Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Encounter Point (2005)

Myśląc o konflikcie izraelsko-palestyńskim trudno czasem uniknąć poczucia kompletnej beznadziei. Nic się nie zmieni. Będą ciągle nowe ofiary, ataki armii, ataki terrorystów, będzie więcej i więcej krwi, więcej i więcej nienawiści.

Media nie pokazują nam prawie żadnych obrazów, które mogłyby nieść jakąś nadzieję. Oczywiście, mówi się o politycznych krokach, mówi się o blokadzie albo o zawieszeniu broni, o negocjacjach czasem jawnych, czasem tajnych, pośrednich i bezpośrednich. Tyle że takie informacje słyszymy już od lat. I jednocześnie widzimy, że nic się nie zmienia.

Zdarza się jednak, że ktoś uchwyci i przekaże szerszej publice wydarzenia z innego porządku. Wydarzenia, w których można dostrzec delikatne światełko w tunelu. Coś takiego właśnie pokazuje dokumentalny film nakręcony w 2005 roku zatytułowany "Encounter Point".

Robi przyjechała do Izraela z RPA, gdzie była zaangażowana w walkę z apartheidem. Kilka lat temu straciła syna - młodego chłopaka stojącego na straży przy żydowskim osiedlu Ofra na Zachodnim Brzegu zastrzelił palestyński snajper. Z czasem Robi zaczęła się zastanawiać: co mój syn tam robił? dlaczego pilnował żydowskiego osiedla na palestyńskiej ziemi? Teraz działa w organizacji - Bereaved Families Forum - zrzeszającej rodziny izraelskie i palestyńskie, które straciły bliskich. Robi straciła syna, Elham z Nablusu również, Rami stracił córkę w zamachu.

Ali był nastolatkiem, gdy wybuchła pierwsza intifada. Rzucał kamieniami w izraelskie czołgi. Trafił na cztery lata do więzienia. Został postrzelony przez żołnierza i wyjechał do Arabii Saudyjskiej na leczenie. Wówczas dotarła do niego wiadomość, że zginął jego brat - zastrzelony przez izraelskiego żołnierza przy wejściu do wioski, w której mieszkali. Ali również działa w Bereaved Families Forum. Spotyka się także w różnych miejscach z Palestyńczykami i próbuje ich przekonywać o tym, że przemoc do niczego nie prowadzi. Opowiada im o Gandhim i ruchu non-violence.

Mieszkający z rodziną w Betlejem George odwiedza na chrześcijańskim cmentarzu grób swojej córki. Kiedyś do miasta weszła armia, szukali terrorystów. Ostrzelali samochód, którym jechał George z rodziną. Później okazało się, że identycznym samochodem mieli poruszać się poszukiwani przez wojsko. George nie został ranny, przeżyła także jego żona. Ich córeczka została zabita.

Cwika stracił córkę w zamachu terrorystycznym w Tel Awiwie. Pojechała do miasta z trzema przyjaciółkami świętować urodziny. Zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w autobusie. Cwika był żołnierzem. Gdy był młody, myślał, że wszystkich Arabów trzeba z Izraela przepędzić. Dziś przychodzi na spotkania Bereaved Families Forum, gdzie rozmawia między innymi z Georgem i z Alim. Jeździ także po szkołach i spotyka się z młodymi Izraelczykami, którzy niebawem znajdą się w armii. Mówi im o sobie, o swojej córce. Mówi także o Palestyńczykach, których zna. Zastanawia się nad tym, w jaki sposób Izrael przyczynił się do powstania palestyńskiego terroryzmu. Ma nadzieję, że gdy chłopcy, z którymi rozmawia teraz, będą w wojsku, będą lepiej traktować Palestyńczyków niż on sam w przeszłości. Może dzięki temu ktoś kiedyś nie podejmie decyzji o wysadzeniu się w powietrze w zatłoczonym autobusie?

Szlomo urodził się na Zachodnim Brzegu. Mieszkał w osiedlu przez 35 lat. Przynaje, że nigdy w życiu nie miał żadnego znaczącego kontaktu z Palestyńczykami. Z żadnym nigdy nie rozmawiał. Nie mieszka już w osiedlu. Przeniósł się z rodziną na teren Izraela, choć nie była to łatwa zmiana. Zaangażował się w żydowsko-muzułmański dialog religijny.

W spotkaniach Bereaved Families Forum uczestniczy około 500 rodzin, 250 izraelskich, 250 palestyńskich. Siedzą razem, rozmawiają o sobie, o utraconych członkach rodziny, opowiadają o bólu i cierpieniu. I widzą, że po obu stronach są ludzie z krwi i kości. Że po obu stronach jest ten sam ból.

Prowadzący jedno ze spotkań Ali mówi: "Rozmawiamy tu o rzeczach, których politycy używają jako usprawiedliwienia dla przemocy. Nie używajcie nas jako alibii - my jesteśmy zjednoczeni".

Oglądając ten film przypomniało mi się, jak wiele dla pojednania polsko-niemieckiego zrobili ludzie, którzy bezpośrednio doświadczyli przemocy. Nie ci, którzy przyszli później, wiedzę o wojnie czerpią z książek, a dziś tak chętni są do tego, by domagać się odszkodowań za cierpienia ojców.

Być może kiedyś, kiedy zakończy się okupacja, do czegoś podobnego dojdzie w stosunkach izraelsko-palestyńskich. Już dziś po obu stronach są ludzie, którzy wiedzą, że przemoc prowadzi do nikąd.

Postaram się w następnych wpisach przybliżać różne organizacje izraelskie, palestyńskie i izraelsko-palestyńskie, o których media nie piszą zbyt wiele, a których członkowie codziennie robią rzeczy ważne, rzeczy, które być może w przyszłości zmienią rzeczywistość Bliskiego Wschodu.

PS: Więcej o filmie tutaj: Encounter Point

niedziela, 29 czerwca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • To mi się nie podoba

    Bardzo mi się nie podoba decyzja izraelskiego rządu o tym, by Grotę Patriarchów w Hebronie oraz Racheli w Betlejem zaliczyć do miejsc na trasie nowego Szlaku Dz

  • Walka z wiatrakami?

    Jakiś czas temu postanowiłam zerwać z nałogowym czytaniem prasy izraelskiej. Uznałam, że życie codzienne dostarcza mi dostatecznej ilości stresów i nie potrzeba

  • Ostatni gwóźdź do trumny

    Wczorajsza decyzja izraelskiej Partii Pracy, by wejść do nowej koalicji rządowej, to ostatni gwóźdź do trumny tej partii. Ehud Barak zamknął wieko od wewnątrz i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/06/30 15:06:52
Dobrze, że są chociaż zarodki normalności w tak skrajnym świecie.Świata może nie uratują, ale uratują siebie. Szkoda, że za tak wysoką opłatę wstępną.
-
andsol-br
2008/07/02 06:19:16
Nie ma już tu filmu. Masz bezpośrednią linkę?