Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Celebrate EveryBODY

Rzadko sięgam po nasz studencki dziennik, gdyż zwykle niewiele jest w nim do czytania. Ostatnio jednak moją uwagę zwrócił tytuł na pierwszej stronie - "Celebrate EveryBODY Week".

Z artykułu dowiedziałam się, że luty jest miesiącem narodowej świadomości zaburzeń diety. Ta informacja zaciekawiła mnie jednak znacznie mniej niż fakt, że na mojej uczelni miał właśnie miejsce "Celebrate EveryBODY Week" czyli Tydzień Celebrowania Każdego Ciała.

- Co ty na to, moje ciało? - spytałam.

Zbliża się przerwa wiosenna. Tydzień wolny od zajęć, który wielu studentów spędzi daleko od Bloomington, w jakimś ciepłym miejscu, najlepiej z plażą i palmami. Studenci zrzucą ciepłe swetry i zimowe kurtki, zostawią w szafach czapki oraz rękawiczki i zaczną wciskać swoje ciała w kostiumy kąpielowe. Na kampusie są specjaliści od dobrego samopoczucia studentów. Ich zdaniem ów nadchodzący tydzień plażowej laby może wpędzić wielu studentów w stres typu "o matko, przytyłem i wyglądam okropnie!" Aby temu zaradzić zorganizowano Tydzień Celebrowania Ciała, a zestresowanych studentów zachęcano do tego, by polubili swoje ciała niezależnie od rozmiaru ubrań, którymi je okrywają.

Trudno mi powiedzieć, czy ta troska bardziej mnie wzruszyła czy rozbawiła. Próbowałam sobie przez moment przypomnieć, czy moja pierwsza alma mater kiedykolwiek wykazała tak wiele zainteresowania i troski o moje samopoczucie psycho-fizyczne. Ujrzałam oczyma wyobraźni wielki transparent nad bramą UW: "Pokochaj swoje ciało!" i zaczęłam chichotać w sposób niekontrolowany.

Tydzień Celebrowania jednak zobowiązuje. Postanowiłam się przyjrzeć moim nawykom żywieniowym. Niczego ciekawego się tam nie dopatrzyłam. Warzywa i warzywa, a do tego jeszcze trochę warzyw i owoców. Postanowiłam poszukać innego sposóbu na to, by okazać memu ciału mój ciepły do niego stosunek. Zabrałam je na basen.

- No dalej, ciało kochane, potrafisz, potrafisz - zachęcałam je do dalszego wysiłku w przyjemnie chłodnej wodzie basenu. Ciało wciągnęło nosem sporo wody podczas kolejnej nieudanej próby płynięcia prawidłowym kraulem. Ciało stanowczo woli żabkę, więc wróciłam do tego stylu. Nagły ból w barku po mocniejszym pociągnięciu ramionami zasygnalizował mi, że ciało chyba wolałoby zająć się jednak czymś innym. Wyciągnęłam je zatem z wody i starannie osuszyłam miękkim ręcznikiem. Ciało zamruczało przyjaźnie i dało mi do zrozumienia, że poprawnie zinterpretowałam wysyłane mi przez nie sygnały.

- To co, kochane moje? Idziemy do domu? - spytałam troskliwie. Ciało nie zaprotestowało. W domu zapragnęło nagle poczuć jakiś przyjemny aromat, więc zapaliłam kadzidełko. Następnie zafundowałam ciału niewielki masaż połączony z intensywnym nawilżaniem skóry odpowiednim kremem.

Ciało dało mi znać, że nadeszła pora na jakąś niewielką przekąskę.

- Co byś zjadło? - zapytałam otwierając lodówkę - Może marchewkę? Taką mamy tu ładną, świeżą.

Wsłuchałam się w dochodzące z mojego wnętrza sygnały. Głucha cisza. Ciało chyba nie chciało marchewki. Z podobną reakcją spotkała się propozycja zjedzenia sałatki. Spoglądając na owoce ciało jedynie się skrzywiło. Atrakcyjna zupa wielowarzywna również nie wzbudziła jego entuzjazmu. Powoli traciłam pomysły. Moja lodówka nigdy nie jest przepełniona bogactwem towarów, więc wybór był dość ograniczony.

- Daj mi lody! - ryknęło w końcu zniecierpliwione ciało.

Nałożyłam na talerzyk porcję lodów o trzech różnych smakach czekoladowych i posadziłam ciało w wygodnym fotelu. Ciało uśmiechnęło się do mnie promiennie.

Już wiem - moje ciało jest sybarytą!

Nie jestem pewna, czy o to właśnie chodziło organizatorom Tygodnia, ale przynajmniej próbowałam...

niedziela, 21 lutego 2010, kakofonia

Polecane wpisy

  • Sierpień miesiącem przeprowadzek

    Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
anetacuse
2010/02/21 14:53:45
Wyborne :).
-
2010/02/21 19:12:51
no to może jakiś filmik;-)
-
Gość: Klu, *.chello.pl
2010/02/21 22:28:50
Rozmarzłaś mnie Kakafonio :-) - może rozwinęłabyś twórczo aspekt trzech smaków czekoladowych lodów ;-)
Szczęśliwie ciało się broni przed nieodpowiedzialnym maltretowaniem .
-
2010/02/22 18:44:08
Tydzień Celebrowania Każdego Ciała...trochę około tematu, ale przypomniała mi się pewna historia , którą przeczytałem
Pamiętam przychodzę raz do Agafii[chłopka pańszczyźniana] i widzę ,ze w kącie leży ukochana charcica papy , biało czarna Miłka [z nowo narodzonymi szczeniakami]. Prawie cała przykryta nową pikowaną kapotą , którą niedawno maman sama dla niej wypikowała.Miłka jakby rozumiejąc ,ze została za bardzo uhonorowana wyciąga do mnie swój długi ,wąski pysk i patrzy z pewnym zażenowaniem w pięknych czarnych oczach. W miejscu gdzie powinien być ogon , nowa kapota się porusza , trochę się zsuwa i widzę koło Miłki mnóstwo ślepych ,tłuściutkich szczeniąt ...Żal mi pracy maman . Widziałam jak godzinami pochylona nad stołem , wpatrując się swymi krótkowzrocznymi oczami , pikowała kapotę . A teraz ta kapota leży na psie! Ale zdaje się ,ze mama przywykła do tego . Zdarza się to nie po raz pierwszy . Ileż to spódnic , kaftaników , kapot zostało ofiarowanych psom.
A sama Agafia chodzi ubrana w podarty kaftan , tak zniszczony ,że materiał nie okrywa już nawet kłaków pikowanej waty. Pierś i szyję ma odsłoniętą . Szyja jest długa i żylasta. Pierś ciemna jak pergamin , zasypana sproszkowaną tabaką , którą Agafia zażywa. Gęste siwe włosy są rozczochrane , a spod nawisłych siwych brwi patrzą mądre , przenikliwe oczy
-Cóż hrabianeczko mówi , gdy wyrażam żal z powodu kapoty- Czyż kapota jest ważniejsza od żywego, boskiego stworzenia?
ze wspomnień Tatiany Tołstoj
-
2010/02/23 11:40:48
oo, bardzo ładnie, moje ciało nie tylko jest sybarytą, ale też nie cierpi zimy...