Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Z dziennika podróży idiotki

Nadeszła pora na pełne, jak to mawiają tutaj, disclosure, czyli odsłonę faktów. Po kilku latach funkcjonowania w cyberprzestrzeni za pośrednictwem tego bloga czas na to, byście wiedzieli, Drodzy Czytelnicy, z kim macie do czynienia. A macie do czynienia z idiotką.

Do tak sformułowanej samooceny zmusiły mnie następujące okoliczności: siedzę na wózku bagażowym nieopodal jednego z wejść do terminalu lotniska Washington Dulles. Wózek jest zupełnie niezłym miejscem do siedzenia, stwierdzam, choć nieco mi już zdrętwiały podkurczone nogi, na których trzymam otwartego laptopa. Obok podkurczonych nóg stoi sobie kubek z kawą. Pod ręką mam także paczkę papierosów oraz zapalniczkę. Czułabym się całkiem swojsko, gdyby nie to, że na moją skromnie koczującą na wózku osobę czasem dziwnie zerkają przechodzący funkcjonariusze policji i lotniskowych służb porządkowych. Jeden z nich nawet spytał mnie uprzejmie, czy przypadkiem niczego mi nie potrzeba. O mało nie odpowiedziałam spontanicznie - owszem, rozumu!

Bliski kontakt z wózkiem bagażowym jest bowiem prostą konsekwencją braku tegoż. Kupiłam sobie parę dni temu bilet na lot do Indianapolis. Wylot w niedzielę o 10:15. Wstałam przed świtaniem, gdyż dojazd do lotniska Dulles wymaga czasu (pod tym względem jest to zupełnie fatalne lotnisko). Podjechałam opustoszałym metrem (kto jeździ metrem w niedzielę o tak wczesnej porze?) do jeszcze bardziej opustoszałego autobusu, który całkiem szybko jechał autostradą w stronę lotniska. Dojechałam na czas, jak mi się zdawało.

Problemy zaczęły się przy check-in. Względnie przyjazna zwykle maszyna do samodzielnego przeprowadzenia tej operacji z uporem powtarzała mi, że nie mogę nadać bagażu wcześniej niż na cztery godziny przed odlotem. Popatrzyłam na zegarek - jakie cztery godziny, skoro odlatuję za mniej niż półtorej? Z pomocą przyszła mi pani z obsługi United Airlines. Ależ pani ma lot o 10:15 pm! - powiedziała, a mi odebrało mowę.

Pani miała rację, oczywiście. Na rezerwacji jak drut jest napisane 10:15 pm. Dobrze, że choć dzień się zgadza...

Uprzejma pani wpisała mnie na listę pasażerów, którzy będą próbowali się wepchnąć na pokład samolotu lecącego do Indianapolis koło południa. Samolot jest mały, osób z nadzieją na łut szczęścia jeszcze dwie, więc szanse są dość ograniczone. Następna możliwość do lot gdzieś koło piątej popołudniu. W najgorszym zaś razie czeka mnie czekanie do późnych godzin nocnych.

W tej sytuacji zarówno zaprzyjaźnienie się z wózkiem bagażowym, jak i krytyczna samoocena, wydały mi się jak najbardziej na miejscu.

Zastanawiam się, czy mam jakieś inne wytłumaczenie dla wyraźnych przejawów umysłowego otępienia. Przed laty złapał mnie w warszawskim tramwaju kontroler biletów. Nie miałam przy sobie żadnych dokumentów. Gdy w odpowiedzi na pytanie, gdzie studiuję, usłyszał, że w Instytucie Filozofii, pokiwał głową z politowaniem i westchnął: "filozof..." Nie wypisał mandatu.

Może i tym razem powinnam sobie westchnąć w duchu "filozofka"... Diogenes miał swoją beczkę, ja mam nie swój wózek bagażowy.

niedziela, 19 kwietnia 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Pozwolę sobie pogratulować

    Pozwolę sobie pogratulować sobie, a z Wami podzielić moją radością i zaprosić Was na otwarcie pewnej wystawy.Wystawa będzie miała miejsce w waszyngtońskiej Long

  • Kłopot w święta

    "A niech szlag trafi te wszystkie święta", przeklinałam dziś rano czując narastającą frustrację. Dziś drugi dzień Rosz Haszana. Planowałam spędzić poranek w syn

