Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Z dawnych czasów

Najlepiej zacząć nowy rok od odrobiny poezji. I to romantycznej, a jednocześnie zakorzenionej w rzeczywistości czasu, w którym powstała.

On i Ona – ballada współczesna

Noc ciemna w koło,
Wiatr zimny dmucha.
Na skrzydłach zimy
gra zawierucha.
W poświstach wiatru
jęk straszny kona.
Słuchajcie dzieci –
Był on i ona...

Ona – urocza córka rzeźnika,
On – tyrał w Społem za izwoszczika.
Obcych klasowo miłość szalona
rzuciła sobie wzajem w ramiona.

Jej groził ojciec,
Matka krzyczała,
Egzekutywa
z nim rozmawiała.
Nic nie pomogło,
w miłości trwali,
Aż z tej miłości
powariowali.

Powariowawszy – raz nocką czarną
wspólnie otruli się pod latarnią.
Teraz za karę, losu wyrokiem,
snują się jęcząc z wiatrem i mrokiem.

(Napisane we wrześniu 1985 roku)

Wiersz ten napisał mój Ojciec, który w przeszłości miewał napady poetyckiej - czy rymokleckiej - weny i od czasu do czasu popełniał krótkie utwory mową wiązaną.

Pozbawiony był ambicji poetyckich, obdarzony zaś, baruch Haszem, poczuciem humoru. Poczucie humoru walczyło o przetrwanie uparcie, ale zdawało się przygasać wraz z upływem czasu i zmianami w otaczającej Tatę rzeczywistości. A rzeczywistości tej nie lubił. Jakkolwiek doceniał demokrację, to fanem kapitalizmu być nie potrafił - lewicowa wrażliwość podsuwała mu pod oczy obrazy ludzi biednych, głodnych, cierpiących, wykluczonych. Poczucie humoru okazało się siłą niedostateczną, by widoki te złagodzić. Równocześnie życie domagało się, by pracował coraz więcej i więcej. Stąd też czasu na mowę wiązaną było coraz mniej.

Lecąc do Polski miałam zamiar odkopać w Tatowych papierach pisane przez niego wierszyki. Zachowało ich się zaledwie kilka. Czy napisał więcej? Prawdopodobnie. Na szczęście te, które pamiętałam, okazały się czekać na mnie schowane starannie pomiędzy innymi papierkami i karteluszkami. Pomyślałam, że podzielę się przynajmniej tym jednym.

sobota, 02 stycznia 2010, kakofonia

Polecane wpisy

  • Napisów końcowych nie będzie

    Bywa czasem tak, że "konieczność istnienia trudna jest do zniesienia", jak śpiewał swego czasu Grzegorz Turnau. Trzeba wtedy zmobilizować resztki energii i skup

  • Puste miejsce przy stole

    Mój Tata ogromnie lubił płytę, z której pochodzi ta kolęda. A kolęd zaczynał słuchać gdzieś w połowie listopada.Oby ciepłe, dobre wspomnienia wypełniły dziś wie

  • Szynka po żydowsku

    Łono ojczyste odwiedzane po dłuższej nieobecności wydaje się zarazem znajome i jakoś obce. Myśl to tyleż głęboka, co ogólnikowa zupełnie i w sumie niewiele mówi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
panna_freud
2010/01/02 18:25:51
Piekny wiersz . Tak bardzo odzwirciedla owczesna rzeczywistosc. . Dziekuje , ze sie nim podzielilas.
-
2010/01/03 08:42:38
Pamiętam, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem,
Świat był bardzo ogromny i bardzo był obcy.
Patrzyłem się na życie ciekawie, z radością
I rosłem upojony tej ziemi wielkością.
Gdy wróciłem niedawno z dalekiej podróży,
Świat mi się bardzo zmniejszył i stał się nieduży.
Gdy byłem małym chłopcem, nie znałem cierpienia.
Miałem serce spokojne i czyste marzenia.
Ale im bardziej rosłem i im dłużej żyłem,
Tym częściej byłem smutny, bardziej się martwiłem.
Dzisiaj wiem, jak się skończy ta gra nierozumna:
Smutek-większy od serca, świat-mniejszy niż trumna.
Słonimski

-
kakofonia
2010/01/03 11:05:57
:-) A która Panna Freud, że spytam przy okazji? Anna?

