Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Korzyści praktyczne z wegetarianizmu

Do rezygnacji z mięsa skłoniło mnie - zasadniczo - lenistwo połączone z mętnymi wizjami z przeszłości, w której trzeba było polować na rozmaite produkty spożywcze, w tym wędliny, w przygnębiająco pustych polskich sklepach. Postanowiłam na koszerne mięso w Bloomington nie polować. W Waszyngtonie z dostępnością jest lepiej. Inne względy jednak przeważają.

Wcale nie względy etyczne, dodam od razu z cynicznym uśmieszkiem. Nie jestem w nastroju na imponderabilia, jakkolwiek, nie powiem, lżej mi jest nieco sumieniu, od kiedy mięso opuściło mój talerz i moją lodówkę.

Skupiam się jednak na względach praktycznych. Być może z czystej przekory.

Dotychczas główną korzyścią praktyczną było to, że prowadzenie koszernej kuchni wegetariańskiej jest znacznie łatwiejsze. Nie trzeba się martwić o użycie tych samych utensyliów do produktów mięsnych i mlecznych. Nie ma mięsnych, nie ma problemu. Zamiast dwóch garnków można mieć jeden. Rzecz banalna, ale nie bez znaczenia dla osoby, która niedawno przeprowadziła się z jednego miasta do drugiego pozostawiając za sobą prawie cały dobytek.

W niedzielę odkryłam kolejną korzyść - tym razem zdrowotną. Przeczytałam mianowicie w New York Times o faszerowaniu zwierząt antybiotykami. Jakoś dotychczas nie byłam świadoma tej praktyki, która, jak się okazuje, jest zupełnie powszechna. "Siedemdziesiąt procent wszystkich antybiotyków w Stanach Zjednoczonych trafia do zdrowych zwierząt hodowlanych", grzmiał w swojej niedzielnej kolumnie Nicholas D. Kristof. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Bakterie nie są głupie, zamiast ginąć, pokazują ludziom figę i stają się coraz bardziej odporne.

Szczególną uwagę Kristofa oraz badaczy problemu przyciąga wieprzowina, w której próbkach wykryto bakterie o ogromnie wdzięcznej nazwie Staphylococcus aureus. Wedle niektórych badań ta poetycko nazwana istota zabija rocznie więcej Amerykanów niż AIDS. Podobno 25%-39% świń jest jej nosicielami. Ostatnio zaś odkryto nowy, bardziej odporny, szczep bakterii.

Pięknie, poklepałam się w duchu po ramieniu czytając ten artykuł. Nie jem wieprzowiny, nie jem w ogóle mięsa, jestem bezpieczna.

W niedzielne popołudnie skonsultowałam się z fachowcem. Fachowiec potwierdził, że problem istnieje, nawet jeśli są wątpliwości co do dokładności danych. Nie omieszkałam czym prędzej wygłosić uwagi o praktycznych korzyściach płynących wegetarianizmu.

Niestety natychmiast zgaszono mój entuzjazm informacją o salmonelli na pomidorach. Ech...

wtorek, 17 marca 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Pozwolę sobie pogratulować

    Pozwolę sobie pogratulować sobie, a z Wami podzielić moją radością i zaprosić Was na otwarcie pewnej wystawy.Wystawa będzie miała miejsce w waszyngtońskiej Long

  • Kłopot w święta

    "A niech szlag trafi te wszystkie święta", przeklinałam dziś rano czując narastającą frustrację. Dziś drugi dzień Rosz Haszana. Planowałam spędzić poranek w syn

  • Narodziny gwiazdy

    Narodziny tej oto zielonej piękności miałam okazję oglądać wczoraj w późnych godzinach nocnych na werandzie znajomych w Silver Spring, MD (to przedmieścia Waszy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Alicja, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2009/03/17 04:06:11
Po polsku też nazwa jest poetycka - gronkowiec złocisty.
"poklepałaś się w duchu" - to ciekawe. Czy w myślach klepnęłaś swoje ciało czy swojego ducha?
Ja kilka razy w życiu byłam wegetarianką, raz nawet długo bo około 10 lat. I na mięsną drogę nawrócił mnie boczuś oraz indyk na Thanksgiving u kogoś! Właściwie nie przepadam za innym mięsem, ale uwielbiam boczek (tak gdzieś raz na 3-4 miesiące) oraz indyka lubię ze 2 razy w roku. Kuchnia wegetariańska jest na pewno zdrowa i łatwiejsza, a oprócz tego wymaga trochę wyobraźni i pomyślunku, bo inaczej się w niej komponuje posiłki. A czy w Twoim świecie ryba jest warzywem? Bo ja ryby lubię i chętnie jadam.
-
2009/03/17 08:10:05
Oj Kakofonia, kakofonia :)Nie wiem...ale mam jakieś takie przekonanie , no jakoś nie do końca Ci wierzę ,że to tylko pragmatyzm;-). No ale może to moja przekora;-)
-
2009/03/17 09:39:48
Nie ma takiej bakterii, która by przeżyła smażenie, pieczenie, gotowanie bądź duszenie (chyba, że gustuje się w tatarze:).
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/03/17 11:13:31
:-)) he he he cóż za pokaz charakterności (zwanej też twardzielstwem ) Kakafoniowej. Honorniej odsłonić motyw cyniczny od empatycznego... Warto pamiętać, że i nielubianą świnkę i krówkę soowrzył dobry Haszem i obdarzyl je jakimiś tam świadomościami. Świnka jest inteligientniejsza od krówki poimo haszemowych uprzedzeń.... może to robota Samoela- ksiecia ciemnosci? Pozdrawiam
-
anetacuse
2009/03/17 11:48:29
Bardzo ciekawe spostrzezenie. Ja tez od jakiegos czasu przestawilam sie na wegetarianizm i rowniez nie ze wzgledu empatii dla zwierzat, a ze wzgledow zdrowotnych. Odkad zaczelam odkrywac rozne nowe warzywa i ich ogrom, miesa po prostu przestalo mnie interesowac i nie mam na nie ochoty.

