Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Żeby nie zaspać

Jeden z midraszy opowiada, że Żydzi zaspali na spotkanie z Bogiem na Synaju. Pewnie byli zmęczeni, w końcu wędrowali przez pustynię już od jakiegoś czasu. Chcieli odzyskać siły przed ważnym wydarzeniem następnego dnia - przed matan Tora czyli nadaniem Tory. Spotkanie z Bogiem to nie błahostka, ale zmęczeni Żydzi zaspali. Czekający na górze Synaj Bóg musiał ich obudzić.

Najlepszym sposobem na to, żeby nie zaspać, jest rzecz jasna trzymanie się z dala od łóżka. To robi wielu Żydów na całym świecie w pierwszą noc święta Szawuot. Tak będzie także w mojej synagodze - spotkamy się tam dziś wieczorem, żeby wspólnie studiować Torę.

Studiowanie Tory, wedle tradycji, jest najważniejszą micwą - micwą, która obejmuje w sobie wszystkie inne. Nocne studiowanie Tory nie jest więc jedynie sposobem na odpędzenie snu. Jest także ćwiczeniem duchowym, jednym z wielu w żydowskiej tradycji. Stąd też nazwa tego obyczaju - tikun leil Szawuot, doskonalenie (siebie) w noc Szawuot.

Tradycja ta wywodzi się z kabały, a jej zapoczątkowanie przypisuje się albo rabinowi Josefowi Karo (autorowi "Szulchan aruch"). Stworzona wieki temu przyjęła się znakomicie. Studiowanie powinno rozpocząć się o zmierzchu i zakończyć o świcie. W nocy studiujemy Torę Ustną, a rano w synagodze odczytujemy odpowiednie fragmenty Tory Pisanej - Dziesięć Przykazań. W ten sposób łączymy w sobie i dla siebie jeden i drugi aspekt tradycji.

Będąc w poprzednim wcieleniu borsukiem w tym jestem okropnym śpiochem. Dziś postaram się jednak nie zasnąć. I nie zaspać. Szawuot - zman matan Tora - to moje ulubione święto. Może nawet najważniejsze dla mnie - osoby, która nie była pod Synajem, która nie przyszła na świat w tradycji Tory, a która postanowiła tę tradycję uczynić swoją.

Chag sameach!

niedziela, 08 czerwca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Alicja, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/06/08 21:48:15
Życzę Ci więc niezaśnięcia, ani nawet nieziewania. Co prawda ja w czasie pasterki jestem bardzo śpiąca i myślę właściwie o tym, że jak tylko wrócę do domu, to natychmiast zasnę. Kiedyś jeździłam na pasterki do wspaniałego opactwa na szczycie góry. Tam kościół jest murowany, nieogrzewany no i 24 grudnia tam akurat jest zimno, łącznie ze śniegiem na zewnątrz. Zimno powiewające po nogach (od betonowej podłogi) bardzo niesprzyjało poczuciu senności, więc tam z kolei zwykle myślałam jak by się tu ogrzać. Darzę pasterkę wielką sympatią mimo, że nie sprawdzam się chyba jako pilny student czegokolwiek świętego. Ale ważne dla mnie są wszystkie przykazania i staram się ich trzymać.
Alicja