Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Upiorny szabat

Rozejm pomiędzy Hamasem a Izraelem był kruchy od samego początku. Dawał jednak jakąś nadzieję - nie tylko mieszkańcom Strefy Gazy, nie tylko Izraelczykom, ale także wszystkim, którzy pomimo wszystko wierzą w możliwość pokoju na Bliskim Wschodzie. Niestety dziś, po przedpołudniowych atakach izraelskiego lotnictwa na Gazę, ta wiara okazała się praktycznie zupełnie bezpodstawna.

Tak, to prawda: w ostatnich dniach na terytorium Izraela spadło wyjątkowo wiele rakiet wystrzelonych ze Strefy Gazy. Prawdą jest jednak również, że żaden Izraelczyk nie zginął w wyniku tych ataków. Tymczasem w ciągu jednej porannej akcji izraelskiego lotnictwa w Strefie zginęło co najmniej 140 Palestyńczyków.

Wedle informacji medialnych większość zabitych to członkowie sił bezpieczeństwa Hamasu. Bycie członkiem Hamasu oraz bycie członkiem sił bezpieczeństwa tej organizacji nie jest jednak równoznaczne z byciem terrorystą ani z ponoszeniem odpowiedzialności za rakietowe ataki na Izrael.

Poza tym - większość to nie wszyscy. Wśród zabitych są - znowu - ludzie nie związani z Hamasem. Również dzieci. Dziesiątki osób odniosły rany. Wedle informacji NYT między innymi pięciomiesięczne dziecko. Nie wiemy wiele o tych rannych. Ilu z nich straciło kończyny? Ilu z nich zostało upośledzonych do końca życia? Może ktoś stracił oko? Ile ludzkich istnień zostało ostatecznie i radykalnie przetrąconych podczas tej krótkiej operacji powietrznej?

Naturalnie liderzy Hamasu w Strefie od kilku już dni są w ukryciu. Ich nie dosięgnie się poprzez nawet najlepiej zaplanowany atak lotniczy. Pociski trafiają w ludzi na ulicach, na posterunkach policji, w urzędach.

W czwartek, na falach arabskiej telewizji Al Arabija premier Olmert apelował do mieszkańców Gazy o to, by odrzucili Hamas i ludzi stojących za rakietowymi atakami na Izrael. Nie trzeba być prorokiem, żeby zgadnąć, że dzisiejsza operacja izraelskiego lotnictwa nikogo do obrania tej drogi nie skłoni.

Jeśli z lat walk w Izraelu można wyciągnąć jakiś wniosek, to brzmi on tak - z Palestyńczykami nie da się rozmawiać językiem przemocy. Niestety w stosunku do Hamasu i Strefy Gazy władze izraelskie nie mają - i być może mieć nie chcą - żadnego innego.

Czytałam niedawno książkę paryskiego profesora o radykalnym islamie. Autor rozsądnie unika formułowania prognoz, ale jednocześnie sugeruje, iż losem maksymalistycznych organizacji islamskich, gdy zyskają realną władzę, jest stopniowy spadek radykalizmu. Trudno być rewolucjonistą, gdy ma się pod opieką społeczeństwo. Trudno być terrorystą, gdy trzeba zadbać o opiekę zdrowotną i martwić się o zdobycie głosów w kolejnych wyborach.

Czy taka będzie droga Hamasu? Tego nie wiadomo. Jak dotąd Izrael nie zrobił wiele, by dopomóc w realizacji takiego scenariusza. Zrobił zaś całkiem sporo, by ją uniemożliwić.

Z Hamasem trzeba rozmawiać. Bomby nie wystarczą.

W Izraelu tymczasem podniesiono stopień środków bezpieczeństwa w oczekiwaniu, rzecz jasna, na kolejną serię ataków rakietowych. Wet za wet. Oko za oko aż wszyscy będą ślepi.

Ot, i taki to upiorny szabat, podczas którego spędzę wiele czasu myśląc o palestyńskim niemowlęciu rannym w głowę odłamkiem izraelskiego pocisku lotniczego.

sobota, 27 grudnia 2008, kakofonia

Polecane wpisy

  • To mi się nie podoba

    Bardzo mi się nie podoba decyzja izraelskiego rządu o tym, by Grotę Patriarchów w Hebronie oraz Racheli w Betlejem zaliczyć do miejsc na trasie nowego Szlaku Dz

  • Walka z wiatrakami?

