Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Bazylika Narodowego Ołtarza Niepokalanego Poczęcia

Wracałyśmy w piątek ze znajomą metrem z Silver Spring po spacerze w Rock Creek National Park. Ciesząc się panującym w wagoniku ciepłem wyglądałyśmy przez okna na raczej średnio zachęcające okolice torów. Nagle spomiędzy ogólnej szarości urozmaiconej grafitti wyłoniła się charakterystyczna kopuła Bazyliki Narodowego Ołtarza Niepokalanego Poczęcia. "Wysiadamy!", zadecydowała Znajoma.

Nie miałam pojęcia, że w Waszyngtonie istnieje tak frapujący przykład architektury sakralnej, dopóki nie wspomniała o niej Sporothrix. Wrzuciłam nazwę w google - zdjęcie gmachu (a może raczej gmaszyska) w połączeniu z jego nieco niesamowitą nazwą utwierdziło mnie w przekonaniu, że koniecznie muszę tę bazylikę zobaczyć na własne oczy.

Bazylika, zbudowana na terenie The Catholic University of America, położona jest na lekkim wzniesieniu, ale i bez tej pomocy prezentowałaby się okazale i absolutnie zdominowałaby otoczenie. Jest w końcu największym kościołem katolickim w północnej Ameryce i jednym z dziesięciu największych na świecie.


NCinDC

Bryła - jakkolwiek imponująca wielkością - jest jednak klasyczna i pod tym względem nie zaskakuje. Wzrok przyciąga intensywnie niebieska kopuła zakończona złotym krzyżem oraz podobne w kolorystyce zwieńczenie wysokiej dzwonnicy, ale, powiedzmy sobie szczerze, wykorzystanie złota do dekoracji krzyża nie jest niczym wyjątkowym, a niebieski to ładny kolor.

Nie byłam jednak świadoma tego, że prawdziwa kolorystyczna orgia czeka moje zmysły po wejściu do środka bazyliki.

Będę szczera - takiego nagromadzenia religijnego kiczu artystycznego nie widziałam chyba nigdy w życiu. Jeśli ktoś poszukuje tego rodzaju form religijnej ekspresji, na przykład dla celów badawczych, wizyta w Bazylice Niepokalanego Poczęcia jest absolutnie obowiązkowa. Można dostać kompletnego oczopląsu i zawrotów głowy.


NCinDC

Górny kościół, a dokładniej znajdującego się w nim człowieka, ratuje światło wpadające przez boczne witrażowe okna oraz sporą ilość rozmaitych lamp. Kościół dolny jest już absolutnie powalający:


Il Primo Uomo

Na obu poziomach - poza głównymi ołtarzami - znajduje się blisko setka ołtarzy bocznych, z których każdy może stawać do rywalizacji o kicz stulecia.


Il Primo Uomo

Jest w tej wielości jednak również coś w gruncie rzeczy pięknego. Mianowicie różnorodność. W kaplicach są Matki Boskie z całego świata. Jest Matka Boska z Afryki, jest z Lourdes, z Chin, z Częstochowy, z Fatimy, z Irlandii, ze Słowacji. Każda inna, każda odzwierciedlająca kulturę danego miejsca i ukształtowane przez nią wyobrażenia.

Myślę sobie, że dobrze by było, gdyby kiedyś w którymś z polskich katolickich kościołów znalazła się podobizna Matki Boskiej z La Vang, z Wietnamu:


John_Stephen_Dwyer

To wielki plus Bazyliki: będąc w niej można naprawdę poczuć, że "katholikos" znaczy "powszechny".

niedziela, 22 marca 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Pozwolę sobie pogratulować

    Pozwolę sobie pogratulować sobie, a z Wami podzielić moją radością i zaprosić Was na otwarcie pewnej wystawy.Wystawa będzie miała miejsce w waszyngtońskiej Long

  • Kłopot w święta

    "A niech szlag trafi te wszystkie święta", przeklinałam dziś rano czując narastającą frustrację. Dziś drugi dzień Rosz Haszana. Planowałam spędzić poranek w syn

