Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Dziś post

Dziś post. 17. miesiąca tamuz ustanowiono post w związku z rozmaitymi wydarzeniami, które spotkały naród żydowski tego właśnie dnia.

Wedle tradycji 17 tamuz Mosze rozbił kamienne tablice Przymierza. Może pamiętacie tę scenę - Mosze schodzi z wiadomej góry niosąc w rękach zapewne ciężkie tablice i widzi Izraelitów oddających cześć złotemu cielcowi. Proroka trafia szlag na ten widok, tablice uderzają o ziemię. I nie, nie chodzi o tę oto, niemniej słynną, scenę z filmu Mela Brooksa:

(Nie mogę się powstrzymać przed zamieszczeniem tego fragmentu tutaj, choć 17 tamuz to dzień smutny i okoliczność tym samym nie jest stosowna. Uwielbiam tę scenę.)

Inne tragiczne wydarzenie związane w tradycji z dniem 17 tamuz to zburzenie przez Rzymian murów Jerozolimy. Niebawem Rzymianie zniszczą również jerozolimską Świątynię.

Pościmy dziś zatem. Od wschodu do zachodu słońca.

Post nie jest celem samym w sobie. Nie chodzi o to, by się umartwiać w celu umartwiania się. Post ma być okazją do refleksji nad popełnionymi grzechami. Okazją do tego, by zastanowić się nad historią Przymierza i własnym w niej miejscem. Dzień postu jest czasem wyjętym z czasu, by tak rzec. Czasem odgrodzonym od normalnego upływu godzin, minut i dni i przeznaczonym na refleksję.

Niestety w moim przypadku post nie bardzo chce działać w ten sposób, co stwierdziłam już jakiś czas temu. Brak jedzenia nie ma na mnie specjalnie dramatycznego wpływu. Mogę nie jeść. Znacznie gorzej jest jednak z brakiem picia. Niestety, organizm domaga się wody i jej brak powoduje, że po kilku godzinach myśli z uporem powracają do wizji wysokiej szklanki po brzegi wypełnionej płynem. Szczególnie gdy temperatura na zewnątrz sięga 30 stopni, a słonce zajęte jest wypalaniem mojego mózgu z czaszki. Trudno jest mi w takich okolicznościach skupić się na czymkolwiek innym.

Niewykluczone jednak, że człowiek kompletnie zanurzony w modlitwie czy stanie medytacyjnym, jest zdolny stłumić prostą fizjologiczną potrzebę i zapomnieć o napojach na kilkanaście godzin. Ja niestety do takiej formy jeszcze nie doszłam. Może z czasem, kto wie.

wtorek, 29 czerwca 2010, kakofonia

Polecane wpisy

  • Po dwóch latach

    W ostatni szabat przypadła druga rocznica mojej konwersji na judaizm. Sporo o tym myślałam zarówno w piątek, jak i w sobotę. W niedzielę spadły mi na głowę najr

  • Jorcajt

    Pierwsza rocznica śmierci wyznacza w judaizmie koniec okresu żałoby. Ale ta żałoba nigdy się nie skończy, myślałam, patrząc przez łzy na jorcajtową lampkę.Zapal

  • "Pakt z diabłem" - Pat Robertson i teodycea

    Pat Robertson to ogromnie barwna postać amerykańskiej sceny publicznej. Urodzony w 1930 roku założyciel Christian Broadcasting Network i przedstawiciel amerykań

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
textyle
2010/06/29 21:44:36
Tak zwanym ateistą się nie widzę ale powiedz cały dzień trwa ta refleksja ?
Mocne łokcie ! Czas i przestrzeń... Żydzi marnują czas, katolicy to drugie.
A takich jak ja palono na stosie :-D
-
2010/07/05 10:17:23
ja niestety tak mam, że normalnie mogę nie jeść cały dzień, albo dwa, bo się zajmę czymś tam, bo praca, bo upał i się nie chce. Ale jak przychodzi nie wiem, Środa Popielcowa, to jestem natychmiast głodna. Głodna i wściekła;-) Cokolwiek, skórkę od chleba, sałatkę, łyżeczkę zupy, ze dwie marchewki. A bez picia w ogóle nie działam.
-
Gość: pan koń, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/18 23:37:22
Nie ważne o czym piszesz ale uwielbiam tę nostalgię w Twoich słowach. Cieszę się z powrotu. Mam nadzieję że będzie tylko lepiej.