Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Student i jego laptop

Amerykański student bez laptopa jest niczym Kakofonia bez swojej ulubionej poduszki - jest bytem napiętnowanym brakiem. Zło, wbrew temu, co pisał biskup z Hippony, nie jest brakiem dobra, ale brakiem laptopa (lub poduszki). Brak ów zieje z nieszczęsnego bytu niczym jakaś wielce przepaścista przepaść. Spojrzeć w nią, to jak spojrzeć w oczy bazyliszka. Brak ów boli i rozrywa tożsamość bytu. Trudno się więc dziwić, że należy uniknąć go za wszelką cenę. Zawsze należy mieć ze sobą laptop (lub poduszkę).

Zamyśliłam się nad naturą związku pomiędzy amerykańskim studentem a jego laptopem dziś podczas wykładu z tego prostego powodu, że dwóch siedzących przede mną studentów zdradzało obajwy czegoś znacznie poważniejszego niż symbiotyczne powiązanie ze stojącymi przed nimi laptopami. Wyjęli je z plecaków jeszcze zanim profesor pojawił się w sali wykładowej. Otarli z kurzu i paprochów, starannie postawili na blatach i włączyli. Czekając na pełną gotowość systemu do pracy obaj studenci śledzili wzrokiem pojawiające się na ekranie komunikaty i obrazy z czymś, co nazwałabym wręcz czułością. Paprochy były najwyraźniej również na ekranach, gdyż zostały one przetarte szybkim acz starannym gestem dłoni.

Profesor się pojawił i zaczął o czymś tam rozprawiać przed tablicą. Atrakcyjność samej jego osoby - nie mówiąc już o wypowiadanych przez niego zdaniach - w porównaniu z atrakcyjnością laptopów i tego, do czego można dotrzeć za ich pośrednictwem była znikoma, by nie powiedzieć wprost - zerowa. Obaj studenci uruchomili jakieś programy. Jeden przeglądarkę zdjęć, drugi zaś przeglądarkę internetową. Ich dłonie sprawiały wrażenie przyrośniętych do klawiatury i touchpadów. Dzięki swoim laptopom natychmiast przenieśli się poza ściany nudnej w ich percepcji sali wykładówej i wkroczyli w świat obrazów z przeszłości (zdjęcia) lub biężących informacji i rozrywki (internet).

Nasz kampus jest jednym wielkim hot-spotem, więc internet dostępny jest w każdym miejscu. Również w salach wykładowych. Profesor westchnął na początku semestru, że bardzo by chciał, by możliwość połączenia dawało się okresowo w danej sali wyłączyć. Rzecz nie do zrobienia, ale pomarzyć można. Dziś niestety trzeba próbować znacznie mniej finezyjnych metod odciągnięcia uwagi studenta od jego laptopa choć na chwilę. Trzeba mianowicie zakazać ich używania podczas zajęć.

Żaden zakaz nie pociąga za sobą swojego przestrzegania. Niezależnie więc od tego, że studentom laptopów używać nie wolno, są one używane. Przynajmniej do czasu. Łatwo to zrozumieć. Jak można bowiem cierpieć dojmujący brak naruszający strukturę tożsamości wiedząc cały czas, że lekarstwo leży w zasięgu ręki? Wystarczy sięgnąć po laptopa, nacisnąć odpowiedni przycisk i już nerwy zaczynają się uspokajać wsłuchane w subtelny szum systemu wentylacyjnego.

Ci dwaj studenci byli jednak bezdennie głupi. Jeśli chcesz korzystać z laptopa, choć ci tego nie wolno, to nie siadaj tuż pod nosem osoby, z którą masz zajęcia! Szturchnęłam jednego i drugiego. Obaj drgnęli, jak gdybym brutalnie wyrwała ich z głębokiego i przyjemnego snu. Coś podobnego pewnie miało zresztą miejsce. Oto kolega spokojnie grał sobie w jakąś kolorową strzelankę, a tu niespodziewanie ocknął się i stwierdził z bólem, że wcale nie zbawia świata ratując go przed atakiem Obcych, ale siedzi na twardym i niewygodnym krześle w smętnej sali wykładowej. Jeden student wymamrotał w moją stronę jakieś "sorry". Drugi jedynie popatrzył na mnie ze szczerą odrazą. Obaj wyłączyli laptopy, ale pozostawili je na blatach przed sobą. W ten sposób mogli przynajmniej zachować kontakt fizyczny z bramą do innego świata.

I zapewne zaczęli cierpieć. Dobrze wam tak, pomyślałam mściwie. Skoro ja nie mogę mieć tu swojej poduszki, wy nie będziecie się cieszyli swoimi laptopami. A figę!

poniedziałek, 13 października 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
kochaj.swoje.zycie
2008/10/13 23:14:50
Ja się dziwię, że do nas ten laptopowy trend jeszcze nie dotarł, wszak politechnika, a u mnie cała grupa robi notatki z użyciem kartki i długopisu.

W Stanach jak sądzę wszyscy mają kompy z jabłuszkiem na obudowie?
-
kakofonia
2008/10/13 23:18:47
Wszyscy nie, ale sa popularne, to fakt.

