Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Cuda są kłopotliwe

Dzisiejszy dzień - mroźny i słoneczny - wydaje mi się dobrym do tego, żeby pisać o cudach.

Dla wielu ludzi, szczególnie tych stłoczonych na waszyngtońskim National Mall - dzisiejszy dzień jest cudowny, ale oczywiście to jedynie metafora. Używamy jej często, bo na szczęście często różne rzeczy nas zachwycają (utrata zdolności do zachwytu to chyba dobry moment na popełnienie samobójstwa), ale pozostaje to metaforą z tego powodu, że owe rzeczy, wydarzenia czy zjawiska, mają bardzo dobrze znane przyczyny naturalne.

Cudowne może być narodzenie dziecka. Cudowny może być zachód słońca. Cudem może być człowiek, którego kocham. Cudem może być sama miłość. Nie wszystkie z tych drobnych i mniej drobnych cudów codzienności daje się wytłumaczyć w pełni poprzez odwołania do naukowych pryncypiów. Żadne z nich nie stanowią jednak naruszenia porządku naturalnego i z tego właśnie powodu nie są one cudami w sensie ścisłym.

Cudem jest przypadek naruszenia porządku natury i dlatego właśnie jest to cud. Cudem jest rozstąpienie się wód Morza Trzcinowego przed uciekającymi z Egiptu Izraelitami. Problem w tym jednak, że - jak słusznie zauważył David Hume - cud tak zdefiniowany (a inaczej zdefiniować się go nie da) nie może zaistnieć. Definicja cudu wyklucza jego zajście. Cud stanowi naruszenie porządku natury i jako taki nie może mieć miejsca.

Cuda są zatem kłopotliwe.

Majmonides miał problem z cudami. Judaizm bowiem - przynajmniej tak sądził Majmonides - nie może obejść się bez założenia, że cuda są możliwe i stwierdzenia, że miały miejsce w historii.

Najłatwiejszym wyjściem z sytuacji byłoby przyjęcie, że Bóg może zrobić wszystko i tyle. Jeśli chce, może zawiesić prawa natury, może spowodować, że wody morza się rozstąpią. Cóż to za problem dla Boga?

Dla Boga może żaden, ale dla nas, ludzi, dość poważny. Wiara w Boga często bowiem łączy się z dodatkową wiarą na temat boskiej natury - chcemy wierzyć, że Bóg jest racjonalny. Jeśli nie jest, w jaki sposób możemy Go zrozumieć? W jaki sposób możemy choćby próbować Go zrozumieć? Odcyfrować Jego plan wobec nas samych i świata? Bóg nie może w stopniu absolutnym wykraczać poza naszą zdolność rozumienia. Oczywiście religijni myśliciele śpieszą zapewnić, że Bóg zawsze poza nią wykracza - człowiek nigdy w pełni nie pojmie Boga. Coś jednak pojąć może. Innymi słowy - przynajmniej część boskiej natury musi być i jest inteligibilna. Inaczej z Bogiem nie sposób by było mieć żadnej relacji.

Majmonides bardziej niż wielu innych żydowskich myślicieli był przywiązany do idei, że wiara nie sprzeciwia się rozumowi. Wiara jednak, przyznawał równocześnie, obejmuje również wiarę w cuda. Co począć z tym fantem?

Odwołując się do Talmudu Majmonides sformułował teorię, którą bardzo lubię. Stwierdził mianowicie, że cuda wpisane są w porządek natury, ale w szczególny sposób. Zostały one mianowicie wpisane, by tak rzec, w samą osnowę istnienia podczas stwarzania świata. Świat został stworzony z czymś na kształt zapisu kilku wydarzeń przyszłych - owych cudów właśnie. Stworzenie było początkiem świata, początkiem praw rządzących światem i początkiem praw zakładających naruszenie porządku natury w przyszłości. Innymi słowy - wydarzenia cudowne wydarzają się zgodnie z prawami zapisanym w stworzeniu na samym jego początku.

Takim cudem było na przykład objawienie na Synaju.

Cuda Majmoniesa są więc cudami, a jednocześnie cudami nie są. Stanowią naruszenie porządku naturalnego, ale zarazem są w ten porządek wpisane.

Sprytny wybieg?

Lubię tę teorię, gdyż w takie cuda mogę - choć i tak z wielkim trudem - uwierzyć. Nie potrafię uwierzyć w cuda będące radykalnym naruszeniem porządku naturalnego, w cuda par excellence. Wprawdzie nigdy nie przekonały mnie słowa Hegla, zdaniem którego świat - jeśli tylko spojrzymy na niego rozumnie - okaże się rozumny i mam poważne wątpliwości co do rozumnego charakteru rzeczywistości, to jednak (być może jako dziecko swojej epoki) przekonana jestem o istnieniu pewnego porządku świata natury, który zasadniczo jest nienaruszalny. Hume miał rację.

