<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Haderech, czyli droga</title>
    <link>http://haderech.blox.pl/html</link>
    <description>Ponownie na Midweście</description>
    <lastBuildDate>Fri, 12 Mar 2010 20:05:08 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Dwaj mężczyźni</title>
      <link>http://haderech.blox.pl/2010/03/Dwaj-mezczyzni.html</link>
      <description>&lt;p align=center&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/krawcowicz/4427033589/" title="with and without by cacophony76, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm5.static.flickr.com/4058/4427033589_6a6ab20f6c.jpg" width="500" height="335" alt="with and without" border="0"/&gt;&lt;/a&gt;</description>
      <author>kakofonia@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Zauważam</category>
      <comments>http://haderech.blox.pl/2010/03/Dwaj-mezczyzni.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://haderech.blox.pl/2010/03/Dwaj-mezczyzni.html</guid>
      <pubDate>Fri, 12 Mar 2010 20:05:08 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Klepiąc biedę</title>
      <link>http://haderech.blox.pl/2010/03/Klepiac-biede.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Poklepałam Biedę po ramieniu chyba głównie z wdzięczności za to, że nie przyprowadziła ze sobą kuzynki Nędzy. Zaproponowałam kawę i herbatę. Ciastka niech Bieda sama sobie kupi, jak chce. Mnie na nie nie stać.&#xD;
&lt;p&gt;No dobrze, pewnie przesadzam. Prawdziwa bieda wygląda inaczej. Przesadzam z powodu Frustracji, która zamieszkała ze mną na dobre od stycznia. Frustracja jest na tle finansowym i nie zapowiada się, by w najbliższym czasie miała zamiar się wyprowadzić. Jej przyczyny bowiem nie leżą w moim postrzeganiu rzeczywistości - które mogłabym zmienić, gdyż mam na nie wpływ - ale w samej rzeczywistości, na którą wpływu nie mam żadnego. &#xD;
&lt;p&gt;Margot1976 zapytała, czy strajkuję. Czy polskie media istotnie trąbiły o protestach studentów i pracowników akademickich w Kaliforni? Tutejsze nie poświęciły im wiele uwagi. W końcu to tylko Kalifornia, jeden stan z wielu i to stan, którego nienajlepsza sytuacja gospodarcza nie jest żadną nowością. Tak, ludzie związani z kalifornijskim uniwersytetem wyszli na ulicę protestować przeciwko wzrastającym kosztom wyższego wykształcenia. Koszty wzrastają jednak wszędzie, nawet jeśli nie po równo. W końcu mamy kryzys. &#xD;
&lt;p&gt;Kryzys dotyka wszystkie stanowe uczelnie, także Indiana University. I niestety kryzys dotyka także studentów. Exemplum - ja. &#xD;
&lt;p&gt;Może nie najlepsze ze mnie exemplum, gdyż moją sytuację finansową określa kilka czynników, z których niektóre nie mają zupełnie nic wspólnego z kryzysem.&#xD;
&lt;p&gt;Zacznę od tego, który ma - płaca. Jestem doktorantem i jak wielu innych doktorantów utrzymuję się dzięki świadczeniu usług na rzecz uczelni. Usług edukacyjnych rzecz jasna - prowadzę zajęcia, sprawdzam prace pisemne i egzaminy etc czyli pracuję jako tzw. Assistant Instructor lub Teaching Assistant. Za tę pracę otrzymuję wynagrodzenie netto w zawrotnej kwocie ok. 1000 dolarów miesięcznie (fakt, że od tego dochodu odprowadzany jest podatek doprowadza mnie niezmiennie do śmiechu nieco wisielczego) plus uczelnia płaci za moje marne (marne, bo niewiele pokrywające) ubezpieczenie zdrowotne. &#xD;
