Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Garść krzywdzących uogólnień, ale z serca

W Waszyngtonie zaczyna się już szaleństwo związane z nadchodzą inauguracją Obamy. Sama się nie wybieram, ale zamierzam obejrzeć inauguracyjne przemówienie nowego prezydenta. I mam nadzieję, że będzie dobre. Mam nadzieję, że będzie podobne do słynnego przemówienia "Yes, we can".

Włączyłam sobie właśnie świetny klip sprzed paru miesięcy i przypomniało mi się, jak znajomi deklarowali, że zagłosują na Obamę między innymi dlatego, że ten człowiek potrafi obudzić nadzieję.

Czy ktokolwiek powiedziałby coś podobnego o jakimkolwiek polskim polityku?

Pamiętam komentarze wielu polskich internautów na temat tego klipu i przemówienia. Że wielkosłowie, że puste, że naiwne, że o matko, kto może kupić takie podniosłe ględzenie... Robiło mi się wówczas po prostu niedobrze - niedobrze od zalewu goryczy i cynizmu obecnego w tych i wielu innych komentarzach. Powiedzmy sobie szczerze: gdyby na polskiej scenie politycznej pojawił się odpowiednik Baracka Obamy, zostałby bezlitośnie wyśmiany.

Bo Polacy nie chcą słyszeć "yes, we can". Polacy chcą słyszeć, że nic nie możemy, że życie jest do niczego, że władza jest wrogiem, że odpowiedzialność za państwo ponosi każdy tylko nie ja, że wszyscy kradną, a jak nie kradną, to tylko dlatego, że nie mają okazji, ale gdyby ją mieli, to zaraz napchaliby sobie kieszenie, że politycy chcą wyłącznie dopchać się do żłobu, itd., itp.

Ja wiem, że to częściowo przez historyczne garby. Amerykanie nie mieli takich doświadczeń, jak Polacy. Można tu zaraz wyliczać wszystkie nieudane powstania, rzezie Pragi i innych miejsc, szwedzkie i rosyjskie potopy, rozbiory, wojnę, komunizm, faszyzm i co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy. Polacy to naród z wielkim i ciężkim historycznym garbem. Ale przez ile jeszcze pokoleń będziemy się tym tłumaczyć?

Przez ile pokoleń jeszcze będziemy sobie powtarzać, że musimy być cyniczni i zgorzkniali, bo taką mieliśmy przeszłość, że ciągle nas ktoś deptał albo zdradzał?

A w mniejszej i nieco bliższej skórze skali - jak długo będziemy sobie wmawiać, że chamstwo, agresja i brak kompetencji pani w urzędniczym okienku bierze się z tego, że ona biedaczka tak mało zarabia? Że profesor na uczelni nie może poświęcać więcej czasu studentom, bo generalnie ma ciężkie życie?

Polacy tak strasznie sobą gardzą, tak bardzo sobie nieufają, tak bardzo siebie nie lubią. Czy to się kiedyś zmieni?

Mam nadzieję, że tak. Wierzę, że tak. Ale kiedy? A może już się zmienia, tylko ja jestem zbyt daleko, żeby to zobaczyć? Oby tak było.

Tak, ja wiem, że to krzywdzące uogólnienia, ale czy naprawdę nie ma w nich całkiem sporego ziarna prawdy, które uparcie siedzi w bucie i uwiera w piętę, która z dnia na dzień robi się coraz bardziej obolała, coraz bardziej czerwona i nabrzmiała bólem?

W każdym razie dziś cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem - bo "in the unlike story that is America, there has never been anything false about hope"

niedziela, 18 stycznia 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
ja.meduza
2009/01/18 19:29:52
Może jeszcze nie jesteśmy gotowi na "yes, we can" ale już mamy politykę miłości. Więc może nie jest tak źle.
-
socjopatyczna_malkontentka
2009/01/18 21:41:26
ja off topic, proszę się zgłosić po odbiór nagrody

pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/01/18/nagrody-czyli-pawian-dostaje-i-przyznaje/
:)
-
Gość: balaram1, 83.1.114.*
2009/01/18 22:34:01
Zimowy wieczór.
On wchodzi i pyta:
'Czy możesz coś pozytywnego o Polsce...cokolwiek'
-
Gość: sceptnick, *.adsl.inetia.pl
2009/01/19 08:48:43
"Bo Polacy nie chcą słyszeć "yes, we can". Polacy chcą słyszeć, że nic nie możemy, że życie jest do niczego, że władza jest wrogiem, że odpowiedzialność za państwo ponosi każdy tylko nie ja, że wszyscy kradną, a jak nie kradną, to tylko dlatego, że nie mają okazji, ale gdyby ją mieli, to zaraz napchaliby sobie kieszenie, że politycy chcą wyłącznie dopchać się do żłobu, itd., itp."

Tak. To rzeczywiście garść uogólnień, kakofonio.

Nie musisz uzasadniać swojej decyzji pozostania tam, gdzie jesteś. Masz do tego prawo.

I tak będę Cię kochał nieustannie. :)

Uściski.

sceptnick
-
kakofonia
2009/01/19 13:55:06
Ja nie podjelam jeszcze zadnej decyzji.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/01/19 14:22:26
Cóż - wielowiekowy trening dany Polakom czyni cuda... Amerykanie po kilku prezydentach kretynach w rodzaju Busha jr. też by zgorzknęli :-)
Wiem, ze Polacy mają wewnętrzną potrzebę optymizmu (owego "yes we can") - widać to coś było choćby w związku z okazjami związanymi z porozumieniami roku 80-tym, z naszą dumą narodową JPII etc ale doświadczenia osobiste uczą powściągliwości. Politycy aktualnie brylujący równieżnie nie upowszechniają nadziei ni optymizmu.
Wczoraj wyczytałem, że tylko ok. 15 % Amerykanów uważa, ze najprawdopodobniej człowiek ukształtował się na ziemi na skutek ewolucji ... i aż 76% Amerykanów wierzy w dosłowną wersję stworzenia opisaną w Biblii... (badania z końca poprzedniego tysiąclecia)
W tej sytuacji wolę przebywać wśród sceptycznych i zgorzkniałych Polaków.
-
Gość: daag, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/20 10:57:33
Czy nie przesadzasz?
Czy nie zastanawia Cię, że wśród najpopularniejszych ciągle plasuje się "polityk", którego głównym osiągnięciem są uśmiechy radosne okrzyki "yes yes yes"?
A w ostatnich wyborach czy nie wygrała PO, między innymi dzięki, czy raczej głównie dzięki obietnicom (cóż, że bez pokrycia, nie dyskutujemy o prawdzie i ideologii, tylko o formie) i wpajania przekonania, że MOŻEMY i że DRUGA IRLANDIA i że DAMY RADĘ?