Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Przeprowadzka

Dziś, podobnie jak wczoraj, obudziłam się w okolicach niebywale wdzięcznej pory pt. 5 rano. Panujące za oknem cisza i spokój znajdowały się w rażącej sprzeczności ze stanem mojego umysłu, który w ostatnich dniach do złudzenia przypomina nieustającą kanonadę dział artyleryjskich. A to wcale nie z powodu wojny. Powody są znacznie bardziej przyziemne.

Dostałam jakiś czas temu bardzo prestiżowe stypendium naukowe, które miało mi umożliwić prowadzenie badań do doktoratu w znakomitej placówce badawczej znajdującej się w stolicy. Ogromnie się ucieszyłam na tę wiadomość. Stypendium nie tylko prestiżowe i umożliwiające różne rzeczy wzniosłe w rodzaju pracy naukowej, ale dodatkowo rozwiązywało palący problem: "za co do jasnej cholery i gdzie ja mam przeżyć następne miesiące?!"

Aktualnie wydaje mi sie jednak, że sprawa rozwiąże się sama. Nie dlatego, że wyjadę do Waszyngtonu, ale dlatego, że niebawem wyląduję w zamkniętej placówce, której troskliwi pracownicy ubiorą mnie w wygodną białą koszulę z bardzo długimi rękawami, które można zawiazać na plecach.

Krótko rzecz ujmując - szukam mieszkania. Wie o tym już Sporothrix, której zawracam czasem głowę jakimiś rozpaczliwymi emailami.

W Waszyngtonie byłam dotychczas dwa razy, ale na krótko i znam miasto w stopniu minimalnym. Teraz poznaję bliżej jego rynek mieszkaniowy i narasta we mnie szczera oraz niebywale intensywna nienawiść do tego tworu urbanistycznego nad brzegami Potomacu. Równocześnie z każdym dniem silniejsza staje się moja miłość do Bloomington i niechęć do opuszczenia tego jakże przyjemnego i niewielkiego akademickiego miasteczka.

Tutaj mieszkam w niewielkim tzw. one bedroom - sypialnia plus pokój dzienny z kuchnią - za przystępną cenę 480 dolarów miesięcznie. Koszt mediów łącznie z telewizją kablową (marną), telefonem i internetem zmienia się w zależności od pory roku, ale powiedzmy, generalnie jakieś dodatkowe 200 dolarów. Moje żebracze stypendium zaś to ok. $1,000 miesięcznie. I żyję. Mieszkam w przyjemnej, cichej okolicy, na pierwszym piętrze. Na uniwerek chodzę spacerkiem. Po zakupy podobnie.

Oferty waszyngtońskie są jak z innego świata. Oto, na przykład, ogromnie atrakcyjna kawalerka (tudzież studio) w pozbawionej okien piwnicy - zaledwie $1,500! Świetna lokalizacja - hektar do najbliższego przystanku metra. Niewielkie one bedroom, ale za to z paroma meblami - ok. $1,400. Czarująca okolica. Strzelają tam do ludzi, dwie znajome osoby stanowczo mi odradzają tę dzielnicę. Studio, a ściślej rzecz biorąc - klitka - w dla odmiany naprawdę dobrej dzielnicy, bez żadnych mebli - ledwie nieco ponad $2,000 plus wszystkie media. W sumie pewnie będzie ze $2,500 i to jest bardzo tania oferta. Ceny większych mieszkań w tym rejonie przekraczają znacznie nie tylko mój budżet, ale i moją wyobraźnię. Nie mogę płacić miesięcznie więcej niż ok. $1,800.

Znajomy w Bloomington wynajął właśnie niedawno dom - dwie sypialnie, studio, pokój dzienny. Umeblowane. Cena - $1,000 za miesiąc.

Codziennie spędzam parę godzin na przeglądaniu ogłoszeń i wysyłaniu emaili. Niestety poważny problem stanowi fakt, że ja do Waszyngtonu wybieram się na 8 miesięcy. Standardowo mieszkania wynajmuje się na rok. Jeśli chcesz na krócej, cena natychmiast skacze do góry. Jeśli chcesz mieć jakiś mebel - bęc, kolejne parę setek.