&lt;p&gt;Czy wszyscy AI/TA dostają tak nędzne pieniądze? Nie. Płaca dla Student Academic Appointees w każdym wydziale ustalana jest przez władze College of Arts and Sciences. Nauki ścisłe dostają więcej niż humanistyka. W ramach humanistyki wiecej dostają angliści niż filozofowie. Filozofowie dostają więcej niż religioznawcy. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Wiele zależy tutaj od mniej lub bardziej skutecznego lobbowania profesorów danego wydziału. Innymi słowy - kto kogo zna i jak długo, kto kogo bardziej lubi, a kogo nieco mniej itp.&#xD;
&lt;p&gt;Mój wydział podobno radził sobie z tym lobbowaniem całkiem nieźle i byliśmy już na świetlanej ścieżce ku podwyżce dla AI/TA. Ale tu pojawił się Kryzys. Kryzys oznacza konieczność oszczędzania, a na kim lepiej oszczędzać niż na doktorancie, który i tak przecież na wydziale zostanie, jeśli mu na doktoracie zależy. Idea podwyżki odeszła w niebyt. &#xD;
&lt;p&gt;Ściśle rzecz biorąc podwyżki nie było dla nas już od paru ładnych lat. Tak się jakoś dziwnie składa jednak, że o ile, powiedzmy, dwa lata temu w Bloomington dawało się przeżyć za 1,000 dolarów miesięcznie, o tyle aktualnie nie jest to już możliwe. Ceny rosną czy co? &#xD;
&lt;p&gt;Jest moim marzeniem, żeby wszystkim członkom władz College of Arts and Sciences przyznać moje wynagrodzenie na czas, dajmy na to, dwóch miesięcy. Niech spróbują związać koniec z końcem. Może wtedy by zmądrzeli? Albo niech profesorom płaci się tyle samo za prowadzenie zajęć co mi. Może wówczas dostrzegliby, że wykonywana przez nas praca warta jest nieco więcej? A może rzeczywiście powinnam zastrajkować?&#xD;
&lt;p&gt;Mrzonki tego typu nie zagłuszą jednak skrzeczącej rzeczywistości. A skrzeczy sobie dziarsko i głośno drugi czynnik określający moją finansową sytuację - mianowicie moja studencka wiza F1. Studencka wiza jest dla studentów. Studenci przyjeżdżają do Stanów nie po to, żeby zbijać majątek, ale po to, by wytrwale studiować. Wiza F1 nie pozwala więc na szukanie zatrudnienia. Pozwala na pracę jedynie na kampusie danej uczelni i jedynie w wymiarze 20 godzin tygodniowo. &#xD;
&lt;p&gt;Efekt końcowy - w tym semestrze prowadzę całkiem zwykłe zajęcia, mam 41 studentów, prace pisemne, egzaminy itp. Oficjalnie zatrudniona jestem właśnie na te 20 godzin. Płacą mi za to $1,000 i nie mam możliwości legalnego zatrudnienia dodatkowego. Nielegalne pozostaje opcją, ale teoretycznie jedynie, bo taką pracę znaleźć w małym mieście nie jest łatwo.&#xD;
&lt;p&gt;Mam dach nad głową. Mam co jeść i mam nawet internet. Nie jestem więc tak naprawdę biedna. I naturalnie mogłoby być gorzej - w Polsce za prowadzenie zajęć dydaktycznych nie dostawałam ani grosza i gdyby nie to, że Rodzice zgodzili się mieć mnie na swoim utrzymaniu przez cztery dodatkowe lata, nigdy bym doktoratu nie napisała. &#xD;
&lt;p&gt; Mogłoby zatem być gorzej. Jakoś mnie to jednak nie pociesza. Właśnie zapłaciłam wszystkie miesięczne rachunki, ilość pieniedzy na koncie stała się znikoma, a kalendarz pokazuje mi, że jest dopiero początek miesiąca. I szlag mnie trafia.</description>
      <author>kakofonia@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Życie na Midweście</category>
      <comments>http://haderech.blox.pl/2010/03/Klepiac-biede.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://haderech.blox.pl/2010/03/Klepiac-biede.html</guid>
