Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
"Pakt z diabłem" - Pat Robertson i teodycea

Pat Robertson to ogromnie barwna postać amerykańskiej sceny publicznej. Urodzony w 1930 roku założyciel Christian Broadcasting Network i przedstawiciel amerykańskiego bardzo konserwatywnego chrześcijaństwa opowiada światu o panu Bogu i Ewangelii za pośrednictwem telewicji. Dość regularnie staje się również przedmiotem większych i mniejszych kontrowersji, szczególnie kiedy w prowadzonym przez siebie programie 700 Club przedstawia milionom (wedle Wikipedii CBN nadawane jest dziś w 180 krajach) swoich zwolenników rozmaite interpretacje bieżących wydarzeń. Teraz postanowił powiedzieć coś na temat tragedii na Haiti.

Coś się wydarzyło dawno temu na Haiti i ludzie mogą nie chcieć o tym mówić. [Haitańczycy] Byli pod władzą Francuzów, wiesz, Napoleon III i ktoś tam. Zebrali się razem i zawarli pakt z diabłem. Powiedzieli 'Będziemy ci służyć, jeśli pomożesz nam pozbyć się księcia'. Prawdziwa historia. I diabeł powiedział 'W porządku'. I wypędzili Francuzów. Haitańczycy się zbuntowali i jakoś się wyzwolili. Ale od tego czasu ciągle spadały na nich jakieś nieszczęścia.

Tyle głębokiej analizy historycznej ze strony Pata Robertsona. Oczywiście nie o analizę ruchu wyzwoleńczego jednak tu chodzi, ale o religijną interpretację straszliwej katastrofy. Wyjaśnienie jest jasne - pakt z diabłem. W domyśle - teraz pan Bóg Haitańczyków za pakt ów każe.

Zawrzało natychmiast w amerykańskiej blogosferze, na Facebooku i Twitterze. Słowo "skandal" odmienianie byłoby przez wszystkie możliwe przypadki, gdyby język angielski przypadki miał.

To nie pierwsza tego rodzaju wypowiedź Robertsona. Po zamachach 11 września telewizyjny ewangelizator zwrócił się na antenie wprost do Boga:

Zgrzeszyliśmy przeciwko Bogu Najwyższemu, na najwyższych szczeblach naszej władzy. Wsadziliśmy palec w Twoje oko. Sąd Najwyższy obrażał Cię raz po raz, Panie. Zabrali Biblię z naszych szkół. Zabronili małym dzieciom się modlić. Odebrali wiedzę o Bogu, jak tylko mogli i teraz różne organizacje przyszły do sądu, żeby usunąć wiedzę o Bogu z publicznej sceny Ameryki.

Roberston w swoich poglądach nie jest osamotniony. Podzialają je nie tylko, jak można podejrzewać, jego wierni widzowie i fani. Podobne głosy można usłyszeć także w innych religijnych rejonach. Na przykład w ultraortodoksyjnym judaizmie.

Kiedy Nowy Orlean został zdruzgotany huraganem Katrina rabin Owadia Josef oświadczył, że jego mieszkańcy musieli zgrzeszyć przeciwko Bogu. Nie snuł żadnych teorii na ten temat, grzechów nie wymieniał i nie sugerował żadnego paktu z diabłem, ale ostatecznie odpowiedź na pytanie o przyczynę kataklizmu podał podobną - grzech. Gdzie jest cierpienie, jest kara. Gdzie jest kara, tam był grzech.

Tego rodzaju wypowiedzi mogą budzić skądinąd zrozumiałe oburzenie. Trudno jednak zaprzeczyć temu, że sposób myślenia, którego są wyrazem, ma swoje miejsce w żydowskiej tradycji. W Talmudzie R. Ammi stwierdza stanowczo:

Nie ma śmierci bez grzechu i nie ma cierpienia bez grzeszności. [Szabat 55a]

Są takie konstrukcje świata, które praktycznie wykluczają istnienie tego, co większość z nas nazywa naturalnymi katastrofami - takie, wedle których, nawet za taką, pozornie "naturalną", katastrofą stoi Bóg czy inna transcendentna siła. Istotnie, jeśli przyjmiemy, że Bóg w ogóle w naszą rzeczywistość ingeruje, to ciężko będzie nam znaleźć dobre argumenty na rzecz przekonania, że owszem ingeruje, ale tylko wtedy i tylko w taki sposób, jaki nam się podoba.