    Jakiś czas temu postanowiłam zerwać z nałogowym czytaniem prasy izraelskiej. Uznałam, że życie codzienne dostarcza mi dostatecznej ilości stresów i nie potrzeba

  • Ostatni gwóźdź do trumny

    Wczorajsza decyzja izraelskiej Partii Pracy, by wejść do nowej koalicji rządowej, to ostatni gwóźdź do trumny tej partii. Ehud Barak zamknął wieko od wewnątrz i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: jarekw, *.tvgawex.pl
2008/12/27 21:23:54
A czy Hamas chce rozmawiać z Izraelem?Szerzej: czy muzułmanie chcą rozmawiać z Żydami? Wg. mnie nie. Dla muzułmanów każda sfera życia (sport, kultura, gospodarka) jest upolityczniona. Muzułmańscy sportowcy nie chcą występować w tych samych zawodach na których startują sportowcy izraelscy. Wydanie książki arabskiego pisarza w Izraelu kończy się dla niego oskarżeniami o zdradę. O wymianie gospodarczej już nie warto wspominać. Nie ma żadnego, najmniejszego pola na którym mógłby zacząć się dialog. Problem leży nie po stronie Izraela a Arabów.
-
Gość: halina, *.ghnet.pl
2008/12/27 22:06:42
Odważny to głos. Ale też nigdy takiego nie unikałaś, odkąd w Twój głos się wsłuchuję.
Pozdrawiam
-
kakofonia
2008/12/27 23:22:50
Jarekw - pozostając w sferze czysto politycznej, czy słyszałeś o saudyjskim planie pokojowym? A ze sfery kulturalnej - czy wiesz, że najczęściej tłumaczonym w Izraelu poetą jest niedawno zmarły palestyński poeta Mahmud Darwish?

I raczej nie da się uogólnić relacji pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi na relacje pomiędzy Żydami (szczególnie tymi żyjącymi w diasporze) a muzułmanami. To nie jest to samo.

Halina, dzięki, ale szczerze mówiąc pisanie czegoś na jakby nie było zasadniczo anonimowym blogu nie wymaga wielkiej odwagi. Co ciekawe jednak (i może trochę smutne) czuję się z moimi poglądami na te sprawy nieco wyalienowana ze środowiska znajomych mi polskich Żydów. Z amerykańskimi jest inaczej, bo mam zaprzyjaźnionych o podobnych poglądach. Ale cóż, c'est la vie.
-
Gość: rita, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/28 01:40:22
wlasnie siedzi sobie beztrosko przed komputerem tysiace ludzi na calym swiecie. czytaja artykul o tych, ktorzy zgineli lub cierpia z powodu strarty bliskich. wylacza za chwile ta strone i zpomna o wszystkim, bo wlasnie poczuja, ze sa glodni i postanawia cos zjesc. albo, ze sa spiacy i pojda spac. obudza sie rano i o niczym nie beda pamietac, bo to, co sie wydarzylo bylo dla nich zywe tylko przez 5 min. tylko w momencie czytania artykulu. ale przez caly ten czas kiedy beda jedli, spali i potem od nowa ludzie o ktorych przeczytali nadal beda cierpiec, nadal bedzie cierpiec matka zabitego 5 miesiecznego dziecka, nadal bedzie cierpiec dziewczynka, ktorej urwalo nogi, mezczyzna, ktory stracil wszystkie dzieci...
-
2008/12/28 08:39:20
Ci ludzie, którzy jedzą i chodzą do pracy ...im też umierają bliscy, sami zmagają się ze swoimi problemami . Można ze 100% pewnością założyć ,że każdy przeszedł , lub przejdzie w swym życiu ciężkie chwile .Świat jest pełen problemów , jest ich wystarczająco dużo by przestać jeść , pić , spać i chodzić do pracy i pogrążyć się w rozpaczy . Ale ludzie też muszą w tym wszystkim jeść , spać iść do pracy i też mieć trochę radości i mimo wszystko dobrze ,ze w tym wszystkim maja tez współczucie dla innych , choćby na te 5 minut , choc czasami bezradnym , a czasami pomocnym...gorzej jakby tego w ogóle nie było
-
2008/12/28 08:43:21
Ci ludzie, którzy jedzą i chodzą do pracy ...im też umierają bliscy, sami zmagają się ze swoimi problemami . Można ze 100% pewnością założyć ,że każdy przeszedł lub przejdzie w swym życiu ciężkie chwile .Świat jest pełen problemów , jest ich wystarczająco dużo by przestać jeść , pić , spać i chodzić do pracy, i pogrążyć się w rozpaczy . Ale ludzie też muszą w tym wszystkim jeść , spać, iść do pracy i też mieć trochę radości .I mimo wszystko dobrze ,ze w tym wszystkim znajdują współczucie dla innych , choćby na te 5 minut , czasami bezradne , a czasami realnie pomocne...tak czy inaczej gorzej jakby tego w ogóle nie było
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2008/12/28 11:22:54
Jastrzębie rules ...
Tylko czekać na rajd izraelskich eskadr na irańskie instalacje nuklearne. Na kryzys najlepszy jest homeopatyczny klin czyli inny kryzys. A moze kryzys jest dobrym momentem na załatwianie spraw,które muszą wywołać szok - zbulwersować.
Kryzysy są relatywne, na tle innych kryzysów jakby malały- bladły.
Zastanawiam się nad moją pełną lodówką i tym, że niewatpliwie za jakiś czas zaspokoję apetyt, że niewątpliwie będę kontynuować lekturę rozprawy o Szekspirze, że niewątpliwie nieszczęścia w Gazie i nichęć do izraelskich jastrzębi zejdą mi z pierwszoplanowej uwagi i zajme się czymś innym, bliższym - choć jak się wydaje nie ważniejszym. Czy mogę cokolwiek sensownego w tej sprawie uczynić? Czy mogę zachować spokój sumienia????? Czy ma sens nakręcanie wewnętrznego wpieprzenia w sytuacji bezsilności?
Pozdrawiam Basiu...
-
kakofonia
2008/12/28 17:03:01
Zgadzam się z Balaramem, że lepsze pięć minut niż nic. Poza tym - nie sposób myśleć o tym nieustannie. Nie tylko dlatego, że można by było oszaleć, ale także dlatego, że wokół nas życie toczy się dalej i ma swoje wymagania. Trzeba ugotować obiad, trzeba pójść z psem na spacer, trzeba umyć zęby. Błogosławiona rutyna.