      <pubDate>Sun, 7 Mar 2010 22:52:30 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Idzie wiosna?</title>
      <link>http://haderech.blox.pl/2010/02/Idzie-wiosna.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Sądząc z porannego świergotania przystojnego pana kardynałka, chyba idzie. Ożywiły się również wiewiórki:&#xD;
&lt;p align=center&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/krawcowicz/4373952281/" title="what are you looking at, huh? by cacophony76, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm5.static.flickr.com/4045/4373952281_f3eea4a9bf.jpg" width="500" height="349" alt="what are you looking at, huh?" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;</description>
      <author>kakofonia@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Zauważam</category>
      <comments>http://haderech.blox.pl/2010/02/Idzie-wiosna.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://haderech.blox.pl/2010/02/Idzie-wiosna.html</guid>
      <pubDate>Sun, 28 Feb 2010 13:52:30 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>To mi się nie podoba</title>
      <link>http://haderech.blox.pl/2010/02/To-mi-sie-nie-podoba.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Bardzo mi się nie podoba decyzja izraelskiego rządu o tym, by Grotę Patriarchów w Hebronie oraz Racheli w Betlejem zaliczyć do miejsc na trasie nowego Szlaku Dziedzictwa. Oburzenie Palestyńczyków nie dziwi mnie wcale. &#xD;
&lt;p&gt;Grota Patriarchów zwana po hebrajsku Machpela, w której wedle tradycji pochowani są Abraham, Icchak i Jaakow oraz ich żony, jest bardzo ważnym miejscem dla Żydów. Podobnie - choć w mniejszym stopniu - grób Racheli. Naturalnie miejsca te są istotne także dla chrześcijan oraz dla wyznawców Islamu. Żydzi uznają Grotę Patriarchów za drugie miejsce co do świętości (po Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie). Muzułmanie za czwarte. &#xD;
&lt;p&gt;Groby Patriarchów ukryte są pod meczetem al-Haram al-Ibrahim. Najwcześniejsza struktura w tym miejscu została zbudowana jeszcze przez Heroda Wielkiego. Potem, jak to w dziejach tamtej części świata bywało, budowla zmieniała się wraz ze zmianami politycznej i militarnej kontroli nad rejonem - chrześcijanie zbudowali bazylikę, muzułmanie zbudowali meczet, chrześcijanie przerobili meczet na kościół, muzułmanie przerobili kościół na meczet... Od zakończenia wojny sześciodniowej al-Haram al-Ibrahimi mieści w sobie również synagogi, ale zasadniczą kontrolę nad całym gmachem sprawują wyznawcy islamu. &#xD;
&lt;p&gt;Grób Racheli na przedmieściach Betlejem przykrywa niewielki budynek zbudowany za czasów ottomańskich i przebudowany w połowie XIX wieku z polecenia Sir Mosesa Montefiore. Dziś mieści jesziwę założoną w szybkim tempie w 1995, gdy izraelski rząd rozważał przekazanie Betlejem stronie palestyńskiej na mocy umów z Oslo (nie był to ani pierwszy ani ostatni przypadek zastosowania przez izraelskich osadników polityki faktów dokonanych). Podczas budowy muru bezpieczeństwa budynek został murem owym otoczony i wedle opisów przypomina niewielką fortecę, nad którą czuwają żołnierze izraelskiej armii. Muzułmanie tymczasem nazywają budynek meczetem Bilal i twierdzą, że jako meczet właśnie został on zbudowany.&#xD;
