Ponownie na Midweście
Blog > Komentarze do wpisu
Sierpień miesiącem przeprowadzek

Plączą mi się po głowie różne hasła w rodzaju "Kwiecień miesiącem trzeźwości" czy "Luty miesiącem higieny osobistej", a dzieje się tak dlatego, że aktem własnej decyzji zidentyfikowałam sierpień jako miesiąc przeprowadzek.

Nie cierpię się przeprowadzać i to nie tylko dlatego, że jestem istotą zasadniczo leniwą, a przeprowadzka zawsze oznacza mnóstwo roboty. Przeprowadzek nie lubię, ponieważ cenię sobie swoją przestrzeń - swoją czyli oswojoną, zaludnioną znanymi przedmiotami stojącymi w tych samych mniej więcej miejscach, zamieszkałą przez zaprzyjaźnione już cienie, a nawet pajęczyny starannie skonstruowane przez równie jak ja zadomowione pająki.

Pierwsze mieszkanie w Bloomington wypatrzyła dla mnie znajoma. Kiedy przyjechałam do Bloomington pewnego sierpniowego dnia, mieszkanie już na mnie czekało. Przystąpiłam do mozolnego nieco procesu oswajania, by po kilku miesiącach zadecydować, że jestem u siebie. W mieszkaniu następowały różne zmiany, ale żadne nie były rewolucyjne. Ot, na przykład, podniosłam sobie stopę życiową poprzez przywleczenie do mieszkania używanej kanapy. Albo nabyłam coś do powieszenia na ścianie.

W przeciwieństwie do większości moich znajomych studentów postanowiłam nie przeprowadzać się po roku - po roku czyli w sierpniu. Sierpień bowiem w Bloomington to właśnie sezon przeprowadzkowy. Umowy najmu podpisuje się z reguły na rok - od połowy sierpnia do połowy sierpnia mniej więcej. W tym okresie na ulicach pojawia się wiele ciężarówek i półciężarówek firm Budget i U-Haul. Widać także młodych ludzi obładowanych paczkami, dźwigających meble, pchających przed sobą lub ciągnących za sobą rozmaite wózki pełne wszelakich dóbr itp. Jest to również sezon przydomowych wyprzedaży.

Ja się zaparłam i zostałam w tym samym miejscu przez ponad 3 lata. Wyjazd do Waszyngtonu oznaczał konieczność zapakowania życia w pudła. Zajęło mi to kilka dni wypełnionych ciężką pracą i przyniosło ból w okolicach krzyża. Zapakowane życie poukładałam przy pomocy Dobrego Znajomego w pewnej piwnicy, pomachałam mu ręką, wzięłam walizkę i gitarę i wsiadłam w samolot. Do nowego lokum w Waszyngtonie wparadowałam z tak właśnie ograniczonym dobytkiem budząc szczere zdumienie pani, która wręczyła mi klucze.

Koniec pobytu w stolicy wiązał się z rosnącą paniką. Wracałam do Bloomington, gdzie, jak się okazało, jakoś dziwnie trudno było znaleźć mieszkanie do wynajęcia późną wiosną. Uczelnia zwiększyła nabór, do miasta przyjechać miała większa ilość studentów, toteż o mieszkania było trudniej.

Pamiętając o tej lekcji w tym roku za szukanie mieszkania zabrałam się nieco wcześniej. Nieco wcześniej jedynie, gdyż sytuacja finansowa nie pozwala mi na podejmowanie decyzji i podpisywanie ważnych umów z większym wyprzedzeniem. Mogłam się oczywiście nie przeprowadzać wcale. Myśl o przeprowadzce powodowała ból głowy. Nie mniejszy ból głowy powodowały jednak rachunki za elektryczność. Dom, w którym mieszkałam, był - jak się zdaje - kompletnie pozbawiony izolacji termicznej. Zimy jednak na Midweście bywają chłodne, ja zmiennocieplna nie jestem i w efekcie rachunki za prąd sięgnęły kwot z lekka astronomicznych.

Przeprowadzka zatem. Dokąd? Czy to nie oczywiste? Na stare śmieci. Niestety moje dawne mieszkanie było już wynajęte. Mogłam wziąć jednak inne na tym samym piętrze.

