Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Jakie powody nie są ważne

Docierają do mnie głosy z okolic Wisły, że lepiej by było, gdyby wygrał McCain. Że mieszkający w Ameryce Polacy nie powinni głosować na Obamę, bo będzie on zbyt łagodny wobec Rosji, co zaszkodzi polskim interesom. A już na pewno nie powinni na niego głosować, jeśli niczego szczególnego Polakom nie obiecał.

Nie zgadzam się z tym, że Obama będzie wobec Rosji "zbyt łagodny". Niezależnie zaś od szczegółów jego planów dotyczących relacji amerykańsko-rosyjskich zamiary i sposób myślenia przedstawione przez kontrkandydatów są takie, że nikt o zdrowych zmysłach nie powinień oddać na nich swojego cennego głosu. Dość przypomnieć niebywale błyskotliwą wypowiedź mojej ulubienicy Sary Palin, która na wieść o tym, że amerykańska interwencja w Gruzji mogłaby skończyć się amerykańsko-rosyjską wojną, powiedziała ze swoim cudnym uśmiechem bezdennej głupoty - "no tak". No tak... właśnie...

Ważniejsza wydaje mi się jednak druga kwestia - że Polacy mieszkający w Stanach nie powinni głosować na Obamę, bo ten niczego nie obiecał ani im ani ich pobratymcom nad Wisłą. Nie wiem, co mógł obiecać. Może zniesienie wiz? Nie powiem, nie miałabym nic przeciwko temu, szczególnie że w przyszłym roku czeka mnie wątpliwa przyjemność ubiegania się o nową wizę. Mój interes jest tutaj całkiem jednoznaczny. Oczekiwanie jednak od Obamy, że podejmie w tej sprawie decyzję jest równie sensowne jak oczekiwanie wparcia w tej sprawie ze strony hydraulika, który wpadnie dziś do mnie popołudniu naprawić kran w wannie. Obama - jeśli zostanie prezydentem - na wizy wpływu mieć nie będzie.

No dobrze, może mógł obiecać coś innego. Jakieś gruszki na wierzbie. Jakąś porządną porcję grillowanej kiełbasy wyborczej.

Ale dlaczego to miałoby decydować o głosie mieszkających w Ameryce Polaków? Czy przypadkiem nie powinno o nim zadecydować to, który z kandydatów ma najlepszy program dla Ameryki? Dla kraju, w którym owi Polacy w końcu mieszkają i płacą podatki? Dla kraju, w którym zdecydowali się zamieszkać i z którego opieki korzystają?

Moim zdaniem tak właśnie powinno być.

Gdybym mogła zagłosować, zagłosowałabym na Baracka Obamę. Nie dlatego, że spodziewałabym się z jego strony szczególnych błogosławieństw dla Polski i Polaków, ale dlatego, iż sądzę, że jego propozycje programowe oraz jego wizja Ameryki są lepsze dla tejże Ameryki niż plany kontrkandydata.

O moim głosie za Obamą nie zadecydowałby także jego stosunek do Izraela, jakkolwiek nie da się ukryć, że ten aspekt amerykańskiej polityki zagranicznej jest - dla Ameryki i Bliskiego Wschodu - znacznie ważniejszy niż "sprawa Polska". Fortunnie się składa, że zgadzam się przynajmniej z częścią tego, co Obama mówił o Izraelu i martwym procesie pokojowym. Zgadzam się, na przykład, z tym, że podział Jerozolimy jest koniecznością i mam nadzieję, że prezydent Obama nie zmieni zdania na ten temat pod wpływem jakiegokolwiek lobby.

To nie jest jednak decydujące. Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, co Obama proponuje dla Ameryki - to, co jego prezydentura może zmienić na lepsze w Ameryce i dla Ameryki.

Czy to świadczy o tym, że, jak ujął to jeden z moich korespondentów, jestem dowodem na rzecz tezy, że "Polak jest głupi i przed szkodą i po szkodzie"? Nie sądzę. A może świadczy to o moim braku patriotyzmu? Czyż nie powinnam stawiać Polski i Polaków ponad wszystko podążając za wyborczym sloganem McCaina "Country First"? Szczerze mówiąc, nie uważam, że powinnam.