Z ideą Boga czyniącego coś, co w naszych oczach jest okrutne, mamy jednak duży problem. Czasem zastanawiam się, czy rzeczywiście nie ulepiliśmy sobie Boga takim, jakim chcemy Go widzieć. Tak sugerował Feuerbach - człowiek wziął te cechy własne, które sobie najbardziej ceni i rozdymając je do nieskończoności stworzył z nich Boga. I teraz siedzi sobie taki dobrotliwy Starszy Pan o ciepłym spojrzeniu na wielkim tronie daleko w chmurach...

Może powinniśmy przemyśleć naszą ideę Boga mając w pamięci słowa proroka:

Ja tworzę światło i stwarzam ciemności,
sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę.
Ja, Pan, czynię to wszystko. [Iz 45:7]
czwartek, 14 stycznia 2010, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Dziś post

    Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.Wedle tradycji 17 tamuz Mosz

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/01/14 23:03:15
Pan Bóg surowy sędzia z podkrążonymi oczyma od wieków wpatrzony w biedną Ziemię w otoczeniu pełnych strachu wyznawców i aniołów , którzy modlą się do Niego aby Ich nie pokarał ...życie wieczne naprawdę jawi się w dość nieciekawych barwach . Pan Bóg-jeśli jest - ma z pewnością dużo cieplejsze i ciekawsze życie , a li-tylko Ziemia i nasze życie raczej z pewnością nie jest centrum Jego uwagi . Być może to nam się wydaje ,ze jesteśmy pępkiem wszechświata .A świat niesie ze sobą i uśmiech [jak ta Twoja fotka w poprzednim wpisie ] i łzy ...ale ostatecznie to wszystko jest tymczasowe , przemijające ...osobiście skłaniam się do tego ,ze sami sobie tworzymy nasze przeznaczenie w cyklu samsary [no nie znajduję innego wytłumaczenia] dajemy cierpienie - odbieramy cierpienie , dajemy dobro-odbieramy dobro, a przy okazji może czegoś się uczymy ... a czy jest za tym wszystkim Wieczna Rzeczywistość ?Wierzę ,ze tak i mam głęboką nadzieję ,ze nie wygląda ona tak jak głoszą co poniektórzy kaznodzieje[z naciskiem na strach i sąd] Ale poniekąd rozumiem ludzi , którzy odrzucają jakąkolwiek religijność , a tym bardziej jeśli budowana jest na strachu .
-
2010/01/15 06:56:59
.. wnuczko Abrahama!? ..

On sam zaś Pasterz, lecz o rękach gładkich
W zapasach wołał: Łamiesz moje prawa
I żądasz jeszcze abym sam z nich zakpił
Ciebie co bluźnisz, grozisz, błogosławił!

.. nie wiem, na ile jesteś świadoma tego, że w części komentarza odautorskiego przejmujesz manierę wszystkich kaznodziejów świata - wypowiadania się za wszystkich tu obecnych .. czyżbyś miała ambicję, kiedy już skończysz tę swoją amerykańską wersję judaistyki i staniesz się prawdziwą rabinią, zostać jednocześnie takim antyPatem Robertsonem, skrajną antytezą dla Owadii Josefa i w zasadzie dla wszystkich duchowych nauczycieli głoszących, że Bóg to samo dobro; stać się czymś, czym dla chrześcijaństwa jest Anton Szandor LaVey i głosić misję odrzucenia teodycei na rzecz spoglądania w twarz niesprawiedliwego Boga - zabójcy? ..
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2010/01/15 12:30:12
Nic dodać nic ując - wszak to Bóg stworzył m.inn. płyty skorupy ziemskiej i przyrodnicze prawa kierujące ruchami tektonicznymi... stworzył też grzesznych ludzi i był za słaby by wyeliminować koterię Samoela ksiecia ciemności. :)
Jak odczytaćTwoją notkę? Zrozumiałem, że zgadzasz się co do zasady z Patem Robertsonem? .. i zrobiło mi się jakoś przykro.
-
kakofonia
2010/01/15 15:07:23
Naprawdę wypowiadam się za wszystkich tu obecnych (tu tzn. gdzie?)? Wydawało mi się, że wypowiadam się we własnym imieniu wyłącznie, jak we wszystkich wpisach. Ale może nie... Kiedy mówię o czymś, co przynajmniej umownie postrzegam jako kulturę, używam liczby mnogiej, bo piszę o czymś, co obejmuje, jak myślę, nie tylko mnie.