&lt;p&gt;Grota Patriarchów i grób Racheli to rzecz jasna nie jedyne miejsca w Izraelu i na terytoriach okupowanych, co do których prawa roszczą sobie różne religijne wspólnoty. Ich współistnienie w świątyniach bywa trudne. Nie jestem ani historykiem, ani archeologiem i nie do mnie należy rozstrzyganie tego, kto ma "większe" prawa do tych świętych miejsc różnych religii. Bardziej interesuje mnie polityczny aspekt decyzji izraelskiego rządu. &#xD;
&lt;p&gt;Haarec zamieścił na swojej stronie taką oto mapkę planowanego Szlaku Dziedzictwa:&#xD;
&lt;p align=center&gt;&lt;img src="/resource/israeli_trail.jpg"&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Trudno nie zauważyć, że spora część Szlaku Dziedzictwa przebiega przez teren Autonomii Palestyńskiej. Na mapce nie zaznaczono Hebronu, więc dodałam kropkę tam, gdzie w przybliżeniu się znajduje. &#xD;
&lt;p&gt;Przedstawiciele Autonomii Palestyńskiej określili decyzję rządu Netanjachu mianem prowokacji, a władze Jordanii stwierdziły, że stanowi ona cios w proces pokojowy. Główny negocjator strony palestyńskiej Saeb Erekat powiedział, że Netanjachu sabotuje plan utworzenia państwa palestyńskiego. Przyznam, że tym razem się z nim zgadzam. &#xD;
&lt;p&gt;Nie kwestionuję wagi Groty Patriarchów i grobu Rachel w żydowskiej tradycji - zarówno religijnej, jak i świeckiej. Nie twierdzę, że te miejsca bardziej "należą się" Palestyńczykom. Ale decyzję izraelskiego rządu widzę mniej jako wyraz troski o kulturę, a bardziej jako przejaw chęci powiększania kontroli nad zachodnim brzegiem Jordanu.  &#xD;
&lt;p&gt; Jako religijna Żydówka wiem, jak ważne są postaci Abrahama i Sary, Icchaka i Rebeki, Jaakowa, Lei i Racheli. Abraham i Sara są moimi przybranymi rodzicami. Ważniejszy jednak od ich grobów wydaje mi się pokój. Nawet jeśli jego wizja jest mglista.</description>
      <author>kakofonia@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Izrael i okolice</category>
      <comments>http://haderech.blox.pl/2010/02/To-mi-sie-nie-podoba.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://haderech.blox.pl/2010/02/To-mi-sie-nie-podoba.html</guid>
      <pubDate>Wed, 24 Feb 2010 02:13:21 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Celebrate EveryBODY</title>
      <link>http://haderech.blox.pl/2010/02/Celebrate-EveryBODY.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Rzadko sięgam po nasz studencki dziennik, gdyż zwykle niewiele jest w nim do czytania. Ostatnio jednak moją uwagę zwrócił tytuł na pierwszej stronie - "Celebrate EveryBODY Week".&#xD;
&lt;p&gt;Z artykułu dowiedziałam się, że luty jest miesiącem narodowej świadomości zaburzeń diety. Ta informacja zaciekawiła mnie jednak znacznie mniej niż fakt, że na mojej uczelni miał właśnie miejsce "Celebrate EveryBODY Week" czyli Tydzień Celebrowania Każdego Ciała. &#xD;
&lt;p&gt;- Co ty na to, moje ciało? - spytałam.&#xD;
&lt;p&gt;Zbliża się przerwa wiosenna. Tydzień wolny od zajęć, który wielu studentów spędzi daleko od Bloomington, w jakimś ciepłym miejscu, najlepiej z plażą i palmami. Studenci zrzucą ciepłe swetry i zimowe kurtki, zostawią w szafach czapki oraz rękawiczki i zaczną wciskać swoje ciała w kostiumy kąpielowe. Na kampusie są specjaliści od dobrego samopoczucia studentów. Ich zdaniem ów nadchodzący tydzień plażowej laby może wpędzić wielu studentów w stres typu "o matko, przytyłem i wyglądam okropnie!" Aby temu zaradzić zorganizowano Tydzień Celebrowania Ciała, a zestresowanych studentów zachęcano do tego, by polubili swoje ciała niezależnie od rozmiaru ubrań, którymi je okrywają. &#xD;