Na szczęście jest jeszcze mnóstwo drobnych cudów, całkiem zwykłych i zupełnie niezwykłych zarazem. Jak mężczyzna, którego kocham. Jak migotliwe refleksy promieni słonecznych na falach jeziora. Jak słoneczny i mroźny dzisiejszy dzień.

PS: Pardes Lauder wydał polski przekład "Przewodnika błądzących" Majmonidesa. Zachęcam do lektury!

wtorek, 20 stycznia 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/01/20 20:39:56
Życie bez miłości , jak to mówią
jest puste i ubogie
Przyjmij mnie więc na swą służbę Panie
i płać mi miłością
Ze starej hinduskiej księgi ...słowa chyba cokolwiek odnoszące się też do życia doczesnego . Takie uniwersalne i ponadczasowe . Bo jakkolwiek to banalne i strasznie oklepane to jednak tez nader prawdziwe- życie bez tego uczucia jest puste i ubogie, i tu nie ma żadnych substytutów . Fajnie ,że znalazłaś swoja miłość , no i fajnie ,ze o tym piszesz:) Powodzenia w pielęgnowaniu i rozwijaniu tego uczucia bo bez niego można po prostu tylko sobie spieprzyć życia albo przejść obok.
W sercu każdego z nas walczą dwa wilki: miłość i nienawiść. Zwycięża ten, którego więcej karmimy...wiec chyba warto zadbać o tego pierwszego wilka żeby nie był głodny i nie padł gdzieś w ostępach i by nie dał się temu drugiemu[swoją drogą ten drugi radzi sobie od wieków całkiem nieźle ] No nic powodzenia
-
Gość: jakow, *.chello.pl
2009/01/20 21:51:21
Szkoda jedynie, że polski wydawca "Przewodnika..." nie pokusił się o przetłumaczenie książki z oryginału (za oryginalny tekst uważam nie tylko arabski, ale także tradycyjne hebrajskie tłumaczenie), a jedynie z jej angielskiego przekładu. Mam wrażenie, że to trochę... no nie wiem...

BTW. Ciekaw jestem, czy wydawca zaznaczył ten fakt w książce? Jutro sprawdzę...
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/01/20 22:44:04
nie masz cudowniejszego cudu nad miłość (co tam te nachalne i przerysowane rozstąpienia się morza, czy płonące krzaki)... pielęgnuj ją Kakafonio - o cóż dbać jeśli nie o trafiajace się nam realne cuda. Bardzo radosna ta wieść o cudzie :-)
-
Gość: wr, *.adsl.inetia.pl
2009/01/20 23:00:37
Cuda jako wpisane w porządek świata w trakcie jego stworzenia wydają mi się dość mocno implikować determinizm. Bo czy nie polegało by to na tym, że bóg musiałby odgórnie, podczas tworzenia świata, stwierdzić, że ktoś zrobi pewną rzecz w pewnym czasie, więc musiałby swe życie prowadzić w taki sposób by zrobił tą rzecz w tym miejscu? Nasuwa mi się brak wolnej woli. Teraz się zastanowiłem nad sensem tego co napisałem powyżej, ale pojawiło mi się tylko więcej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem i rozumem, a nie chce mi się nad tym dłużej dzisiaj zastanawiać.
Jeśli dobrze pamiętam Lem dość dobrze to ujął w swojej Doskonałej Próżni w rozdziale (jak podpowiada Wikipedia, bo nie mam książki przy sobie) Arthur Dobb: "Non serviam".
-
kakofonia
2009/01/20 23:52:29
WR, to ciekawe, co piszesz i cos w tym jest, ale musze sie jeszcze zastanowic.