Podczytuje Cie juz od dluzszego czasu, ale (chyba?) nie mialam okazji do tej pory komentowac. Przyjmij moje glebokie wspolczucia z powodu smierci Twego Ojca.
-
2009/03/17 14:09:58
Może uznasz to za ekstrawagancję, ale pomidory można zawsze umyć :)
-
2009/03/17 18:49:13
"jakkolwiek, nie powiem, lżej mi jest nieco sumieniu, od kiedy mięso opuściło mój talerz i moją lodówkę"
Wiesz , coraz bardziej wydaje mi się ,że nawet odrobina miłości , współczucia,takiej zwyczajnej elementarnej wrażliwości zamiast całego tego bólu i bezdusznej eksploatacji czy złości względem innych czujących istot jest tak naprawdę bardzo pragmatyczna ... mam wrażenie ,ze dzięki temu po prostu jest fajniej w naszych głowach i sercach . Jest fajniej i dla nas ,i dla otoczenia. I do tego nie potrzeba wielkich pieniędzy ,wielkich politycznych przemówień.Jedynie czego żałuje to ,ze tak późno zaczynam to dostrzegać ...wcale nie trzeba aż tak wiele i można samemu tu i teraz
-
aniabuzuk
2009/03/17 21:29:57
Na dluzsza mete chyba nie dalabym rady. Teraz to w ogole niemozliwe, bo jestem prawie ciagle glodn.
-
Gość: sceptnick, *.adsl.inetia.pl
2009/03/18 04:36:23
Jeśli, Basiu, lubisz jeść warzywa, to je jedz. To wszystko jest tylko sprawą nawyków kulinarnych. Podam Ci kiedyś kilka przepisów na niezłe jarskie dania. Sam jestem mięsożercą, ale uważam, że jeśli komuś służy dieta warzywno-owocowa, to jest to sensowne i zdrowe. Tylko dbaj, Kochanie o komplet aminokwasów, bo to jest dośc ważne. Musisz mieć ich komplet. Sygnał braku czegoś jest prosty - odczuwasz ochotę na jakieś danie. Wtedy nieraz warto złamać swoje nawyki żywieniowe. That's it.
-
2009/03/19 06:53:02
.. bo widzisz kakofonia .. najkorzystniej byłoby znaleźć jakiegoś rycerza, który by Cię bronił przed bakteriami, zarazkami a nawet przed samym Gronkowcem Złocistym .. gdyby akcja działa się w Polsce (czyli nigdzie), to sądząc po powyższych, emocjonalnych deklaracjach, balaram ze sceptnickiem chętnie odstąpiliby od swoich żon, by Ci żwawo służyć swoimi mieczami .. z drugiej strony, sceptol ma prawie dwa metry wzrostu .. gdyby pomyśleć, ile na nim jest bakterii, to .. ho, ho .. lepiej siedzieć w tej zawsz .. sorry .. zabakteriozowanej Ameryce ..
-
Gość: sceptnick, 217.153.54.*
2009/03/19 10:54:24
motyl,

Ja zawsze służył będę Basi rycerskim rynsztunkiem, tzn.... klawiaturą ? :) , ale jeszcze chętniej służyłbym naszej Gospodyni moją patelnią. Bogiem, a prawdą na patelni lepiej się znam niż na rycerstwie. A i Ty zdaje się wiesz co to jest dobre leczo. :)
-
2009/03/19 13:19:31
ho ho ho :)... myślę ,że Kakofonia jest na tyle fajną osobą i ładną dziewczyną ,że bez problemu znajdzie swoją miłość w USA:-), nie mówiąc już o tym ,ze pewnie sama potrafi o siebie zadbać:-)A swoją drogą któż nas może chronić w tym śmiertelnym świecie pełnym zawodnych żołnierzy ? Dlatego myślę ,że najbardziej sensowną rzeczą jest próba przyjęcia schronienia w Bogu... niech zatem Haszem dba o Ciebie Kakofonia.
Ok muszę sobie odpuścić te blogi ...no chyba ,ze będzie cos o wegetarianizmie;)... powodzenia , bez żadnych kontekstów , podtekstów , zwyczajnie i normalnie
-
kakofonia
2009/03/19 14:30:35
Hej Balaram, nie rób mi tego i nie znikaj. Ja bardzo lubię te nasze rozmowy.

Motyle, ja wiem, że na Sceptnicka mogę liczyć zawsze i wszędzie.

Co do miłości zaś... niestety. Ja nie mam szczęścia ani w kartach, ani w miłości. Moim przeznaczeniem jest zapewne pozostać pojedynczą kakofonią myśli, dźwięków i obrazów.

Ania, do wegetarianizmu można się przyzwyczaić :-) Zapewniam.
-
2009/03/19 16:04:54
powiem Ci ,ze też się przyzwyczaiłem...
-
2009/03/23 06:16:52
balaram 1 - bez problemu znajdzie swoją miłość w USA:-)

kakofonia - Moim przeznaczeniem jest zapewne pozostać pojedynczą kakofonią myśli, dźwięków i obrazów.

.. żeby znaleźć, trzeba mieć trochę rozumu w głowie .. a kakofonia w tym urywku manifestuje, że ma siano i głupie myśli .. :?
-
kakofonia
2009/03/23 16:59:24
No to juz wiem, czemu nie znajduje. Rozgryzles sprawe, Motyle.