  • Narodziny gwiazdy

    Narodziny tej oto zielonej piękności miałam okazję oglądać wczoraj w późnych godzinach nocnych na werandzie znajomych w Silver Spring, MD (to przedmieścia Waszy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/19 20:29:00
jeśli ostatecznie poleciałaś -kiedy trzeba i doleciałaś -gdzie trzeba, to wybacz, ale wszystko jest z w porządku... :-/
-
sporothrix
2009/04/19 21:20:55
Mam nadzieję, że już poleciałaś, a nie siedzisz ciągle na tym lotnisku :-). A jeśli jednak siedzisz i się nudzisz, to podniosę Ci trochę poziom adrenaliny pytając, dlaczego, na litość, nie poleciałaś z Reagana? Fakt, że bilety są odrobinę droższe, ale miałabyś bliżej, no i w razie zagadki: "pm, am - cóż to może znaczyć" :-), mogłabyś wrócić i poczekać w domu, czyż nie?
-
2009/04/19 21:32:11
lepiej p(m)óźno niż wcale
-
kakofonia
2009/04/19 22:31:28
Balaram, Hangai, oczywiście, że lepiej późno niż wcale i kiedyś tam dolecę i będzie ok. A na razie jestem z powrotem w moim mieszkaniu w Arlington, do którego zdecydowałam sie wrócić zmordowana jednak siedzeniem na wózku bagażowym (nie było jak oprzeć pleców). Do lotu nocnego mam jeszcze sporo czasu.

Sporothrix, tak to wygląda jak człowiek jest a) pozbawiony rozumu i b) stara się oszczędzać. Oczywiście niczego w sumie nie zaoszczędzę z powodu dodatkowych wydatków (np. na bardzo w nocy kosztowny dojazd z Indianapolis do Bloomington), a dodatkowo miałam wątpliwe atrakcje.

Całe szczęście, że brak rozumu nie oznacza braku poczucia humoru :D
-
sporothrix
2009/04/20 00:20:47
Całe szczęście :-). Powodzenia!
-
2009/04/20 07:06:29
no i miłego powrotnego...jak co to pisz;-}
-
tierralatina
2009/04/20 07:20:38
Spojrz na sytuacje z dobrej strony: zawsze lepiej tak, niz na odwrot przychodzisz na lotnisko wieczorem, a tam obsluga uswiadamia Cie, ze Twoj samolot odlecial rano... :)
Ja bylem kiedys jeszcze lepszy. Zameldowalem sie na lotnisku w Berlinie, po calonocnej jezdzie pociagami i busami z Polski, odstalem swoje do check-inu, a tam pani do mnie: nie ma pana na liscie pasazerow. Kompletnie zdebialem. E-ticketu oczywiscie nie wydrukowalem, wiec zupelnie bylem pozbawiony argumentow.
Pani byla na szczescie na tyle mila, ze zaczela mnie szukac w czelusciach systemow rezerwacyjnych. I znalazla... - Mam, jest pan-. -No widzi Pani!- tryumfowalem. Ale krotko. -Pan ma rzeczywiscie bilet na ten wlasnie lot. Ale dopiero jutro...-
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2009/04/20 10:46:27
Niczym jest zabawne roztragnienie przyrówując do nałogu papierrosowego. Czy fajki nie są terefe - jeśli nie, to dlaczego .... przyrówniując do zakazów wielu mniej szkodliwych uciążliwosci? :-)
-
2009/04/20 16:01:24
Zasadniczo mam wrażenie,ze problem z idiotami polega na tym, ze nawet jak coś bardzo głupiego zrobi to i tak będzie uważał, ze zrobił słusznie i będzie to poważnie uzasadniał ,no albo zwali na otoczenie...Tobie raczej to nie grozi. Tak swoja droga od razu nasuwają sie skojarzenia z polskim życiem politycznym...a Ty chyba na odwyku od tego,wiec ciiiiiii
-
2009/04/21 17:26:39
"Zastanawiam się, czy mam jakieś inne wytłumaczenie dla wyraźnych przejawów umysłowego otępienia"