Jaakow, powaznie?! Nie mialam zielonego pojecia, ze to nie jest przeklad z oryginalu. Jesli jest tak, jak mowisz, to niniejszym odwoluje rekomendacje.
-
kakofonia
2009/01/21 03:42:46
a z ta miloscia to niestety nie jest ani takie piekne ani takie proste ani takie szczesliwe, powinnam dodac dla porzadku; ale nic, jakos to bedzie...
lepiej skupic sie na pozytywnych aspektach roznych cudow :-)
-
2009/01/21 07:14:56
.. istnieją siły, wywodzące się ze środowisk żydowskich, które istnienie cudu definiują potrzebą i to dodatkowo jeszcze potrzebą wewnętrzną .. rozwijając teorię Majmonidesa, niektórzy mądralińscy doszli do wniosku, że owe cuda (poczucie stałego obcowania z transcendencją zwane pospolicie szczęściem lub spełnienem), aby zaistnieć, muszą zostać "wpisane w porządek natury", czyli muszą być implikowane sekwencją zdarzeń niezbędnych (zaspokojeniem kolejnych potrzeb ściśle uszeregowanych) .. owszem, czasami można na skróty dostąpić doświadczenia cudu (wynikające m.in. z korzystania z psychostymulantów lub zbiorowej euforii związanej z wczorajszą inicjalną imprezą prezydenta), ale jest to tylko rodzaj ochłapu dla maluczkich znękanych ogromem nieszczęść (typu kryzys ekonomiczny albo przeprowadzka), które na nich nagle spadają ..

.. na szczęście, pod koniec wypowiedzi przytomnie (intuicyjnie) zauważasz, że jednym z elementów drogi do szczęścia jest mężczyzna .. nie dość, że kochany, to jeszcze (oby) zdolny do dosponsorowania mieszkanka w pobliskiej bliskości półboskiego Obamy .. :)
-
Gość: , 217.153.54.*
2009/01/21 08:39:24
Z traktowaniem "cudów ścisłych" jako elementu naturalnego porządku rzeczy, to można byłoby długo podyskutować, podobnie jak o całej filozofii przyrodyc oraz o mechanizmach, jakie nią "kręcą". Chyba nie czas na to.

Ważniejsze są jednak te "cuda zwykłe", za którymi tęsknimy w realnym, codziennym życiu. Wpisująć się w "obamowski" wątek z inauguracyjnej mowy nowego prezydenta życzę Ci jak najwięcej takich małych, zwykłych cudów oraz realizacji "konstytucyjnego" prawa do szczęścia. :)
-
2009/01/21 15:02:30
"a z ta miloscia to niestety nie jest ani takie piekne ani takie proste ani takie szczesliwe, powinnam dodac dla porzadku; ale nic, jakos to bedzie... "

eee tam Kakofonia, chcemy romantycznej historii z happy endem;-)
-
miskidomleka
2009/01/21 18:31:46
Miałem identyczna myśl wolonowolową, jaką sformułował WR. Gdyby Mojżesz, obdarzony chyba wolna wolą, wychodził z Egiptu ciut inną drogą, ciut wolniej lub ciut szybciej, to co? Morze otwiera się w złym miejscu lub momencie, naród wybrany sie topi lub zostaje wycięty w pień przez Egipcjan, i dopiero Bóg ma kłopot! Czy wtedy robi rewind świata do czasów stworzenia, przesuwa jeden patyczek żeby morze lepiej trafiło, i puszcza świat od nowa? No bez Lema ani rusz (Dzienniki gwiazdowe, Alojzy Kupa, Instytut Temporalny, etc.)

A myśl druga: co w zasadzie miałaby ułatwiać teoria Majmonidesa? Jeśli już ktos wierzy w Boga i cuda, jaką różnicę robić ma to, czy cuda są przez owego Boga preprogramowane 6000 lat temu, czy kiedy on tam świat stwarzał, czy też są robione przez niego wtedy, kiedy sa "potrzebne"? Co jest bardziej racjonalnego w pierwszej teorii niż w drugiej?
-
kakofonia
2009/01/21 19:23:19
Miski, teoria Majmonidesa wydaje mi sie o tyle bardziej racjonalna, ze zaklada, ze cuda wydarzaja sie tak naprawde w zgodzie z pewnymi uprzednio sformulowanymi prawami. Tzn. Bog przy stworzeniu swiata zaprogramowal swiat natury nadajac mu rzadzace nim prawa. I rownoczesnie stworzyl prawa dotyczace cudow. To po prostu upodabnia cuda do calkiem niecudownych wydarzen. Staja sie one czescia natury.

A z ta wolna wola to niestety zawsze jest problem jesli zalozymy, ze Bog jest wszechwiedzacy, ma wiedze o indywiduach (ludzkich czy pozaludzkich) oraz ze jest nieomylny. Dobrego wyjscia z tego problemu nie znam. Mozna zalozyc, ze Bog nie zna jednostek (np. dlatego, ze to mogloby zagrazac Jego jednosci, ktora jest mocno postulowana), ale to z kolei utrudnia rozne inne rzeczy. Mozna tez zalozyc, ze nie zna tego, czego znac nie sposob - czyli wlasnie calej sfery mozliwosci (w tym mozliwosci roznych ludzkich uczynkow). To by nie bylo glupie rozwiazanie, ale teoria Majmonidesa o cudach chyba by to wykluczala.

