Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Różowo mi

Nie cierpię koloru różowego i nic na to nie poradzę. Nie cierpię go podobnie jak szpinaku. Niechęć być może wrodzona, a z całą pewnością intensywna i zapewne nieuleczalna. Trudno i darmo. Szpinak kojarzy mi się wyłącznie z wielką, zieloną michą, z której pani w przedszkolu - odziana jak należy w białawy i mocno poplamiony również szpinakiem fartuch - nakładała nam bezlitośnie na talerze ogromne łyżki obmierzłej szpinakowej paciaji. Różowy zaś to wszystko, co słodziutkie, z falbankami, chichoczące, rzekomo - o zgrozo - kobiece, rozkosznie szczerzące równe, białe ząbki i mówiące o pieniążkach, a nigdy o pieniądzach. Stefcia Rudecka mogłaby być różowa.

Po tym pełnym wrogości wyznaniu przechodzę do sprawy znacznie przyjemniejszej i tłumaczącej obecność na moim blogu tej oto - rozkosznej - różowej kokardki.

Tak, Drodzy Czytelnicy, nagrodzono mnie nią oraz znamienitym i absolutnie wyjątkowym pod względem lingwistycznym tytułem "Uber Amazing Blog". Nagrodę otrzymałam ze znakomitych rąk Pawiana, więc wyczuwam ukrytą gdzieś pomiędzy zawijasami kokardki pokaźną dawkę ironii, która nieco przyćmiewa różowość i dodaje nagrodzie bardziej ludzkiego wymiaru.

Regulamin nagrody przyznawanej każdorazowo przez powołaną ad hoc kapitułę jednoosobową wymaga przekazania kokardki dalej - pięciu blogom, które kapituła uważa za godne tytułu i koloru różowego.

Kapituła w postaci mojej skromnej osoby znalazła się w kropce, bo wiele blogów uważa za Uber Amazing i wielu chciałaby przyznać nagrody (lista po lewej). Regulamin jest jednak regulaminem, dura lex sed lex, a zatem oto pięć:

1. Na początek blog anglojęzyczny pisany z Jerozolimy - South Jerusalem. Pisany wspólnie przez Gerszona Gorenberga i Chaima Watzmana, który cenię ogromnie za perspektywę na sprawy izraelskie oraz judaizm. Nie sądzę, by panowie włączyli się do zabawy, ale bardzo bym chciała, żeby ich blog czytany był przez jak największą ilość osób, więc korzystam z możliwości zareklamowania obu autorów.

Przechodząc na bliższe mi podwórko emigracyjne:

2. Nowojorskie gadanie Bigapple, która niestety zamilkła jakoś od Nowego Roku, a której długie i płynne narracje ogromnie lubię czytać przy porannej kawie.

3. Andsol z położonego nieopodal kontynentu, który swoimi wpisami przypomina mi jakoś tak z wdziękiem, nienachalnie i nieomal mimochodem, że na świecie jest mnóstwo fascynujących rzeczy i zjawisk, o których nie wiem nic albo bardzo niewiele.

Zbliżając się coraz bardziej do Wisły:

4. Oddychająca, bo oddycha, a nie wzdycha i choć wyniosła się już z emigranckiego podwórka, to nadal pozostaje mi bliska swoją refleksyjnością. (Jednej rzeczy tylko nie lubię na tym blogu - podziału wpisu na wstęp i resztę. Może za leniwa jestem, żeby tyle klikać?)

Last but not least zaś:

5. Pawian i to wcale nie z powodu prostej wzajemności, ale dlatego, że zapiski Pawiana (także gdy skrywał się pod postacią bardziej malkontencką i socjopatyczną) czytam od dawna, z nieustającym zainteresowaniem dziwiąc się, ileż to inteligencji może skrywać się w jednym umyśle.

poniedziałek, 19 stycznia 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Z dawnych czasów

    Najlepiej zacząć nowy rok od odrobiny poezji. I to romantycznej, a jednocześnie zakorzenionej w rzeczywistości czasu, w którym powstała.On i Ona – ballada

  • Podziękowania

    O ile pamięć mnie nie zawodzi, rok temu zignorowałam zupełnie ów ważki moment, w którym wybiła na zegarach północ, rok 2008 dobiegł końca, a rozpoczął się żegna

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/01/19 22:30:12
O ! No to, Kakofonia, masz nagrodę ;-)
pl.youtube.com/watch?v=jNWW69h0LZg
-
andsol-br
2009/01/20 00:15:10
Kakofonio, bardzo życzliwie i niebanalnie określiłaś moje rozpisywanie się, wielkie dzięki. Gdyby blog był książką, poprosiłbym wydawcę, żeby mi wpisał tę recenzję do okładki :)

Marzatela, która też mi przypięła tę kokardkę, powiedziała ładnie, że taka akcja pomaga w "odkrywaniu białych plam blogowiska" - to znaczy białych z zewnątrz, gdy się tam jeszcze nie było - i rzeczywiście chętnie spojrzę na miejsca, które polecasz.

Pozdrawiam serdecznie i życzę, byś nigdy nie spotkała różowego szpinaku - bo fioletowe i zielone kalafiory tutaj już wymyślono.
-
Gość: daag, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/20 11:01:09
bardzo lubię różowy.
a jestem osobą bez falbanek, bez słodyczy.
i na pewno nie mówię "pieniążki". to obrzydliwe :)
-
geagea
2009/01/20 12:40:53
Pieniązki, bilecik, bułeczka - w Krakulcu się tak mówi, choć bez różowych naleciałości. Bardzo fuj, zgadzam się:) I irytujące, jak mało co.

Kakofonio - gratulacje! Należało się.
-
2009/01/21 16:21:28
dziekuje bardzo za to woroznienie! i postaram sie dostarczyc ci nowych materialow lekturowuychniedlugo, niech no tylko kurz opadnie....