Ja tez robie dlugopisem :) Staromodna jestem
-
2008/10/14 09:07:51
bo już nie wiem za bardzo ... a gdybyś miała tą poduszkę to byś nie szturchała ?
-
2008/10/14 20:39:58
uhhyhmm żeby nie było to ? rzecz jasna taki ;)..
p.s.
tak na szybko - jako ,ze to masz 2 rocznicę tego blogu- podoba mi się ,ze o Rodzicach piszesz z dużej litery ,Geagei życzę polskiej złotej jesieni i słońca wewnątrz , Singera i Buddę cenię za głęboką empatię , a tutaj jest Klu :) i fajnie
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/10/14 21:13:20
Rozczuliłaś mnie Basiu słabością do jaśka .. skąd ja to znam :-). laptopy mają się do jaśków jak mechaniczny śmiechujek do szmoncesu...
Balaramie - przyprawiasz mnie o rumieńce ;-)
-
geagea
2008/10/14 22:29:04
Tak to się właśnie serce utwardza na cudze nieszczęście, gdy samemu cierpiącym:)
Balaram, dziękujem! :))
-
kakofonia
2008/10/14 23:14:49
Urodziny bedziemy tu obchodzić wedle żydowskiego kalendarza, jak sobie postanowiłam. A zatem - w Szemini Aceret, 22 tiszri czyli w tym roku 21 października. Będzie tort i takie tam... :)

A gdybym mogła mieć ze sobą ulubioną poduchę... Ech, pewnie bym nie szturchała. Schowałabym w poduszkę nos i tyle by mnie widzieli.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/10/15 09:42:58
Tort koszerny oczywiście :-)
-
2008/10/16 18:47:18
no i żebyś zupełnie nie zapomniała o polskiej scenie politycznej :-} ...- Gdy dowiedziałem się, że zaczyna się dyskusja o Gruzji, byłem 150 metrów od gmachu. Biegłem, ale, niestety, dyskusja trwała jedynie dwie minuty, więc nie zdążyłem - relacjonował Kaczyński.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/10/16 22:39:13
Balaram - nasz ukochany król uśmiechów na setkę nie pobije rekordów ;-)
-
Gość: pennyroyal, *.aster.pl
2008/10/17 21:07:33
Trafiłam tu z linka na stronie głównej gazety.Wciągnęła mnie lektura i jeśli Pani pozwoly,jakby powiedział jeden z bohaterów "Misia",zostanę z przyjemnością ;)
-
Gość: li, *.chello.pl
2008/10/18 14:59:44
Moda dotarla niestety i do nas :/ ostatnio na wykladzie dwie panny przede mna ogladaly film..
-
Gość: student_z_laptopem, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/18 17:58:15
czemu jestes taka wredna? zyj I DAJ ZYC INNYM.
-
kochaj.swoje.zycie
2008/10/19 17:25:59
A faktycznie, na główną się dostałaś. Gratuluję:)
-
kakofonia
2008/10/19 17:35:58
Zdarzyło mi się to parę razy, nieskromnie powiem ;) Nie mogę powiedzieć, że nie jest to miłe.
-
2008/10/19 23:53:16
Podusia na wykłady? Aha, siedziska takie twarde...
-
Gość: Konrad, *.85-237-167.tkchopin.pl
2008/11/14 22:11:11
Jako student informatyki, obserwację socjologiczną w pełni potwierdzam. Wykładowcy mogą tu wzdychać, ale w dużej mierze sami są sobie winni. Spośród 7 przedmiotów, które są wykładane na tym semestrze, tylko raz w tygodniu, podczas jednego, dwugodzinnego wykładu nie ma na sali ani jednego laptopa. Dodam, że nie jest to wykład najlepszej jakości i sam byłbym w stanie wytknąć prowadzącemu błędy merytoryczne. Prowadzący go profesor, oprócz dobrego poczucia humoru, wie jednak jak podejść do ludzi. Jasno zadeklarował, że za użycie laptopów i spóżnianie się będzie wypraszal z sali. Grożby w wypadku laptopów nie zrealizował, ale rozwinął temat własną, skądinąd słuszną obserwacją. Laptop w jednym rzędzie rozprasza uwagę trzech kolejnych rzędów, szczególnie jeśli ktoś ogląda na nim film. Obserwację dodatkowo wsparł tym, że szybko ją zakończył, przeszedł do meritum wykładu i choć przez godzinę zainteresował większość zgromadzonych. Dalej poszło już siłą rozpędu, choć nie zdziwię się, jeśli pod koniec semestru dyscyplina zostanie złamana.

Używanie komputera w sposób opisany przez Ciebie jest zwyczajnie dziecinne. Jeśli wykład jest warty odwiedzenia, to przeważnie dotyczy trudnej lub interesującej tematyki, a intensywne zajmowanie się w tym czasie czymś innym (wyłączając np. kostkę Rubika, która pozwala utrzymać koncentrację i to rozumiem) po prostu utrudnia odbiór. Jestem w stanie zrozumieć, że małe dziecko, kiedy straci zainteresowanie czymś, natychmiast musi wziąć coś innego w rączki i się tym bawić, taka już jego ciekawska natura. Jeśli wykład nie przynosi nam żadnej korzyści, to się na nim nie pojawiamy. Prosta decyzja, pod warunkiem, że ktoś dorósł do jej podjęcia..