Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Mam na imię Awital

Od czwartku mam na imię Awital. Moja konwersja na judaizm się zakończyła, choć nie zakończył się proces mojego wzrastania. Czwartek był dniem, w którym zeszły się trwałość i kontynuacja z nowymi narodzinami. Czwartek był dniem, w którym zaczął się paradoks.

W Talmudzie rabini rozważają, jak głęboka jest przemiana związana z konwersją. Czy chodzi tylko o przyjęcie określonego wyznania? A może zachodzi jakaś głębsza zmiana? Rabini pośrednio udzielają twierdzącej odpowiedzi na drugie pytanie. Stwierdzają mianowicie, że konwertyta mógłby teoretycznie poślubić swoją biologiczą matkę, a to dlatego, że konwersja zrywa biologiczne więzi - konwertyta jest nowym człowiekiem.

Teoretycznie mógłby, podkreślam, bo rabini śpieszą zastrzec, że z różnych ważnych względów jest to niemożliwe.

Trudno jest jednak mieć wątpliwości co do znaczenia rabinicznej opinii - konwersja to nowe narodziny w głębokim sensie tego określenia.

Jestem więc nowym człowiekiem. A przecież w czwartek popołudniu nie byłam inną osobą niż w środę rano.

To właśnie ten paradoks.

Przyjaciel i rabin, który był członkiem beit dinu, życzył mi siły wzrastania w tym paradoksie. Paradoksie kontynuacji i radykalnej zmiany, w który weszłam dobrowolnie, kierowana wieloletnim już pragnieniem. Teraz od niego pewnie już nigdy nie ucieknę. Może dlatego trudno mi jakoś nadal zebrać myśli.

Jak dokonała się sama konwersja? Rano spotkałam się z beit dinem, w którego skład wchodziło trzech rabinów. Rozmawialiśmy o tym, jak pojmuję judaizm, o planach na przyszłość, o drodze, którą przeszłam dotąd, o obchodzeniu świąt, o brachach na różne okazje. Rabini byli usatysfakcjonowani. Nadeszła pora zanurzenia się w mykwie.

Mykwa przy 74 ulicy w Nowym Jorku jest na wysoki połysk. Zostałam zaprowadzona przez przemiłą panią do niewielkiej łazienki wyposażonej we wszystko, co potrzebne. Wzięłam prysznic, obcięłam dwa za długie paznokcie jednorazowym kompletem, nałożyłam szlafrok i nacisnęłam przycisk w ścianie. Pani po sekundzie pojawiła się po drugiej stronie drzwi.

Miałam dziwnie miękkie kolana, gdy prowadziła mnie do pomieszczenia z rytualnym basenikiem wypełnionym wodą. Weszła do niego razem ze mną. Rabini stanęli za drzwami, które pozostały lekko uchylone. Zdjęłam szlafrok i weszłam do wody zanurzając się w niej po szyję.

Przewodniczący beit dinu zadał mi kilka ważnych pytań. Utkwiło mi w głowie jedno - Czy zdaję sobie sprawę z tego, że to, co robię, jest nieodwołalne? Na pozostałe pytania odpowiedziałam szybko i bez wahania krótkim "yes". Na to po głębszym oddechu - "yes, I do".

Potem zanurzenie. Raz. Całe ciało idzie pod wodę, z głową włącznie, żadna część ciała nie może stykać się z czymkolwiek poza wodą. I do góry. W tym momencie trzeba wypowiedzieć dwa błogosławieństwa. Pierwsze dotyczące rytualnego zanurzenia w mykwie. Drugie zaś, moje ulubione, w którym dziękujemy Haszem za to, że doprowadził nas do tej chwili. I jeszcze dwa razy pod wodę.

Wychodziłam z wody po schodkach znowu na miękkich nogach, z głową, w której najwyraźniej włączył się jakiś lokalny cyklon. Pani czekała ze szlafrokiem. Kiedy mnie nim okryła, pochyliła się nade mną i z radosnym "mazal tow" pocałowała mnie w czoło.

Rabini czekali aż się osuszę i przebiorę. Zabrało mi to chwilę. Z uporem wsadzałam ręce nie w te rękawy koszuli, co trzeba. Zapomniałam wysuszyć włosy. Powitali mnie uśmiechami, uściskami i mazal towaniem. Przypomnieli o możliwości skorzystania z suszarki.

Kolejna ważna chwila - wspólna modlitwa. Pierwszy raz w życiu publicznie czytałam Szma Israel. Raz czy dwa poplątały mi się litery. Wszystko było jakoś dziwnie zamglone. Z powodu braku okularów na nosie czy jakiegoś innego? Modlili się za mnie, za moją przyszłość, za moją drogę, a we mnie narastało wzruszenie i najchętniej schowałabym się w jakąś małą mysią norę.