Obłęd. Kompletny obłęd. A ja się cieszyłam z tego stypendium. To klątwa jakaś, a nie powód do radości!

PS: Pisząc ten post znalazłam ciekawe ogłoszenie. Cena znośna, lokalizacja w porządku. Zaświeciła mi się w głowie żaróweczka, że może, wreszcie... Błyskawiczna odpowiedź - tak, mamy takie mieszkanie, jakiego Pani szuka, na taki okres, bla, bla, bla. No świetnie! Następny email: wymagamy, aby najemca zarabiał miesięcznie co najmniej trzykrotną wysokość czynszu oraz by miał historię co najmniej dwuletniego zatrudnienia. No tak. To by było na tyle. Szukamy dalej.

PPS (8 stycznia): Najwyraźniej moje przesilenie emocjonalne, które zaowocowało powyższą notką, zbiegło się w czasie z jakimś przesileniem w świecie zewnętrznym. Nie będę bezdomna w Waszyngtonie! Udało mi się znaleźć pozbawioną mebli kawalerkę za względnie przystępną kwotę $1,350 za miesiąc (plus media) oraz przejść procedurę weryfikacyjną. Zamieszkam zatem w Arlington, VA, niedaleko Pentagonu i słynnego cmentarza. O meble postanowiłam martwić się później. Chwilowo pozwalam sobie odetchnąć z ulgą.