Klu, nie wiem, czy się zgadzam co do zasady z Robertsonem czy Owadią Josefem. W każdym razie jeszcze nie wiem. W pierwszym odruchu takie wypowiedzi budzą mój jednoznaczny sprzeciw, ale jak się dłużej zastanowię, to nie wiem, sama nie wiem...

A w notce chodziło mi tylko o to, że być może Bóg - podobnie jak świat - nie spełnia naszych oczekiwań wobec niego. Że być może ma sobie elementy, które - jak mi się wydaje - w naszej kulturze w znacznej mierze ukształtowanej przez idee humanistyczne są trudne do zaakceptowania.

Tak, może Bóg bywa okrutny wedle humanistycznych kategorii. I co teraz?
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2010/01/15 17:12:25
i co teraz?
""Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia,

niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy:

nadzieję, sen i śmiech." / Immanuel Kant /"

Osobiscie nie mam wątpliwosci z "co teraz?".... albowiem człowiek stworzył Boga.
-
Gość: infrat, *.adsl.inetia.pl
2010/01/16 02:26:48
Ja czasem się zastanawiam, czy w świetle takich wydarzeń, nie trzeba przybrać jakiegoś bardziej całościowego patrzenia. Do czego piję? W tym wszystkim, co na przestrzeni wieków się działo - w tym, co bierzemy za katastrofy, ale i w tym co bierzemy za blaski, triumfy - jest jakaś niepojęta równowaga, która sprawia, że ta kupa pierwiastków jakoś się trzyma od 13,7 miliardów lat.
Punkt widzenia, sugerowany przez humanizm jest dość jasny. Ciężko się rozwodzić nad tym, czy klęski, które nas dotykają są w istocie klęską, czy może jednak błogosławieństwem. Ale jednak ciężko nie ulec wrażeniu, że świat jest dość logiczny.
-
2010/01/16 08:24:11

.. ok .. bo już się niepokoiłem .. "tu obecni" to nie my-anonimowi czytelnicy, którzy powinniśmy przemyśleć naszą ideę Boga, tylko szerszy ogół wyznawców stereotypowych wartości religijnych, koniecznych do zweryfikowania ..

.. zazwyczaj używanie pierwszoosobowej narracji zbiorowej cechuje królów, wieszczów, działaczy związkowych, niektórych polityków, zwłaszcza prezydentów przemawiających oficjalnie .. przypadki psychologiczne pominę .. w kwestiach religijnych za wszystkich wypowiadają się kaznodzieje .. zamiast motać w poprzednim wpisie, powinienem spytać wprost, bo nie doczytałem wcześniej - czy jawnie lub w skrytości serca myślisz o tym aby w przyszłości zostać kontrowersyjną kaznodziejką, by ratować prawicową stronę ludzkości od pomroków stęchłej nienowoczesności lub w jakimś innym celu? .. oczywiście, jeśli pytanie jest zbyt osobiste - odpowiadać nie musisz ..
-
2010/01/16 22:26:11
i co teraz?
" Wtedy więc tylko naprawdę żyję, gdy szukam Boga, gdy go czuję. A więc, żyj! powiedziałem sobie, i szukaj Boga!... ".
Tołstoj
osobiście mam coraz mniej wątpliwości ,że życie, świadomość to nie tylko bezduszna gra atomów, a wszechświat , prawa nim rządzące , wschody i zachody słońca nie są dziełem przypadku ale za tym stoi świadomy Bóg i że powrót , zwrócenie się ku Niemu jest ostatecznym celem tej ziemskiej egzystencji- tak jak powrót do ciepłego,dobrego domu po długiej , męczącej tułaczce...kurcze to nie jest kwestia słów , czasami to można poczuć w modlitwie .A że czasami chcemy Go odrzucić i o Nim zapomnieć ,wtedy daje nam wolność ale zarazem są nad nami pewne ogólne prawa [tak jak w państwie]i ot po prostu włóczymy się dalej odpowiadając jednocześnie za swoje uczynki. I pewnie jak świat światem będą osoby o teistycznych i bardziej materialistycznych poglądach .