Balaram, dzięki. Ja strasznie lubię Słonimskiego! I wiersze, i felietony. Ulubiony wiersz ma chyba tytuł Nocturn i leci jakoś tak:

Jak ksiądz, co wiarę stracił, a jeszcze powtarza
Słowa niegdyś mu święte, klęcząc u ołtarza,
I panuje nad wiernych rozmodlonym tłumem
Już nie łaską radosną lecz smutnym rozumem,
Tak ja te słowa składam, powtarzam nieszczerze,
Święte słowa młodości, w które już nie wierzę...

I dalej, choroba, nie pamiętam... Jednym z tych słów jest Postęp na pewno. Niestety nie mam pod ręką nigdzie wierszy Słonimskiego.

Ktoś pamieta, jak ten wiersz dalej idzie?
-
panna_freud
2010/01/03 11:46:03
Nie. To konto powstalo stosunkowo niedawno. Alicja.
-
2010/01/03 17:08:57
Piszę:wiara , i z świętych ksiąg, praw i kodeksów
Czytam własną świadomość jak sumę refleksów,
Piszę:postęp , i widzę jak wciąż zmienny płynie
Strumień zdarzeń i w pustce nienazwanej ginie.

I piszę słowo:życie, i widzę, jak fala
Drgań materii nadbiega i jak się się oddala.
Piszę: rozum i miłość, i w tle za słowami
Swiatła szukam a tylko mrok mam za oczami.
I na próżno tą ciemność chcę wygnać sprzed powiek,
I nie mam innej broni jak to słowo : człowiek.

tytuł -słowo



-
2010/01/03 17:19:20
ps
słowa...

jeśli ja miałbym dać ulubiony [ choć przyznam... Słonimskiego jedynie po łebkach] to byłby ten fragment

...
Nie o władzę nad światem,
Ale o to, by latem
Z książką usiąść pod starym jaworem,
Słuchać wiejskich pogwarów
I brzęczących konarów,
Koni rżących na łąkach wieczorem.

Nie by rządzić innymi,
Lecz by w domu z swoimi
Sprawiedliwie przełamać się chlebem.
Wyjść na drogę i czyste
Witać niebo gwiaździste
I spokojnie móc spać pod tym niebem.

...
To niewiele, a przecież to wszystko.

a tamten po prostu skojarzył mi się z Twoim wpisem ....
-
kakofonia
2010/01/03 19:50:44
Dzieki Balaram! Tak, Nocturn byl jakos inaczej, ale juz nie pamietam. Dreczy mnie galopujaca skleroza jakas... Bardzo Ci dziekuje. A wiesze - wszystkie trzy - piekne. Slonimskiego mozna czytac nieustannie.
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2010/01/03 21:40:36
a Nokturn "szedł" tak:
"Srebrna gwiazdka zadrgała na niebie.
Pachnie rosa, benzyna i bzy.
Przytuleni idziemy do siebie
I ja czuję to samo co ty.

Słyszysz, wiatr, lekki wietrzyk szeleści,
Ale minie za chwilę już wiem.
Wiem, że spokój, co płynie po mieście,
Jest nieprawdą i tylko jest snem.

Jeszcze teraz idziemy złączeni.
Usta czule otula nam mrok.
Nagle drgniemy we śnie obudzeni,
Jakby w pustkę we śnie trafił krok.

I znów dalej będziemy szli razem,
Lecz te więzy, ten łańcuch już pękł

W dwa ogniwa ciążące żelazem,
W te dwa serca, które czują lęk.

Nic się przecież, nic nie zmieniło.
I wiem wszystko, i czuję jak ty,
Lecz osobno serce mi zabiło
I osobno serce twoje drży."

do usług :-)
-
Gość: Amparo, *.toya.net.pl
2010/01/04 07:14:24
Dziękuję za wiersz Twojego taty.
A Słonimskiego właściwie nie znam :( a po Waszych wpisach widzę, że powinnam to jak najszybciej nadrobić.
-
2010/01/04 09:27:56
gorzej byłoby gdybyś pamiętała dokładnie tytuł i wszystkie zwrotki , a niedajboże jeszcze datę i co poeta miał na myśli...zdecydowanie lepiej , a już na pewno bardziej poetycko pomylić tytuł , zapomnieć ostatnich wersów...
-
pulvis
2010/01/05 11:40:40
Wiersz o mezaliansie oddaje społeczne rozdarcia dogorywające w PRL, które na 1989 r. na nowo ożywają, choć juz w innym stylu. Przed 1989 r. było mroczno i biednie, szaro i nijako, ale miłość w tych okolicznościach mogła bardziej smakować...
-
Gość: ola, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/05 16:51:04
kakofonia, jaka piękna pamiątka! dziękuję, że się nią podzieliłaś.
-
2010/01/05 20:34:59
jak już jakoś tu wszedł pan Słonimski...to tak na zakończenie...