.. podejrzewam, że wiesz, co czujesz, ale niekoniecznie celnie rozpoznajesz .. to, co opisujesz, nie jest przejawem umysłowego otępienia .. gdyby objawy pojawiały się z wieczora, to owszem .. te poranne świadczą o czymś innym, z czym sobie (chyba) świetnie ostatnio dajesz radę ..
.. nie byłoby kłopotów, gdyby zamiast uprzejmego policjanta, uprzejmej pani od listy pasażerów, przyjacielskiego wózka bagażowego i przesympatycznej kawki z papierosami, znalazł się w pobliżu jakiś życzliwy, dla przeciwwagi mądry kolega, który w odpowiednim momencie precyzyjnie pacnąłby Cię w garnek dla otrzeźwienia .. radzę się rozejrzeć czy nie chodzi gdzieś tam jakiś luzem .. idiotką to Ty kakofonia (wbrew chęciom) nie jesteś, ale masz kilka innych zalet, które się mężczyznom mogą podobać ..
-
2009/04/21 19:14:37
Najważniejsze, że nie opuściło Cię poczucie humoru:)


-
Gość: Agata, *.pools.arcor-ip.net
2009/04/22 14:17:02
I tak masz szczescie! kontrolerzy nie zawsze sa wyrozumiali, mi nawet filozofia w autobusach nie pomagala (do tego Wroclawscy kontrolerzy sa slynni ze swojej sympatii dla pasazerow, a o dobrych manierach juz nie wspomne, Austryjaccy i Niemieccy tez nie lepsi), dlatego przezucilam sie na rower. A te pomylki godzin i dni to chyba choroba zawodowa, ja kiedys usilowalam pojechac w piatek autobusem, ktory odjezdza w sobote...
-
Gość: korzon, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/04/22 17:12:10
Czy pocieszy Cię Kakofonio, że może być gorzej?

rok 2004 Korzon leci do Moskwy, jak zwykle z szaleństwem w oczach stawia się do checkinu w ostatniej chwili. Tym razem szaleństwo jest podwójne bo w nocy pekło akwarium i trzeba było ratować dom i zwierzaki.
K - Mam nadzieję że się nie spóźniłem?
Pani - Nie ale nie mogę Pana odprawić
K - O, B-oże, ale co się stało?
Pani - Pański lot jest jutro

rok 2006 K. leci do Monachium
W takcie boardingu pani przedziera bilet. ale tchnieta odruchem zerka na niego i wstrzymuje kolejkę.
Pani - Pan leci do Frankfurtu?
K - no nie - do Monachium, to musi Pan poczekać godzinę bo ten lot jest do Franfurtu
K - ..... dziękuję

i parę innych mniej lub bardziej zabawnych historii
Nie wspomnę o historiach z bagażem bo zebrałoby się na książeczkę pt "Dowcipy o Korzonie i samolotach"

PS Nie jestem filozofem :-)
-
2009/04/23 22:39:24
ejjj nooo...doleciałaś;-?
-
kakofonia
2009/04/24 00:35:09
dolecialam
tyle ze mam raczej okropny tydzien
-
2009/04/24 09:19:30
po każdej burzy przychodzi słońce...zatem szybkiego słońca zza chmur...powodzenia
-
Gość: cloe, 88.220.105.*
2009/04/27 11:40:19
no cóż nie jestes moim zdaniem idiotką tylko zapobiegłaś spóźnieniu sie na samolot.
-
pharlap
2009/04/27 14:51:22
No właśnie, różnica między a.m. a p.m. Kilka lat temu wracałem z wycieczki do Darwin do Melbourne. Na bilecie podana była godzina odlotu 2:00. Przespałem noc w hotelu a rano zajrzałem do recepcji spytać, jak dojechać na lotnisko. Spod hotelu będzie autobus tuż po północy - brzmiała odpowiedź. Jak to - po północy? No bo tu jest bardzo gorąco i wszystkie samoloty wylatują po północy, gdy jest trochę chłodniej. Cóż za dureń, przecież jak pisze godz 2:00, to jest domyślnie przed południem, mój samolot poleciał 8 godzin temu. Co gorsza, to miałem tani bilet i nie było mowy o żadnym przebukowaniu. Co lepsze, to wynająłem rower i większość dnia spędziłem zwiedzając Darwin i okolice. No i zostałem w hotelu na następną noc. Ale kazałem się obudzić przed północą.
-
2009/04/27 19:43:21
Zapraszamy do rozmowy! Serdecznie.
gender.blox.pl/2009/04/urodzinowo.html
-
anna_w_japonii
2009/04/30 19:21:42
Oj! Ale sie usmialam czytajac te wszystkie komentarze. Ja tez do najbystrzejszych nie naleze. Jednego razu mialam leciec do Charlotte, ale jakos zlapalam bilet na przyszly tydzien, na lot do gdzies indziej. Podchodze do check-in w Newark i szopka. Wiec chodzilam sobie od linii lotniczej do linii lotniczej mowiac to: Wiem ze lece dzis do Charlotte, ale nie wiem o ktorej godzinie i nie wiem jaka linia." W koncu chyba pani z Delty mi mowi: "tak znalazlam pania w komputerze. To jest dobra wiadomosc. Zla wiadmosc jest ze miala pani lot z JFK i pani samolot wlasnie wystartowal." LOL.
-
kakofonia
2009/05/01 03:36:02
Piekne te Wasze historie. I bardzo dla mnie pocieszajace ;-)
-
drakaina
2009/05/21 12:34:37
Mam pytanie całkiem na serio, wbrew pozorom: jakim cudem papierosy są koszerne (czy też może powinnam powiedzieć: dozwolone), skoro ich palenie szkodzi zdrowiu, a zatem pozostaje w sprzeczności z V przykazaniem? Podobne pytanie zadaję zawsze również palącym księżom i palącym praktykującym katolikom, ponieważ w głowie mi się nie mieści pokazywane na wszystkie strony przywiązanie do wartości i litery, a zarazem tak jawne ich lekceważenie.
-
Gość: , 66.208.61.*
2009/05/22 22:14:14
O ile wiem, palenie jest w judaizmie zakazane.
-
kakofonia
2009/05/22 22:14:53
to powyzej to ja, a nie zaden gosc...
-
drakaina
2009/05/23 00:02:07
O ile wiem, palenie jest w judaizmie zakazane.

