wśród... górników. Po dodaniu genów kanarka forsycja podziemna sprawdzi się w kopalniach w roli alarmu przed metanem. :)

P.S. Zainspirowany jednym z poprzednich wpisów w Twoim blogu właśnie kupiłem i posadziłem trzmieilnę oskrzydloną, czyli opisywany przez Ciebie burning bush. Sama nazwa "bush" źle mi się nieco kojarzy, więc nazwałem go swojsko "krzak gorejący". Z niecierpliwością czekam jesieni, aż on zapłonie. Aha, w tle krzaka posadziłem i rozpiąłem na siatce ogrodzenia piękną odmianę fioletowo kwitnącego powojnika. Będzie zalew kolorów od lata do późnej jesieni.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/04/16 09:43:19
:-)
ależ Kakafonio - bardzo dużo w Tobie ze Śpiącej Królewny. Nie było błędu ;-)
.. i jeszcze coś do komentarza, że forsycja lubi cięcia: wspominam z pewnym roczuleniem faceta - dłubiącego w tajemmnych naukach wschodu - że trawa lubi być ścinana zębami trawożernych zwierząt a cierpi przy cięciu mechanicznym , np. kosiarką (no bo w takim celu jest stworzona) ;-)
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/04/16 09:45:23
*errata - winno być " faceta .. który utrzymywał, że"
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/04/16 10:37:59
Ależ Klu! kakofonia została wręcz stworzona do potajemnego ścinania forsycji. I to.... ekhm... ścinania zimną stalą. :)
-
geagea
2008/04/17 17:02:30
He he, to widzę, że nie tylko mnie mnie wiosenna słabizna dopadła:))))

Ja też skubię, co się gdzie da i wyrzuty sumienia się mnie nie imają. A dziś, po kilku dniach walki ze sobą - mój balkon to latem prawdziwy piekarnik, w którym powojniki giną marnie - kupiłam clematisa. Ale za to kupiłam taką najbiedniejszą, najbardziej zdechłą sztukę, bo mi jej żal było.