Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Uwolniłam się zupełnie

Uwolniłam się zupełnie od światka polskiej polityki. Światka powiadam, gdyż na zaszczytne miano świata niezbyt owa zagroda smętna zasługuje.

Jakiś czas temu narzekałam tutaj na poczucie braku zakorzenienia. Wcześniej rozważałam, co mogłabym zrobić, żeby tego poczucia się pozbyć i aby nieco naderwać kulturową i mentalną pępowinę łączącą mnie nadal mocno z nadwiślańskim łonem ojczystym.

Nie wiem, czy udało mi się to pierwsze. To drugie udało mi się zaś z pewnością cząstkowo - przestałam zupełnie śledzić informacje polityczne z Polski. Nic. Pustka. Żadnej wiedzy. Błoga nieświadomość połączona z brakiem frustracji na tle działań kolejnych polityków, których główną maksymą wydają się być słowa "Naprzód drodzy przyjaciele, do spieprzenia jest tak wiele!"

Jeszcze kilka miesięcy temu każdy dzień rozpoczynałam od słuchania Poranka Radia TOK FM oraz rozmów Moniki Olejnik. Z nałogu pomogła mi się wyrwać rywalizacja pomiędzy Barackiem Obamą a Hillary Clinton. Zamiast słuchać wiadomości z rodzimego podwórka, słuchałam informacji z... no właśnie, chyba powinnam powiedzieć z własnego podwórka.

Słuchając Poranka przeglądałam internetowe serwisy informacyjne. Co tam znowu za absurdy ktoś wymyślił? Kto na kogo napluł? Kogo ostatnio uważa się za byłego agenta? A może komuś stawia się pomnik? A może prezydent znowu zrobił coś pociesznego?

Teraz informacji z Polski dostarcza mi praktycznie wyłącznie Rodzina podczas weekendowych pogaduszek za pośrednictwem Skype'a. Rodzina ogląda serwisy informacyjne oraz czyta prasę, więc siłą rzeczy wie, co w trawie piszczy. Słucha tych dźwięków jednak bez większego entuzjazmu. Rządy PiSu wyraźnie obniżyły poziom odporności Moich Najbliższych na toczące się wokół nich życie polityczne. Rządy Platformy jak dotąd znacząco tego poziomu nie podniosły. Toteż Rodzina owszem politykę śledzi, ale bez szczególnego zainteresowania. W rozmowach zaś ze mną tematy z politycznej sceny pojawiają się czasem, ale zwykle szybko zastępują je inne, bardziej interesujące.

Oczywiście czasem jednak coś do mnie dotrze. Jak dzisiejsza smutna wiadomość o śmierci Bronisława Geremka, który był jednym z nielicznych polskich polityków utrzymujących się na poziomie przewyższającym ten przyjęty w maglu.

Kto wie? Może za jakiś czas nie będzie już w Polsce nikogo takiego. Po co więc o tym czytać? Po co się frustrować i denerwować tym, że są ludzie, którzy z uporem godnym lepszej sprawy moje rodzime podwórko usiłują zmienić w bajoro?

Od polityki zupełnie uwolnić się nie potrafię i nie chcę. Zerkam więc na amerykańską i izraelską. Obie dostarczają mi zupełnie wystarczającej ilości emocji. Z polityką polską na jakiś czas się pożegnałam i wcale tego nie żałuję.

niedziela, 13 lipca 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Z dawnych czasów

    Najlepiej zacząć nowy rok od odrobiny poezji. I to romantycznej, a jednocześnie zakorzenionej w rzeczywistości czasu, w którym powstała.On i Ona – ballada

  • Podziękowania

    O ile pamięć mnie nie zawodzi, rok temu zignorowałam zupełnie ów ważki moment, w którym wybiła na zegarach północ, rok 2008 dobiegł końca, a rozpoczął się żegna

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Buddy, *.crowley.pl
2008/07/14 09:15:59
Dobre posunięcie!!
Ja zrobiłem to samo (choć niestety mieszkam w tym kraju - jest mi w związku z tym znacznie trudniej). Zero gazet, zero programów informacyjnych (w ogóle TV bardzo mało oglądam), radia nie mam od 6 lat. Jeszcze tylko muszę się uwolnić od czytania informacji na sieci - z dnia na dzień robię coraz większe postępy w tej materii:)
Niech się politycy kotłują w swoim bagienku, mnie to coraz mniej obchodzi.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/14 12:23:45
Ja staram się uwolnić z mniejszym lub większym skutkiem, ale nie sposób.
Ot choćby wypadek i śmierć Geremka. Teraz w Polsce zastanawiają się,
czy na jego nagrobku będzie widniało prawdziwe nazwisko Berele Lewartow,
z tego co wiem tak właśnie się nazywał, czy jego przybrane, by wtopić się
w polską masę i skuteczniej działać w przebraniu. Poza pajacami estradowymi nikt normalnie nie przebiera się w nazwiskową niewidkę,
przyczyna musiała być. Teraz oczywiście Geremek okazuje się mężem
stanu - po śmierci wszyscy zyskują, no - prawie wszyscy - Hitler do dziś
jest zwalczany a mówić można o nim albo źle albo wcale - pod groźbą
zniszczenia, społecznego ukamieniowania. Bieżę uprzedzić, że Hitler mi
obojętny, czego nie czynię z obawy o waszą nienawiść do mnie, ale dlatego, że gardzę wszystkimi ludźmi, nim też.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/07/14 13:10:57
Obserwuję konsekwentnie politykę w edycji polskiej ale taraktuję ją jako zjawisko quasi kabaretowe - rodzaj jarmarku próżności i słabości, ergo pośmiewisko :-|)
i mozna z tym żyć. Natomiast gdy przyjdzie czas wyborów znów głównym powodem udziału w nich będzie motywacja nagatywna - głosowania przeciw większemu ohydztwu .. to przeraźliwie smutne.
-
2008/07/14 20:09:09
dużo tracisz , oj dużo ;-)
-
2008/07/14 20:15:53
to co dzieje sie w polityce polskiej - w porownaniu na przyklad do izraelskiej - to komedia. wiec z tego punktu widzenia, to niby duzo tracisz. tylko, ze z tej polskiej komedii to jakos odechciewa sie juz smiac. raczej smiech przez lzy zostaje...
a Bronislawa Geremka niestety zal.... bardzo zal, ze odszedl...
wlasnie sie zastanawiam, ze jak tych kilka NAZWISK wielkich, ktore juz sa w podeszlym wieku odejdzie... to kto zostanie?!
-
proces7
2008/07/14 21:35:39
Słusznie prawisz. Wiele rzeczy Ci wmówiono. że są ważne dla Ciebie: nazwiska i losy ofiar wypadków, tarcza antyrakietowa, lustracja. Jeśli się głębiej zastanowisz, to rzeczy te istotne są jedynie dla dziennikarzy, którzy z tego żyją.