Życie nie może być jednak zbyt proste toteż zajęcie nowego lokum poprzedziły rozliczne peregrynacje po okolicy. Schowane w pudłach życie czekało w domu zaprzyjaźnionej osoby, a ja przenosiłam się z miejsca na miejsce w oczekiwaniu na dzień, w którym mogłam się w końcu wprowadzić. Parę dni tu, parę dni tam, dzień siam, parę chwil ówdzie... Na szczęście w międzyczasie były i chwile wakacyjnej natury, kiedy nie robiłam nic, popijałam chłodne piwo, bujałam się w hamaku, a dzień rozpoczynałam od kawy i grania na mojej nowej, cudownej gitarze.

earthly delights

Pozbawiona dostępu do internetu tkwiłam w błogiej ignoracji na temat dziejących się na świecie wydarzeń i miałam czas przyglądać się wydarzeniom nie mniej czasem dramatycznym choć na znacznie mniejszą skalę.

the end

Teraz jestem już wprowadzona. Niestety nadal nie mam w domu internetu, co mnie frustruje szczerze. Przestrzeń została zagospodarowana. Mezuzy przymocowane.

wtorek, 24 sierpnia 2010, kakofonia

Polecane wpisy

  • Jest lato, niestety

    Krótko po przebudzeniu, owinięta niebieskim szlafrokiem i całkiem rozczochrana wyszłam z mieszkania na nasze niewielkie podwórko, by odetchnąć świeżym, rześkim

  • Reaktywacja

    Kości zostały rzucone, powiedział ponoć Juliusz Cezar przekraczając wiadomą rzekę. Przypomniały mi się te słowa Cezara jakiś czas temu. Kontekst: rozmowa o robi

  • Bez ładu i składu

    O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni wiosenny i pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny, dżdżu krople padają i tłuką w me okno... Jęk szklany... płacz szklany...

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/24 21:52:35
no to ciepłego i przytulnego kąta na zimę...z dobrą izolacją termiczną coby tanio było, oczywiście ;-)
ps
w sumie ta dwie fotki ...dwie siatki-pajęczyny o jakże różnych obliczach...jedna for fun, druga ...choć w sumie dwa oblicza tego samego świata ...hmmm, a ostatecznie każdego z nas czeka los biedronki
-
2010/08/25 22:47:15
Dobrego życia w nowym domu:)
-
szukajmysie
2010/09/01 00:38:09
W Polsce jest taki zwyczaj, że się przynosi kwiatka w doniczce na "nowe mieszkanie". W zastępstwie kwiatka posyłam uśmiech słoneczny :)

P.S. Wspaniałe miejsce tu stworzyłaś. Od wczoraj siedzę i wertuję. Serdeczności!
A.
-
Gość: sieka, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/09/08 14:25:43
Witam,
pierwszy raz komentuję Pani wpisy, ale to dlatego, że przeczytałam bloga od początku, kosztem czasu pracy czytałam, ba nawet się uzależnilam od niego. Styl i polszczyzna na piątkę, a do tego wreszcie treść pełna treści. Czekam na dalsze notki z niecierpliwością. Serdeczne pozdrowienia.
-
Gość: dorotkah, *.hsd1.il.comcast.net
2010/09/19 08:20:19
A propos mezuz to wlasnie dzisiaj czytalam o nich artykul w NYT.To juz wlasciwie po Swietach, ale Ci zycze Shana Tova!
-
pulvis
2010/09/21 11:57:57
Miałem Ci coś ważnego do powiedzenia, oczywiście via blog alias email. Już zdołałem wypowiedziedzieć to w 25 proc., po czym w wyniku technologicznego triku gotowy fragment znikł bez śladu... Powiedziałem: nie dam za wygraną, ale potem zniknęły źródła z pomoca których szykowałem wypowiedź. Słowem - cofnąłem się daleko w tył, aż zniechęcenie zajrzało mi w oczy. Ale nie poddaje się: temat jest tak niesamowity... Cierpliwości!
-
2010/09/26 19:42:23
a tu już wrzesień mija ...tak się zastanawiam czy jest Ktoś na nami i nad nami czuwa , jak byłem dzieciakiem miałem takie głębokie przekonanie ...potem to się rozmyło
-
2010/10/04 16:16:06
Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień...
-
2010/11/16 19:09:48
...teraz na nowo staram się odnaleźć tą dziecięco-młodzieńczą wiarę...w sumie fajne to jest ...no i już połowa listopada...3maj się
-
2010/11/28 19:32:49
oj dziewczyno ...to już prawie grudzień w kalendarzu...a za oknem już pełną gębą
-
Gość: Łukasz, *.mysmart.ie
2010/12/02 16:13:13
Hej!
Świetny blog, bardzo mi się podoba. Może masz ochotę na współpracę? Tworzę właśnie portal dla wszystkich Polaków na emigracji i nie tylko powrotnik.eu/
Poszukuję autorów chętnych do współpracy, pozdrawiam z Dublina!
-
tele_express
2010/12/26 11:59:21
To juz prawie styczen!
-
2011/01/04 16:58:39
tak się zastanawiam czy mógłbym [ czy chciałbym] wyznawać Judaizm... z jednej strony mam jakiś sentyment i szanuję , z drugiej jak dla mnie to jednak zbyt plemienne wierzenia ...my jesteśmy wybrani , nasz Bóg,inni są niżsi etc.-przyznam nie za bardzo w to wierzę ... jeśli jest Bóg jest On,mam wrażenie, Bogiem wszystkich i nie sądzę żeby był żydowskim czy jakimkolwiek innym patriotą ...więc raczej nie czułbym się w tym dobrze, ale ostatecznie każdy szuka swej drogi i stogu siana;-) ..takie refleksje chyba na koniec bloga;-)...jeśli jeszcze pamiętam hasło by dokonać tego wpisu
-
Gość: wkamin, *.ssp.dialog.net.pl
2011/01/19 11:37:53
To nie jest hamak