Mam na imię Awital. Awital bat Awraham.

środa, 30 lipca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Chava, 196.205.112.*
2008/07/30 06:48:34
Mazel Tov dla Awital . Zycze Ci wszystkiego najlepszego ! Wzruszylas mnie do lez. Pozdrawiam serdecznie . Chava
-
Gość: bemol, 83.238.171.*
2008/07/30 08:22:20
Mazl Tow, Awital
Witaj wsrod nas
Szalom
Aleksander ben Arie HaLevi
-
2008/07/30 08:25:03
Mykwa przy 74 ulicy w Nowym Jorku
Bicie serca
I miękkie kolana ...pomyślnego wędrowania po haderech znaczy drodze Awital
-
Gość: cloe, 62.148.94.*
2008/07/30 08:54:32
Zawsze dobrze o Tobie myslałam wiec nic sie nie zmieniło.Swoja drogą to piekny tekst,bez zbędnego molto patetico ,bardzo wiarygodny w tresci i formie.Dziekuję
-
2008/07/30 09:06:13
Czary mary
Hokus pokus!
Niech się stanie...
kapusta!
(-Toż to dalej wazon!)
Czary mary
Hokus pokus!
Niech się stanie
Żydówka!
(:-)))) .......)
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/07/30 09:47:33
Szczęścia bezmiaru życzę - wedle Twojego własnego pomysłu :-)
Pojawiło mi się pytanie o związek pomiędzy takim jak Twój rytuałem w mykwie z chrztem św.
Może to wedle wyższej teologii tożsame - w końcu ten sam Haszem/Jahwe/Elohim wraz z pozostałymi ~70 imionami)
-
Gość: Rut, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/30 12:52:59
Mazel tov :))))
-
Gość: buba, 57.66.195.*
2008/07/30 16:04:13
Awital, bardzo wzruszająca opowieść... Mazal Tow!
-
Gość: Alicja, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/07/30 16:48:51
Mazal tov, Awital.

Alicja
-
2008/07/30 17:46:41
Od niedawna z zainteresowaniem czytuje Twoj blog. Skladam najserdeczniejsze zyczenia i wyrazu podziwu!
-
2008/07/30 18:49:37
mazel tow Awital!!

nowa-stała czytelniczka DoL
-
2008/07/30 19:58:22
gratulacje! opowiesz cos o pochodzeniu/znaczeniu tego imienia?
-
Gość: DON KICHOT, *.chello.pl
2008/07/30 20:31:35
"KOŁYSZEMY, POCHYLAMY, CAŁUJEMY, ODDALAMY - ANIOŁOWIE..."("PRZEMARSZ ANIOŁÓW" K.I.GAŁCZYŃSKI)
Mazel Tov Awital:)
-
Gość: K., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/30 21:23:49
Mazal tow Awital. Myślami byłem z Tobą.
Chaim Dawid ben Abraham
-
Gość: herbaciana, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/30 21:30:21
Ale ładnie napisane. Jak mawia mój Mąż: nie, no szacun!!! ;)
-
kakofonia
2008/07/31 00:54:36
Serdecznie Wam wszystkim dziękuję :)

Co do imienia: jedna z żon króla Dawida miała na imię Awital. A oznacza ono mniej więcej "mój ojciec [awi] jest rosą [tal]". Słowo "rosa" odnosi się tutaj do Boga jako tego, który wszystko i wszystkich utrzymuje przy życiu.
-
geagea
2008/07/31 05:19:21
Droga Kakofonio - wszystkiego najlepszego!
Obyś znalazła wszystko, czego szukasz i o wiele, wiele więcej:)
-
Gość: a, *.plus.sbg.ac.at
2008/07/31 15:11:33
Mazel Tow!!!
Gratulacje!!!
-
Gość: ola - tehilo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/31 17:10:26
mazal tow :)
a "yes, I do" kojarzy mi sie ze slubem :)
-
Gość: e., *.dyn.user.ono.com
2008/08/03 11:55:47
Mazel tov!
-
2008/08/12 03:01:09
Wrocilam z podrozy, a tu takie wiesci!
Mazal tow! :)
-
Gość: Alicja, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2008/08/17 01:43:59
Czy woda była ciepła, zimna czy letnia? (ładne słowo "letnia", prawda?)

-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/10/18 11:12:05
Yvonne Ridley : "To była prywtna, skromna uroczystość. Musiałam wypowiedzieć deklarację wiary - szahadę:"Wierzę w jedynego Allaha, a Mahomet jest jego ostatnim prorokiem". Wypowiedziałam tę formułę po arabsku w obecności braci z Birmingham. Potem wzięłam rytualną kąpiel"