Po co więc o tym czytać? Po co się frustrować i denerwować tym, że są ludzie, którzy z uporem godnym lepszej sprawy moje rodzime podwórko usiłują zmienić w bajoro?

Jak to po co? By poczuć się lepszym, zobaczyć mizerne tło. Wtedy nasze kiepskie życie prezentuje się o wiele lepiej.
-
kakofonia
2008/07/14 23:08:12
Ja swojego życia jako żywo nie uważam za "kiepskie" i z pewnością nie potrzebuję żałosnego tła, na którym miałoby się ono prezentować lepiej. Stanowczo wolę żadnego żałosnego tła na oczy nie widzieć.

Polityka izraelska pełna jest absurdów. Czasem aż głowa boli i ręce opadają. Ale mniej mnie frustruje - Izrael nie jest moim krajem, choć jest dla mnie ważny, więc i boli mniej.

A jako kabaretu nie jestem tego w stanie traktować. "Jakaś historia wesoła, a ogromnie przez to smutna"...
-
2008/07/15 08:04:39
co zatem tracisz ?...
1- Możliwość wyeksponowania piękna swych oczu - szeroko otwartych ze zdumienia , jak widzisz czarne a słyszysz ,ze to białe.Dzięki temu ujędrniasz też skórę i przeciwdziałasz zmarszczkom . Dobre poranne ćwiczenie.
2- Możliwość stracenia paru kilogramów ...odruchy wymiotne , niechęć do wieczornych posiłków
3-Możliwość niezwykłego zachwytu i uniesienia ...idąc przez park ,łąkę , las po porannej dawce polskiej polityki , myślisz o jakże tu cudownie , jakże pięknie ,jaka beztroska ...stracisz to , a już na pewno w takim nasileniu
4-Słuchasz zimą i już Ci cieplej ...oszczędzasz na ogrzewaniu
5-Ostatnio spotkałem hindusa , który słysząc polski język powiedział jakie to piękne sza sza sza sza ....Ty stracisz to piękne polskie bla bla bla bla
6-można by dużo pisać jeszcze ....mam jednak nadzieję ,ze Cię nie przekonałem
Anyway na wybory iść warto , więc tak co nieco [hmmm wystarczy] trzeba się orientować , a kabaret pozostawić panu Józkowi i jego kurczakom
p.s.
a swoją drogą kiedyś czytałem te polityczne blogi ,jakże inteligentne wyłapywanie tych absurdów ,fajne...tylko ile można
-
Gość: halina, *.ghnet.pl
2008/07/16 22:11:18
Piszesz:
"Wcześniej rozważałam, co mogłabym zrobić, (...)aby nieco naderwać kulturową i mentalną pępowinę łączącą mnie nadal mocno z nadwiślańskim łonem ojczystym"

Cząstkowo. chwilowo - to tak, to możliwe.
Mam wrażenie, że o czymkolwiek tutaj piszesz ta "mentalna pępowina" jest obecna.
O czymkolwiek... I na to chyba nie ma rady. I dobrze.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/07/17 00:12:17
Wlsnie wyjezdzam z Warszawy. Nie skupialam sie na wiadomosciach, poza ostatnim poniedzialkiem, kiedy z pierwszych stron gazet spogladal na nas Geremek. Kupilam Wyborcza na Placu Zawiszy - szczerbaty kioskarz nie mogl sie powstrzymac od komentarza na temat "Jewreja", ktory powoduje zwyzke nakladu "jewrejki", czytaj "Wyborczej". Niesmak totalny. Szkoda, ze nienawisc i pozbawia ludzi najprostszych odruchow wspolczucia i przyzwoitosci. Wstyd mi, znowu.
-
2008/07/17 15:10:18
a moje odczucia ...cieszę się ,ze są takie osoby jak Ty ...z tegpoo też względu lubię tu wpadać
-
kakofonia
2008/07/18 01:34:10
Balaram :) Wiesz, prawie mnie przekonałeś do tego, żeby zacząć jednak te newsy z Polski na nowo śledzić. Powstrzymałam się w ostatniej chwili ;)
-
2008/07/18 22:08:17
A ja Ci mówię tymi oczyma mogłabyś podbić Stany ;-) ...ale masz rację -coś z Polski , siedzą i na okrągło nad tym debatują ...nie otwieraj , tak tylko wrzucam na potwierdzenie
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88721,5470756,Sikorski_przesluchiwany_przez_prezydenta_.html
Wychodzę na balkon ale niezwykła lipcowa noc , jaka piękna, jaki błogostan ...no coś niezwykłego mówię Ci ;-)