Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Berek czytelniczy

Dolegliwości zasadniczo przyjemne nie są, bez dwóch zdań. Tzw. chorobowe miewa jednak swoje zalety, szczególnie jeśli dolegliwości nie są kompletnie paraliżujące i pozwalają cieszyć się drobnymi przyjemnościami w rodzaju dobrego wytłumaczenia dla własnego lenistwa.

Zmiana perspektywy na bardziej zdystansowaną także się przydaje. Ot, na przykład, ogromnie miłe wpisy Szanownych Czytelników uświadomiły mi rzecz, nad którą wcześniej się jakoś nie zastanawiałam, choć powinnam była - mianowicie, iż pisanie bloga jest nie tylko zabawą, przyjemnością, dialogiem ze sobą i z innymi, ale także zobowiązaniem. Nie można tak po prostu zamknąć biznesu na kłódkę i zniknąć. "Tego nie robi się kotu". Skoro już wetknęło się jakąś mackę własnego intelektualnego bytowania w świat czyichś myśli i emocji, to należy ową macką pomachać choć od czasu do czasu. Szturchnąć lekko, połaskotać, czasem może popukać w czoło...

Wracam zatem w formie względnie nadającej się do użytku, bez fanfar, raczej przy akompaniamencie mojej nowej gitary, ponownie wyciągam do Was moją wirtualną mackę i włączam się do zabawy w berka. Na początek, jako rekonwalescentka po czymś na kształt onirycznej grypy, która niegdyś trapiła Mistrza Przyborę z"l, nie mogę się przecież zająć od razu czymś śmiertelnie poważnym.

A zatem, berek czytelniczy.

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Popołudniami. Rano czytam służbowo, jeśli tak można to ująć. Popołudniami również, ale udaje mi się w tych miłych godzinach, przynajmniej czasami, ukraść chwilę i poczytać dla czystej przyjemności. Dawno temu czytałam namiętnie wieczorem, przed zaśnięciem, w łóżku, ale z wiekiem moja borsucza natura bierze górę i obecnie bliskość poduszki powoduje, że oczy zamykają mi się natychmiast, co zasadniczo utrudnia czytanie.

2. Gdzie czytasz?

We własnym mieszkaniu. Mieszkanie w Bloomington i w dodatku blisko wszystkiego oznacza brak konieczności korzystania ze środków masowego transportu, więc odpada czytanie w autobusie. Odpada ono zresztą również z powodu wady wzroku i mojej obawy o kompletną ślepotę, która stanie się ceną drugiego doktoratu. Jeśli się przemieszczam, to często na rowerze, a tego z czytaniem już nijak połączyć się nie da. W domu zatem.

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Na leżąco w żadnym razie. Leżenie dla mnie równa się spanie. Taka rodzinna przypadłość. Czytam zatem na siedząco, na mojej niedużej, ale wygodnej kanapie. Dokładnie rzecz biorąc lokuję się w prawym końcu, tak aby mieć blisko stojącą na stole lampę, postawiony obok lampy kubek z herbatą bądź kawą, popielniczkę, papierosy oraz notes i ołówek. Nie czytam bez notesu i ołówka. No, może czasem, kiedy książka nie wymaga z mojej strony większego wysiłku intelektualnego.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

To bardzo trudno powiedzieć, ale generalnie non-fiction. Powieści czytam rzadko, głównie z braku czasu, który wypełnia mi pochłanianie literatury nie pięknej, ale "bardzo pięknej". Lubię jednak czasem wygospodarować sobie czas na kontakt z jakimś ciekawym światem wyimaginowanym i sięgnąć po, na przykład, powieść Philipa Rotha. Co czytam najchętniej? Hmmm... Chyba najlepiej byłoby to ująć w sposób następujący - książki opisujące lub odzwierciedlające historię intelektualną, historię myśli i idei. Trudno się temu dziwić. Gdybym nie lubiła czytać takich książek z pewnością bym zwariowała studiując najpierw filozofię, a teraz religioznawstwo.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

Niech popatrzę... "Jerusalem" Amosa Elona, "One Palestine, Complete" Toma Segewa oraz niemiecko-angielski tom wierszy Nelly Sachs "O the Chimneys".

6. Co czytałaś ostatnio?

Eseje Scholema o żydowskim mistycyzmie oraz poruszającą książkę "Palestine Inside Out" Saree Makdisi.