Wcale nie uważam, że powinnam stawiać ponad wszystko interes kraju, w którym nie mieszkam, w przypadku wyborów mających miejsce w kraju, w którym mieszkam. Niezależnie od obywatelstwa i wpisanej w paszporcie narodowej tożsamości.

piątek, 31 października 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/10/31 15:53:59
Prosze pomoz wzpelnic luke niewiedzy, ale co McCain obiecal Polakom?
-
kakofonia
2008/10/31 16:01:35
Chyba nic. Poza powrotem czegos na ksztalt zimnej wojny w chwilach, kiedy siegal dna...
-
upl
2008/10/31 16:39:05
ufff widac nie tylko ja uwazam, ze Sarah Palin jest bezdennie glupia ;-) nie wiem na kogo bym zaglosowala
ale gdyby kierowac sie emocjami, to Obama wydaje mi sie zwyczajniej sympztyczny :-)
-
salon_nowojorski1
2008/10/31 20:02:14
No cóż, rodacy znad Wisły tradycyjnie lubią Republikanów. Może z wdzięczności za to, że Reagan na śmierć "zazbroił" Związek Radziecki? Było, minęło i świat się mocno zmienił przez ostatnie 25 lat. I jako first-time voter we wtorek będę głosować na Obamę.
-
jezw
2008/10/31 21:08:03
ja w zupełnie innej sprawie. byłem dzisiaj na cmentarzu żydowskim w budapeszcie, który jest odlotowy, ale o tym kiedyś na blogu. zanim jednak napiszę notkę chciałbym cię poprosić o trochę informacji. czy wśród żydów istnieje zwyczaj dbania o groby podobnie jak to robią chrześcijanie? jeśli tak to jak to wygląda? pytam bo cmentarz jest zupełnie zaniedbany, ani śladu by tam ktoś jakieś kwiaty, świeczki czy choćby kamyczki i nie wiem jak to rozumieć. mój adres to jezw@gazeta.pl. dzięki!
-
2008/11/01 13:12:39
Trochę zawsze mnie śmieszyło to rozgoraczkowanie naszych rodaków wyborami w USA. Czy tak samo mocno są rozedrgani, gdy wybiera się w Czechach? Na Węgrzech? Na Litwie? Na Ukrainie? Oczywiście domyślam się, z czego cała sprawa wynika, ale... po prostu śmieszy. A jeśli już przyznajemy się do naszych preferencji, zdecydowanie Obama. Z ciekawości. Bo strona przeciwna zupełnie nieciekawa :)
Owszem, żartuję sobie, ale mam dziwne wrażanie, że więcej się gorączkujemy wyborami w USA, niż własnymi, co zazwyczaj dobitnie ukazuje ilość głosujących w Polsce (nawet ten ostatni raz, gdy mówiono, że jesteśmy dojrzałym społeczeństwem, rozumiejącym wagę głosowanie, mnie nie zachwycił)
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/11/01 15:13:06
Znam kilkoro amerykańskich polonusów i każde nich pomstuje na Busha, silnie negatywnie nastawiona do republikanów, zarzekając się, że żadna siła nie zmusi ich by zagłosować na kandydata republikanina. Nie rozumiem skąd przekonanie, że polonia popiera republikanów .. może "stara polonia" z jackowa i greenpointu?
-
2008/11/02 05:37:48
"uwielbiam" stwierdzenia w typie, ze "Obama nic nam Polakom nie obiecal"! a co Polacy tutaj w Stanach - wielu z amerykanskim obywatelstwem, glosujacych - zaoferowali Obamie?! jakos tak chyba mamy we krwi ten roszczeniowy stosunek do swiata, ze ciagle nam wszyscy cos musza obiecywac...

