Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Podziękowania

O ile pamięć mnie nie zawodzi, rok temu zignorowałam zupełnie ów ważki moment, w którym wybiła na zegarach północ, rok 2008 dobiegł końca, a rozpoczął się żegnany właśnie rok 2009. Poszłam spać wcześniej i koniec. Nie przypominam sobie, żebym wobec tego roku miała szczególne oczekiwania (staram się w ogóle unikać szczególnych oczekiwań wobec kogokolwiek i czegokolwiek, choć czasem mi nie wychodzi). Może powinnam była je mieć. Może gdybym je miała, 2009 okazałby się lepszy.

Okazał się taki, jaki się okazał. Summa summarum, jak zwykł mawiać mój Tata, okazał się szary, tj. złożony z czarnych nici bólu i żałoby, z białych nici drobnych sukcesów i małych radości i z szarych nici zwyczajności. Wszystkie splecione razem na niewidzialnej osnowie czasu stworzyły dywan, który dziś bez większego żalu zwinę i zarzucę na ramię, by odnieść do kąta, w którym składam wszystkie upływające lata. Kąt nie jest zakurzony, bo dość regularnie do niego zaglądam. Na ten ostatni dywan spoglądać będę zapewne częściej niż na inne.

Kiedy moja religijność szukała dla siebie jakiejś bliżej określonej formy (żadna materia bez formy istnieć nie może, jak wiemy), miałam zwyczaj wypowiadania krótkiej modlitwy o północy w noc sylwestrową:

Dzięki Ci Panie za Twe hojne dary, dzięki za dobrodziejstwa, którym nie masz miary.

Powinnam była oczywiście mówić "Czego chcesz od nas Panie...", ale nie chodziło mi ani o zadawanie retorycznych pytań, ani o zachowanie wierności oryginałowi. Chodziło o wyrażenie wdzięczności.

Frazy tego rodzaju brzmią czasem zupełnie nieznośnie. Są napuszone. Pretensjonalne. "Za jakie dobrodziejstwa i za jakie hojne dary do ciężkiej cholery?!" - ma się czasem ochotę wrzasnąć - "Jeśli to są Twoje dary, to je sobie zachowaj". A jednak te słowa do mnie wracały. Może stąd właśnie, z jakiegoś bliżej nieokreślonego poczucia wdzięczności wzięła się moja religijność? Niewykluczone, że potrzebowałam tę wdzięczność skierować pod adresem konkretnego choć nieuchwytnego zarazem bytu. Jeśli tak było, to rację miał William James twierdząc, że ostatecznie to nasze najgłębsze potrzeby decydują o kształcie naszej rzeczywistości.

W tym roku powtórzę tę krótką modlitwę. Podziękuję w szczególności za ludzi, których w życiu spotkałam, bo pod tym względem jestem - co stwierdzam raz po raz - niebywałą wręcz szczęściarą. Podziękuję również za Was, drodzy Czytelnicy, których nie zniechęciły nawet długie okresy milczenia na tym blogu.

Lepszego roku.

czwartek, 31 grudnia 2009, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Puste miejsce przy stole

    Mój Tata ogromnie lubił płytę, z której pochodzi ta kolęda. A kolęd zaczynał słuchać gdzieś w połowie listopada.Oby ciepłe, dobre wspomnienia wypełniły dziś wie

  • Szynka po żydowsku

    Łono ojczyste odwiedzane po dłuższej nieobecności wydaje się zarazem znajome i jakoś obce. Myśl to tyleż głęboka, co ogólnikowa zupełnie i w sumie niewiele mówi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/01/01 09:37:48
Wszystkiego dobrego, lepszego, radosnego na Nowy Rok!
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2010/01/01 11:58:13
Jeśli ktoś komuś ma dziękować - to raczej ja (wierny czytelnik) Tobie Kakafonio za możliwość poznawania... i przebywania z fajnym Człowiekiem.
Szarzyzna sama w sobie jest elegancka - bywa też na dłużej piękna.
DOBREGO ROKU dla Ciebie!
-
Gość: halina, *.chello.pl
2010/01/05 22:52:01
Powtórzę za Gościem:Klu, bo i po co dla tej samej myśli szukać koniecznie innych słów,
skoro są już - te najtrafniejsze - gotowe:
"Jeśli ktoś komuś ma dziękować - to raczej ja (wierny czytelnik) Tobie Kakafonio
za możliwość poznawania... i przebywania z fajnym Człowiekiem."
-
pulvis
2010/01/08 16:47:33
To mało znana, ale jednak tradycja. Mam na myśli podziękowanie Panu Bogu za mijający rok. Kiedyś 31.12. wpadłem po południu do kościoła, a tam własnie ludzie dziękowali Bogu za miniony czas.
Następnego dnia (1.01.) jest zaś czytane błogosławieństwo z Księgi Liczb (z Tory) "Niech Pan rozpromieni nad Tobą swoje oblicze i Ci błogosławi"...