środa, 07 stycznia 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
aniabuzuk
2009/01/07 16:35:50
A kiedy masz sie przeprowadzic? Ile masz jeszcze czasu na szukanie?
-
kakofonia
2009/01/07 16:40:06
Po 25 stycznia. 2 lutego rano musze sie zameldowac w owej badawczej placowce. Jesli dozyje, rzecz jasna...
-
kakofonia
2009/01/07 16:40:38
A jak wygladaja ceny w Chicago, tak przy okazji?
-
aniabuzuk
2009/01/07 16:49:39
Nie bardzo wiem, bo nie wynajmuje. Rzucilam okiem na Craigslist i kawalerke w niezlej okolicy mozna wypatrzec za $800. Szkoda, ze Cie tutaj nie przywialo.
-
Gość: korzonkower, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/01/07 18:20:12
Myślałaś o wynajęciu czegoś wspólnie z drugą osobą?
Być może tymczasowo byłoby to jakieś rozwiązanie?
-
Gość: Alicja, *.hlrn.qwest.net
2009/01/07 18:20:33
Myślę, że wyjściem byłoby zamieszkanie w miejscu, gdzie dzieliłabyś z kimś mieszkanie. Tak niestety jest w wielu amerykańskich metropoliach takich jak NY czy Washington. W ten sposób udaje się ludziom przeżyć przez jakiś czas. Najtrudniejsze to chyba znalezienie odpowiedniej osoby.
-
sporothrix
2009/01/07 19:41:30
Wcale nie zawracasz mi głowy. Miło mi, że choć trochę mogę Ci pomóc. Rzeczywiście, potworne te różnice w cenach. A, coś Ci jeszcze napisałam, sprawdź pocztę.
-
aniabuzuk
2009/01/07 19:49:45
Aha, no i tak w ogole to gratulacje z okazji stypendium!
-
kakofonia
2009/01/07 21:33:48
Dzięki, Aniu :-)
Alicja, Korzon, ja niestety się nie nadaję do mieszkania z kims, chyba że bardzo dobrze tę osobę znam. Tak to już jest z aspołecznymi jednostkami...
-
Gość: Alicja, *.hlrn.qwest.net
2009/01/07 21:55:14
A czy nie byłoby to przypadkiem świetne ćwiczenie? Moim nie(skromnym) zdaniem każdemu przyda się tymczasowe mieszkanie z inną osobą. Nauczy się człowiek wiele o innych, o świecie oraz przede wszystkim o samym sobie. Bardzo polecam, niezależnie od typu osobowości. Jakieś niewielkie, ale ładne i bezpieczne miejsce i miła osoba.... to jest zupełnie w normie w świecie młodych akademików. Jak chcesz mieszkać w drogim mieście, to jest to niezłe wyjście.
-
Gość: cloe, *.spray.pl
2009/01/08 18:09:51
jak potrzebujesz na kaucje to ja Ci podesle trochę kasy.Duzo nie mam niestety ale jak chcesz to mów,moze ktos sie dołoży i się uzbiera.
-
2009/01/08 22:38:52
A ja pomyslalam, ze moze ktos moglby za ciebie poreczyc (ktos ze znajomych spelniajacy te wymagane kryteria), albo nawet podpisac umowe wynajmu. a tak w ogole to czytam cie juz od dawna i bardzo polubilam twoje pisanie. Pozdrowienia z zimnej Alberty.
-
andsol-br
2009/01/09 04:20:47
Tu (czyt. w Brazylii) pokazali kiedyś reportaż z Doliny Sztucznej Piersi. Informatycy zarabiający po US$2K jeździli całe nocki autobusami przydrzemując jak się dało, bo wynajęcie czegoś, co by zostawiło jeszcze pieniądz na papu i ubranie było niemożliwe. No, kraina mlekiem i miodem płynąca, ale po opiciu się dobrze jest wejść do własnej łazienki i położyć się na własnym łóżeczku...
-
hjuston
2009/01/09 04:28:21
szkoda, ze nie przeprowadzasz sie do houston. u nas jest o wiele taniej.
ja tez doradzalabym chyba akademik.
-
2009/01/09 08:07:37
Bardzo lubiię takie wpisy. Jakby były pisane palcem na lustrze - bardzo sie w nich widzę. Ta sama bezsennośc, obawy, próby utyskiwania i rozumienia świata, zakończone nagłym zwrotem akcji. Gratuluję i powodzenia :).
-
2009/01/09 13:45:27
Być może - Kakofonia - powinnaś na końcu swojego wpisu zawsze podawać nr konta;-) Trzeba się zastanowić nad założeniem swego blogu:-). Ok nie mam żadnego haiku na poszukiwanie przytulnego , niedrogiego kąta w Waszyngtonie , może kiedyś sama napiszesz;-)
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/01/09 16:33:13
Bardzo dobra wiadomość o stypendium Zdolna Jednostko - gratulacje!
A nie można wydawać tego stypendium w Warszawie - wówczas masz u mnie kwaterę.
A czy w Waszyngtonie nie ma takich co to zapowieziałaś, że "niebawem wyląduję w zamkniętej placówce, której troskliwi pracownicy ubiorą mnie w wygodną białą koszulę z bardzo długimi rękawami, które można zawiazać na plecach" z reżimem pobytu tylko nocnego, półwolnościowych???
;-)
-
2009/01/11 02:17:27
LOL. jak na nowojorskie warunki, ceny w DC calkiem przystepne :)

ale ja nie o tym mialam. gratuluje stypendium. przeprowadzasz sie przed inauguracja obamy czy po?
-
kakofonia
2009/01/11 16:49:02
Tak sie pocieszalam, ze w NY jest jeszcze gorzej ;-)
Po inauguracji, przed nia i w trakcie bedzie (juz jest) lekkie pandemonium...
-
2009/01/13 21:13:45
Witam:)
Az sie przerazilam, ze z 1000 mozna wyzyc! ( ale chyba masz jakis dodatkowy dochod?)
Gratuluje nowego lokum. Odleglosciami (tak aprops jak jednastka odleglosci jest hektar?;))) sie nie powinnas chyba przejmowac, bo o ile pamietam (byalm w DC jeden raz) to tam jest b.dobrze rozbudowana komunikacja.
-
kakofonia
2009/01/13 23:21:01
Ano można, jak nie ma się wyjścia :-) Innych dochodów nie mam, bo by były nielegalne. Taka wiza...