Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Burzenie domów i odpowiedzialność zbiorowa

We wtorek 30-letni Hosam Tajsir Dwajat, mieszkaniec wschodniej Jerozolimy, wjechał buldożerem na ulicę Jaffa w Jerozolimie. Staranował autobus, staranował samochody. Zabił trzy osoby, ranił kilkadziesiąt. Izraelski rząd zastanawia się nad reakcją. Informacje przekazywane przez media są niepokojące.

Nie wiadomo, czy był terrorystą, choć większość mediów opisuje jego atak jako taki właśnie. Nie wiadomo nic na temat jego związków z jakąkolwiek organizacją terrorystyczną. Nie wiadomo nic o tym, by takie związki miała jego rodzina. Zupełnie niewykluczone jest, że Hosam Tajsir Dwajat był po prostu całkiem zwykłym przestępcą, całkiem zwykłym mordercą. Wiemy, że był uzależniony od narkotyków. Wiemy, że był skazany za gwałt.

W czwartek policja weszła do wioski Sur Baher, w której mieszkał. Dowódca dystryktu, Aharon Franko, nakazał usunięcie wszelkich publicznych oznak żałoby. Tak też uczyniono - policja przyszła do domu mordercy i kazała rodzinie zliwidować tradycyjnie stawiany w takich okazjach namiot, w którym zebrali się żałobnicy. Mogą sobie obchodzić żałobę w domu. Nie wolno im obchodzić żałoby tak, jak chcieliby to robić, tak, jak nakazuje im tradycja.

Premier Olmert błyskawicznie zapowiedział, że dom "terrorysty" należy zniszczyć. W tym samym duchu wypowiedział się minister obrony, Ehud Barak. Prokurator generalny, Menachem Mazuz, został poproszony o sporządzenie ekspertyzy na temat legalności takiego kroku.

Niszczenie domów rodzin zamachowców stanowiło przez pewien czas standardową praktykę na terytoriach okupowanych. Wedle informacji Becelem od października 2001 do końca stycznia 2005 zniszczono 667 palestyńskich domów na terytoriach. Ponad 4000 osób zostało bez dachu nad głową. Połowa ze zniszczonych budynków to domy, które stały obok tych zamieszkanych przez rodziny terrorystów.

Burzenie domów miało odstraszać potencjalnych terrorystów. Możemy sobie wyobrazić taką scenę: członek Hamasu wraca do domu, by pożegnać się z rodziną przed zaplanowanym zamachem samobójczym. Zrozpaczona żona (lub matka) własnym ciałem broni drzwi wejściowych. Nie wypuści męża (lub syna), bo przecież zaraz po zamachu przyjdzie armia i zniszczy jej dom.

Scena tyleż wzruszająca, co kompletnie nierealna choćby z tego powodu, że rodziny najczęściej nie wiedzą o planowanym zamachu.

Faktem jest, że niszczenie domów rodzin zamachowców nijak nie wpłynęło na liczbę zamachów terrorystycznych. O wpływie tej praktyki na społeczne nastroje po stronie palestyńskiej mówić chyba nie potrzeba.

Ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy. W 2005 powołano specjalną komisję, która miała zbadać skuteczność stosowanej kary. Wynik analizy był jednoznaczny - skuteczność jest zerowa. W lutym 2005 komisja zarekomendowała zaniechanie praktyki burzenia domów. W tym samym miesiącu rekomendację zaakceptował Szaul Mofaz, ówczesny izraelski minister obrony.

Niestety teraz rząd czeka tylko na nową ekspertyzę dotyczącą legalności niszczenia domów rodzin terrorystów. Menachem Mazuz już ją sporządził - z punktu widzenia prawa działanie takie jest ok, oświadczył.

Dziwne to prawo i dziwna opinia. Burzenie domów rodzin zamachowców stanowi bowiem całkiem jawne pogwałcenie prawa międzynarodowego - jest w założeniu i w praktyce karą wymierzoną osobom niewinnym, którym nie stawia się żadnych zarzutów. Podstawową zasadą prawną jest, iż nie wolno jednego człowieka karać za czyn popełniony przez kogoś innego. Odpowiedzialność zbiorowa nie mieści się w prawnych kanonach. Nawet gdyby burzenie domów działało jako środek odstraszający, pozostawałoby nielegalne.

Dziś wiemy, że jest nielegalne i nieskuteczne.

Minister Ehud Barak wydał w piątek rano polecenie o zburzeniu domu rodziny Hosama Tajsira Dwajata w Sur Baher. Armia ma zniszczyć również dom Palestyńczyka, który dokonał w marcu zamachu na jerozolimską jesziwę Merkaz HaRaw.

Wtorek był smutnym dniem. Reszta tygodnia okazała się równie smutna.

piątek, 04 lipca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • To mi się nie podoba

    Bardzo mi się nie podoba decyzja izraelskiego rządu o tym, by Grotę Patriarchów w Hebronie oraz Racheli w Betlejem zaliczyć do miejsc na trasie nowego Szlaku Dz

  • Walka z wiatrakami?

    Jakiś czas temu postanowiłam zerwać z nałogowym czytaniem prasy izraelskiej. Uznałam, że życie codzienne dostarcza mi dostatecznej ilości stresów i nie potrzeba

  • Ostatni gwóźdź do trumny

    Wczorajsza decyzja izraelskiej Partii Pracy, by wejść do nowej koalicji rządowej, to ostatni gwóźdź do trumny tej partii. Ehud Barak zamknął wieko od wewnątrz i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: sceptnick, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/05 08:05:45
Wypada się tylko zamyślic, Basiu.

Wprawdzie kiedys pisałem w nawiązaniu do mentalności plemiennej i spraw morderstw. tzw. honorowych o innych miarach, jakie nalezy przykladac do odmiennej kultury, ale kiedy mowimy o konkretnej sytuacji, konkretnego człowieka, wtedy moje pryncypia miękną. :)


-
Gość: Zakon Łyżeczki, *.chello.pl
2008/07/05 18:14:57
Jestem wielkim fanem Twoich felietonów! Zapraszam na zakon-lyzeczki.blog.pl. Mam nadzieję, że czeka Cię tam miła niespodzianka ;)

Pozdrawiam
Patryk
-
2008/07/08 06:14:37
Takie burzenie domów za winy innych jest żywcem - sięgając do nowszej
historii - przeniesione z terenów Polski okupowanych przez hitlerowców.
Za ukrywanie Żyda - śmierć wszystkich domowników i często spalenie
całej wsi. Może ktoś powie, że zburzenie domu a zabicie to nie to samo
- to prawda, ale od II wojny minęło trochę czasu i nikt niczego nie nauczył
się, a mechanizm podłej zasady odpowiedzialności zbiorowej jest ten
sam.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/07/08 11:04:08
Jakze nielegalne, jeśli izraelski prokurator generalny Menachem Mazuz orzekł, że burzenie domów PRAWNIE JEST OK.? Toż to barbarzyńska tradycja gdzieś prosto z Hammurabiego i Starego Testamentu - tradycję trzeba schlebiać....