7. Co czytasz aktualnie?

Zawsze czytam kilka rzeczy równocześnie. Dla przyjemności czystej czytam teraz eseje Edwarda Saida, "Representations of the Intellectual". Z zainteresowaniem "Lords of the Land" Akiwy Eldara i Idit Zertal. Z przymusu ale również z zainteresowaniem klasyczną już od lat historię Żydów na półwyspie Iberyjskim Icchaka Baera. A tak zwanym międzyczasie komentarze talmudyczne Emanuela Levinasa, o którym usiłuję od jakiegoś czasu napisać esej, zbiór komentarzy do Tory rabina Kalonimusa Kalmana Szapiry oraz różne inne rzeczy, które mi wpadają w rękę przy okazji.

Po polsku niestety nie czytałam niczego od dawna, ale na półce czeka przysłany niedawno z Polski "Asystent śmierci" Świderskiego. Przeczytam zapewne na emeryturze...

8.Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

To okropne, ale czasem zaginam rogi. Nie po to jednak, by zaznaczyć miejsce, w którym jestem aktualnie, ale po to, by pamiętać, że w tym miejscu było coś ważnego. Jeśli uda mi się powstrzymać w ostatniej chwili, to zaznaczam takie momenty jakimiś papierkami, ale nie zawsze mam je pod ręką.

Książki często zostawiam otwarte, ewentualnie wtykam ołówek czy długopis pomiędzy strony. W charakterze zakładek zaś używam najrozmaitszych karteluszek oraz plastikowych czy tekturowych druków reklamowych, o ile nie są większe niż karta kredytowa.

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Nie działają dla mnie, bo jestem wzrokowcem. Ja muszę widzieć, co czytam. Poza tym muszę mieć możliwość stawiania na marginesach rozmaitych znaczków, pisania komentarzy, podkreślania.

10. Co sądzisz o e-bookach?

Nic z tego. Choć korzystam z internetu i generalnie wiem, że żyję w wieku XXI, to jestem istotą pod tym względem głęboko tradycyjną. Papier, papier i jeszcze raz papier! Książkę trzeba trzymać w ręku, trzeba czuć jej ciężar, jej zapach. Trzeba przesuwać palcami po stronach i grzebietach, czuć ich fakturę. Książki trzeba mieć także na półkach, choćby po to, by właśnie sięgnąć po nie i dotknąć. Książka nie jest tylko formą przekazu informacji czy wiedzy. Książka jest przedmiotem, z którym się obcuje również na poziomie zmysłowym.

11. Najbardziej Cię pociągający bohater ever (taki z którym mogłabyś pójść do łóżka)?

Chwilowo na myśl o łóżku w moim umyśle pojawia się obraz pewnego pociągającego mężczyzny całkiem z krwi i kości, więc trudno mi pomyśleć o jakimś literackim bohaterze. Nie, takiego do łóżka sobie nie przypominam. Spotkałam natomiast bardzo wiele książkowych postaci, z którymi chciałabym się spotkać, posiedzieć gdzieś przy kawie, porozmawiać albo przynajmniej na nie popatrzeć.

12. Najgorszy bohater ever (nieciekawy, żałosny, nieprawdziwy itp.)

Żałosna postać literacka może być bardzo ciekawa. Ba, postać nieciekawa również może być fascynująca w swojej przeciętności, szarości i miałkości. Domyślam się jednak, że chodzi raczej o postać źle napisaną. O takich nie czytam. Powieść, która nie zaintryguje mnie czymś dość szybko, ląduje w jakimś zapomnianym kącie. Nie mam czasu na czytanie kiepskiej literatury.

13. Najlepsza scena

Hu, hu, kolejne ciężkie pytanie, szczególnie że, jak wspomniałam, powieści ostatnio nie czytam. Co mi przychodzi jednak do głowy niemal od razu - powieść Briana Mortona "Starting Out in the Evening" opowiadająca o pewnym kompletnie zmarginalizowanym nowojorskim intelektualiście, który zmaga się ze starością. Jest tam kilka ogromnie dla mnie poruszających scen, w których owa starość, ów galopujący rozkład organizmu, który zaczyna zdradzać bohatera na każdym niemal kroku, przedstawiona jest w sposób, którego nie potrafię opisać inaczej niż słowem czułość. Morton opisuje starość z czułością. Z drugiej strony, podobne w temacie, ale zupełnie odmienne w charakterze fragmenty "Everymana" Philipa Rotha. Z całkiem innej beczki - opis śmierci ojca Elie Wiesela w eseju "Death of My Father".