A czy ktokolwiek z nas może cokolwiek sensownego zrobić w tej sytuacji? Chyba nie. Poczucie bezsilności jest frustrujące. Pozostaje tylko gdzieś z kimś podzielić się tą frustracją i gniewem. Ale bez spokoju sumienia, sumienie nie jest po to, żeby było w spokoju i żeby nas zostawiało w spokoju. Wprost przeciwnie. Chyba.
-
2008/12/28 22:27:03
nienajlepszy rok 2008 konczy sie fatalnie... patrze w ekran TV i trace nadzieje, ze TAM sie da jakos pogodzic obie strony... bosz.... czekam na zmiane cyfr w kalendarzu z nadzieja, ze cos sie zmieni tez na lepsze!

a! pozytyw, ze znow piszesz! bede zagladac czesciej!
pozdrawiam!
-
Gość: sceptnick, *.adsl.inetia.pl
2008/12/29 01:06:18
Temat dzisiejszej wojny jest zbyt rozległy na krótki wpis na czyimś blogu.

Nachodzi mnie jednak dziwna myśl, że większość piszących ze współczuciem o losie dziecka rannego na wojnie jutro rano wsiądzie do swojego samochodu, aby z pełną świadomością, iż co roku w wypadkach drogowych ginie w Polsce około 6 tysięcy ludzi (20 RAZY więcej, niż podczas wojennego rajdu izraelskiego lotnictwa na GS), w tym dzieci, dla swojej wygody zaryzykować, iż właśnie tego dnia być może zadadzą komuś śmierć, albo uczynią kogoś kaleką. Może będzie to małe dziecko. Małe dzieci często wyskakują na jezdnię wprost pod maskę samochodu.

Łatwo godzimy się na ryzyko zadania komuś śmierci i cierpienia w imię naszej wygody, a gramy na emocjach przywołując przypadkowe i niezamierzone ofiary wojny, która toczy się o sprawy fundamentalne.

P.S. W dniu, w którym to napisałem w USA, gdzie mieszkasz na drogach zginęło ok. 100 osób, a około tysiąca osób zostało rannych. Cena za zaprzestanie ognia na Sderot jest niewielka. W wyniku wojny w GS zginie wielokrotnie mniej ludzi, niż zabitych dla wygody w USA, a najprawdopodobniej kilkukrotnie mniej niż w Polsce w tym jednym roku.
-
2008/12/29 01:13:16
I w wyniku tej dyskusji skojarzyl mi sie "koniec i poczatek" - "po kazdej wojnie ktos musi posprzatac, (...) fotogeniczne to nie jest."

I nic wiecej nie bede pisac, Szymborskiej nie przebije, chce ja tylko przypomniec.


Ja moge tylko miec nadzieje i modlic sie, by w koncu zaczal sie ten niefotogeniczny czas.
-
kakofonia
2008/12/29 04:03:01
Wiesz, Sceptnick, ze sie z Toba nie zgadzam. Cena - ustalona przez Izrael, choc jej ostatecznego wymimaru jeszcze nie znamy, bo bombardowania trwaja - za zakonczenie rakietowego ostrzalu Sderot czy Netiwot jest zbyt wielka.

