Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Życie po życiu?

Pytała mnie znajoma, czy judaizm daje mi wiarę w jakąś formę życia pozagrobowego mojego Ojca. Mógłby, ale w sumie odpowiedź na to pytanie brzmi: nie, nie daje.

W tym przypadku, podobnie jak w wielu innych w judaizmie, nie ma żadnej "oficjalnej" czy "jedynie słusznej" nauki. Religijni Żydzi mogą wierzyć w bardzo różne rzeczy, jeśli chodzi o pośmiertne funkcjonowanie ludzkiej duszy.

Mogą wierzyć w to, że dusze ludzi sprawiedliwych po śmierci trafiają do swego rodzaju raju. Że śmierć nie oznacza końca istnienia i że owo istnienie przybiera formę nie tylko radykalnie odmienną, ale i radykalnie lepszą.

Mogą wierzyć również w to, że dusza przechodzi do owego rodzaju istnienia dopiero po jakimś okresie oczyszczenia.

Mogą wierzyć także w formę reinkarnacji. To wierzenie zrodziło się w żydowskim mistycyzmie i w niektórych kręgach pozostaje popularne do dziś.

Wreszcie Żyd może wierzyć również w to, że dusza umiera razem z ciałem.

Ja należę do tej właśnie grupy.

Nie wierzę - choć bardzo bym chciała - w to, że mój Ojciec w jakiejś formie nadal istnieje. Wiem, że istnieją jeszcze jego prochy - w niewielkiej urnie przykrytej ziemią. Ale to wszystko, co pozostało. Jego dusza, jego psychika, pamięć, inteligencja, emocje, wszystko to, co ostatecznie czyniło go nim właśnie, zniknęło jako odrębny byt i jedyne istnienie ma w naszej pamięci.

Judaizm w większości swoich odłamów mieści w sobie wiarę w zmartwychwstanie. Na ten temat nie mam jednoznacznej opinii. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że jeśli Haszem będzie chciał, by mój Ojciec odzyskał swoje istnienie, to zapewne będzie mógł mu je przywrócić. Dlaczego nie? O czasach mesjańskich, o olam haba trudno jednak w ogóle cokolwiek powiedzieć.

Teraz pozostaje mi pamięć.

poniedziałek, 16 lutego 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: amigo, *.adsl.inetia.pl
2009/02/17 11:48:03
w judaiźmie mówi się również, że człowiek, który nie ma potomstwa jest martwy, można z tego wywnioskować, że ten, co ma potomstwo jest żywy. Twój ojciec nie tylko powołał cię do istnienia(spiskowa teoria genów) ale również miał udział w twoim wychowaniu i kształtowaniu. Mogliście nie wyznawać tej samej religii, ideologii, wystarczy, ze kierowaliście się tymi samymi wartościami w życiu. Można wyznawać to samo, nie będąc w tym samym obozie;-) Niby umarł, ale ty żyjąc, z biegiem czasu, nie jeden raz przekonasz się, otrzesz się o myśl, że on nie umarł, bo nie raz zobaczysz go w sobie, swoim bracie, jego dzieciach. Można tu powiedzieć o takiej jakby reinkarnacji, twój tata nie umarł w całości, jakaś jego częsć żyje w innym ciele i innym życiem, twoim, na przykład. Nie jest to z pewnością życie po życiu, bo nie zaczyna się w momencie śmierci...chociaż...właściwie, to dopiero po stracie ojca, dostrzega się go w sobie, w bliskich, w codziennych czynnościach etc, ale przede wszystkim się o nim myśli:) głowa do góry
-
2009/02/17 19:39:48
Wierzymy, chcielibyśmy , wiemy ...a jednak nadal stoimy przed pewną tajemnicą ...ostatecznie rzeczywistość zweryfikuje nasze teorie ...za 50 lat , może wcześniej , może później każdy z nas będzie musiał osobiście - chce czy nie - doświadczyć śmierci ...wiejski parobek i profesor z akademii . Choć wydaje się ,ze każdy z nas myśli ,ze jego to nie dotyczy ,że dla mnie to problem czysto teoretyczny , który praktycznie przytrafia się innym ....oj trudny temat
Anyway ...fajnie ,ze jesteś
-
Gość: sceptnick, 217.153.54.*
2009/02/18 09:44:01
Kiedy już nieco miną złe sny związane ze śmiercią Twojego Ojca chciałbym Cię zainteresować "teologią choroby Alzheimera". Co z duszą człowieka, który staje się kimś zupełnie innym niż był przez całe swoje dotychczasowe życie.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/02/18 10:18:23
Podoba mi się brak doktrynalnych obietnic życia po życiu ... tego oszustwa nadużywanego przez większość religii motywowanych względami "promocynymi". Pod tym względem Judaizm jest na swój sposób uczciwy ...
-
2009/02/18 12:05:40
Pewnie gdybym był Żydem wybrałbym tą opcję z reinkarnacją;-).Osobiście myślę ,ze życie ,świadomość nie zaczyna sie ani wraz z narodzinami, ani nie kończy ze śmiercią...to tylko pewne etapy na drodze do głębszego rozwoju ..tam gdzie skończyliśmy tam zaczynamy ...otoczenie się może zmieniać ale my jako świadomość pozostaje ...jednak żadnej drogi na skróty .Myślę ,ze za tym całym porządkiem kosmicznym stoi Wyższa Inteligencja i prawo moralne , ale ostatecznie to my sami jesteśmy kowalem naszego losu , sami jesteśmy za nasze życie odpowiedzialni . I nie sądzę żeby to kończyło się wraz ze śmiercią, to tylko koniec pewnego etapu ...stare mieszkanie zastępuje nowe [takie na które na które zapracowaliśmy ] ...i życie trwa dalej:)...przynajmniej ja tak to widzę:)
-
2009/02/18 12:13:30
a tutaj coś obok tematu... Joshua Bell czyli wirtuozo incognito... może tego nie widziałaś , a pewnie Cię zaciekawi