  • Narodziny gwiazdy

    Narodziny tej oto zielonej piękności miałam okazję oglądać wczoraj w późnych godzinach nocnych na werandzie znajomych w Silver Spring, MD (to przedmieścia Waszy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
sporothrix
2009/03/22 03:53:32
A nie mówiłam? :-)
Jeśli masz ochotę rzucić okiem, parę naszych zdjęć jest tutaj: sporothrix.wordpress.com/2008/09/01/wakacje-dzien-siodmy/
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/03/22 14:38:49
Co się porobiło z Kościołem? Nie sposób przecenić historycznych zasług Kościoła Katolickiego jako mecenasa sztuki - są gigantyczne, a w "stolicy świata" przy ogromnych środkach wychodzi taki kiczowaty badziew. Architektoniczny misz-masz i bylejakość... poza "dużością" zawodzi. W Warszawie ambitny architektonicznie zwycięski w konkursie projekt świątyni Opatrzności Bożej odłożono na półkę i buduje się zachowawczą ramotę. W Licheniu wzniesiono rekord świata w kiczowatości. Czyżby to wykładnik jakości kadr w hierarchii duchowieństwa? Moze efekt uboczny i nieuchronny demokracji (vide "Bunt Tłumu" Ortegi)? Duch Święty zakaża powołaniem ludzi skażonych bezguściem? ???
Przypomniało mi się niegdysiejsze zdziwienie i zaskoczenie Bahai House of Worship w Chicago ... tamto było jednak zdziwieniem "na fajnie".
-
2009/03/22 20:16:34
to ja tez będę szczery- najlepsze sklepienie jakie widziałem w życiu to nocne niebo pełne gwiazd , a najlepsza modlitwa jest właśnie wtedy -taka z głową zadartą do góry ...
-
2009/03/23 06:04:55
'Myślę sobie, że dobrze by było, gdyby kiedyś w którymś z polskich katolickich kościołów znalazła się podobizna Matki Boskiej z La Vang'

.. tak, najlepiej obok Czarnej Madonny .. i jeszcze jakiejś czerwonoskórej .. przecież to taki wstyd dla Żydów, że matka katolickiego Boga wyszła rzeczywiście z ich narodu .. :/
-
Gość: sceptnick, 217.153.54.*
2009/03/23 09:08:32
Z tych obrazków nie dostrzegam jakiejś szczególnej kiczowatości tego kościoła - jemu po prostu brak jest patyny czasu, czyli tzw. "historycznej duszy". Nie byłem tam, więc trudno mi orzec, czy by mi się podobało, czy nie. Natomiast byłem w Licheniu. Sądząc z pokazanych przez Ciebie fotek, Licheń ma jednak wszystkie kicze pod sobą, nawet amerykańskie. Licheń (nowy) wręcz POWALA bezguściem!!! I to już jest coś. Czymś się wyróżnia. :)
-
2009/03/23 20:24:40
Przyznam na wiele sposobów nie cierpię takiego stricte zwiedzania kościołów , świątyń etc., nie przepadam za tymi grupkami turystów, zwiedzających . Ja wiem ,ze to nieuniknione. Kurcze przyznam sam to robię , sam wchodzę gdy jestem w obcym mieście ...ale zasadniczo to jest miejsce modlitwy , to ci ludzie , którzy tam się modlą , medytują tworzą klimat tego miejsca .Pamiętam jak byłem w starym kościele w Berlinie ,sporo zwiedzających i jedna dziewczyna , która siedziała w ławie i w skupieniu się modliła ...i ona właśnie sprawiała ,że cała ta skądinąd wspaniała budowla -z jej murami, sklepieniami ,łukami ,kolumnami, rzeźbami- żyła , miały sens .Tak jakby ona była związana z tym miejscem , a cała reszta tych zwiedzających ludzi wydawała się obca , takim kiczowatym, nie pasującym dodatkiem.
-
2009/03/23 21:19:25
Ależ 'shrine' nie znaczy 'ołtarz'...
-
kakofonia
2009/03/23 23:09:50
"Shrine" znaczy różne rzeczy, ale szukałam przekładu, który by dobrze brzmiał i pasował. Bazylika Narodowej Świątyni Niepokalanego Poczęcia jakoś mi nie brzmi.
-
Gość: sceptnick, *.adsl.inetia.pl
2009/03/24 06:24:25
A dlaczego nie np. "Bazylika Narodowej Kaplicy Niepokalanego Poczęcia"?

Z Twojego opisu wynika, że ideą tych licznych bocznych kaplic "etnicznych" jest pokazanie źródła amerykańskiego katolicyzmu bijącego w wielu "lokalnych katolicyzmach"?
Można więc wnioskować, że narodowa kaplica amerykańska jest "sumą" kaplic innych narodów. Można wręcz podywagować czy wg zamysłu tej bazyliki to cała Ameryka nie została niepokalanie poczęta.
-
2009/03/24 10:30:04
Różne rzeczy, ale na pewno nie ołtarz. 'Sanktuarium'?
-
geagea
2009/03/25 09:43:44
Motyle, Ty prowokatorze, przecież to wcale nie o to chodzi w tej kwestii...