Go Obama!
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/11/02 13:50:46
.. i wywołałaś wilka z lasu... kilka dni po napisaniu tej notki obydwaj kandydaci złożyli wyborcze obietnice w sprawie zniesienia wiz dla Polaków - wbrew zakresowi kompetencji prezydenckich wbrew uczciwości. A może oni czytają Twego bloga? ;-)
-
Gość: Alicja, *.hlrn.qwest.net
2008/11/02 17:39:44
Na miłość boską, "porządny", nie "pożądny". "Porządny" pochodzi od "porządku", nie zaś nie od "pożądania". Polski język i jego ortografia nie należą do najłatwiejszych, ale do najłatwiejszych nie należy też analiza polityki najpotężniejszego kraju na świecie.
Po poprawieniu, można mój komentarz usunąć bo nie chodzi tutaj o krytykę, ale o szacunek dla naszego języka i języka w którym blog jest pisany. Pozdrawiam.
Alicja
-
kakofonia
2008/11/02 17:43:08
Alicjo, a nie moglabys spokojnie zwrocic mi uwagi na blad bez "na milosc boska" oraz tekstow o rzekomo nielatwej polskiej ortografii?
-
Gość: Alicja, *.hlrn.qwest.net
2008/11/02 19:32:21
Mogłam. Mogłam i olać to zupełnie. Mogłam też wiele innych rzeczy. Jednak napisałam to co napisałam. Cóż, takie jest życie. Dziękuję za poprawienie.
Alicja
-
2008/11/03 07:24:09
.. zwarzywszy, że chodzi o grillowaną kiełbasę w kontexcie opowieści o Baracku Obamie, to w przypadku neowegetarianki-kakofonii przejęzyczenie może odnosić się bardziej do "pożądania" niż do "porządkowania" .. chyba, że zostaniemy przy Freudzie? ..
-
geagea
2008/11/04 22:49:00
Tysiącu Motyli, na miłość boską - zważywszy.... :)))))))
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/11/05 09:26:19
Cieszysz się? Ja bardzo ... :-)
-
Gość: W.K., 194.145.96.*
2008/11/05 11:07:40
Jakie powody nie są ważne.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jest, więc oczywistym, iż z amerykańskiej, globalnej perspektywy wiele problemów wygląda inaczej niż wyglądają one przez polski lufcik. Rzecz jest całkowicie zrozumiała. Dobrze by jednak było, aby amerykańscy Polacy posiedli zdolność jednakowo ostrego widzenia obu perspektyw jednocześnie. Spragniony wody słoń w drodze do rzeki zapewne nie zauważa tego, że w swym marszu rozdeptał mrowisko i połamał krzew, na którym swe gniazdo uwił jakiś mały ptaszek. Dla słonia nie jest to powód do zmartwienia, ale dla mrówek i wspomnianego ptaszka to może sprawa życia lub śmierci.
Tak właśnie ma się rzecz, gdy chodzi o stosunki amerykańsko polskie. USA już nie jeden raz w trosce o interes własny gotowe były poświęcić lub poświęcały interes Polski. Nie da się wszak zaprzeczyć, np., że 50 lat dominacji radzieckiej w Polsce zawdzięczamy między innymi USA. Utratę 1/3 terytorium dawnej RP także zawdzięczamy USA. Można takich i pomniejszych faktów przytoczyć więcej.
Przykre to, ale zrozumiałe i wybaczalne, gdy pojmie się sposób myślenia słonia. On czasem nie wie, co czyni. Inaczej rzecz wygląda, gdy wspomniany słoń przypomina sobie naraz o tych mrówkach i wykorzystuje je dla załatwienia własnych spraw rękami tychże mrówek. Co więcej, chce, aby te mrówki uwierzyły, że mają to czynić na własny koszt, bez rekompensat ze strony słonia.
W ostatnich latach wsparcie USA przez Polskę przerastało wszelkie ze strony innych państw, może z wyjątkiem brytyjskiego. Natomiast wsparcie Polski przez USA jest wprost niedostrzegalne, zarówno w dziedzinie gospodarczej jak i militarnej. A zanosi się na takież w wymiarze politycznym.
Pan Obama, w trakcie swej europejskiej wizyty nie omieszkał odwiedzić stolic tych, którzy odmawiają Stanom swej pomocy, a o wizycie u swego sojusznika jakoś zapomniał. Pan Obama jest przeciwnikiem wejścia do NATO Ukrainy i Gruzji, co dla naszego bezpieczeństwa ma znaczenie kolosalne. Pan Obama jest przeciwny wyproszeniu Rosji z klubu G8, mimo że to państwo (w tym właśnie G8) działa sprzecznie z zasadami w tym klubie obowiązującymi i groźbami ekonomicznymi dąży do podporządkowania sobie między innymi i Polski. Pan Obama (wraz ze swym klubem partyjnym) odmawia (dogodnej w formie) pomocy w dozbrojeniu Polski, podczas gdy podobna pomoc dla innych krajów jest świadczona.
Jednym słowem Pan Obama nie widzi interesu w popieraniu, wspieraniu rozwoju i ugruntowywaniu bezpieczeństwa Polski. Mówiąc wprost z użyciem kolokwializmów On nas olewa.
Niestety, słoń może olewać mrówki, ale mrówka słonia nie. I to jest nasz mrówczany problem, którego z cała pewnością nie da się rozwiązać poprzez zachwyty nad panem Obamą. I jeszcze jedno
Jeśli Polacy mieszkający w USA i tam płacący podatki uważają, że zwalnia ich to od obowiązków działania na rzecz starego kraju, a interes USA stawiają ponad interesem RP to ich sprawa. Tylko niech przestaną uważać się za Polaków i zadowolą się statusem Amerykanina polskiego pochodzenia. Być Polakiem, bowiem to znaczy tyle, że jest się związanym na dobre i złe z tym krajem, tak w odniesieniu do przeszłości jak i w dniu dzisiejszym, a także i w przyszłości. I miejsce pobytu oraz płacenia podatków nie ma tu nic do rzeczy.