&lt;p&gt;Trudno mi powiedzieć, czy ta troska bardziej mnie wzruszyła czy rozbawiła. Próbowałam sobie przez moment przypomnieć, czy moja pierwsza alma mater kiedykolwiek wykazała tak wiele zainteresowania i troski o moje samopoczucie psycho-fizyczne. Ujrzałam oczyma wyobraźni wielki transparent nad bramą UW: "Pokochaj swoje ciało!" i zaczęłam chichotać w sposób niekontrolowany. &#xD;
&lt;p&gt;Tydzień Celebrowania jednak zobowiązuje. Postanowiłam się przyjrzeć moim nawykom żywieniowym. Niczego ciekawego się tam nie dopatrzyłam. Warzywa i warzywa, a do tego jeszcze trochę warzyw i owoców. Postanowiłam poszukać innego sposóbu na to, by okazać memu ciału mój ciepły do niego stosunek. Zabrałam je na basen.&#xD;
&lt;p&gt;- No dalej, ciało kochane, potrafisz, potrafisz - zachęcałam je do dalszego wysiłku w przyjemnie chłodnej wodzie basenu. Ciało wciągnęło nosem sporo wody podczas kolejnej nieudanej próby płynięcia prawidłowym kraulem. Ciało stanowczo woli żabkę, więc wróciłam do tego stylu. Nagły ból w barku po mocniejszym pociągnięciu ramionami zasygnalizował mi, że ciało chyba wolałoby zająć się jednak czymś innym. Wyciągnęłam je zatem z wody i starannie osuszyłam miękkim ręcznikiem. Ciało zamruczało przyjaźnie i dało mi do zrozumienia, że poprawnie zinterpretowałam wysyłane mi przez nie sygnały.&#xD;
&lt;p&gt;- To co, kochane moje? Idziemy do domu? - spytałam troskliwie. Ciało nie zaprotestowało. W domu zapragnęło nagle poczuć jakiś przyjemny aromat, więc zapaliłam kadzidełko. Następnie zafundowałam ciału niewielki masaż połączony z intensywnym nawilżaniem skóry odpowiednim kremem. &#xD;
&lt;p&gt;Ciało dało mi znać, że nadeszła pora na jakąś niewielką przekąskę. &#xD;
&lt;p&gt;- Co byś zjadło? - zapytałam otwierając lodówkę - Może marchewkę? Taką mamy tu ładną, świeżą. &#xD;
&lt;p&gt;Wsłuchałam się w dochodzące z mojego wnętrza sygnały. Głucha cisza. Ciało chyba nie chciało marchewki. Z podobną reakcją spotkała się propozycja zjedzenia sałatki. Spoglądając na owoce ciało jedynie się skrzywiło. Atrakcyjna zupa wielowarzywna również nie wzbudziła jego entuzjazmu. Powoli traciłam pomysły. Moja lodówka nigdy nie jest przepełniona bogactwem towarów, więc wybór był dość ograniczony. &#xD;
&lt;p&gt;- Daj mi lody! - ryknęło w końcu zniecierpliwione ciało.&#xD;
&lt;p&gt;Nałożyłam na talerzyk porcję lodów o trzech różnych smakach czekoladowych i posadziłam ciało w wygodnym fotelu. Ciało uśmiechnęło się do mnie promiennie. &#xD;
&lt;p&gt;Już wiem - moje ciało jest sybarytą!&#xD;
&lt;p&gt; Nie jestem pewna, czy o to właśnie chodziło organizatorom Tygodnia, ale przynajmniej próbowałam...</description>
      <author>kakofonia@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Życie na Midweście</category>
      <comments>http://haderech.blox.pl/2010/02/Celebrate-EveryBODY.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://haderech.blox.pl/2010/02/Celebrate-EveryBODY.html</guid>
      <pubDate>Sun, 21 Feb 2010 01:00:44 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>