Z Bogiem jest czasem wiecej problemow niz bez Niego ;-)

Balaram, happy end niestety nie zalezy tylko ode mnie. Ale sie staram ;-)
-
Gość: sebastiankubicki1983@gmail.com, 150.254.72.*
2009/01/21 21:57:01
Hej!
Ja troszkę z innej bajki. Wiem, że miałaś kiedyś jakieś powiązania z Poznaniem, w związku z tym mam do Ciebie pewne pytanie. Otóż chciałbym poznać język hebrajski, ale nie samemu, tylko z nauczycielem. Tak się dziwnie złożyło, że kiedy ja się rodziłem, to Brandstaetter umierał, więc nie ma kto teraz mnie tego języka uczyć ;), a On też mieszkał w Poznaniu. Jak myślisz, czy gdybym poszedł do Gminy Żydowskiej (bo w Poznaniu ponoć istnieje), to czy - teoretycznie chociażby - jako praktykujący katolik, który żadną miarą ani siłą nie chce zmieniać wiary, miałbym jakieś szanse na naukę języka hebrajskiego? Na moją korzyść przemawia to, że staram się często czytać Pismo Święte (a bardzo bliski mi jest właśnie Pięcioksiąg), a goj, który zna Torę jest równy ponoć arcykapłanowi, czyż nie tak (a wiem to od Brandstaettera, który cytował pewnego rabina)?
Tak na marginesie - prowadzisz bardzo ciekawy blog i mądry, jestem zdumiony, że po tylu latach ciągle pamiętasz język polski, bo ja jako Polak, pomimo, że wiele lat w Polsce żyję, a nawet ukończyłem fil. polską w Poznaniu (na razie bez mgr :( ), posiadam skłonność do zapominania polskich słówek.
Jeśli chodzi o rozważania Majmonidesa, to w myśli chrześcijańskiej ciekawie rozwinął ją św. Augustyn, choć nie znaczy to, że trafnie rozumiał lub że trafnie potrafił przedstawić dany problem (był w końcu człowiekiem, który nie zawsze potrafił jasno powiedzieć co ma na myśli, czego sam dał wyraz w pewnym fragmencie swych Wyznań). Tak jak wszelka wiedza, tak i wiedza oparta na cudzym doświadczeniu religijnym musi być skonfrontowana z moim wewnętrznym doświadczeniem życiowym i religijnym. Stąd, jeśli chcę coś naprawdę zrozumieć, staram się jakby zapomnieć o efektywności danej myśli, o tym, że wzbudza teraz we mnie ogrom ciekawości i próbuję stanąć wobec danego problemu w pokorze, która nie od razu daje mi zrozumienie choć w części danej tajemnicy, ale zawsze za to pozwala mi w jakiejś cząstce zrozumieć siebie, zwrócić uwagę na moje wady. Ta metoda mi się bardzo podoba ze względu na osobę św. Józefa, czy - zwłaszcza - Maryi. Pokora nie znaczy wcale, że ja się poddaję, że przerywam rozważania nad danym problemem, raczej wzmacnia we mnie pewnego rodzaju nabyte wcześniej przekonanie, że są Tajemnice, wobec których jako człowiek sam z siebie nie jestem w stanie pojąć, stąd metoda oparta na pokorze, która stwarza miejsce na działanie Boga, a pokora zawsze jest zgodą na działanie drugiej osoby (swoją drogą, wydaje mi się nawet, że tak właśnie winno być w małżeństwie).
-
Gość: sebastiankubicki1983@gmail.com, 150.254.72.*
2009/01/21 21:57:26
Zjawisko cudów jest i dla mnie również ciekawym doświadczeniem, którego jednak nie staram się na siłę opierać na zasadach fizycznych, czy powiedzmy zaprzeczać im. W dzisiejszej myśli katolickiej wyróżnia się m.in. kategorię cudów, które zaprzeczają prawom natury, ale nie spotkałem się z refleksją (może dlatego, że w zasadzie żadnej ważniejszej książki na ten temat nie przeczytałem), by dany cud miałby być nie-racjonalny. Cuda posiadają swoją (wewnętrzną) logikę, ale często niestety (lub stety) w danym momencie niezrozumiałą dla mnie, co nie znaczy wcale, że jest ona zakryta aż do śmierci. Zdaję sobie sprawę, że Majmonidesowi, a nawet Augustynowi św. nie chodziło o taki racjonalizm, tylko o racjonalizm ducha pozytywistycznego, naukowego, doświadczalnego w końcu - jeśli możemy w ogóle mówić o tych przymiotnikach w odniesieniu do wyżej wspomnianych postaci: Jest to rażący anachronizm, ale przynajmniej wiemy o jaki typ myślenia nam chodzi.
