Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Waszyngtońskie Chinatown

Nie bywam w waszyngtońskim Chinatown zbyt często. Można tam owszem bardzo tanio zjeść, ale niestety dziwnym trafem wcale nie jest tam koszernie, a i dania wegetariańskie nie występują w obfitości. Warto tam jednak czasem zajrzeć i to wcale nie po to, aby zobaczyć jakiegoś Chińczyka.

Dla każdego, kto choć raz odwiedził największe poza Chinami Chinatown na świecie - nowojorskie rzecz jasna - wizyta w waszyngtońskim musi być wielkim rozczarowaniem. Rozczarowaniem, któremu będzie towarzyszyć poczucie dziwnej schizofrenii.

Wysiadającego na stacji metra Gallery Place - Chinatown powita widok taki oto:


To coś, to łuk przyjaźni - znak siostrzanej relacji pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem. Łuk zaprojektował Alfred H. Liu. Kosztowało to dzieło milion dolarów, a odsłonięte zostało w 1986 roku. Mam wątpliwości co do tego, czy warto było na łuk wydać takie ciężkie pieniądze, ale powiedzmy, że po prostu nie jestem fanką tego typu architektury.

Łuk w każdym razie jest. W przeciwieństwie do Chińczyków. W waszyngtońskim Chinatown od dawna ich nie ma. Pojawili się w okolicy w latach 30, gdy budowa gmachów rządowych wygoniła ich z rejonu Pennsylvania Avenue. Ciosem dla Chinatown - i wielu innych dzielnic Waszyngtonu - były zamieszki, które wybuchły w mieście w kwietniu 1968 po zabójstwie Martina Luthera Kinga. Chinatown zostało zdewastowane i zrujnowane. Mieszkańcy postanowili się wyprowadzić. Wyprowadzili się na znacznie spokojniejsze i bezpieczniejsze przedmieścia, śladem wszystkich innych mniejszości, które spokojnie się asymilują i powoli zaczynają wspinać po społecznej drabinie ogólnej zasobności.

Kiedy postanowiono Łuk Przyjaźni Chińczyków w Chinatown już praktycznie nie było. Samo serce dzielnicy zniszczono dziesięć lat później, aby w miejscu niewielkich kamienić postawić wielką halę znaną dziś jako Verizon Center - miejsce, w którym grają m.in. hokeiści z Washington Capitals oraz koszykarze z Washington Wizards.

Dziś Chinatown to praktycznie jedno skrzyżowanie. Plącze się po nim mnóstwo ludzi, to fakt. Głównie turystów, których zapraszają serdecznie liczne restauracje, z których wiele nie ma z Chinami nic wspólnego. Jest także ok. 20 podobno restauracji azjatyckich, niektóre z nich malutkie, jakby nieco wstydliwie wciśnięte w piwnice. Na przystankach autobusowych poza turystami widzi się główie Afroamerykanów. Wielu z nich nie wygląda na zasobnych, oględnie rzecz ujmując.

Skąd zaś wrażenie lekkiej schizofreniczności tego miejsca? Ktoś otóż wpadł kiedyś na pomysł światły bardzo, by rewitalizację chińskiej dzielnicy wesprzeć lokalną legislacją dotyczą tego, w jakich językach w Chinatown mają być eksponowane publicznie napisy. Efekt jest co najmniej ciekawy:


Co ma sens w realnie chińskim Chinatown w Nowym Jorku wydaje się kompletnie absurdalne w Waszyngtonie. Kto u licha ma czytać te napisy? Światli legislatorzy wiedzą jednak lepiej.

W ostatnich latach w Chinatown rozkwitł biznes transportowy. To nowa atrakcja dzielnicy. Z Chinatown można prywatnymi autobusami za bardzo przystępną cenę pojechać między innymi do Nowego Jorku. Cena za przejazd w obie strony ma się do ceny oferowanej przez kolej (nie mówiąc o liniach lotniczych) mniej więcej tak samo, jak w Polsce cena obiadu w chińskim barze do tej w porządnej restauracji. Trudno się dziwić, że Chinatown Bus zrobiły się szybko ogromnie popularne. Sama zamierzam z jednego z nich skorzystać jakiegoś pięknego dnia, kiedy wolnego czasu nabiera się dość, by ponownie odwiedzić Nowy Jork i prawdziwe Chinatown.

