Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Przypis

Wczoraj mój promotor świętował w gronie znajomych ukazanie się swojej najnowszej książki. Ja zaś, prowadząc konwersacje z różnymi zaproszonymi gośćmi, zdałam sobie sprawę z tego, że muszę sobie sprawić koszulkę z napisem: "I'm just kidding".

Ironia była, jest i raczej pozostanie jednym z podstawowych elementów komunikacji międzyludzkiej w mojej rodzinie oraz w gronie najbliższych znajomych. Rozmowy pozbawione jej błysku są - co tu dużo gadać - nudne. Poczucie humoru, które nie rozpoznaje ironicznego uśmieszku zawartego gdzieś między wierszami, nie kwalifikuje się w ogóle jako poczucie humoru, a trącić może nawet niezbyt wysokim poziomem inteligencji.

Problem w tym jednak, że powyższe stwierdzenia, co do których prawdziwości nie mam zasadniczo żadnych wątpliwości, na Midweście jakoś się nie stosują.

Czy moi amerykańscy znajomi nie mają poczucia humoru? Mają, ale jakieś dziwne. W kilku zaledwie przypadkach udało mi się doświadczyć podczas rozmowy tego ulotnego błysku porozumienia, gdy jedna osoba sięga po ironię, a druga chwyta ją w lot i odpowiada tym samym. Cudowna chwila.

Podczas wczorajszej imprezy kilkakrotnie, widząc wielkie znaki zapytania pojawiające się w oczach moich rozmówców, musiałam dopowiadać: "I'm kidding, I'm just kidding".

Czy nie byłoby praktyczniej mieć koszulkę z takim napisem, który funkcjonowałby jako przypis do każdej, czy prawie każdej, mojej wypowiedzi?

niedziela, 15 czerwca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: halina, *.ghnet.pl
2008/06/15 18:25:36
Kilka wieczorów do późnych godzin wypełnionych Twoim blogiem
(od: sobota 16 października 2006).
Oczy pieką, ale nic to...
Pożywna lektura.
Dzięki, KAKOFONIO!
-
2008/06/15 19:51:02
.. nu .. czyta się nocami, bo z kakofonii tak w ogóle to porządna walking stick .. tylko jeśli chodzi o jej aktualne self-assessment, to kicha .. don't belong i just kidding ..

.. czas wracać do Polski ..
-
kakofonia
2008/06/15 20:42:11
Halina, bardzo mi miło :) Ale oczy oszczędzaj jednak, bo więcej niż jedna para nie będziesz mieć ;)

Motyle, już mi lepiej nieco na duszy. Każdy ma chwile mroczne, ja może częściej niż ustawa przewiduje, ale jakoś sobie radzę. Choć z self-assesment mam problemy od wczesnego dzieciństwa...
-
Gość: tomek.n., *.acn.waw.pl
2008/06/15 22:05:04
no ja też jakiś czas temu odkryłem ten blog i go sobie poczytuje, chociaż nie mam pojęcia kim jest autor :) ładny język i ciekawe przemyślenia - to mnie przyciągnęło.
Co do ironii - z osobą, która nie rozumie naszego sposobu żartowania chyba trudno się porozumieć, a już na pewno zaprzyjaźnić.
Pozdrowienia z Warszawy.
-
Gość: herbaciana, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/15 23:56:20
Hihihi, ja to sobie czasem myślę, czy nie dałoby się czasem tak ustalić z ludźmi, że jak na przykład klaszczemy, to od razu wiadomo, że żart będzie szedł, żeby oni moglisię tak nastawić trochę i nie mieli żadnych wątpliwości. Innymi słowy, doskonale rozumiem problem :) Nic się z tym nie da zrobić chyba. Trzeba pokochać ;)
-
Gość: Alicja, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/06/16 05:31:40
Kakofonio, jako, że inteligentną osóbką jesteś, to sama sobie dajesz odpowiedzi. A więc Ty wychowałaś się w domu, gdzie ironizowanie było na porządku dziennym. A u innych tak nie było. Nie jest przez to im gorzej a Tobie lepiej ani odwrotnie. Z ironią trzeba ostrożnie bo inaczej ryzykujesz, że Cię nie zrozumieją. Ja osobiście wolę i ironię i nie branie samej siebie zbyt poważnie. A zauważyłam, że wiele osób podchodzi do siebie bardzo, bardzo poważnie. Muszę uważać.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/06/16 12:51:44
Rzeczywiście międzykulturowe różnice w poczuciu humoru są istotne - o czym najbardziej przekonałem się spędzajac czas wśród nauczycieli angielskiego - w przewadze z korzeniami żydowskimi. Natomiast środowisko prawników amerykańskich z którymi współpracowałem kilka lat (takze o nadreprezentacji Żydów) okazało się bardzo lotne w łapaniu ironi i reagujace prześlicznie.
-
Gość: smakus, *.bb.online.no
2008/06/16 21:53:28
no..nareszcie swoj czlowiek:)
ja na wszelki wypadek co drugie zdanie mowie,ze zartuje...bo inaczej obraza jest jak stad do KUALA-LUMPUR...Droga Kakofonio,Polacy, Norwegowie,czy Amerykanie,nie widza ironi..no chyba,ze mowisz DUZYMI LITERAMI z WYKRZYKNIKAMI...to wtedy czasem dociera do mozgownicy..
-
Gość: sceptnick, 217.97.158.*
2008/06/18 10:54:10
Daaaaaaaaaawno temu, w USC ironicznie powiedziałem "Tak". Nikt nie poznał się na żarcie. Skutki nieporozumienia nadal trwają. ;)
-
hjuston
2008/06/18 20:29:55
nie wiem czy chodzi tylko o amerykanow. z niektorymi polakami tez tak jest. cos sie chlapnie ironicznie z akcentami humorystycznymi i pozniej sie czlowiek musi tlumaczyc do konca zycia. zdarzylo mi sie juz kilka razy.
-
Gość: J., *.adsl.inetia.pl
2008/06/18 22:57:20
Potwierdzam fakt. I do listy nieironicznych nacji dolaczam hindusow. Ostatnio duzo przebywam z kilkoma i przyznaje, ze niesamowicie ciezko lapia ironie. A moze to ja nie umiem ironizowac po angielsku?