Po latach, które miną,gdy już będziesz duza,
Gdy po świecie zmienionym będziesz chodzić sama,
W jakiś ranek jesienny jęknie Zamku brama,
Wejdą ludzie i staną na środku podwórza.

I sądzić będą czyny, gniew miarkując święty,
Nowe prawa ogłoszą, zburzą stare gmachy,
Ściany ze szkła zbudują i gwiaździste dachy,
A twój dom zostanie na zawsze nietknięty.

Nie zmieni się ten fotel ani stare biurko,
Cień rąk nad białą kartką papieru zostanie
I cień Ojca ogromny, rosnący na ścianie,
Kiedy w nocy pochylał się nad śpiącą córką.

Na czole Twym jak gwiazda świeci pocałunek
Ust Jego , co ku Tobie schylały się nisko.
W jakikolwiek dom wejdziesz , gdy szepną nazwisko,
We wszystkich oczach błyśnie miłość i szacunek.

Utul Twoje łzy, Anno-ucichnij,Moniko,
Nie płakać Wam już dłużej w dostojnej żałobie,
Choć umarł Mąż i Ojciec, lecz został na grobie
Wiatr, który nas owiewa rosnącą muzyką.



-
panna_freud
2010/01/06 21:50:29
INWOKACJA

Wystarczy tylko spać, a czas przemija.
Wystarczy tylko zamknąć oczy,
A już prześlizgnie się jak żmija
Lub wielkim czarnym skokiem skoczy.
Wystarczy tylko spać, a czas przemija.
Spać? Może marzyć? Czyż nie jest szlachetniej
Snem nazwać życie? W cichy wieczór letni,
Gdy blade gwiazdy błysną na błękicie,
Gdy powtórzone srebrem w morzu się rozpalą,
Rozmawiać ze wspomnieniem jak Tetyda z falą?
Czyż wytłumaczyć można kolorami
Związek uczuć i myśli, całą ich zawiłość,
Nieporadnymi czyż można słowami
Obudzić przeszłość, jak się budzi miłość?
Jeden ułamek senny i odprysk marzenia
Gdybyś zapragnął przeżyć razem ze mną do dna,
Musiałbyś wiedzieć wszystko, wszystko czuć to samo
I znać historię każdego westchnienia.
Wybierz dzień najpiękniejszy z minionej młodości,
Przez to wspomnienie przesącz powolutku
Melodię wiersza, aż na dnie czułości
Zostanie ci na sercu wonny osad smutku.
Nie. Potrzebne do tego są ćwierć, pół ćwierci słowa.
Czarne klawisze, których nie zna mowa.
Więc spać i marzyć. Zatrzasnąć jak wieko
Własny świat myśli i wyrzec się męki
Uczuć splątanych w nieporadne dźwięki,
Życia jak miasta słuchać, co szumi za rzeką.
Więc marzyć. Spać. A może jest jednak szlachetniej
Gniewnym słowem rozpaczy rzucać jak pociskiem
I być tą gwiazdą raczej, która w wieczór letni
Nie świeci, ale niebo przekreśla swym błyskiem.
-
Gość: poruszony, *.adsl.inetia.pl
2010/03/22 00:21:22
Ludzie kochani, jak to pięknie, że w dzisiejszych czasach wszechobecnej pop-kultury potraficie rozmawiac ze sobą przez poezję, czy raczej poezją. Przez przypadek trafiłem na waszą wymianę myśli za pomocą Słonimskiego, aż łza mi się kręci ze wzruszenia, bo dawno, dawno temu czytałem te wiersze, a teraz po latach, gdy jestem juz dorosły -ponownie do mnie przemawia całą głębią przekazu. Piszcie więcej- co jakiś czas postaram sie tu zajrzeć, bo warto :)

Dojrzała poezja przetrwa próbę czasu, jak pisał K.I.Gałczyński:
...bo potrzebny jest czas na dojrzewanie,
bo Euterpe, muza to nie mechaniczny zając,
to dąb co rośnie wolno, to liście co spadają....
poro melancholijna, oczu oczarowanie