www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2007/04/04/AR2007040401721.html
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/02/18 15:43:32
-- Balaram1 - :-) też tego (lub podobnego) bym chciał - ale to temat na rozprawkę pt. "życzenie a rzeczywistość"
-
2009/02/18 16:38:37
Być może właśnie poznajemy rzeczywistość w tym kole samsary:-)-jest[było] klika sensownych osób , które myślą podobnie ...sprowadzić życie do prochu , to dla mnie jednak zbyt mało ,ale kto wie ...może to wy macie rację? . Warto żyć dobrze ...dla samego tu i i teraz ...i jakby co idąc dalej w przyszłość;-) Różnie to się może okazać;-)...mylić się jest też ludzka rzeczą
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/02/18 18:08:20
-- Balaram1 - tylko wówczas się osobiście przekonamy, jeśli racja jest po Twojej stronie. Ja jestem na murowanej przegranej.:-)
-
2009/02/18 18:42:35
ha ha ha ...też o tym pomyślałem
-
Gość: infrat, *.adsl.inetia.pl
2009/02/18 23:47:02
Mnie osobiście zawsze wydawało się, że Ci, którzy negują JAKĄKOLWIEK formę 'life after life', to jednak muszą się strasznie bać, zwłaszcza kiedy nadejdzie ta Ostatnia minuta. Jako ktoś, kto żyje z perspektywą i wizją życia - tego tutaj na ziemi - jako swoistej 'formy przejściowej', jest mi łatwiej. Gdybym teraz, w jednej chwili miał stracić tę wiarę, to byłoby mi chyba bardzo ciężko.
Bo to ludzkie życie, to jednak jest kruche... kilka godzin temu, zostawiła nas Kamila Skolimowska.
A Kakofonii i jej Ojcu, jedno co w tej chwili mogę dać, to moja pamięć w modlitwie.
-
salon_nowojorski1
2009/02/21 16:25:32
Jeśli jedna z możliwych w judaizmie interpretacji zakłada, że dusza umiera razem z ciałem, jak pogodzić to z wiarą w istnienie Boga? Czy oznacza to, że osoby wyznające judaizm i uznające tę właśnie interpretację wierzą, że Bóg istnieje tylko dla żywych? Piszę to z pozycji katolika i wydaje mi się, że wiara w Boga i jednoczesne odrzucanie wiary w nieśmiertelność duszy są trudne do pogodzenia. Negowanie wiary w życie po życiu zawsze kojarzyłam ze światopoglądem ateistycznym. Pozdrawiam serdecznie.
-
kakofonia
2009/02/21 23:17:42
Dusza umiera razem z cialem, a potem razem z cialem powstaje z martwych. Kiedy przyjdzie na to czas...

W Biblii nie ma rozroznienia pomiedzy dusza a cialem - jest calosc - nefesz, cialo wypelnione dusza czy dusza zlaczona z cialem. Pozniej w judaizmie jest juz inaczej.

W zadna z teorii gloszacych mozliwosc istnienia duszy oderwanej od ciala nie jestem w stanie uwierzyc z tego powodu, ze dusza jest dla mnie rownoznaczna z psychika szeroka pojeta. A tej nie ma, gdy umiera cialo.