Inny powód dla którego rozważania wspomnianych wyżej wybitnych postaci nie idą w sukurs moim, to konstatacja oparta na założeniu, że skoro Bóg zastrzegł sobie pojawienie się w moim życiu dla mnie niezrozumiałych, a ogólnie niewyobrażalnych wydarzeń (np. chodzeni po wodzie, choć wiem, że i to da się fizycznie wytłumaczyć, czy wspomniany przez Ciebie gorejący a nie spalający się krzak), to znaczy to, iż Bóg ten nie jest Wszechmogący, taki, który może absolutnie wszystko. Tak by wyglądała radykalna interpretacja Majmonidesa. Swoją drogą warto zastanowić się nad refleksją, na którą zwrócił mi uwagę (ale nie tylko i mnie) inny teolog prof. T. Węcławski (dziś T. Polak ten z Pracowni Pytań Granicznych), otóż skąd wiem, że Bóg jest Wszechwiedzący? Można te pytanie zaniechać, ale gdy potraktuje je się z pokorą, to myślę, że można tu wiele dla siebie dobrego odkryć. Dla mnie przynajmniej Bóg zawsze był Wszechmogący, ale jak każdy człowiek boję się urzeczywistnienia tego typu działań w moim życiu, przez co na siłę, często zasłyszane informacje o cudach człowiek próbuje racjonalizować.
-
Gość: sebastiankubicki1983@gmail.com, 150.254.72.*
2009/01/21 21:57:48
Wracając do tematu. Dla mnie np. cudem jest to, że Ty jako młoda osoba zastanawiasz się nad tego typu problemami i w tym jesteś piękna. Widzę, że judaizm i wiara są dla Ciebie bardzo ważne, a po sobie wiem, że nawet najmniejsza refleksja poświęcona Bogu wymaga zawsze jakiegoś wewnętrznego wysiłku i na ten wysiłek Cię stać. Stąd, myślę, że dostrzegasz takie małe pozorne cuda, których często w życiu nie zauważamy, bo jesteśmy zajęci mniej ważnymi sprawami.
Koniec końców, w kwestii cudów, by coś zrozumieć muszę się wyrzec dwu rzeczy: podporządkowywania czegoś do wymogu świata (czyli, w pewnym sensie, nie bronić na siłę rzeczywistości) oraz stawiania siebie w roli obrońcy Boga (w sensie w jakim ukazani są przyjaciele Hioba, zwłaszcza ich rozważania na temat pochodzenia cierpienia). Raczej refleksja nad Tajemnicą oparta na pokorze niż chęci przedstawienia problemu w kapitalny i niespotykany dotąd sposób (ja tyle o tej pokorze pisałem, która może być źle zrozumiana, jako zaniechanie, głupkowata uległość, ale nie miejsce tu na większy oddech literacki; w jej obronie mam dość ciekawe i troszkę wesołe wydarzenie z mojego życia, ale to może innym razem).
Uff, to miał być margines, a się chaotycznie rozrosło dla mnie najważniejsza rzecz, to chęć uzyskania odpowiedzi na pytanie w pierwszym akapicie. Jeśli możesz, to odpisz na maila, proszę. Wiem, że można w Internecie dużo znaleźć, ale nauka pod okiem nauczyciela i to jeszcze rabina, byłaby po prostu wymarzoną formą podłapania tego języka. Do zobaczenia (bo czekam na maila). Mam nadzieję, że kiedyś wpadniesz do Poznania? Sebastian
-
jakow
2009/01/22 09:42:35
Sprawdziłem...
Polskie wydanie "Przewodnika..." nie wspomina nigdzie wprost iż zostało przetłumaczone z angielskiego, informuje jedynie, że zgodność z oryginałem (hebrajskim tekstem Ibn Tibona) została sprawdzona... Trochę dziwne.
-
2009/01/23 11:06:06
Nie wydaje mi się, żeby spojrzenie Majmonidesa na cuda wymagało zgody na zaprogramowanie świata przez Boga. Nie wiem, czy Majmonides albo ktokolwiek w jego czasach nad ewentualnym zaprogramowaniem się w ogóle zastanawiał. Przez cuda okazuje się po prostu prawdziwa natura świata, jakby przebłyskuje to, co jest dla nas zakryte.