Pozdrawiam
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/11/05 14:27:58
-- WK
Bzdurzysz Człowieku. Co to znaczy działać na rzecz kraju swojego pochodzenia? Na przykładzie Polski wyjaśnij proszę. Czy Polonusi mają obowiązek moralny sprzyjać wizji IV RP lub inny poroniony pomysł jakiejś niewydarzonej kolejnej ekipy politycznej? A co z kolizją inetresów miedzy działaniami na rzecz Polski a interesami USA? Zważyć wypada, że każdy wydatek na wspieranie jakiegoś kraju oznacza uszczuplenie własnych zasobów amerykańskich. A jeśl odczuwa się jednakową sympatię i związki z obydwoma karajami? Tylko ni ewychodź z tymi sztampowymi wizami. Po jaką cholerę przywiązywać do problemu wiz taaaaakie znaczenie? Jak dla mnie należało by wprowadzić wizy dla Amerykanów odwiedzajacych Polskę by zachować właściwy parytet a także zaprzestać irytujacej srwilistycznej polityki klientowskiej. Osobiście wstydzę się za polskie rządy włażące Amerykanom bez masła po placu...
-
Gość: cloe, *.spray.pl
2008/11/06 23:32:54
Zrezygnuje z wygranej kumulacji w duzego lotka na rzecz otwartych umyslów moich rodaków przy najblizszych wyborach prezydenckich w Polsce
-
Gość: cloe, *.spray.pl
2008/11/06 23:33:41
a do Najwyzszego to juz tylko prosba by zeslal nam kandydatów
-
2008/11/19 00:31:15
Co do omawianego postu: AMEN! To bardzo budujace ze sa jeszcze Polacy, ktorzy potrafia trzezwo myslec. To zaczyna byc jeden z moich ulubionych blogow. Tak trzymac! Pozdrawiam!
-
kakofonia
2008/11/20 00:30:09
Bardzo sie ciesze, Ralph, ze uwazasz mnie za trzezwo myslaca osobe. Co jakis czas slysze bowiem calkiem przeciwne opinie... :-) Pozdrawiam rowniez