W ogóle to chyba efekt mojego skrzywienia zawodowego, ale nawet z powieści często pamiętam nie jakieś wspaniale napisane sceny, ale pojedyńcze zdania, słowa, które uchyciły doskonale jakąś myśl, która później, często wiele lat później, rezonuje w mojej głowie i powraca w najróżniejszych okolicznościach. Marny ze mnie czytelnik powieści...

14. Najbardziej żenująca scena erotyczna.

Szczerze mówiąc żadnej takiej nie pamiętam. Mam wysoce selektywną pamięć. Po co miałabym pamiętać coś żenującego?

15. Najlepszy tekst

Oooo.... Mnóstwo, mnóstwo.

Z poezji: "Ich bin allein, ich ich stell die Aschenblume ins Glas voll reifer Schwärze" (Celan) oraz "Denn es hasset / Der sinnende Gott / Unzeitiges Wachstum" (Hoelderlin)

"Mogę pisać tylko wtedy, kiedy tracąc na chwilę poczucie własnej śmieszności, samego siebie uznaję za alfę i omegę" (Cioran)

"Nie mogłem teraz znaleźć ani odrobiny sensu w żadnym poszczególnym swoim postępku, ani w całym życiu. Dziwiłem się tylko, że nie rozumiałem tego od początku. Wydawało mi się, że całe życie moje to jakiś wyrządzony mi zły i głupi żart. Żyć można tylko póty, póki trwa upojenie życiem; gdy jednak wytrzeźwieje się, niemożliwością jest nie widzieć, że wszystko to tylko oszukaństwo i w dodatku liche oszukaństwo, i, co najważniejsze, nie ma w tym nic śmiesznego, ani dowcipnego, jest tylko jadowita złość i głupota" (Lew Tołstoj)

I tak mogłabym w nieskończoność...

Oj, nabawiłam się zadyszki. Muszę się położyć.

Berkowo klepię zaś Geageę oraz Andsola, jeśli zechcą dołączyć.

niedziela, 16 listopada 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Z dawnych czasów

    Najlepiej zacząć nowy rok od odrobiny poezji. I to romantycznej, a jednocześnie zakorzenionej w rzeczywistości czasu, w którym powstała.On i Ona – ballada

  • Podziękowania

    O ile pamięć mnie nie zawodzi, rok temu zignorowałam zupełnie ów ważki moment, w którym wybiła na zegarach północ, rok 2008 dobiegł końca, a rozpoczął się żegna

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
andsol-br
2008/11/16 15:59:55
Jakiś dziwny wsteczny berek, ja to już mam za sobą, bo przed paru dniami Tierralatina mnie wezwał do działania. Jeśli zerkniesz, to nigdy już nie będziesz musiała przyprawiać swoim ulubionym książkom rogów!
-
kakofonia
2008/11/16 16:01:48
oj, przepraszam Andsol! juz zerkam :)
-
andsol-br
2008/11/16 17:32:16
Ależ czemu przepraszasz? Byłaś chora, nie biegałaś po blogach - cieszę się, że jesteś silniejsza od wirusa.

Nawiasem, masz rację z tym zobowiązaniem, jak to zwykle w życiu bywa, ludzie głębiej zastanawiają się jak coś zacząć niż jak będzie wyglądało kończenie. I bywam zawiedziony, prawie oszukany, gdy ktoś, przecież żywy, udaje, że go więcej nie ma. Jakoś przykro, jakby ktoś, kogo mamy za przyjaciela, wypiął się na nas...
-
2008/11/17 03:03:58
Ciesze sie ze wrocilas. :)


A patent zakladkowy Andsola fajny, choc ja i tak pozostaje przy karteluszkach. :)
-
geagea
2008/11/17 12:44:12
Aaa, z chęcią - jak tylko znajdę minutkę.
Teraz nie mogę, bo mi szef znad ramienia łypie;)

Cieszę się, że wracasz do zdrowia! Pozdrawiam.
-
andsol-br
2008/11/17 15:20:27
@Turzyca: nie, to nie mój pomysł, od kogoś nauczyłem się tego, ale nijak nie przypomnę sobie gdzie i kiedy.
-
Gość: mirabelka, *.ssp.dialog.net.pl
2008/11/19 13:04:08
Życzę, aby forma jak najlepiej nadawała się do użytku i mackami lekko się machało;)) pozdrawiam
-
2008/11/19 23:35:45


.. istnieje podejrzenie, że .. jak kakofonia spotyka scenę erotyczną w xiążce .. to zamyka oczy .. by nie płonąć rumieńcem zażenowania .. :|