środa, 29 kwietnia 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Pozwolę sobie pogratulować

    Pozwolę sobie pogratulować sobie, a z Wami podzielić moją radością i zaprosić Was na otwarcie pewnej wystawy.Wystawa będzie miała miejsce w waszyngtońskiej Long

  • Kłopot w święta

    "A niech szlag trafi te wszystkie święta", przeklinałam dziś rano czując narastającą frustrację. Dziś drugi dzień Rosz Haszana. Planowałam spędzić poranek w syn

  • Narodziny gwiazdy

    Narodziny tej oto zielonej piękności miałam okazję oglądać wczoraj w późnych godzinach nocnych na werandzie znajomych w Silver Spring, MD (to przedmieścia Waszy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/29 14:44:55
łuk poniekąd przypomina co poniektóre zestawy krasnali\choć czasem trafiają sie fajne krasnale\ i takich tam w ogródkach...z tym,ze krasnale tańsze...ano inna rzecz,ze niektórzy to lubią
-
kakofonia
2009/04/29 16:36:32
o! bardzo dobre skojarzenie z tymi krasnalami!
-
2009/04/29 18:54:23
o!:-]
-
2009/04/29 19:59:58
.. Chinatown jak z McDonalda .. można odnieść wrażenie, że w owych "malutkich, jakby nieco wstydliwie wciśniętych w piwnice", szalone córki mandarynów handlują ryżburgerami .. :)
-
anna_w_japonii
2009/04/30 16:19:07
Oj, tyle razy w DC bylam, a nigdy nawet nie wiedzialam ze Chinatown tam mieli. LOL! W NYC natomiast to zupelnie inna bajka. A poza Chinatown to nawet i koszerne chinskie restauracje sie znajda. :-)
-
kakofonia
2009/04/30 17:27:57
Bo to Chinatown tutejsze naprawde nie jest latwo znalezc :D, a nawet jak sie znajdzie, to mozna sie nie zorientowac, ze to Chinatown.
-
2009/05/01 10:56:55
Podobne napisy można zobaczyć w polskim Chinatown w Wólce Kosowskiej pod Warszawą. Miesci sie tam ponad pięćset firm handlowych, w których pracuje wiele tysięcy Chńczyków. Oczywiście znajduje się tam także całe zaplecze socjalno-bytowe, restauracje, bary, inne usługi. .
-
2009/05/02 21:41:05
upsss REAL-BARCELONA 2-5... hmmm a Ty chyba za Realem
-
kakofonia
2009/05/02 22:34:48
o mamo... ja mam wielka slabosc i do Realu i do Barcy, wiec w sumie i tak moge sie cieszyc ;)

oj, poogladaloby sie...
-
tierralatina
2009/05/02 22:54:16
Najwieksze Chinatown poza Azja znajduje sie w San Francisco. Potem jest Vancouver i dopiero potem - na trzecim miejscu - Nowy Jork.
-
kakofonia
2009/05/03 02:56:05
nie wiedzialam, dzieki za korekte
-
2009/05/06 23:20:06
O!I Barca w finale LM...po bramce w 93 min:-)...wiedziałem,ze tak będzie...wszak mówiłem Ci, ze po burzy wychodzi słonko;-)
-
zloty.strzal
2009/05/10 19:31:36
Tak samo chińskie, jak nasze prawdziwe warszawskie chińskie knajpy ulokowane w byłych szaletach.

Masz w linkach mojego bloga (Informacja dla konsumenta), którego nie ma:)
-
2009/05/11 20:45:18
Waszyngtońskie Chinatown brzmi podobnie jak Bodhisattva w metrze... www.youtube.com/watch?v=jedd2FiZTqM ...ale filmik swietny i bynajmniej nie kiczowaty...3maj sie i niech Ci sie wiedzie