W takim razie dlaczego masz pod ręką "także paczkę papierosów oraz zapalniczkę"? Niekoszerna kuchnia chińska (a propos innego wpisu) jest zdrowsza od palenia, więc jeśli łamiesz jakiś zakaz, to dlaczego akurat ten, który jest dobry dla zdrowia?
-
kakofonia
2009/05/23 18:43:33
Bo jestem palaczem, a nie spożywaczem chińskiej kuchni. I byłam palaczem zanim przeszłam konwersję.
Nobody's perfect.
-
drakaina
2009/05/24 00:24:16
No, muszę przyznać, że w kontekście Twojego zaangażowania w judaizm i konwersję, ta postawa jest dla mnie co najmniej dziwna. Rzucenie palenia byłoby jakimś wyrzeczeniem się, a nierzucenie go dlatego, że jest się palaczem - hmmm, jakoś dla mnie trąci, wybacz, hipokryzją w tej konwersji. Bo co za problem wyrzec się czegoś, co i tak jest mało ważnym aspektem życia? W ten sposób rozumując, mogłabym np. przejść na islam, bo nie lubię schabowych, szynkę jadam, ale nie muszę, a alkohol pijam na tyle rzadko i wybiórczo (źle mi działa na alergię), że pewnie też bym przeżyła. Ale ponieważ mam ładne włosy, to zrezygnowałabym z chusty - nobody's perfect.
-
kakofonia
2009/05/24 01:11:40
A dlaczego Twoim zdaniem konwersja mialaby sie laczyc z wyrzeczeniami? Judaizm nie jest religia wyrzeczen ani umartwiania sie.
Zakazy i nakazy zas - jak w kazdej religii - sa mniej i bardziej wazne. W judaizmie jest wiele rzeczy znacznie wazniejszych niz kwestia palenia lub niepalenia.
Zaden z rabinow, ktorych znam - a znam roznych, od ortodoksyjnych po liberalnych - nie mial problemow z moim nalogiem. Ja zas mam znacznie wazniejsze sprawy na glowie niz akurat ta.
-
kakofonia
2009/05/24 01:16:50
Przy okazji - wiecej informacji na ten temat (rowniez o wielosci pogladow halachicznych odnosnie palenia - tutaj: www.fzp.net.pl/614_23.html
-
Gość: Ela, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/22 10:54:29
dzieckonmp.wordpress.com/2010/03/28/spor-o-kosciol-otwarty/#comment-1913
-
Gość: Ela, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/22 10:56:13
www.ankietka.pl/ankieta/38738/miejsce-kobiety-w-religii.html