A tak swoją drogą jeśli jest tak jak pisze Klu - to ostatecznie...tzw. prawda, przekonania jakie mają znaczenie...wszystkich niezależnie od tzw. poglądów, wątpliwości , czy ich braku spotka to samo przeznaczenie...niczym w wierszu Brzechwy ...kosmiczna zupa ;-) A swoją drogą byłoby to naprawdę na swój sposób niezwykłe - martwa,tępa materia, nagle, w zupełnie przypadkowy sposób , tworząc pewne wiązania atomowe, na pewien czas roziskrza świadomością. Pisze książki, tworzy poezję , ,próbuje zrozumieć samą siebie , jakieś atomowe cząstki myślą o sobie ,że są Polakiem ,Żydem , czują dumę gdy tytułuje się je profesorem, jednych uważa za głupich, innych za mądrych,dobrych , złych ... a potem znowu pogrążają sie w bezładzie i chaosie rozdygotanych cząstek atomowych i powraca do naturalnego stanu nieświadomości tępej materii, naprawdę niezwykłe
-
kakofonia
2010/01/17 04:52:52
Motyle, nie, nie mam takich marzeń, a przynajmniej - nie jestem ich świadoma. Nie marzę o ratowaniu żadnej strony ludzkości przed czymkolwiek. Moje marzenia są na znacznie mniejszą skalę... Np. więcej pieniędzy i mieszkanie z balkonem, żebym mogła na nim mieć dużo kwiatów.

Infrat, tak, taka całościowa czy zdystansowana perspektywa czasem bardzo się przydaje. Tylko że niestety okazuje się kompletnie do niczego i bezradna, gdy stanę wobec cierpiącego człowieka. Co mam mu powiedzieć? Że to wszystko służy jakieś ogólnej harmonii? Leibniz tak próbował argumentować i aż mnie szlag trafia, jak go czasem czytam.

Podoba mi się ta kosmiczna zupa. I przypomniało mi się opowiadanie Lema - czy to były pudełka czy beczki, którym się wydawało, że żyją? Jedna myślała bodaj, że jest księdzem czy coś takiego.
-
Gość: , 193.164.157.*
2010/01/22 18:02:23
Z ewangelii Łukasza 13,1-5:
W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział:
«Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam* i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».
Drogi Boga nie są naszymi drogami. Bóg jest święty, inny niż my, co oznacza, że wymyka się możliwości zrozumienia przez człowieka. Wiara oznacza m.in. to, że wierzę, choć nie rozumiem.
Znamienne jest jednak napomnienie Jezusa: jesli się nie nawrócicie podobnie zginiecie. Ukryta tu jest jakby sugestia, że prawdziwa zażyłość z Bogiem oddala tego typu, tragiczne zdarzenia...
Również w Torze Abraham targuje się z Bogiem, by nie niszczył miasta, bo a nuż żyją tam sprawiedliwi. Bóg przystawał na jego argumenty: "Jeśli znajdziesz tam sprawiedliwych to nie dopuszczę do zniszczenia"...
Coś w tym jest!
-
2010/01/24 04:35:49
Dzięki za ten wpis. Dobrze, że informuje się o takich "wystąpieniach" różnych oszołomów religijnych.
-
Gość: , 80.54.67.*
2010/01/24 08:33:30
Nie marzę o ratowaniu żadnej strony ludzkości przed czymkolwiek. Moje marzenia są na znacznie mniejszą skalę... Np. więcej pieniędzy i mieszkanie z balkonem, żebym mogła na nim mieć dużo kwiatów.

.. ok nie pytam więcej .. ale i tak traktuję to jako unik ..