A los tego palestynskiego dziecka - i innych, rowniez rannych lub zabitych niewinnych osob - boli mnie nie tyle dlatego, ze zostalo ono ranne, ale dlatego, ze zostalo ranne izraelskim pociskiem.
-
Gość: Eli, *.red.bezeqint.net
2008/12/29 06:58:12
Ostrzał rakietami kasam rozpoczął się w 2001 roku. Statystykę znajdzie Pani w wikipedii en.wikipedia.org/wiki/List_of_Qassam_rocket_attacks
Pomija Pani fakt, że po stronie Izraelskiej są też ofiary, a między nimi także i dzieci:
www.zionism-israel.com/vic/sderot1.htm
Jeśli 'oko za oko' ma być aluzją do biblijnego prawa, to nadmieniam, że w naszej tradycji nie oznacza ono zemsty, lecz odszkodowanie materialne za poniesioną stratę.
-
Gość: sceptnick, *.adsl.inetia.pl
2008/12/29 10:51:34
Błąd w założeniu, kakofonio. To dziecko zostało ranne rakietą Hamasu, którą wcześniej wystrzelono na Sderot oraz programem Hamasu, który mówi o starciu Izraela z powierzchni Ziemi.

Twój blog nie jest dobrym miejscem na dyskusję. Reguły obowiązujące gościa zakazują mi szerzej opisywać moje poglądy na Twoim blogu. W razie przypływu polemicznego nerwu, wiesz gdzie mnie szukać. :)
-
2008/12/31 18:33:12
no to wrócę do idei haikowego komentowania Twego blogu

Chodź, patrz
Na prawdziwe kwiaty
Bolesnego świata.
Basho
-
Gość: Dawid, *.izacom.pl
2009/01/04 14:32:42
Panie Eli, jeśli uważa Pan, że w ramach odwetu za śmierć kilku, może kilkunastu izraelskich cywili (bo tylu właśnie zginęło na skutek ostrzału Izraela z terytorium Strefy Gazy) właściwym jest zamordowanie kilkudziesięciu cywili palestyńskich (bo tylu właśnie zginęło na skutek odwetowej operacji pańskich rodaków) i okaleczenie do końca życia tysięcy innych, to szczerze mówiąc żal mi Pana. Wie Pan dlaczego? Bo w niczym nie jest Pan lepszy w tym momencie od terrorystów z Hamasu. Tak samo jak oni ma Pan w głębokim poważaniu treść przykazań, które Elohim zostawił Mojżeszowi na Górze Synaj (a zwłaszcza tego brzmiącego "nie zabijaj"). Oni usprawiedliwiają mordowanie izraelskich dzieci, Pan usprawiedliwia mordowanie dzieci palestyńskich. Gdzie tu różnica?

Kakofonio - w pełni popieram Twoje zdanie w sprawie wydarzeń w Gazie. Przemoc nie jest drogą do osiągnięcia pokoju, a mordowanie i okaleczanie niewinnych ludzi jest wielką niesprawiedliwością. Zwłaszcza wtedy, kiedy czynią to ludzie nam w pewien sposób bliscy. Shalom.
-
Gość: korzonkower, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/01/05 19:39:03
Kakofonio, nie wiem doprawdy skąd u CIebie przekonanie że z Hamasem nie należy rozmawiać przemocą - czy zauważyłaś by inne metody do tej organizacji przemawiały?
Słyszałem że najlepiej im wysyłać energię miłości ale osobiście stawiam na pocisk lub odłamek.

Zgadzam się z Tobą że obecnie te bombardowania są bez sensu. Miały sens gdy był efekt zaskoczenia i możnabyło dopaść bandziorów. Po zniszczeniu tuneli i wykrytych składów broni ataki są marnowaniem pieniędzy podatnika i ryzykowaniem życiem cywili.

Profesor, na którego się powołujesz myli się. Raison d'etre Hamasu jest walka z Izraelem - na nią dostaje pieniądze, ona wyznacza autorytet organizacji i działaczy.
Bez niej nie mógłby sprawnie zarządzać Gazą.
W tym konretnie przypadku radykalizm nie mięknie i nie zmięknie dopóki władza Hamasu nad Gazą jest tolerowana. Mam nadzieję, że Izrael to zmieni.
-
Gość: korzonkower, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/01/05 19:41:57
Dobrze że Dawidzie troszczysz się o cywili który padają postronną ofiarą działań wojskowych.

Co robiłes i gdzie był Twój żal gdy leciały rakiety na Izrael?

Czekałeś aż rachunek zabitych po obu stronach się wyrówna? To jakaś gra?