( zobaczyć ponownie)
Struktura w służbie wypoczynku,
inaczej , "to nie jest hamak"
( nazwać nienazwane) ---
czyż nie jest tak , że codziennie widzimy rzeczy ponownie ? czym jest to zatrzymanie się wówczas nad nowym widokiem , który tak nas pociąga -
może to zapomniana myśl ( przemyślność) domaga się od nas zauważenia ? -
czyjaś dawna , dobra obecność

kaminski_w@yahoo.com
-
olena.s
2011/03/21 09:14:37
Polacy na Bliskim wschodzie - łączmy blogosferę

Powstał blog-bramka dla polskich blogerów z Bliskiego Wschodu, i dla tych, którzy przeczytawszy już ulubiony blog egipski czy dubajski chętnie zajrzeliby do rodaków w Jordanii, Izraelu czy Katarze.interesują się regionem w którym mieszkamy. Ułatwi dotarcie do naszych indywidualnych blogów. Umożliwi szybkie odnalezienie regionów i krajów.

Żyjemy w fascynujących miejscach, kochamy je lub nienawidzimy. Nie rozumiemy, poszukujemy, irytujemy się i przede wszystkim - opisujemy nasze życie w egzotyce.

Proszę o zgłaszanie blogów!

polacybloguja.blox.pl/html
-
ukryta
2011/08/20 22:53:31
Haderech - nie wracasz? tu albo gdzies indziej? tesknie... :)
-
2011/09/19 17:39:07
nie wiem czy tu jeszcze zaglądasz ...jakby co to sorry za te ostatnie wpisy ...pomyślności cokolwiek robisz i gdziekolwiek jesteś
-
Gość: Krzysztof, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/30 17:48:54
ciekawy kontrast z tymi zdjęciami, pozdrawiam z Polski
-
Gość: , *.cable.tvk.wielun.pl
2013/02/19 23:34:53
19.02.2013

Chyba już nikt tu nie zaagląda
Ani Kakofoni ani Jej czytelników - tylko ja czsem wpadnę

.
-
Gość: tomoda, *.dynamic.chello.pl
2013/02/28 20:10:54
Tu się mylisz... Ja jako stary czytelnik bloga wciąż wpadam tu... ;)
-
kakofonia
2013/03/02 19:26:48
Wzruszylam sie bardzo, widzac te wpisy. Mialam lepszych Czytelnikow niz zaslugiwalam i z pewnoscia lepszych niz kiedykolwiek podejrzewalam!
-
2013/03/03 15:13:46
ja też co jakiś czas sprawdzam czy aby...
-
Gość: , *.cable.tvk.wielun.pl
2013/05/10 01:13:20
>
>
>Wzruszylam sie bardzo, widzac te wpisy. Mialam lepszych Czytelnikow niz zaslugiwalam >i z pewnoscia lepszych niz kiedykolwiek podejrzewalam!
>
>2013/03/02 19:26:48
>


Aleś mi radość sprawiła moja droga kako....
Myślałem, że już tu nie zaglądasz
Jestem Twoim wiernym czytelnikiem od początku ...
Przestrzegam również Twoich przykazań na FZP :

fzp.net.pl/forum/viewtopic.php?f=10&t=531

Mam córkę w Twoim wieku i .... nie będę ukrywał, że jestem w wieku Twojego ojca - dlatego tak bardzo zależy mi na jakimś kontakcie z Tobą ....
Choć z drugiej strony - każdy ma swoje życie i każdy to zycie po swojemu układa ...
Ściskam Cie mocmo ...


.



-
Gość: witold, *.cable.tvk.wielun.pl
2013/11/29 23:44:56
Kako...
Prawdopodobnie już tu nie zaglądasz ... Szkoda ...
Pamiętam jak ponad 6 lat temu witałaś mnie na FŻP :
... "
W Wilnie mnóstwo Mindaugasów, również w formie pomnikowej. Witolda też kochają, Jogaiłę mają za zdrajcę (i nie bez racji).

Mam w rodzinie najbliższej dwóch Witoldów i wielki sentyment do tego imienia.

Witaj Witoldzie " ...



.